Klasyczna Trylogia

Niezmieniona wersja klasycznej trylogii na Blu-ray

ComicBook
21

Portal ComicBook podał informację, że Disney/Lucasfilm pracuje nad wydaniem niezmienionej wersji klasycznej trylogii na Blu-ray. Informacja ta pochodzi ponoć od dwóch, niezależnych od siebie, źródeł. Z innych źródeł, już jakiś czas temu, dowiedzieliśmy się, że coś jest na rzeczy - pisaliśmy o tym w tym miejscu.

Przez niezmienioną trylogię mamy na myśli Nową nadzieję, Imperium kontratakuje i Powrót Jedi w wersji takiej, jaką widzieli fani w kinach, gdy do nich trafiły po raz pierwszy. Bez zmian z edycji specjalnej i późniejszych. Zadanie ponoć nie jest banalne, z uwagi na uszkodzenia oryginalnych taśm, na jakich pracują. Nie wiadomo kiedy dokładnie trylogia miałaby być wydana, ale ponoć planuje się to jeszcze przed premierą Epizodu VII.

P&O 83: Dlaczego C-3PO ma srebrną nogę?

17



Niektóre rzeczy są tak oczywiste dla fanów, że czasem nawet przy kolejnym powrocie do filmów ich nie dostrzegają. Dopiero raz na jakiś czas ktoś zada pytanie, o jakiś szczegół na który nie zwraca się uwagi.

P: Dlaczego w klasycznej trylogii C-3PO ma srebrną nogę?

O: Chociaż jego wypolerowane, brązowe okrycie to swoiste trofeum, C-3PO prawdę mówiąc został zrobiony w stu procentach z materiałów pochodzących z recyclingu. W Epizodzie II dokładnie widać, że jego okrycie to jakieś kawałki ze śmietnika. Choć widzieliśmy go w Epizodzie III z całkowicie nowym, złotym okryciem, coś musiało się mu przytrafić, że potem potrzebował zmiany na mniej formalną okrywę.

K: Jedno jest już pewne w serialu „Rebelianci” zobaczymy C-3PO już posiadającego jedną srebrną nogę (więcej).

Kolejna konwersja trylogii i inne wieści o sadze

13

Wygląda na to, że domniemana kolejna edycja klasycznej trylogii faktycznie się szykuje. O ile nie wiadomo nic na temat potencjalnych zmian (być może dostaniemy wersję sprzed wersji specjalnej) o tyle nie wprost potwierdzono ostatnio konwersje do 16 bitowego formatu o rozdzielczości 4 tysięcy piksli (Ultra HD). Przyznała się do niego firma Reliance Media Works. W swoim reklamowym filmiku ukazującym ich dorobek, pojawiły się zarówno klasyczna trylogia jak i „Indiana Jones”, oraz oczywiście całą masę innych produkcji. Oficjalnie na razie nic nie potwierdzono, ale chyba kolejny raz mamy sugestię, że coś jednak jest na rzeczy, choćby z wydaniem VOD klasycznych filmów.



Tymczasem redakcja Five Thirty Eight przeprowadziła ankietę na temat tego, który film z cyklu „Gwiezdne Wojeny” jest ulubionym. No ale nie chodziło tylko o wybranie jednego, a ponumerowanie ich, przez co wyniki wyszły bardzo ciekawe. W ankiecie wzięło udział ponad tysiąc, osób, które nie zawsze widziały lub kojarzyły sagę.

79% stwierdziło, że widziało przynajmniej jeden film. Z tego w podziale na płeć, wśród mężczyzn liczba ta wynosi 85% a u kobiet 72%. Z tego 72% mężczyzn uznaje siebie za fanów serii, podczas gdy u kobiet liczba ta wynosi 60%.

Swoją drogą, ciekawie wygląda rozpoznawalność filmów. 91% twierdzi, że widziało „Imperium kontratakuje”, a 88% „Powrót Jedi”. Na trzecim miejscu jest „Mroczne widmo” (80%), a dopiero potem „Nowa nadzieja” (73%), „Atak klonów” (68%) i „Zemsta Sithów” (66%). Przyczyny tego stanu mogą być dwie. Po pierwsze „Nowa nadzieja” niekoniecznie jest kojarzona pod tym tytułem, a tylko jako „Star Wars” co niektórym się zlewa z serią. Po drugie „Mroczne widmo” miało stosunkowo niedawno swoją premierę 3D, a także przeszło do historii jako jedna z najgorszych kontynuacji (dlatego jest pamiętana).

