Spis newsów (Atak klonów)

P&O 250: Jak wyglądał młody Ian McDiarmid?

3



Dziś dość intrygujące pytanie o wygląd Iana McDiarmida w „Powrocie Jedi”. Odpowiada Steve Sansweet. Pytanie pochodzi jeszcze sprzed premiery „Zemsty Sithów”.



P: Czy możecie dostarczyć jakieś zdjęcie Iana McDiarmida z czasów kręcenia „Powrotu Jedi”, byle bez makijażu? Bo nie mogę uwierzyć, że on był wtedy tak młody!

O: Co? Wątpisz w talent tego wspaniałego aktora, że mógłby zagrać postać starszą lub młodszą, kiedy miał mniej więcej 37-38 lat!? Ian urodził się 17 kwietnia 1944 w Carnoustie w Szkocji. Kiedy został wybrany do roli Imperatora w „Powrocie Jedi” żartował, że to przez jego nos. Miał wtedy dużo jasno brązowych włosów, które próżno można szukać, podobnie jak wiele innych rzeczy na filmie.

Sesja makijażu trwała cztery godziny dziennie, choć z czasem udało się zbić ten czas do dwóch i pół. W jednym z wywiadów w „Star Wars Insider”, stwierdził, że jak oglądał „Powrót Jedi” na wideo nie mógł uwierzyć, że pod spodem był tak młody. W Epizodzie I Senator Palpatinie miał lekki makijaż, trochę go postarzono dopiero w Epizodzie II. No a cała zabawa zacznie się dopiero w III.

P&O 247: Czy to Qui-Gon?

16



Dziś jedno z tych pytań, w których oficjalna odpowiadała na oczywistości. Dotyczy „Ataku klonów”.

P: Wydawało mi się, że słyszałem głos Qui-Gona krzyczącego „Anakin! Anakin! Nie!” w apartamencie Yody, gdy Skywalker wybijał Tuskenów?

O: Tak w rzeczy samej, Yoda słyszał wtedy głos Qui-Gon Jinna.

P&O 242: Skąd się wzięły okręty i pojazdy kroczące klonów?

15



Dziś pytanie o kolejną zagadkę „Ataku klonów”. Tym razem chodzi o uzbrojenie, odpowiedź zaś oczywiście starokanoniczna.

P: Czy te wszystkie kroczące i latające pojazdy którymi poruszały się klony to należały do Republiki, Jedi czy do Kaminoan?

O: Zarówno armia klonów jak i jej uzbrojenie było częścią umowy, która Kaminoanie podpisali i zobowiązali się wypełnić, ale to nie oznacza, że produkowali broń samodzielnie. Armia w sumie jest bezużyteczna, jak nie może się poruszać, dlatego mieli oni podwykonawców, głównie mieszkańców pobliskiego systemu Rothana, którzy rozwijali im ciężkie transportowce widziane w pierwszej bitwie Wojen Klonów.

Rothana Heavy Engineering jest lokalnym przedsiębiorstwem, będącym de facto filią Kuat Drive Yards, która w sekrecie rozwinęła AT-TE, S-PHAT, Republikańskie kanonierki i transportowce. Klony wyhodowane na Kamino, były szkolone od najmłodszych lat w używaniu tego sprzętu.

Weekend 40-lecia - "Zemsta Sithów": Memy z prequeli

Przepastny Internet
17



Memy to nic nowego w historii Internetu, a tym bardziej memy z „Gwiezdnych Wojen”. Każdy z nas na pewno zna obrazki z Ackbarem i frazą „It's a trap” czy przerabiane tysiące razy „I am your father”. Jeśli jednak nie spaliście przez ostatnie miesiące, to zapewne zauważyliście, że sieć zalewają memy z prequeli.

Dlaczego dopiero teraz? Jak to w Internecie bywa, ciężko dać konkretną odpowiedź, ale najprawdopodobniej ma to związek z powstaniem subreddita Prequel Memes w grudniu 2016. Zyskał on sobie gigantyczną popularność (w chwili obecnej ma 290 tysięcy subskrypcji). Zabawa polega tam nie tylko na wrzucaniu śmiesznych obrazków, lecz także na komentowaniu ich, używając cytatów z epizodów I-III. W związku z tym dosłownie wszystko, nawet zwykłe teksty, mogą stać się memami. Poniżej prezentujemy przykładowe, a tak się składa, że prym wiodą te z „Zemsty Sithów”.

„Mroczne widmo"

„Now this is podracing!”

Te słowa stały się swego rodzaju kpiną z gry aktorskiej Jake'a Lloyda, który wcielił się w młodego Anakina w „Mrocznym widmie” - tutaj często używa się też jego „Yipee!”, dochodzi również „That's so wizard” Kitstera (z którego to namiętnie nabija się ekipa „The Star Wars Show”). Ogólnie służy do wyrażania wielkiej ekscytacji z czegoś, ale bardzo często dodaje się te słowa do zdjęć prawdziwych wyścigów. Żeby było śmieszniej, to w 2015 roku Lloyd został aresztowany... za przekroczenie prędkości. Internautom dużo nie było trzeba.



Obi-Wan Hates / Force Push

To mem gifowo-filmowy, może nie tak popularny jak inne, ale istnieje. Pochodzi z pierwszych minut TPM, lecz ma swoje wariacje również z innych epizodów. Zasadniczo przedstawia Obi-Wana używającego pchnięcia Mocy na osobie wstawionej z innego filmu. Która zazwyczaj nie kończy dobrze.



