Klasyczna Trylogia

P&O 79: O co dokładnie dr Evazan się wściekał na Luke’a?

7



Dla niektórych fanów wszystko w filmie musi mieć racjonalny powód, ale czy tak jest?

P: Czemu właściwie doktor Evazan był zły na Luke’a?

O: To raczej nieracjonalne zachowanie, czyż nie? W EU przedstawiano tę postać jako kompletnego wariata. To psychopatyczny i zdegenerowany lekarz, który przeprowadzał niedorzeczne i trudne do wymyślenia eksperymenty dla tak zwanej zabawy. Ale nawet gdyby nie tak „bogata” przeszłość, każdy barman powie ci, że kilka drinków może zamienić niektórych mężczyzn w prawdziwych palantów, którzy próbują sobie coś udowodnić niepotrzebnymi bójkami.

K: Z filmu wiemy tylko, że Evazan nie lubił Luke’a i to go zirytowało. Natomiast doktor został ukazany jako kompletny świrus i psychopata w książce młodzieżowej Galaxy of Fear #2: City of Dead. Dla przypomnienia, seria ta jednak obecnie nie jest już kanoniczna, więc należy to traktować jako ciekawostkę dla naprawdę wytrwałych fanów.

P&O 74: Czemu C-3PO nie rozpoznał Lei?

8



Jakby tak przeanalizować „Nową nadzieję” to i tam można się dopatrzyć pewnych nieścisłości, które wymagałby wyjaśnienia. Oto przykład jednej z nich.

P: W Gwiezdnych Wojnach C-3PO mówi: „Nie będzie tym razem nadziei dla księżniczki”. Ale kiedy Luke pyta kim jest dziewczyna na hologramie, droid odpowiada „Osoba ważna, przynajmniej tak wierzę”. Skoro znał Leię, czemu jej nie rozpoznał?

O: Radiowa adaptacja „Nowej Nadziei” rozwikłuje tę zagadkę. Tuż przed atakiem Dartha Vadera na Tantive IV, kapitan Antilles zrekrutował droidy R2-D2 i C-3PO by pomogły Lei. Obszedł ich oprogramowanie i zezwolił C-3PO kłamać, aby wykonać najważniejsze zadanie. Antilles rozkazał obu droidom nie udzielać żadnych informacji czy wskazówek o tożsamości Lei czy jej obecności na koreliańskiej korwecie.

Intrygujące plotki i wieści o sadze

26

Sześcioczęściowa saga jest właściwie skończona, ale czasem nawet tu dzieją się ciekawe rzeczy. Pierwsza z nich dotyczy „Imperium kontratakuje”. Otóż piąty epizod został uznany za najlepszy film wszechczasów w zorganizowanym przez magazyn Empire plebiscycie. Zrobiono listę 301 filmów, a w głosowaniu wzięło udział 250 tysięcy osób.

To nie jedyny film wart zauważenia na liście. Nas jednak interesują przede wszystkim „Zemsta Sithów” (224 miejsce), „Star Trek” J.J. Abramsa (188), „Indiana Jones i światynia przeznaczenia” (179), „Powrót Jedi” (120), „Indiana Jones i ostatnia krucjata” (100), „Poszukiwacze Zaginionej Arki” (9), „Nowa nadzieja” (6). Na drugim miejscu znalazł się „Ojciec chrzestny”. Całą listę można przejrzeć tutaj.

Swoją drogą ciekawe wieści na temat sagi pochodzą z serwisu Bleeding Cool. Otóż twierdzą oni, że Disney planuje kolejne wydanie klasycznej trylogii. Tym razem jednak miałoby ono być w wersji VOD (lub innej dostępnej sieci, może Netflix), a także DVD/Blu-ray. Szczegółów nie ma, natomiast są dwie dość interesujące wieści. Po pierwsze klasyczna trylogia miałaby zostać wydana w wersji oryginalnej, czyli sprzed przeróbek Lucasa. Nie wesja specjalna, nie wersja Blu-ray i nie wersja DVD, tylko wydanie podobne do tego, które było wydane na LaserDiscach czy w 2006. Sama informacja dotycząca disneyowego wydania VOD jest dość podobna do tego, o czym w marcu donosił JediNews.Co.Uk. Jedyny znak zapytania w tej wersji to pytanie kiedy to wydanie miałoby się pojawić.