Ulubione filmy to „Imperium kontratakuje” (36%), „Nowa nadzieja” (27%), „Powrót Jedi” (17%), „Mroczne widmo” (10%), „Zemsta Sithów” (6%) oraz „Atak klonów” (4%). Swoją drogą, analizujący ankietę zauważyli fakt, że osoby wolące „Nową nadzieję” czy „Imperium” raczej wyżej cenią klasyczną trylogię, podczas gdy ci, którzy wybierają „Mroczne widmo” wolą bardziej prequele.

Za ulubioną postać ankietowani uznali Luke’a Skywalkera (93% za, 5% neutralne, 2% nie lubi i 1% nie zna). Podobne wyniki mieli Han Solo, księżniczka Leia, Obi-Wan Kenobi, Yoda i R2-D2. Dopiero dalej znalazły się inne postaci z Vaderem na czele. Jar Jara lubi 29%, a nie lubi 37%, natomiast aż 20% ma do niego neutralny stosunek.

No i na koniec aż 39% uważa, że to Han strzelił pierwszy. 24% uważa, że to Greedo, a 37% nie rozumie o co w tym pytaniu chodzi.

P&O 79: O co dokładnie dr Evazan się wściekał na Luke’a?

7



Dla niektórych fanów wszystko w filmie musi mieć racjonalny powód, ale czy tak jest?

P: Czemu właściwie doktor Evazan był zły na Luke’a?

O: To raczej nieracjonalne zachowanie, czyż nie? W EU przedstawiano tę postać jako kompletnego wariata. To psychopatyczny i zdegenerowany lekarz, który przeprowadzał niedorzeczne i trudne do wymyślenia eksperymenty dla tak zwanej zabawy. Ale nawet gdyby nie tak „bogata” przeszłość, każdy barman powie ci, że kilka drinków może zamienić niektórych mężczyzn w prawdziwych palantów, którzy próbują sobie coś udowodnić niepotrzebnymi bójkami.

K: Z filmu wiemy tylko, że Evazan nie lubił Luke’a i to go zirytowało. Natomiast doktor został ukazany jako kompletny świrus i psychopata w książce młodzieżowej Galaxy of Fear #2: City of Dead. Dla przypomnienia, seria ta jednak obecnie nie jest już kanoniczna, więc należy to traktować jako ciekawostkę dla naprawdę wytrwałych fanów.

P&O 74: Czemu C-3PO nie rozpoznał Lei?

8



Jakby tak przeanalizować „Nową nadzieję” to i tam można się dopatrzyć pewnych nieścisłości, które wymagałby wyjaśnienia. Oto przykład jednej z nich.

P: W Gwiezdnych Wojnach C-3PO mówi: „Nie będzie tym razem nadziei dla księżniczki”. Ale kiedy Luke pyta kim jest dziewczyna na hologramie, droid odpowiada „Osoba ważna, przynajmniej tak wierzę”. Skoro znał Leię, czemu jej nie rozpoznał?

O: Radiowa adaptacja „Nowej Nadziei” rozwikłuje tę zagadkę. Tuż przed atakiem Dartha Vadera na Tantive IV, kapitan Antilles zrekrutował droidy R2-D2 i C-3PO by pomogły Lei. Obszedł ich oprogramowanie i zezwolił C-3PO kłamać, aby wykonać najważniejsze zadanie. Antilles rozkazał obu droidom nie udzielać żadnych informacji czy wskazówek o tożsamości Lei czy jej obecności na koreliańskiej korwecie.

Intrygujące plotki i wieści o sadze

26

Sześcioczęściowa saga jest właściwie skończona, ale czasem nawet tu dzieją się ciekawe rzeczy. Pierwsza z nich dotyczy „Imperium kontratakuje”. Otóż piąty epizod został uznany za najlepszy film wszechczasów w zorganizowanym przez magazyn Empire plebiscycie. Zrobiono listę 301 filmów, a w głosowaniu wzięło udział 250 tysięcy osób.

