Klasyczna Trylogia

P&O 132: Dlaczego wampy nie było widać na skanerze?

7



Dziś pytanie o wykrywanie życia na Hoth. Znów w filmie mówią co innego, a dzieje się coś innego parę minut później.

P: Dlaczego obecność wampy nie została wykazana przez skanery Luke’a i Hana, które szukały żywych stworzeń na Hoth?

O: Podstawowym sposobem działania kryteriów sensorów wychwytujących życie, jest wykrywanie sygnatur cieplnych. Starają się one eliminować wszelkie fenomeny i zjawiska naturalne wskazywać tylko to, co faktycznie powinno być życiem, a nie jakimś innym źródłem ciepła. Tyle, że wampy ewoluowały na Hoth, w bardzo trudnych warunkach, przez to ich metabolizm lepiej zabezpiecza się przed utratą ciepła, a przez to nie są widoczne dla skanerów.

P&O 128: Co się stało z wiązaniem?

6



Dziś pytanie nurtujące uważnych widzów „Imperium kontratakuje” ale nie tylko. W dodatku w jakiejś części tym razem widzowie coś przyuważyli, więc ulubieniec fanów Steve Sansweet tłumaczy wszystkim, że jest to w sumie mała drobnostka i jak ją rozumieć.



P: Gdy Han Solo jest zamrażany w karbonicie w „Imperium kontratakuje” ma związane czymś ręce, ale gdy już wyjmują karbonit, nie ma wiązania. Co się z nim stało?

O: Ugnaughci je ściągnęli, gdy Han był opuszczany do komory. Jeśli się uważnie przyjrzeć można to zauważyć kątem oka w filmie. Natomiast przymocowania przy ramionach są zrobione z karbonitu, dlatego nie ma ich w momencie odmrożenia Hana w „Powrocie Jedi”.

Scenariusz „Nowej nadziei” znaleziony w bibliotece

2

Czego to ludzie nie znajdują w bibliotekach? Otóż pewien Kanadyjczyk, Kristian Brown, prywatnie wielki fan literatury SF, bibliotekarz pracujący na Uniwersystecie New Brunswick od lutego zajął się katalogowaniem zbiorów. Dokładnie książek i magazynów SF. Znalazł tam jednak coś, czego się nie spodziewał - to jedna z wcześniejszych wersji scenariusza „Nowej nadziei” oznaczona datą 15 marca 1976. (Dla przypomnienia pierwszy dzień zdjęć miał miejsce 22 marca 1976). Podobno jest to scenariusz według którego kręcono zdjęcia. Są wszystkie loga i pieczątki Lucafilmu, ale nie wszystko się tam zgadza. Luke Skywalker wciąż jest jeszcze określany tu mianem Luke’a Starkillera, za to w tej wersji nie ma żadnych wątpliwości, że to Han strzela pierwszy. Najlepsze jest to, że Kristian szukał tam pewnego egzemplarza komiksu, a znalazł to. Nie wiadomo w jaki sposób ten scenariusz znalazł się w posiadaniu biblioteki. Na razie też nie ma planów, by go sprzedawać czy wystawiać.



Premiera „Gwiezdnych Wojen” w Chinach

8

Są takie kraje do których „Gwiezdne Wojny” jeszcze nie dotarły. Jednym z nich są Chiny, obecnie dla filmowców to jeden z najważniejszych rynków, jednak saga jest tam w praktyce nieobecna. Owszem prequele weszły tam na wielkie ekrany, jednak nie cieszyły się nigdy dużym zainteresowaniem. Najwięcej zarobiła tam „Zemsta Sithów”, ale to nadal jest tylko niecałe 10 milionów USD. Dla porównania największy obecnie hit tego roku – „Szybcy i wściekli 7” w Kraju Środka zarobiło jakieś 390 milionów USD. Różnica jest zauważalna także dla Disneya, który chce by „Przebudzenie Mocy” także w tym kraju zarobiło krocie.