Jeszcze ciekawsza jest druga informacja pochodząca z Bleeding Cool. Otóż podobno w Disneyu uważają, że za dużo rzeczy ostało się w kanonie i jeszcze kilka z nich powinno trafić do legend, by nie blokować nowych filmów. Według tych plotek niekanoniczne mogłyby się okazać prequele, a w ich miejsce mogłyby się pojawić nowe filmy z Yodą, Vaderem i resztą ferajny.

Dziwadła z kantyny Mos Eisley

12

Znamy wiele istot z kantyny Mos Eisley, niektórym wymyślano historię już dawno temu, innym całkiem niedawno. Oczywiście większość tej historii to dziś legendy, natomiast nieczęsto mamy możliwość obejrzeć choć część tych stworów z tła w pełnej krasie. Kilka zdjęć niedawno można było odnaleźć w sieci.





Wioslea to Vuvrianka, rasa która charakteryzowała się dużą ilością oczu porozrzucanych na głowie. W filmie nie widać jej macek, zresztą ona sama akurat nie znajduje się w kantynie.





Tzizvvt był przedstawicielem rasy Brizzit z Jandoon. W historii, którą mu dorobiono był profesorem ksenoarcheologii szukającym skarbów. W filmie praktycznie go nie widać, a już na pewno trudno zauważyć jego kopyta.





Nabrun Leids to przemytnik z rasy Morseerian, który miał cztery ręce. Znów, dostrzeżenie tych dodatkowych dłoni na filmie jest raczej ciężkie.



Yam’rii czy Huk na szczęście w filmie jest widoczny tak jak powinien. Choć na tym zdjęciu dokładnie widać niedoróbki tego kosmity.





Siostry Tonika również na filmie wyglądają tak jak powinny, żadnych ukrytych elementów. Nieżyjąca już Christine Hewett, odtwórczyni Brea, przed „Gwiezdnymi Wojnami” miała też swój mały epizod w serialowej ramotce SF – „Kosmos: 1999”. W serialu tym pojawili się także Christopher Lee, Peter Cushing, Julian Glover, Michael Culver, Richard LeParmenteir czy Michael Sheard.

P&O 70: Czemu Chewbacca boi się dianogi?

9



Tym razem kolejna ciekawostka z „Nowej nadziei”.

P: Z moim przyjacielem niedawno oglądaliśmy „Nową nadzieję”, zaraz po tym jak Han i ekipa ratują się do zgniatarki śmieci, Chewie miota się i ryczy. Han mówi mu, żeby przestał zachowywać się jak dziecko. Czego bał się Chewbacca?

O: Częścią z rzeczy, która została wcześnie porzucona w filmach była tchórzliwa strona Chewbaccy. W tym miejscu wystraszył się dianogi, odgłosu zgniatarki, który mógł usłyszeć z daleka, w momencie gdy bohaterowie do niej wpadli. W chwili gdy Luke informuje ich, że tajemnicza istota puściła go i zniknęła, oni wciąż są w zgniatarce, która może ich zniszczyć. W adaptacji Marvela, macki dianogi mogą ich dosięgnąć nawet z ukrycia.
W niektórych notkach produkcyjnych, George pisze o Chewbacce i Wookieech z Kashyyku jako o istotach z zakrytej cieniem dolnej partii leśnej planety. Poniżej drzew jest mętnie i ponuro. Bardzo ciemno, dużo bagien i wszelkiego rodzaju okropnych i złych potworów. Żyje tam mnóstwo białych, wilgotnych rzeczy. Okrągłe złe kule pozbawione oczu przesuwają się i połykają gigantyczne ameby, a w szczególności Wookieech. Dorastając w takiej okolicy, trudno się dziwić panicznemu strachowi wobec stworów takich jak dianoga.