To nie jedyny film wart zauważenia na liście. Nas jednak interesują przede wszystkim „Zemsta Sithów” (224 miejsce), „Star Trek” J.J. Abramsa (188), „Indiana Jones i światynia przeznaczenia” (179), „Powrót Jedi” (120), „Indiana Jones i ostatnia krucjata” (100), „Poszukiwacze Zaginionej Arki” (9), „Nowa nadzieja” (6). Na drugim miejscu znalazł się „Ojciec chrzestny”. Całą listę można przejrzeć tutaj.

Swoją drogą ciekawe wieści na temat sagi pochodzą z serwisu Bleeding Cool. Otóż twierdzą oni, że Disney planuje kolejne wydanie klasycznej trylogii. Tym razem jednak miałoby ono być w wersji VOD (lub innej dostępnej sieci, może Netflix), a także DVD/Blu-ray. Szczegółów nie ma, natomiast są dwie dość interesujące wieści. Po pierwsze klasyczna trylogia miałaby zostać wydana w wersji oryginalnej, czyli sprzed przeróbek Lucasa. Nie wesja specjalna, nie wersja Blu-ray i nie wersja DVD, tylko wydanie podobne do tego, które było wydane na LaserDiscach czy w 2006. Sama informacja dotycząca disneyowego wydania VOD jest dość podobna do tego, o czym w marcu donosił JediNews.Co.Uk. Jedyny znak zapytania w tej wersji to pytanie kiedy to wydanie miałoby się pojawić.

Jeszcze ciekawsza jest druga informacja pochodząca z Bleeding Cool. Otóż podobno w Disneyu uważają, że za dużo rzeczy ostało się w kanonie i jeszcze kilka z nich powinno trafić do legend, by nie blokować nowych filmów. Według tych plotek niekanoniczne mogłyby się okazać prequele, a w ich miejsce mogłyby się pojawić nowe filmy z Yodą, Vaderem i resztą ferajny.

Dziwadła z kantyny Mos Eisley

12

Znamy wiele istot z kantyny Mos Eisley, niektórym wymyślano historię już dawno temu, innym całkiem niedawno. Oczywiście większość tej historii to dziś legendy, natomiast nieczęsto mamy możliwość obejrzeć choć część tych stworów z tła w pełnej krasie. Kilka zdjęć niedawno można było odnaleźć w sieci.





Wioslea to Vuvrianka, rasa która charakteryzowała się dużą ilością oczu porozrzucanych na głowie. W filmie nie widać jej macek, zresztą ona sama akurat nie znajduje się w kantynie.





Tzizvvt był przedstawicielem rasy Brizzit z Jandoon. W historii, którą mu dorobiono był profesorem ksenoarcheologii szukającym skarbów. W filmie praktycznie go nie widać, a już na pewno trudno zauważyć jego kopyta.





Nabrun Leids to przemytnik z rasy Morseerian, który miał cztery ręce. Znów, dostrzeżenie tych dodatkowych dłoni na filmie jest raczej ciężkie.



Yam’rii czy Huk na szczęście w filmie jest widoczny tak jak powinien. Choć na tym zdjęciu dokładnie widać niedoróbki tego kosmity.





Siostry Tonika również na filmie wyglądają tak jak powinny, żadnych ukrytych elementów. Nieżyjąca już Christine Hewett, odtwórczyni Brea, przed „Gwiezdnymi Wojnami” miała też swój mały epizod w serialowej ramotce SF – „Kosmos: 1999”. W serialu tym pojawili się także Christopher Lee, Peter Cushing, Julian Glover, Michael Culver, Richard LeParmenteir czy Michael Sheard.

P&O 70: Czemu Chewbacca boi się dianogi?

9



Tym razem kolejna ciekawostka z „Nowej nadziei”.

P: Z moim przyjacielem niedawno oglądaliśmy „Nową nadzieję”, zaraz po tym jak Han i ekipa ratują się do zgniatarki śmieci, Chewie miota się i ryczy. Han mówi mu, żeby przestał zachowywać się jak dziecko. Czego bał się Chewbacca?