Przyczyn słabego zainteresowania „Gwiezdnymi Wojnami” w Chinach jest kilka. Pierwszy, z pewnością najważniejszy, jest taki, że klasyczna trylogia nigdy nie trafiła tam do legalnego obiegu. Owszem pojawiła się w drugim, ba znamy też przykłady chińskich bootlegów, ale filmy nie trafiły do mas. Przez to szaleństwo związane z prequelami właściwie nie zaistniało, bo było to niezrozumiałe zjawisko. Co prawda „Zemsta” nawet ma chińskie lokacje, ale niewiele to pomogło. Ludzie nie czuli tu sagi.

Innym problemem było to, że Chiny jeszcze całkiem niedawno starannie wybierały listę filmów zagranicznych, które mogą trafić do szerokiej dystrybucji. W dodatku ograniczały tę liczbę ilościowo, więc studia się przepychały. Efekt był taki, że nawet prequele nie dotarły tam do szerokiej publiczności. To dla Disneya jest spory problem, ale z drugiej strony Kraj Środka liberalizuje się w wielu miejscach, więc obecnie wprowadzenie „Przebudzenia Mocy” na chińskie ekrany jest pewne. Dziś Chiny są jednym z największych filmowych rynków. W dodatku premiera będzie 18 grudnia (czyli tydzień przed polską). Trzeba jednak w jakiś sposób ludzi do tych „Gwiezdnych Wojen” przyciągnąć.

Disney znalazł na to pomysł. Sześć epizodów „Gwiezdnych Wojen” wejdzie na chińskie ekrany, niestety w bardzo ograniczonym zakresie, bo w ramach Szanghajskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego, który odbędzie się w połowie czerwca. Tym samym nie tylko klasyczna trylogia po raz pierwszy trafi na chińskie ekrany, ale też Chińczycy będą mieć unikalną okazję zobaczyć cała istniejącą sagę w kinach. Zobaczymy na ile to pomoże w promowaniu VII Epizodu (a co za tym idzie także kolejnych filmów).

P&O 123: Czym są Droidy Gwiazdy Śmierci?

2



Dziś kolejne pytanie o rzeczy z tła z „Nowej nadziei”.

P: Jakie są najważniejsze droidy Gwiazdy Śmierci? Jakie pełnią one rolę w utrzymaniu stacji?

O: Sam termin droid Gwiazdy Śmierci to raczej nazwa zwyczajowa lub przezwisko, bo nie ma żadnych specjalnie zaprojektowanych dla potrzeb Gwiazdy Śmierci droidów, raczej to Imperium przydzieliło tyle różnych modeli i jednostek na jej pokład, że stały się one z nią kojarzone.

Choćby RA-7 firmy Arakyd Industries to był doskonały przykład osobistego droida sekretarza dla imperialnych oficerów. Miał funkcje droida protokolarnego, pracował jako tłumacz i doradca w sprawach etykiety, pomagał oficerom odpowiedzialnym za kontakty z innymi kulturami. Dodatkowo pilnował planu dnia, gotował jedzenie, prowadził speeder czy wszystko, czego imperialny oficer mógłby chcieć od służącego.

Ale miał jeszcze jedną, tajną funkcję. RA-7 w swoim oprogramowaniu został wyposażony przez Arakyd Industries na zlecenie zawsze ogarniętego paranoją Imperialnego Biura Bezpieczeństwa w dodatki, które pozwoliły być droidom szpiegami i mieć oko na imperialnych oficerów czy notabli. Droidy te mogły się kontaktować z IBB (w oryginale ISB od Imperial Seciurity Bureau) i przesyłać zakodowane transmisje.

Ta pogłoska na temat prawdziwych celów droidów spowodowała, że wielu oficerów nauczyło się gubić ich roboty. Jeden z nich znajduje się w piaskoczołgu, w którym widzimy Artoo i Threepio.

Gdy Gwiazda Śmierci wybuchła nad Yavinem, wiele RA-7 zostało zniszczonych, psując przy tym efekty pracy całego IBB.

Pierwszy dzień zdjęć: Powrót Jedi

oficjalna
4

Kontynuując mała serię artykułów o pierwszych dniach zdjęciowych dochodzimy do VI Epizodu. Tu zdjęcia zaczęły się 11 stycznia 1982.