„Atak klonów”

„Well Whadya Know” / Dexter

To dość nowy mem, który powstał najprawdopodobniej jako forma reakcji na cyfrowych aktorów z „Łotra”. Tekst „No kto by pomyślał” i wstawiona gdzieś facjata Dextera służą do wyrażania zdziwienia delikatnie podszytego ironią. Są też wersje z innymi cytatami Besaliska.



„I don't like sand”

Klasyk. Cóż więcej dodawać.



„Zemsta Sithów”

„This is where the fun begins”

Skywalker wie jak się zabawić nawet w samym środku bitwy. Dlatego jego cytat trafia do memów, w których autor chce pokazać różne aspekty zabawy... nawet jeśli inni mogliby je kwestionować.



„This will make a fine addition to my collection”

Jeśli czujecie w sobie ducha kolekcjonera jak generał Grievous, to ten mem będzie dobrym dodatkiem do Waszej kolekcji.



Tragedia Dartha Plagueisa Mądrego

To tak zwana copypasta, czyli mem tekstowy, który łatwo skopiować i przerobić. Zazwyczaj w słowach Palpatine'a opowiada się o jakiejś osobie, na przykład celebrycie, która w taki czy inny sposób odniosła porażkę. W wersji obrazkowej „Tragedia” pojawia się bardzo często jako bajka na dobranoc dla dzieci. Taka, po której dzieci nie mogą spać.



„What about the droid attack on the Wookiees?"

Ki-Adi Mundi chyba starał się sprawiać wrażenie, że ogarnia, ale chyba tak naprawdę myślami był gdzieś indziej. Albo los mieszkańców Kashyyka leżał mu tak bardzo na sercu. Jak chcecie odwrócić uwagę w dyskusji, zapytajcie o atak droidów na Wookieech.



„Hello there”

Spotkanie Kenobiego i Grievousa na Utapau w wersji memowej ma dwie główne wersje: pierwsza z nich często przedstawia generałów witających się w różnych językach i dialektach (oczywiście dodajmy do tego stereotypy narodowe). Tutaj jest ich całkiem spora kolekcja. Druga wersja przerabia słowo „Kenobi” na podobnie brzmiące. Albo „general”. Albo cokolwiek innego, zgodnie z zasadą, że wszystko może stać się memem.



„I am the Senate”

Znany też po prostu jako „Senate” - tak właściwie, to Reddit usilnie stara się, aby fotografia Palpatine'a wyskoczyła w grafikach Google, gdy w wyszukiwarce wklepie się to hasło. Na razie brak wyników, ale warto mieć nadzieję. Jak można się domyślić, mem pojawia się, gdy rozmowa schodzi na politykę. Zwłaszcza po kilku głębszych. Jego drugie oblicze to rozterki Imperatora, który chciałby, aby Senat stał się nową płcią.



Order 66

Rozkaz 66 był mrocznym wydarzeniem w dziejach Jedi, ale to nie oznacza, że fani nie będą się z niego śmiać. Memy z nim zazwyczaj przedstawiają zniszczenie jakiejś grupy, najczęściej nieszczęśników, którzy w ogóle się tego nie spodziewali. Wedle Urban Disctionary hasło weszło również do amerykańskiej mowy potocznej.



Młodziki

Jak pisaliśmy wyżej: dla fanów nie ma świętości i morderstwo młodzików również znalazło swą drogę do internetowych żartów. Twórcy pokazują w memach albo denerwujące dzieciaki, albo Anakina, który był na tyle mroczny, że podniósł na nie rękę.



„I have the high ground”

Niewątpliwie największy hicior ostatnich miesięcy - trafił nawet do „Robot Chickena” i to chyba zadecydowało o jego sukcesie mema. Problem przy tłumaczeniu tej frazy polega na tym, że ma ona podwójne znaczenie - dosłowne (w polskim dubbingu słyszymy „Mam lepszą pozycję”, bo Obi-Wan wskoczył na nasyp) i przenośne (w napisach: „Mam przewagę”). Wiadomo, że chodzi o to drugie, ale twórcy memów oczywiście bardziej biorą pod uwagę pierwsze. Innymi słowy wygracie, jeśli staniecie wyżej.





„NOOO!”

To tekst, który stał się sławny jeszcze w 2005 roku, na długo przed eksplozją popularności memów. Częściowo stało się to zapewne dzięki bootlegowej chińskiej wersji filmu (która to zasługuje na oddzielny artykuł), w której fraza została przetłumaczona jako niegramatyczne „Do not want”. Okrzyk został też dodany do wersji blu-ray „Powrotu Jedi”. Przeznaczenie mema jest proste - jeśli chcecie mocno wyrazić swą dezaprobatę, zakrzyczcie „NOOO!”. Jest nawet do tego specjalna strona.



Varia

Poniżej prezentujemy memy i śmieszne obrazki, które nie przypadają pod żadną z powyższych kategorii. Miłego oglądania!



„Zemsta Sithów” jutro w HBO

11



HBO kontynuuje projekcje „Gwiezdnych Wojen”, w tym tygodniu „Zemsta Sithów”. Trzeci Epizod zobaczymy już jutro, czyli w czwartek 10 sierpnia 2017 o godzinie 20:10. Powtórki kolejno w piątek (11 sierpnia) o 11:30. Jednocześnie w tym samym czasie film można oglądać też na HBO HD. Dodatkowo przed seansami „Zemsty Sithów” w tym tygodniu będzie szansa jeszcze raz zobaczyć „Atak klonów” (w czwartek o 17:45 i w piątek o 09:10).