P&O 66: Czym są parseki i jak się mają do kilometrów?

8



Tydzień temu parseki wywołały pewne kontrowersje, ale okazuje się, że nie tylko u nas. Na oficjalnej aż dwa razy zadano bardzo podobne pytanie.

Pierwsze z nich jest krótkie i zwięzłe.

P: Czym są parseki?

O: Parsek jest jednostką miary, wynoszącą koło 3,26 lat świetlnych odległości.


Drugie natomiast jest ciekawsze.

P: Zawsze mnie zastanawiało jak się mają jednostki miary takie jak kilosy (z ang. klicks), czy parseki do ziemskiego systemu miar?

O: Co ciekawe, parsek jest także jednostką odległości w prawdziwej astronomii. A „kilosy” to kilometry. Nazywanie kilometrów „kilosami” jest dość częstym slangiem nawet na naszej planecie. Jeden kilometr to 0,62 mili długości; to jednostka w układzie metrycznym.

Natomiast parsek to odległość dla której paralaksa roczna wynosi 1 sekundę łuku. Parsek można także opisać jako odległość z jakiej połowa wielkiej osi orbity ziemskiej jest widoczna jako łuk o długości jednej sekundy. Czyli to 3,26 lat świetlnych lub trzydzieści jeden bilionów „kilosów”.

K: Jak widać, to drugie pytanie jest już zabawne samo w sobie, zwłaszcza uznawanie kilometrów za miarę wymyśloną przez Lucasfilm. Ale co tu się dziwić, skoro w roku 1977, w „Nowej Nadziei” pada słynne zdanie, że „Sokół Millennium” pokonał odległość w niecałe trzynaście parseków... Jak widać, ani George Lucas, ani nikt z ekipy, nie miał zielonego pojęcia, że parsek NIE JEST jednostką czasu, a odległości. W „Ataku klonów” już Lucasa o tym uświadomiono.

„Gwiezdne Wojny” w cyfrowej dystrybucji?

5

Tym razem dość krótka informacja. Otóż według JediNews w listopadzie 2014 cała oryginalna saga (Epizody I-VI) ma być dostępna w cyfrowej dystrybucji. Lucasfilm podobno przygotował się już do tego, przygotowano też specjalne dodatki, jak zwykle są to rzeczy, których do tej pory jeszcze nie publikowano. Na razie jednak nie wiadomo nic na temat samej dystrybucji, czy to będzie Netflix, czy coś innego. Nie ma też informacji o przejęciu praw przez Disneya do „Nowej nadziei”, więc póki co musimy jeszcze trochę poczekać.

Z drugiej strony na potwierdzenie tej plotki przez Disneya, przynajmniej po części, nie trzeba było czekać długo. Disney niedawno uruchomił swoją platformę VOD - DisneyMoviesAnywhere.com, gdzie już są dostępne klasyki Disneya, nowości, a także filmy Marvela. Trzeba pewnie poczekać, aż pojawią się tam „Gwiezdne Wojny”. Tu warto tylko przypomnieć, że póki co problemem są prawa do dystrybucji, które do 2020 znajdują się w rękach Foxa, potem już tylko Disneyowi będzie brakować „Nowej nadziei”. Ale patrząc na to jak poradzili sobie z „Indianą Jonesem”, zapewne i tu znajdą pieniądze, które zadowolą Foxa. Tak więc może faktycznie, edycja klasycznych filmów w sieci pojawi się szybciej niż później.

P&O 62: Co zrobił droid przesłuchujący Lei?

10



Kiedyś kino więcej sugerowało niż pokazywało, nic dziwnego, że czasem pojawiają się pytania o to, co właściwie dzieje się poza kadrem.