Ponieważ oba poprzednie filmy, które zaczęto kręcić na lokacjach, zaczęły się od problemów, nowy reżyser Richard Marquand oraz koproducent Robert Watts zdecydowali, że zdjęcia do szóstego epizodu rozpoczną się w studiach Elstree. Marquand postanowił, że zaczną zdjęcia na scenie 2 od ujęcia z burzą piaskową. Nie było to najłatwiejsze do nakręcenia zwłaszcza dla aktorów, ale jednocześnie dało się to zamknąć w jeden dzień, by potem zwolnić miejsce, aby zbudować tam większą i trudniejszą dekorację jaką była Dagobah. Dodatkowo Marquand chciał mieć materiał prasowy, który zamierzał upublicznić przed świtem następnego dnia.

Dzień wcześniej cała ekipa siedziała już w hotelach w Londynie i czekała na spokojne rozpoczęcie zdjęć do kolejnych „Gwiezdnych Wojen”.

Nie obyło się jednak bez problemów. Okazało się, że w hotelu w pokoju Carrie Fisher z wentylacji wychodziły jakieś toksyczne opary, natomiast samochód który miał przywieść Marka Hamilla do studia został w nocy skradziony.



Zdjęcia rozpoczęły się 11 stycznia 1982. Po planie kręcili się statyści w kostiumach Ewoków podekscytowani swoją rolą. Na scenie zaś znajdował się „Sokół Millennium” (zbudowany w pełnej wielkości) oraz X-Wing, no i substancja która symulowała piasek. Gdy tylko Marquand powiedział „Akcja!”, rozpoczęły się problemy z R2-D2. Droid skręcał w każdym kierunku tylko nie tym, w którym powinien. Przy burzy piaskowej widoczność była utrudniona, a Anthony Daniels w masce C-3PO miał jeszcze bardziej ograniczone horyzonty, więc nie wiedział zbytnio innych członków obsady. Nawet jak mu się wskazało kierunek, w którym ma iść, zdradzało się, że szedł i wpadał w końcu na członka ekipy, lub co gorsza tak mu się wydawało. Wpadł też na skałę i się przewrócił.

Po nakręceniu pierwszego udanego ujęcia zrobiono krótką przerwę, by to uczcić, zanim skończono resztę sceny. Mark Hamill zszedł tego dnia ze sceny jako ostatni i warto tu dodać, że jest jednym aktorem w całej klasycznej trylogii, który brał udział w zdjęciach pierwszego dnia.

Marquand i kilku innych członków ekipy pod koniec dnia testowało jeszcze Michaela Cartera, który miał się wcielić w Biba Fortunę następnego dnia.

Sama scena z burzą piaskową ostatecznie nie trafiła do finalnej wersji filmu. Pewien opis tej wyciętej sceny, wraz z konceptami i kilkoma zdjęciami znajdziecie tutaj.

Pierwszy dzień zdjęć: Imperium kontratakuje

oficjalna
4

Kontynuujemy cykl o pierwszym dniu zdjęciowym. Dziś zajmiemy się V Epizodem.

Podobnie jak w przypadku „Nowej nadziei” tak i przy „Imperium kontratakuje” zdjęcia rozpoczęto na lokacji. Tym razem działy się one na lodowej planecie Hoth, którą udawała mała miejscowość zwana Finse w Norwegii. Ponieważ okazało się, że „Gwiezdne Wojny” robią się coraz bardziej popularne, wpierw, 28 lutego 1979 w Oslo zorganizowano konferencję prasową. Zdjęcia miały się zacząć 5 marca 1979. Harrison Ford miał dolecieć później, gdyż sceny z nim przewidziano dopiero na drugi tydzień zdjęciowy. Za to Carrie Fisher bardzo chciała przyjechać, choć nie miała żadnych scen na zewnątrz, to jednak zrobiła wszystko, by nie stracić atmosfery zdjęć na lokacji.