Lata po rozpoczęciu wojen klonów Sithowie ujawniają tysiącletni spisek, Republika rozpada się, a z popiołów wyrasta złowrogie galaktyczne Imperium. Potwierdzają się najgorsze obawy mistrza Jedi, Mace Windu (Samuel L. Jackson) - skuszony mocą Sithów Anakin Skywalker (Hayden Christensen) przechodzi na ciemną stronę, by przeobrazić się w rezultacie w Dartha Vadera - nowego ucznia Imperatora. Jedi zostają zdziesiątkowani, a Obi-Wan Kenobi (Ewan McGregor) i Mistrz Jedi, Yoda, muszą się ukrywać. Jedyną nadzieją dla Galaktyki są dzieci Anakina - bliźnięta, chłopiec i dziewczynka...

Trzeci chronologicznie film z 2005 to ostatni obraz w cyklu wyreżyserowany przez George’a Lucasa, kończący jego dzieło nad sagą. W pozostałych rolach występują: Natalie Portman, Frank Oz, Ian McDiarmid, Anthony Daniels, Ahmed Best, Kenny Baker, Bruce Spence, Silas Carson, Jimmy Smits i Christopher Lee.

Za tydzień kolejny Epizod, ale już w niedzielę zobaczymy „Łotra 1”.

„Atak klonów” jutro w HBO

30



„Atak klonów” wraca do HBO. Drugi Epizod zobaczymy już jutro, czyli w czwartek 3 sierpnia 2017 o godzinie 20:10.. Powtórki kolejno w piątek (4 sierpnia) o 12:15, czwartek (10 sierpnia) o 17:45 i piątek (11 sierpnia) o 9:10. Jednocześnie w tym samym czasie film można oglądać też na HBO HD. Dodatkowo przed seansami „Ataku klonów” w tym tygodniu będzie szansa jeszcze raz zobaczyć „Mroczne widmo” (w czwartek o 17:55 i w piątek o 10:00).

Minęło dziesięć lat od ataku na Naboo. Anakin Skywalker (Hayden Christensen), teraz dwudziestoletni, jest uczniem rycerza Jedi, Obi-Wan Kenobiego (Ewan McGregor). Galaktyka stoi na skraju wojny domowej. Senator Padmé Amidali (Natalie Portman), byłej królowej Naboo, grozi śmierć. Anakin zostaje przydzielony do jej ochrony. Młody Jedi zakochuje się w Padmé i jednocześnie odkrywa swoją mroczną stronę. Anakin, Padmé i Obi-Wan Kenobi zostają wciągnięci w sam środek narastającego galaktycznego konfliktu, zapoczątkowującego Wojny Klonów.

Drugi chronologicznie film z 2002, który ponownie wyreżyserował George Lucas. Scenariusz pomagał mu pisać Jonathan Hales. W pozostałych rolach występują: Frank Oz, Ian McDiarmid, Samuel L. Jackson, Anthony Daniels, Ahmed Best, Kenny Baker, Temuera Morrison, Daniel Logan, Pernilla August, Silas Carson, Andy Secombe, Jimmy Smits i Christopher Lee.

Kolejny epizod zobaczymy tydzień później.

Weekend 40-lecia – „Atak klonów”: Premiera

3



Premiera „Ataku klonów” to zarazem pierwsza ogólnoświatowa premiera filmu. Już nie trzeba było czekać długo na seans jeśli nie mieszkało się w USA. O tym, że premiera II Epizodu była niezwykła możecie przeczytać więcej w tym newsie, natomiast w tym przyjrzymy się temu, jak ona właściwie wyglądała.

Jak to zwykle bywa, był i czerwony dywan, i szturmowcy, i oficjalne pokaz z udziałem aktorów oraz twórców. Pomimo ogólnoświatowej premiery, która miała miejsce 16 maja 2002 r., pierwsze seanse odbyły się kilka dni wcześniej. 12 maja film pokazano m.in. podczas inauguracyjnej edycji Tribeca Film Festival w Nowym Jorku. Wszystkie pieniądze z tego pokazu zostały przekazane na rzecz dzieci, które ucierpiały w wyniku zamachu z 11 września 2001 r., a obecni na tej premierze byli m.in. Natalie Portman i James Earl Jones. Zyski z innych przedpremierowych pokazów również przekazano na cele charytatywne. Jeden z tych pokazów odbył się tego samego dnia w Los Angeles w Grauman’s Chinese Theatre, tym samym kinie, w którym Gwiezdne Wojny debiutowały w 1977 r. W Hollywood po czerwonym dywanie spacerowali Ewan Mcgregor i Samuel L. Jackson. Natomiast w San Francisco pojawił się George Lucas. Charytatywny pokaz miał miejsce tego samego dnia również w Toronto w Kanadzie, gdzie film promował Hayden Christensen pochodzący z tego kraju.
Następnie huczna premiera odbyła się w Londynie 14 maja, a następnie, 16 maja, film trafił już do kin na całym świecie i został pokazany poza konkursem na festiwalu w Cannes (tutaj swoje najnowsze dzieło reprezentował George Lucas).
Poniżej możecie obejrzeć kilka zdjęć z czasów gdy Natalie Portman i Hayden Christensen mieli zaledwie po 21 lat, a sir Christopher Lee wciąż był wśród nas.