P: Co dokładnie zrobił droid przesłuchujący należący do Dartha Vadera, księżniczce Lei, gdy Lord Sithów rozkazał ją przesłuchać? Zarzekam się, że widziałem tam mnóstwo różnych narzędzi do tortur. Wyglądały przerażająco. Czy pozostawia się ofiary na pastwę bezlitosnych robotów? Cieszę się, że Leia była na tylne silna ciałem i duchem, że udało się jej to przetrwać.

O: Imperialni projektanci byliby dumni czytając to pytanie, zaprojektowani IT-O by wyglądało przerażająco, by wiele ofiar wyznało wszystko, zanim narzędzia droida się do nich zbliżą. Na tej małej latającej kulce jest mnóstwo różnych przyrządów, w tym urządzenia do tortur sonicznych, które wywołują ból przez fale dźwiękowe, nawet nie niszcząc skóry. Są też przyrządy do porażania prądem, zarówno bolesne jak i zabójcze. Są też urządzenia jak laserowy skalpel, czy potężne nożyce do cięcia mięsa i kości.

Gdy Vader rozkazuje przesłuchać Leię, IT-O jest wyposażone w hypodermiczną igłę, która ma wprowadzić w ciało księżniczki potężny narkotyk, który złamie jej wolę i spowoduje, że będzie bardzo podatna na wszelkie sugestie. Słowa Vadera stają się dla niej rzeczywistością, a ten opowiada o tym, że jej przybrany ojciec Bail Organa jest w niebezpieczeństwie, narażony przez nią.

Ale jej duch przetrwał, pomimo tego, że Vader przekonał ją, że zadano jej niewyobrażalny ból. Ale choć nie zrobiono jej fizycznie krzywdy, niektóre halucynacje mogą wywołać taką traumę, że spowodują śmierć, przez zawał serca. Leia przetrwała przesłuchanie raczej ryzykując rany, niż to, żeby Vader zakończył sesję sukcesem.

I choć w samym filmie widzimy tylko jak zamykają się drzwi do celi numer 2187, to w Narodowej Adaptacji Radiowej Nowej Nadziei ta scena jest rozbudowana. O jej intensywności mogą świadczyć telefony i narzekania od zdziwionych i przerażonych słuchaczy. To dzieło Brocka Petersa i Ann Sachs, którzy tworząc radiową wersję nie szczędzili pikanterii, a tej drugiej dodaje jeszcze znajomość całej sagi, gdy wiemy, że Darth Vader torturuje Leię, mówiąc o zagrożonym bezpieczeństwie jej ojca.

Kanon w czasach Lucasa

11

Przyszłość starego kanonu obecnie dość mocno gorączkuje część fanów. Nadal niestety nie wiemy, w którym kierunku to pójdzie. Czy stary kanon zostanie pogrzebany, czy może Grupa Opowieści (czyli grupa trzymającej władzę nad kanonem) go w cudowny sposób uratuje, lub posieka. W tym momencie może warto zastanowić się jak dotychczasowe filmy czerpały z Expanded Universe. Czasem znalezienie granicy jest o tyle trudne, że mamy do czynienia z typowym sprzężeniem zwrotnym, przygotowywany film tworzy coś w EU, a dopiero potem to wykorzystuje na wielkim ekranie.

Nowa nadzieja
Pierwszy film praktycznie powstał w próżni, nie licząc oczywiście adaptacji powieściowej i komiksowej. Przez to w oryginalnej wersji trudno się doszukiwać nawiązań do Expanded Universe, raczej wszystko szło w odwrotnym kierunku. To dzięki książkom, komiksom i podręcznikom RPG wiemy, kto jest kim w kantynie. Jednak z biegiem lat film był modyfikowany, a EU znalazło swoją drogę by się dostać w kadr. Przede wszystkim istotna jest tu cała akcja związana z Cieniami Imperium. Gra, książka, muzyka, komiks, figurki i generalnie właściwie film bez filmu. Skończyło się to tym, że historia ta dość mocno odbiła się na Wersji Specjalnej. Wszystko trafiło w tło, w dodatku na Tatooine. Mamy tam „Outridera” Dasha Rendara, droida ASP, śmigi (np. przy ronto) czy nawet prom klasy Sentinel.
Druga istotna zmiana miała miejsce przy wersji DVD, gdzie poprawiono napisy z angielskiego na aurebesh. Alfabet ten co prawda pojawił się w filmach, np. w „Powrocie Jedi”, jednak właściwie był to wtedy ciąg bezsensownych znaczków, dopiero WEG przy okazji D6 ustandaryzowało cały alfabet. Za pomocą komputerów dało się to łatwo poprawić.