Przez następne dwa dni, obsada i ekipa opuściła Oslo, ale podobnie jak w przypadku „Nowej nadziei”, tak i tym razem nie wszystko szło po myśli producentów. Nie było wystarczającej liczby portierów, którzy mieli przenieść bagaże z hotelu do autobusu a następnie do pociągu. Za dużą część bagaży odpowiadali też Mark i Marilou Hamillowie, którzy spodziewali się, że ich syn Nathan może się urodzić przypadkiem na lokacji, więc się przygotowali do tego. Żeby było ciekawiej, na dworcu ekipa nie trafiła na pociąg na trasie Oslo-Bergen, czekali na innym peronie, a potem gdy się spostrzegli, biegli, by zdążyć.

5 marca 1979 już w Finse pogoda tak mocno się zepsuła, że śniegi zasypały tunele, pociągi więc przestały dojeżdżać, a ekipa filmowa została odcięta od świata. Za to obfite opady tym razem przynajmniej nie kolidowały tak mocno ze zdjęciami, jak to było w Tunezji. Tak przynajmniej wydawało się na początku, bo przecież to tylko więcej śniegu. Niestety okazało się, że z powodu jego nawału nie da się dojechać na lodowiec, gdzie przygotowano już dwie bazy w których miano kręcić zdjęcia bitwy.

W teorii ekipa była przygotowana na mrozy, jednak, jak się okazało, nie na takie. Irvin Kershner, który przejął reżyserowanie od George’a Lucasa, szybko odkrył, że w grubych rękawicach nie da się robić notatek na papierze, a także że jego magnetofon zamarza, gdy próbują go używać, oraz że soczewki kamery szybko zaparowują. Kershner zrozumiał wtedy proroczą radę Lucasa, żeby nie spodziewać się, że wszystko zadziała tak jak zapewniała ekipa.




Irvin jednak był bardzo zdeterminowany, by rozpocząć produkcję planowo. Zdecydowano więc, że zdjęcia rozpoczną się z tyłu hotelu. Mark Hamill występował w scenie ucieczki przed Wampą na pustkowiach Hoth. Dodatkowo w zdjęciach mieli brać udział Denis Lawson (Wedge Antilles), Peter Mayhew (Chewbacca) i Des Webb (Wampa), ale ostatecznie tego dnia nie brali w nich udziału. Oczywiście to Marka wyrzucono na śnieg, zaś większość ekipy przebywała w tym czasie w hotelu.

Kershner uznał, że nie będzie też przedłużać tu zdjęć, więc zadzwoniono do Harrisona Forda z prośbą, by przyjechał jak najszybciej, by wziąć udział w swoich zdjęciach. Wziął on wieczorny samolot z Londynu do Oslo. Tyle, że Finse było wtedy odcięte od świata. Ford pojechał pociągiem do Geilo, ośrodku narciarskiego jakieś 30 mil od Finse. Stamtąd jadąc taksówkami udało mu się dotrzeć do Ustaoset (7 mil bliżej), gdzie czekał na niego kierownik produkcji Bjorn Jacobsen, który przyjechał pługiem śnieżnym i miał ze sobą butelkę wódki. Razem dotarli koło północy do Finse i byli gotowi do zdjęć następnego dnia.

O samej lokacji w Finse pisaliśmy tutaj.

P&O 119: Co nosi Yoda przy szyi?

11



Dziś mamy kolejne pytanie na spostrzegawczość, z serii co widać w filmie. Odpowiada redakcja StarWars.Com, która podpisywała się kiedyś jako Jocasta Nu.



P: Co nosi Yoda przy szyi?

O: Jest to blissl, mały organiczny instrument przypominający fletnię Pana.

Pierwszy dzień zdjęć: Nowa nadzieja

oficjalna
5

Premiera „Przebudzenie Mocy” coraz bliżej, a niebawem zaczną się zdjęcia do kolejnego filmu „Star Wars”. Na oficjalnej pojawił się jakiś czas temu pojawiły się artykuły ukazujące pierwsze dni zdjęciowe dotychczasowych filmów. Dziś prezentujemy IV Epizod.