Dodatkowo zapraszamy do obejrzenia poniższych materiałów telewizyjnych z tamtego okresu. W pierwszym z nagrań poświęcono trochę miejsca fanom czekającym w kolejkach i przewidywaniom, że w dniu premiery wiele osób "zachoruje na Gwiezdne Wojny" i nie pojawi się w pracy.







A czy Wy byliście wtedy w kinie? Poszliście na nocny pokaz premierowy? Jak wspominacie to wydarzenie?

Wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

Weekend 40-lecia – „Atak klonów”: Gry elektroniczne

9



Atak klonów nie doczekał się zbyt wielu gier związanych z premierą filmu. Po “umiarkowanym” przyjęciu przez branżę egranizacji epizodu pierwszego, ktoś w firmie podjął decyzję o zmniejszeniu nakładów na taką formę promocji. Nie oznacza to jednak, że gier nie było wcale.

Star Wars Episode II: Attack of the Clones (GameBoy Advance)


Jedyną grą o takiej nazwie, która się ukazała jest produkcja na konsolę przenośną od Nintendo. Jest to raczej prosta gra platformowa o charakterze zręcznościowym wydana na dogorywającą już wtedy platformę, trudno się więc dziwić, że nie odniosła sukcesu i zostałą praktycznie zapomniana. Była niczym innym jak prostą i stosunkowo tanią formą reklamy dla filmu.



Star Wars: The Clone Wars


Inną grą bazującą nie wprost na filmie są Wojny Klonów. Gra stworzona przez Pandemic Studio na platformy Playstation 2 i pierwszego Xbox-a. Rozgrywka w głównej mierze polegała na prowadzeniu różnego rodzaju maszyn bojowych Nowej Republiki podczas konfliktu z separatystami. W kilku misjach graczowi dane jednak było wcielić się w Mace Windu czy Anakina Skywalkera. Gra rozpoczynała się podczas bitwy o Geonosis gdzie gracz wciela się właśnie w mistrza Windu i to poza okładką najsilniejsza więź jaka łączy grę z II epizodem. Tytuł zebrał całkiem niezłe oceny i może się pochwalić średnią na poziomie 75%.



Star Wars: The New Droid Army


To kolejna gra na przenośną konsolę od Nintendo. Już to zdradza, że nie mogła być szczególnie skomplikowana i faktycznie tak było. Mamy do czynienia z kolejną prostą grą zręcznościową, na dodatek rozgrywaną w dość ślamazarnym tempie. Gracz wciela się w Anakina Skywalkera a w grze pojawiają się między innymi Aurra Sing czy Jabba the Hutt. Jedyną ciekawostką jest fakt, że gra posiada alternatywną wersję wydarzeń względem tych znanych z Zemsty Sithów. Pod koniec gry Anakin pokonuje Hrabiego Dooku i deklaruje swoje pełne oddanie Mistrzowi Yodzie: "I Will Always be here to serve the Jedi, Master Yoda, I Give you my word ... "



Star Wars: Galactic Battlegrouds: Clone Campaigns


Ostatnią wartą wzmianki produkcją związaną z Epizodem II jest dodatek do popularnego RTS-a Galactic Battlegrounds. Wydany w maju 2002 roku, a więc równolegle z filmem, wprowadzał do gry dwie nowe frakcje i kampanie. Gra choć zyskała sympatię fanów Gwiezdnych Wojen to na rynku poradziła sobie raczej przeciętnie, ponieważ garściami czerpała z dobrej ale przestarzałej technologii używanej jeszcze w kultowym Age of Empires.



Chociaż dla gier na podstawie filmu nie był to dobry rok, to fani Gwiezdnych Wojen nie mieli powodów do narzekań. W tym samym roku premierę miało kilka głośnych i zapamiętanych na długo tytułów. Ukazały się wtedy Jedi Starfighter, ciekawy Bounty Hunter, trzecia (i jak się później okazało ostatnia) część Star Wars Racer -Revenge i przede wszystkim świetny Jedi Knight II: Jedi Outcast.

P&O 238: Jakie zwierzęce odgłosy były użyte do ryków acklaya, nexu i reeka?

3



Dzisiaj mamy pytanie techniczne do twórcy dźwięków w „Ataku klonów” (i nie tylko), Bena Burtta.



P: Jakie zwierzęce odgłosy zostały użyte do stworzenia ryków acklaya, nexu czy reeka?

O: Używaliśmy trochę dźwięków delfinów i świń, ale głównym składnikiem zarówno w przypadku acklaya jak i reeka był sztuczny dźwięk, nagrany w studiu w Sydney przez przeciągnięcie, dużej, drewnianej palety po podłodze sali nagrań.

Weekend 40-lecia - „Atak klonów”: Nawiązania do epizodu drugiego w animacjach

Różne
5



„Atak klonów" wyszedł w 2002 roku, a jeśli weźmiemy pod uwagę, że początki serialu „The Clone Wars" sięgają roku 2005, to można by dojść do wniosku, że ilość nawiązań do niego powinna być spora. Tak jednak nie jest, przynajmniej w porównaniu do innych epizodów. A szkoda, bo co by nie mówić o Haydenie Christensenie i słynnym tekście o piasku, to drugi epizod wniósł bardzo dużo do Sagi. W „Rebeliantach" ilość nawiązań do filmu jest bardzo znikoma - tu prym wiodą przede wszystkim TCW i „Wojny klonów”Tartakovsky'ego.