Imperium kontratakuje
To formalnie film, który jest najmniej przyjazny EU. Ale to właśnie tutaj po raz pierwszy mamy przykład sprzężenia zwrotnego. Boba Fett to postać stworzona na potrzeby piątego epizodu, lecz najpierw pojawia się w „Star Wars: Holiday Special”, dokładniej w kreskówce dołączonej do programu. Pojawił się także w „Bantha Tracks”, ale do tego wrócimy.
„Imperium kontratakuje” niestety to także przykład historycznie negatywny. W wydanym przez Marvel komiksie The Long Hunt, jak byk ustanowiono kanonicznie, że Darth Vader i Anakin Skywalker to różne postaci. Lucas, Kasdan i Brackett zmienili to (lub nie podzielili się tą wiedzą z twórcami komiksu). Czy wyszło to filmowi na dobre? Prawdopodobnie tak. Natomiast warto tylko przypomnieć, że wówczas nie było nikogo kto nadzorowałby kanon i wydawane pozycje, więc dużo łatwiej było się pogubić, choć oczywiście było tego dużo mniej. Niektórzy również mogli mieć za złe filmowi, że pomijał wydarzenia „Spotkania na Minban”, gdzie Luke już walczył z Vaderem.

Powrót Jedi Znów głównie dzięki Wersji specjalnej są tu nawiązania do EU. Przede wszystkim dodano w Pałacu Jabby Rystáll Sant (z rasy Theelin, która to pojawiła się w Dark Empire). W tej samej wersji pod koniec pojawia się także Coruscant, acz planeta nie zostaje jeszcze wymieniona z nazwy.
Podstawowy minus kanoniczny to Jabba i znów problem z komiksami Marvela, który pojawił się niejako w trochę innej formie w komiksie Star Wars #2: Six Against The Galaxy. Swoją drogą, ta sama niezgodność wystąpiła także w wersji specjalnej „Nowej nadziei”, ale wtedy nowa wersja Jabby była już kanoniczna.

Mroczne widmo
Nowa trylogia to właściwie nowe otwarcie. Z jednej strony pojawiają się pewne zgrzyty związane z EU, przede wszystkim w postaci midi-chlorianów oraz tego, że ciało Qui-Gona nie znika. Ale z drugiej strony EU nie uszanowało też kilku rzeczy, które Lucas i spółka wymyślili tworząc klasyczną trylogię. Pierwsza z nich to oczywiście planeta będąca stolicą galaktyki, w oryginale miała to być Had Abbadon, która ostatecznie nie trafiła do „Powrotu Jedi”. Timothy Zahn, który nie raz nie szanował istniejącego kanonu, zmienił nazwę tej planety na Coruscant. Nazwa ta potem była używana w EU i została zaadaptowana w scenariuszu Lucasa. Podobnie sprawa się ma z Huttem. The Hutt w oryginale wcale nie oznaczało rasy, a miało być określeniem na galaktycznego gangstera czy szefa mafii. W EU obrano inny kierunek, ale Lucas zostawił to tak jak uznano w książkach i komiksach.
Natomiast najwięcej nawiązań jest oczywiście do serialu „Droids”. Oczywiście najbardziej znany to Boonta Eve Classic, pochodzącego bezpośrednio z wyścigu Boonta, który pojawił się w serialu. Owszem wokół historii tej nazwy potem w EU jeszcze narosło trochę dodatkowych opowieści, ale to już inna kwestia. W wyścigu wziął udział Ben Quadrinaros, pochodzący z układu Tund. Ten układ pojawia się w powieści o przygodach Lando Calrissiana, stamtąd pochodzi główny wróg Landa niejaki Rokur Gepta. Dodatkowo potem retroaktywnie uznano, że Quadrinaros należy do rasy Toongów, która także pojawia się w „Droidach”.
Tu także po raz pierwszy (bo film wyszedł przed wydaniem DVD klasycznej trylogii) pojawia się Aurebesh. Lucas także sięgnął po broń Exara Kuna, czyli podwójny miecz świetlny. Niektórzy też twierdzą, że gry i możliwości Jedi zainspirowały film, ale w tym wypadku może to być koincydencja.
Wśród specyficznych nawiązań do EU należy wymienić też księcia Xizora. On oficjalnie w filmie się nie pojawia, ale gdy kręcono arenę w Mos Espie, w miniaturkach wykorzystano figurki z Micro-Machines, w tym właśnie księcia Xizora.