O: Częścią z rzeczy, która została wcześnie porzucona w filmach była tchórzliwa strona Chewbaccy. W tym miejscu wystraszył się dianogi, odgłosu zgniatarki, który mógł usłyszeć z daleka, w momencie gdy bohaterowie do niej wpadli. W chwili gdy Luke informuje ich, że tajemnicza istota puściła go i zniknęła, oni wciąż są w zgniatarce, która może ich zniszczyć. W adaptacji Marvela, macki dianogi mogą ich dosięgnąć nawet z ukrycia.
W niektórych notkach produkcyjnych, George pisze o Chewbacce i Wookieech z Kashyyku jako o istotach z zakrytej cieniem dolnej partii leśnej planety. Poniżej drzew jest mętnie i ponuro. Bardzo ciemno, dużo bagien i wszelkiego rodzaju okropnych i złych potworów. Żyje tam mnóstwo białych, wilgotnych rzeczy. Okrągłe złe kule pozbawione oczu przesuwają się i połykają gigantyczne ameby, a w szczególności Wookieech. Dorastając w takiej okolicy, trudno się dziwić panicznemu strachowi wobec stworów takich jak dianoga.

P&O 66: Czym są parseki i jak się mają do kilometrów?

8



Tydzień temu parseki wywołały pewne kontrowersje, ale okazuje się, że nie tylko u nas. Na oficjalnej aż dwa razy zadano bardzo podobne pytanie.

Pierwsze z nich jest krótkie i zwięzłe.

P: Czym są parseki?

O: Parsek jest jednostką miary, wynoszącą koło 3,26 lat świetlnych odległości.


Drugie natomiast jest ciekawsze.

P: Zawsze mnie zastanawiało jak się mają jednostki miary takie jak kilosy (z ang. klicks), czy parseki do ziemskiego systemu miar?

O: Co ciekawe, parsek jest także jednostką odległości w prawdziwej astronomii. A „kilosy” to kilometry. Nazywanie kilometrów „kilosami” jest dość częstym slangiem nawet na naszej planecie. Jeden kilometr to 0,62 mili długości; to jednostka w układzie metrycznym.

Natomiast parsek to odległość dla której paralaksa roczna wynosi 1 sekundę łuku. Parsek można także opisać jako odległość z jakiej połowa wielkiej osi orbity ziemskiej jest widoczna jako łuk o długości jednej sekundy. Czyli to 3,26 lat świetlnych lub trzydzieści jeden bilionów „kilosów”.

K: Jak widać, to drugie pytanie jest już zabawne samo w sobie, zwłaszcza uznawanie kilometrów za miarę wymyśloną przez Lucasfilm. Ale co tu się dziwić, skoro w roku 1977, w „Nowej Nadziei” pada słynne zdanie, że „Sokół Millennium” pokonał odległość w niecałe trzynaście parseków... Jak widać, ani George Lucas, ani nikt z ekipy, nie miał zielonego pojęcia, że parsek NIE JEST jednostką czasu, a odległości. W „Ataku klonów” już Lucasa o tym uświadomiono.

„Gwiezdne Wojny” w cyfrowej dystrybucji?

5

Tym razem dość krótka informacja. Otóż według JediNews w listopadzie 2014 cała oryginalna saga (Epizody I-VI) ma być dostępna w cyfrowej dystrybucji. Lucasfilm podobno przygotował się już do tego, przygotowano też specjalne dodatki, jak zwykle są to rzeczy, których do tej pory jeszcze nie publikowano. Na razie jednak nie wiadomo nic na temat samej dystrybucji, czy to będzie Netflix, czy coś innego. Nie ma też informacji o przejęciu praw przez Disneya do „Nowej nadziei”, więc póki co musimy jeszcze trochę poczekać.

Z drugiej strony na potwierdzenie tej plotki przez Disneya, przynajmniej po części, nie trzeba było czekać długo. Disney niedawno uruchomił swoją platformę VOD - DisneyMoviesAnywhere.com, gdzie już są dostępne klasyki Disneya, nowości, a także filmy Marvela. Trzeba pewnie poczekać, aż pojawią się tam „Gwiezdne Wojny”. Tu warto tylko przypomnieć, że póki co problemem są prawa do dystrybucji, które do 2020 znajdują się w rękach Foxa, potem już tylko Disneyowi będzie brakować „Nowej nadziei”. Ale patrząc na to jak poradzili sobie z „Indianą Jonesem”, zapewne i tu znajdą pieniądze, które zadowolą Foxa. Tak więc może faktycznie, edycja klasycznych filmów w sieci pojawi się szybciej niż później.

Archiwum wiadomości dla działu "Klasyczna Trylogia"

Loading..