Postaci i rasy

„Atak klonów" wprowadził wiele postaci, w tym członków nowo powstałej Rady Separatystów. Problem w tym, że TCW nigdy tak naprawdę nie przedstawiło jej posiedzeń ani jak właściwie miała się do cywilnego Parlamentu. O Nucie Gunrayu pisaliśmy już w newsie o „Mrocznym widmie”, ale było wiele innych bohaterów. Sporo uwagi poświęcono Watowi Tamborowi w akcie o Ryloth pod koniec pierwszego sezonu TCW. Wtedy dowiedzieliśmy się, że przywódca Unii Technokratycznej miał tytuł emira, choć co właściwie się z tym wiązało - tego nigdy nie wyjaśniono. Tambora zgubiła własna chciwość, gdyż nie chciał opuścić Lessu z powodu skarbów, które tam zostawił. Pochwycił go Mace Windu i osadził w areszcie, w którym pozostał niemal do końca wojny. Co się zatem stało z Unią? Tak jak większość separatystycznych korporacji w TCW, jej członkowie twierdzili oficjalnie, że nie wspierają Konfederacji. Prawda była jednak zupełnie inna, co widać choćby po działaniach ishi tibańskiego senatora Gume Saama, który w filmie pojawia się na krótko na jednym z balkonów, a który w TCW konspiruje z Separatystami. Ciekawa jest kwestia Sana Hilla, który wypowiada w filmie znamienną kwestię: „Klan Bankowy podpisze pański traktat”. Co się zatem stało z Muunem, który w serialu zniknął, zastąpiony przez Rusha Clovisa, a siedzibą banku nagle stało się Scipio, a nie Muunilinst? Fani długo trapili się nad odpowiedzią na to pytanie, aż oficjalna odpowiedź przyszła wraz z kanoniczną wersją „Lokacji”: otóż nie stało się nic. Nadal był prezesem GKB, ale oddziału na Muunilinst, który najwidoczniej nie miał wiele wspólnego z tym ze Scipio (który ostatecznie przejął Kanclerz).



Jest jeszcze jedno ciekawe powiązanie pomiędzy Separatystami, „Atakiem” i serialami. Mowa oczywiście o Ventress, która o mało nie stała się czarnym charakterem w filmie. Tak się nie stało, ale wiemy doskonale, że w Lucasfilmie nie ginie nic. Takim sposobem Asajj trafiła do projektu multimedialnego „Clone Wars” z serialem Tartakovsky'ego na czele, a potem już do samego TCW. W pierwszym serialu dowiedzieliśmy się jak kobieta w ogóle trafiła do Separatystów i jak przebiegał jej pierwszy pojedynek z Anakinem. W drugim nie ma o tym mowy, ale TCW akurat w tym aspekcie sporo nawiązuje do poprzednika. Był nawet taki dziwny czas na krótko przed przejęciem firmy przez Disneya, w którym wydawało się, że oba źródła będzie jeszcze można pogodzić. O losach mrocznej Jedi długo by opowiadać, dobrze jednak jest wspomnieć, że jej dalsze losy zostały przedstawione w powieści „Mroczny uczeń”, jeśli ktoś jeszcze nie czytał.



Asajj powstała na podstawie konceptu Sitha i na ciemnej stronie pozostała przez długi czas. Inaczej się stało w przypadku Tiplee i Tiplar, które też zaczęły jako wyznawczynie ciemnej strony, przynajmniej na obrazie Iana McCaiga. W TCW zadebiutowały w „The Unknown”, gdzie Tiplar zginęła z ręki Tupa, którego implant zaczął szwankować i przedwcześnie nakazał mu wykonać rozkaz 66. Tiplee z kolei zginęła z ręki Dooku w komiksie "Son of Dathomir".

Wspomnieliśmy o rozkazie 66 - bo i jedną z ostatnich wielkich zmian w kanonie, jaką wprowadziło TCW, była kwestia posłuszeństwa klonów. W filmie Lama Su mówi Kenobiemu: „Wykonują każdy rozkaz bez pytania”. W Legendach kwestia ta została poruszona zwłaszcza przez Karen Traviss w jej powieściach: każdy żołnierz miał po prostu wdrożony zestaw rozkazów, które miał wykonywać bez żadnych wątpliwości. W serialu pokazano jednak, że żołnierze już od małego mieli wszczepiane w mózg czipy, których nie mogli zignorować. Pomagało jedynie ich usunięcie operacyjne, czego dokonało parę klonów, między innymi Rex, Gregor i Wolffe, którzy dzięki temu pojawili się w „Rebeliantach”. Z odcinków szóstego sezonu dowiedzieliśmy się też, że Kaminoanie nie byli znowu tacy czyści w swoich zamiarach - w tajemnicy kontaktowali się z Tyranusem. Kolejny dowód na to, że wojny klonów były tylko i wyłącznie spektaklem reżyserowanym przez Sidiousa.



Odcinek „The Lost One” to moment, w którym podjęto przerwany od czasów „Ataku klonów” wątek Sifo-Dyasa i Tyranusa. Zacznijmy od tego drugiego: to właśnie w tym odcinku Jedi dowiedzieli się, że Tyranus i Dooku to jedna osoba. W filmie jedynie Jango wspomina o tym, że taki ktoś go zatrudnił. Odcinki przedstawiają także historię Sifo-Dyasa, który potwierdził, że mistrz został zamordowany na polecenie Dooku przez Pyke'ów, którzy następnie zwrócili hrabiemu ciało jako dowód wykonanej roboty. Przed przejęciem firmy przez Disneya próbowano jeszcze do tego dorabiać historię z Legend z komiksu „Oczy rewolucji”, w której Sith wykorzystał krew dawnego przyjaciela do transfuzji Grievousa po jego operacji. W nowym kanonie ta wersja raczej nigdy nie przejdzie, ale kto wie?