Atak klonów
Ten film zmienia dość dużo, nie tylko w uniwersum ale i podejściu do samego EU. Po pierwsze zmienia nam się koncepcja zakonu Jedi, w którym śluby są zakazane (co powoduje problemy także z bliskimi filmowi komiksami), po drugie ujednolicono kolory mieczy świetlnych (z wyjątkiem Mace’a Windu), po trzecie zmieniono historię Boby Fetta, a po czwarte ustalono datę Wojen klonów. O ile trzeci przypadek jest problemowy, ponieważ we wczesnych informacjach o Bobie Lucas coś wspominał o jego związku z Wojnami klonów (dokładniej we wspomnianym Bantha Tracks, wydanym przed premierą „Imperium kontratakuje”), jednak EU nie dotykało tego tematu, więc powstała niekonsekwencja. Stworzono trochę inną historię, którą Lucas zweryfikował, zostając bliższy temu, o czym wspominał na początku.
Większy problem jest właśnie z datą samego konfliktu. EU miało tego nie dotykać od samego początku, parę razy jednak się to zdarzyło, w tym Timothy’emu Zahnowi, który ustalił nawet ramy czasowe tej wojny. To oczywiście zmieniono. Kolejną z dziwnych zmian jest oczywiście trwająca tysiąc lat Republika, co zostało zretconowane reformacją ruusańską.
Z drugiej strony po raz pierwszy przed filmem dostaliśmy książkę, która miała być bezpośrednim wprowadzeniem do niego. „Nadchodząca burza” Alana Dean Fostera przedstawia wydarzenia na Ansion, gdzie przebywali właśnie Anakin i Obi-Wan. Podobnie rzecz się ma z komiksami z serii Republic, które dość śmiało podchodzą pod film. Na tyle mocno, że Lucas postanowił wciągnąć jedną z postaci, Aaylę Securę do filmu. W „Ataku” przewija się ona bardzo krótko, ale jest.
Fani Zahna także znajdą coś dla siebie. Action VI Transports czyli „Szalony Karrde” lub raczej pojazd tego samego typu, pojawia się w Theed. Wspomniano także Labirynt Rishi, odnoszący się do planety Rishii. Nie mogło zabraknąć do nawiązania do „Droidów”, tym razem mowa o księżycach Bogden, planeta ta pojawiła się w serialu. Zresztą jadłodajnia Dexa także przypomina bar z serialu, ale jednocześnie też trochę „Amerykańskie graffiti”, więc tu zapewne mamy koincydencję.
Złącza energetyczne, które widzimy na Coruscant pojawiły się po raz pierwszy w „Dark Empire”.
No i nie zabrakło także żartu, w klubie Outlander na jednym z telebimów jest nawiązanie do gry „Star Wars Episode I: Racer”.