Zdjęcia do „Nowej nadziei”, czy wtedy raczej jeszcze „Gwiezdnych wojen” rozpoczęły się 22 marca 1976. Preprodukcja była dość ciężka i skomplikowana, trwała prawie trzy lata, było wiele batalii o ostateczny kształt filmu i to, kto zajmie się ostatecznie jego tworzeniem. Mało tego, w momencie, gdy zaczęto zdjęcia, nie wszystkie przygotowania były skończone. Raczkujące ILM dalej walczyło z technologiami do efektów specjalnych, zbroje szturmowców i C-3PO nie były jeszcze ukończone. Nie można było jednak dłużej czekać i wstrzymywać pracę, więc ekipa poleciała na Dżerbę. W hotelu było pełno niemieckich turystów, którzy nie mogli znaleźć swoich pokoi, przez to ciężko się spało ekipie, ciągle ktoś się mylił, hałasował. O szóstej rano była pobudka, a następnie sześciogodzinna jazda do Tozuer. Jazda początkowo też nie należała do najprzyjemniejszych, bo póki słońce nie wstało to ciężko jest dostrzec ubranych na czarno Berberów. W Tozeur okazało się, że hotel, w którym miała spać ekipa, poszedł do renowacji, oczywiście nikogo nie poinformowano o tym. Dodatkowo w tym mieście przebywała ekipa miniserialu „Jezus z Nazaretu” (co ciekawe, grał w nim James Earl Jones, który wówczas nie był jeszcze członkiem ekipy „Gwiezdnych Wojen”), więc okazało się, że nie ma wystarczającej liczby alternatywnych pokoi w odpowiednim standardzie. Dodatkowo nie można było też liczyć zbytnio na lokalnych techników czy taksówkarzy, bo już byli wynajęci w większości. Skończyło się tym, że obsada i ekipa wylądowała w podrzędnych hotelach, często w pokojach dwu lub trzy osobowych. Sam Gary Kurtz, producent wspomina, że to jeszcze dało się znieść przez dwa tygodnie, ale gdyby sytuacja miała potrwać dłużej, to pewnie miałby strajk.

No i nastał 22 marca, wielki dzień. Zaplanowano nakręcić wówczas część scen z R2-D2 i C-3PO kupowanych przez Larsów oraz część scen z Lukiem oglądającym zachód słońc na Tatooine. Obie sceny kręcono w Chott el Jerid niedaleko Nerfy, w basenie wyschniętego jeziora okresowego. Tam też zbudowano przypominające igloo domostwo Larsów. Zdjęcia zaczęły się o 6:30 rano, co dla Anthony’ego Danielsa było mordęgą, bo nie wyspał się wcześniej na Dżerbie, no a teraz jeszcze założenie kostiumu zajmowało mu dwie godziny. Jako profesjonalista jednak nie narzekał. Za to Mark Hamill był bardzo zadowolony ze swojej roli, więc ciepło wspomina pierwszy dzień. Ekipa zaś przygotowała fragment piaskoczołgu.



Ale problemów było mnóstwo. Nieskończony kostium C-3PO właściwie kaleczył Danielsa przy każdym ruchu. System zdalnego sterowania astromechami nie działał, baterie się wyczerpywały, a wysadzanie głowy R5-D4 wiązało się z brakiem sterowalności droida. George Lucas spokojnie uznał, że można go ciągnąć na sznurku, tylko kręcić zdjęcia tak, by nie było go widać. Wymagało to oczywiście większej ilości ujęć i dubli.

Zdjęcia skończono o 19:20. Ostatnią sceną tego dnia była wieczorna rozmowa Luke’a i Threepio na temat tego, że Artoo uciekł.

Niestety część z nakręconych zdjęć, w tym oglądanie przez Luke’a bliźniaczych słońc, nie zostało wykorzystanych z powodów złych warunków atmosferycznych. Zbierało się na burzę, która miała być dopiero początkiem prawdziwych problemów. Samą wspomnianą cenę nakręcono dopiero 29 marca.