TCW wiele razy potrafiło robić mniej lub bardziej przyjemne niespodzianki w rodzaju nagłego zmartwychwstania czy śmierci jakiegoś bohatera. Takowa czekała nas w „Grievous Intrigue”, gdzie niespodziewanie pojawił się Eeth Koth, który - przynajmniej wedle „Inside the Worlds of Attack of the Clones” - miał zginąć w katastrofie kanonierki lecącej nad Geonosis w filmie. Wszyscy wiemy, że out-universe chodzi o różnice w wyglądzie jego aktorów. Hassani Shapi w „Mrocznym widmie” miał jasną skórę, Tux Akindoyeni w „Ataku” ciemną, toteż stworzono nowego bohatera, Agena Kolara. Tylko potem Eeth wrócił w serialu, toteż zaczęły się problemy co zrobić z drugim Zabrakiem. Do tej pory nie zrobiono praktycznie nic - nie ma wyjaśnienia jak przejął fotel w Radzie, ani gdzie właściwie był po bitwie o Geonosis. Nawet jego postać w wizji Yody w „Voices” to tak naprawdę model Kotha. Może Marvel lub jakiś powieściopisarz miałby szansę się wykazać?

O ile TCW wzięło sporo postaci z tła „Mrocznego widma”, o tyle z „Ataku klonów” korzystało już mniej chętnie. Niemniej nie da się przecenić roli, jaką serial miał w ukazaniu pewnego senatora - mowa oczywiście o Onacondzie Farrze, który pojawił się najpierw w „Bombad Jedi”, gdzie dowiedzieliśmy się, że znał Padme od dziecka, która zresztą nazywała go pieszczotliwie „wujkiem Ono”. Rodianin próbował dostąpić do Separatystów, lecz tak się nie stało dzięki interwencji Amidali i Jar Jara. Jego decyzja o pozostaniu w Republice stała się jednak jego zgubą, gdyż z powodu wciągnięcia Rodii w wojnę jego własna asystentka, Lolo Purs, postanowiła go otruć.

Pamiętacie Palo, byłego kochanka Padme? O mało co nie pojawił się w „Senate Spy”, gdzie miał odgrywać rolę „tego trzeciego” w związku Amidali i Anakina. Problem w tym, że artysta nie za bardzo pasował do intrygi z Separatystami, a poza tym dziewczyna chodziła z nim, gdy miała dwanaście lat, a twórcy chcieli przedstawić kochanka z jej dorosłych lat. Tak też powstał Rush Clovis, ale o samym Palu dowiedzieliśmy się co nieco z „Propagandy”: to on stworzył plakat zapraszający na królewską koronację Padme, to jego zatrudnił później Sojusz do tworzenia nowej propagandy. Został jednak schwytany przez Imperialne Biuro Bezpieczeństwa i słuch po nim zaginął.



W scenie, w której Anakin popisuje się przed Padme umiejętnością lewitowania owoców, pewnie mało kto zwraca uwagę na tło. A tam właśnie pojawia się Teckla Minnau - służka Amidali, która odegrała sporą rolę w serialu. W „Pusuit of Peace” stała się inspiracją dla pani senator do opowiedzenia innym politykom o tragicznych warunkach, w jakich muszą żyć cywile podczas wojny (najwidoczniej pensja, którą Padme jej wypłacała, nie wystarczała, by dzieci Teckli mogły uczyć się przy normalnym świetle i regularnie się myć, ale nie bądźmy złośliwi). Asystentka później bardzo pomogła pani senator na Scipio w wydobyciu danych od Klanu Bankowego - niestety poświęciła przy tym życie, gdy trafił ją strzał Emba.

Nieco zamieszania narobiło wprowadzenie Umbaran w sezonie czwartym i akcie o generale Krellu. W serialu pokazano bowiem, że wspierali oni Separatystów, choć mieli swojego przedstawiciela w Senacie, Mee Deechiego (który i tak potem został zamordowany), a przecież Umbaranka Sly Moore była osobistą doradczynią Kanclerza. Może nie czuła żadnego przywiązania do krajan? Byłaby to ciekawa historia do opowiedzenia, biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że w Legendach sugerowało się, jakoby ona i Palpatine byli kochankami.

Mówiąc o postaciach, nie możemy również zapominać o słynnych zwierzętach. W „Landing at Point Rain” po raz pierwszy pojawiła się kanonierka „Bad Kitty” z namalowanym z boku nexu. „Złą kicią” nazywano w ILM-ie kocura, który atakował Padme na arenie na Geonosis. Z kolei w „ARC Troopers” nastąpił debiut aiwh, które ekipa zwała „latającymi wielorybami”. One również mają ciekawą historię: najpierw miały być mieszkańcami chmur Bespina, potem chciano je wrzucić gdzieś do „Powrotu Jedi” lub „Mrocznego widma”, ale ostatecznie wylądowały na Kamino. Robaki przewodowe to dość ciekawy przypadek - właściwie nigdy się w filmie nie pojawiły, ale trafiły do „Słownika ilustrowanego”. W TCW znalazły się z kolei w słowniku mówionym - takim obraźliwym określeniem obdarzył Meebura Gascona pan Borkus w „Missing in Action”. Ciekawa sprawa dotyczy też reeków. Zarówno źródła z nowego kanonu, jak i Legend stwierdzają wyraźnie, że mimo groźnego wyglądu były to zwierzęta roślinożerne (miały zęby jak gryzonie, które musiały ścierać). Czerwona barwa, jak u tego na arenie na Geonosis, wynikała z nienaturalnej mięsnej diety; Geonosianie karmili go w ten sposób, by pobudzić w nim agresję. Czemu zatem reek, którego dosiada Grievous w „Deserter”, również jest karmazynowy, mimo że dookoła jest pełno roślin? Zwykła pomyłka twórców?