Zemsta Sithów
Kiedyś finalny Epizod, do którego wprowadzała nas nie tylko powieść, ale i komiksy. Niektóre planety jak Salecumai, Felucia czy Cato Neimoidia wpierw pojawiły się zatem w innych źródłach, a dopiero potem zobaczyliśmy je w filmie. Dokładnie tak samo stało się generałem Grievousem.
Przy planetach warto też wspomnieć o Kashyyyku, który co prawda jest trochę inny niż go znaliśmy wcześniej, ale to planeta, która powstała w umyśle Lucasa, jednak wpierw pojawiła się w „Holiday Special”, z tego powodu nie miała szans by pojawić się zgodnie z oryginalnym planem w „Powrocie Jedi”, ze względu na niechęć George’a do tegoż programu. Ostatecznie jednak znalazła się w filmie.
Oczywiście nie mogło zabraknąć serialu „Droids”. Ostrokołowiec generała jest nawiązaniem do pojazdu Janna Tosha z tegoż serialu. Podobnie jest z wyglądem Utapau, przede wszystkim grotami i jamami, które nawiązują do tych z planety Tarnooga z serialu. Jednocześnie warto dodać, że podobne pomysły pojawiły się przy okazji „Powrotu Jedi”, acz wtedy ich nie wykorzystano.
W jednym z opisów stolicy Alderaanu – Aldery w EU wspomniano, że znajduje się tam jezioro. W filmie o tym pamiętano, ale czy zostało przesunięte trochę, czy po prostu dostaliśmy takie ujęcie, to już inna sprawa.
Z niewykorzystanych konceptów warto wspomnieć o Juggernautach, które miały być kiedyś alternatywami dla AT-AT, ale przepadły, pojawiły się w EU a dopiero potem w filmie.
Przy „Zemście Sithów” zapowiadano, że w filmie pojawi się postać z EU. Owszem ponownie pojawiła się Aayla Secura, ale miał też pojawić się Quinlan Vos. Scenę z nim pominięto, acz mistrz Vos jest wspomniany w filmie.
Do tego dochodzą retcony, których jest naprawdę dużo. Skoro obiecano postać z EU, to ją w filmie znaleziono. Stał się nim Salporin, jeden z wookieech, który pojawiał się w trylogii Thrawna. Jeśli chodzi o nawiązania retroaktywne to sporo znajdzie się w pamiątkach w gabinecie Palpatine’a, które bywają nawiązaniami do dawnych konfliktów (jak bitwy o Ruusan). Podobnie było z rasą barona Papanoidy, którego początkowo ochrzczono mianem Wroonianina (z Marveli), ale Filoni i reszta w „Wojnach klonów” zrobili z niego Pantoranina.

Teraz pozostaje nam czekać ile elementów EU trafi do serialu „Rebelianci” no i oczywiście do nowych filmów.

P&O 57: Jak Leia mogła mieć pewność, że jej wiadomość dotrze do Obi-Wana?

5



Po raz kolejny pada pytanie o logikę wydarzeń w klasycznej trylogii.

P: Jak Leia mogła wiedzieć, że jej wiadomość dotrze do Obi-Wana? Czy wiedziała, że jej statek był nad Tatooine? A jeśli tak, to skąd wiedziała, że droidy znajdą tam Obi-Wana? Jeśli wylądowałyby po drugiej stronie planety minęły by lata zanim by go znalazły.

O: Leia specjalnie udała się na Tatooine w poszukiwaniu Obi-Wana, ponieważ jej przybrany ojciec, Bail Organa, wiedział, że on tam jest. Miała nawet adres. Jak programowała R2-D2 ze swym holograficznym przesłaniem, powiedziała droidowi, że on znajduje się w standardowych koordynatach alfa-1733-mu-9033, pierwszy kwadrant. Artoo wyznaczył te koordynaty w kapsule ratunkowej i tak oto zabrał C-3PO na powierzchnię. Te informacje można usłyszeć w radiowej adaptacji.

K: Ponieważ pytanie padło jeszcze przed premierą „Zemsty Sithów”, jedyną niewiadoma, skąd Bail wiedział, gdzie dokładnie jest Obi-Wan już nam się wyjaśniła.

Archiwum wiadomości dla działu "Klasyczna Trylogia"

Loading..