Więcej na temat samych tunezyjskich lokacji przeczytacie tutaj. Samo domostwo Larsów jest zatapiane regularnie przez okresowe jezioro i niszczeje. Co parę lat organizuje się grupa fanów, która restauruje to miejsce. O wyprawie z 2012 pisaliśmy tutaj.

Saga w wersji cyfrowej [Update 2]

oficjalna
27

10 kwietnia na kilku różnych platformach streamingowych, w tym VUDU, Amazon, iTunes, Google Play, XBOX Video, Sony Playstation Store i innych, będzie można kupić i ściągnąć cyfrową wersję sagi „Gwiezdnych Wojen”. Pakiet sześciu filmów w wersji HD ma kosztować 99,99 USD. Będzie można też kupić każdy z osobna za 19,99 USD.



O cyfrowej dystrybucji słyszeliśmy już wiele razy, w końcu jednak Disney, Lucasfilm i 20th Century Fox się dogadały. Warto zauważyć, że filmy są już reklamowane po nowemu, bez trzonu z numerem części w tytule.

- Jesteśmy podekscytowani tym, że fani będą mogli się cieszyć sagą Gwiezdnych Wojen na cyfrowych nośnikach gdziekolwiek tylko pojadą – mówi Kathleen Kennedy.

Są też reklamy zarówno całego pakietu jak i każdego filmu z osobna.



Mroczne widmo
Dodatki – „The Beginning”, scena sekwencji pościgu podracerów – wersja kinowa, osiem skasowanych scen, konwersacja z Dougiem Chiangiem oraz modele i miniatury.







Atak klonów
Dodatki: „ From Puppets To Pixels: Digital Characters In Episode II”, „State Of The Art: The Previsualization Of Episode II”, „ Films Are Not Released, They Escape”, sześć usuniętych scen, przełomy w efektach – montaż, rozmowa „Sounds in Space” oraz kostiumy.



Zemsta Sithów
Dodatki: „Within A Minute: The Making Of Episode III”, „The Journey Part 1”, „The Journey Part 2”, sześć usuniętych scen, Hologramy i wpadki, rozmowa „The Star Wars That Almost Was”.



Nowa nadzieja
Dodatki: „Anatomy Of A Dewback”; pierwszy zwiastun, osoiem usuniętych scen, broń i pierwszy miecz świetlny, rozmowa „Creating A Universe”.



Imperium kontratakuje
Dodatki: „A Conversation With The Masters” (2010), „ Dennis Muren: How Walkers Walk”, „George Lucas On Editing The Empire Strikes Back 1979”, „ George Lucas On The Force: 2010”, sześć usuniętych scen, obrazy z tła, rozmowa „The Lost Interviews”.



Powrót Jedi
Dodatki: „Classic Creatures: Return Of The Jedi”, zwiastun „Revenge Of The Jedi”, zwiastun „Return Of The Jedi”, spot TV „ It Began” oraz „Climactic Chapter”, pięć usuniętych scen, dźwięki Bena Burtta, rozmowa o efektach.



Na razie nic nie wiadomo o dostępności tego pakietu w Polsce.

Update: wg profilu StarWars na Facebooku, w Polsce filmy będą dostępne na platformach Chili.TV, Google Play i iTunes.

Update 2, 10 kwietnia
Od dziś można już kupować także w Polsce filmy. Kosztują one od 44,90 do 59,90 PLN pojedyncze filmy. Cena waha się nie tylko w zależności od sklepu, ale też od jakości. W niektórych sklepach jest sprzedawana tylko wersja z dubbingiem. Cały pakiet kosztuje około 300 PLN. Filmy są w wersji znanej z Blu-ray. Wszystkie plotki o tym, że Han znów strzela pierwszy, to ściemy. Jedyna zmiana dokonała się w epizodach I, II, III, V i VI, gdzie nie ma już fanfar 20th Century Fox, a jedynie nowe fanfary Lucasfilmu. W przypadku „Nowej nadziej” prawdopodobnie pozostaną, gdyż to jedyny film, który nie był w całości wyprodukowany przez Lucasa.

Archiwum wiadomości dla działu "Klasyczna Trylogia"

Loading..