Technologia



TCW garściami czerpie z technologii AOTC - w końcu jesteśmy niemalże tuż po filmie, a wojna trwa w najlepsze. Jednym z okrętów często wykorzystywanym w serialu jest LAAT. Seriale może nie zmodyfikowały jej tak bardzo (acz trzeba zapytać czasem o ich szczelność, gdyż parokrotnie latały w próżni, a bohaterom jakoś to nie przeszkadzało), ale wprowadziły ciekawy zwyczaj malowania ich przez klony, niczym żołnierze podczas II wojny światowej. W oryginalnych "Wojnach klonów" mieliśmy na przykład kanonierkę pomalowaną jak rancor. W filmie pilotowym TCW widzieliśmy pin-upowe twi'lekanki, potem było trochę zwierzaków (np. bantha robiąca nie kupę, a bomby) czy Dooku i Gunray dostający kopniaka, uśmiechnięty Kit Fisto (z napisem: „Służba z uśmiechem”, co jest nawiązaniem do jego słynnej sceny na arenie), a nawet seksowna Padme (ku wielkiemu oburzeniu Anakina). W „Rebeliantach”, a konkretnie w „Empire Day”, odwiedziliśmy po raz pierwszy bar starego Jho. Ithorianin umieścił nad wejściem wrak kanonierki „Crumb Bomber”. Miał też na półkach hełm żołnierza-klona.

Kryształy kyber są teraz znane wszystkim - w nowym kanonie, a konkretnie od odcinka „Cargo of Doom” jest to nazwa kryształu zasilającego miecz świetlny. Zaczęło się jednak od pierwszych scenariuszy "Nowej nadziei", gdzie kyber był artefaktem skupiającym Moc, którego szukali Jedi i Sithowie. Pomysł Lucas zarzucił, ale sam przedmiot - jako kryształ kaiburr - trafił do „Spotkania na Mimban”. Reżyser jednak wrócił do idei właśnie przy „Ataku” - „kyberem” miała być grotostrzałka używana przez Janga do zabicia Zam. Jak już przy technologii używanej przez Jedi jesteśmy, to nie można zapomnieć o zdalniakach do trenowania walki na miecze. Ich debiut to oczywiście „Nowa nadzieja”, ale pojawiły się również podczas lekcji Yody z młodzikami. Korzystały z nich również dzieci pod nadzorem Ahsoki w epizodzie „A Test of Strenght”.

Epizod drugi przedstawił też ciekawe spojrzenie na technologię codziennego użytku. Ot choćby w jadłodajni Dextera mamy po raz pierwszy w Sadze przedstawionego droida-kelnera. Ten sam model można zobaczyć w odcinku „Brothers” w restauracji "Plop Dribble's" na Stobarze. Na Mandalorze z kolei parokrotnie możemy dostrzec droidy-przewodniki wycieczek, które powstały na podstawie rykszarzy widzianych w AOTC na Tatooine. Potem Maul wykorzystał je podczas ataku na „Ghosta” w „Holocrons of Fate”.

Miejsca



Jeśli chodzi o miejsca, to „Atak” nie wprowadził wiele nowych planet, bo raptem dwie, Kamino i Geonosis. Za to bardzo rozbudował to, co widzieliśmy wcześniej - zobaczyliśmy między innymi rezydencję Amidali i Krainę Jezior na Naboo oraz „brudniejsze" dzielnice Coruscant - takie jak klub „Pozaświatowiec", jadłodajnię u Dexa i dzielnicę Roboty. Choć TCW do żadnego z tych miejsc nie odniosło się bezpośrednio, to duch mrocznych zaułków Coruscant unosi się zwłaszcza w końcówce sezonu piątego, którego akcja dzieje się w okolicach poziomu 1313. Mieliśmy również odwiedzić to miejsce w anulowanej grze „1313", no ale raczej się nie doczekamy, o ile Disney nie postanowi wskrzesić anulowanego projektu.

Żadna planeta z AOTC nie została tak rozwinięta jak Geonosis. Przede wszystkim w serialach pokazano jej sławetne katakumby, w których, jak się okazuje, żyły ukryte przed światem królowe, zdolne do kontrolowania podwładnych za pomocą robaków mózgowych. TCW wyjaśniło nam przy okazji dlaczego Poggle miał przydomek "Mniejszy" - bo „Wielka” była królowa Karina. W „Rebeliantach” również bohaterowie zstąpili do podziemi, tym razem w poszukiwaniu Sawa Gerrery podążającego tropem Gwiazdy Śmierci. Wiemy, że ekipa od „Rebels” nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, bo wątek ten będzie kontynuowany w czwartym sezonie.

w filmie pokazano nam jedynie kilka ujęć z codziennego życia klonów; dopiero TCW tak naprawdę rozwinęło ten wątek. Ale nie zawsze tak miało być: w drugim Epizodzie mieliśmy zobaczyć baraki żołnierzy, lecz nigdy się tak nie stało. Ich debiut nastąpił w akcie o ataku na Kamino na początku trzeciego sezonu.

Ze scenami wyciętymi jest czasami problem, bo nie zawsze wiadomo, czy są kanoniczne, czy nie. W jednej z nich Obi-Wan idzie do pokoju analiz, by zbadać grotostrzałkę, ale wchodzi tam, nie dowiaduje się niczego i wychodzi, dlatego Lucas uznał, że scena nie ma większego sensu. Niemniej okazuje się, że pomieszczenie naprawdę istniało w świątyni, bo widzimy je w „Deception”. Przy czym oficjalny przewodnik sam nie jest pewny, czy to na pewno to samo pomieszczenie, ale to już detale.

Cytaty i varia



Tak samo jak postaci czy miejsca, teksty z „Ataku klonów” nie zapisały się bardzo w serialowych dziejach. Już więcej jest różnego rodzaju innych nawiązań.

  • Bystremu oku Obi-Wana nie mogło ujść, że jego uczeń mocno się denerwował przed spotkaniem z Padme. Ale w „Voyage of Temptation” role się odwróciły: to Anakin zauważał, że Kenobi nie może usiedzieć spokojnie przed zobaczeniem Satine.

  • W „Lethal Trackdown” widzimy Anakina w jego charakterystycznej pozie z rozstawionymi nogami i rękami założonymi za plecami. To bezpośrednie nawiązanie do AOTC, gdy młodzieniec medytował rankiem w posiadłości Amidali.

  • W barze u Deksa Obi-Wan zamawia ardees, znany też jako „sok z Jawy”. Początkowo funkcjonowała ta pierwsza nazwa (i taka pojawia się w napisach na DVD), potem zmieniono ją na drugą. Może z powodu kontrowersyjnego brzmienia (acz nie martwcie się, żadni Jawowie nie ucierpieli. Napój ten zawierał zmiksowane futro banthy i sfermentowane ziarna, jeśli to kogokolwiek zachęca) zdecydowano się na powrót do starego miana w „Corruption”.

  • Jak by nie patrzeć, kultura Mandalorian została przedstawiona bardzo szeroko w serialach animowanych. Zadbano nawet o takie drobne szczegóły jak ich alfabet, który pojawia się tu i tam, a który dobrze widać w kokpicie „Slave I”. Czemu zatem w nowym kanonie ciągle odmawia się Jangowi i Bobie ich mandaloriańskich korzeni?

  • Anakin nie był jedynym buntowniczym Jedi, jakiego przedstawiły nam seriale. Młodzik o imieniu Petro bardzo go podziwiał i może to za jego przykładem zaproponował towarzyszom ruszenie na ratunek Ahsoce wbrew rozkazom, tak jak Skywalker oznajmił Amidali, że uratują Kenobiego.

  • Walka Maula i Pre Vizsli w „Shades of Reason” przez wielu fanów (w tym Freddiego Prinze'a) jest uważana za jedną z lepszych w całych „Gwiezdnych Wojnach”. W dużej mierze ten pojedynek przypomina to, co zaprezentowali Obi-Wan i Jango na Kamino.

  • Nie oszukujmy się - tekst Anakina o piasku, który jest irytujący i wszędzie włazi jest chyba najbardziej niesławnym z całej Sagi. Ekipa „Rebelsów” ewidentnie sobie z tego zakpiła, gdy włożyła te słowa w usta Sabine, narzekającej na burzę w „Ghosts of Geonosis”.

  • „Atak” to w pewnym sensie epizod początkowy - oto rozpoczyna się jedna z ważniejszych wojen w historii galaktyki, dalej. Może dlatego raczej nie nawiązuje się bezpośrednio do tej części, raczej się ją rozwija. Ale nie można zaprzeczyć, że dzięki niej dostaliśmy dwa serialowe wcielenia konfliktu znanego jako wojny klonów. Więcej, jeśli liczyć książki i komiksy oraz wszelkie inne media. A nadal jest jeszcze pole do popisu.

    Weekend 40-lecia – „Atak klonów”: Tatuaże

    przepastny internet
    4



    Po raz kolejny prezentujemy tatuaże, które zainspirował (częściowo lub w całości) konkretny epizod Star War – tym razem „Atak klonów”. Przeglądając internet można odnieść wrażenie, że epizod II nie jest tak popularnym źródłem wzorów dla fanowskich tatuaży, jak pozostałe części gwiezdnej Sagi. Poniżej możecie zobaczyć, które elementy tego filmu zostały uznane za godne zdobienia skóry fanów.



    Wszystkie prezentowane dotychczas na Bastionie tatuaże znajdziecie tutaj.
    Temat na forum

    Wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

    Weekend 40-lecia – „Atak klonów”: Nawiązania w pop-kulturze

    3



    „Atak klonów” nie zapisał się tak mocno w zbiorowej świadomości jak poprzednie epizody. Ciążyła na nim klątwa prequeli. Od razu powszechnie było wiadome, że to będzie słabszy film, a plotki o tym, iż pojawi się w nim DiCaprio (wówczas nie był uznawanym aktorem), czy że będzie to bardziej melodramat, jedynie utwierdzały ludzi w niechęci do niego. To epizod, który także zarobił najmniej pieniędzy (o ile oczywiście uwzględni się wskaźniki inflacji) i na który czekało stosunkowo najmniej ludzi. Ale nawet to nie oznacza, że „Atak klonów” nie miał momentów, które pojawiły się w pop-kulturze.



    Jednym z najciekawszych jest bardzo kontrowersyjny fragment filmu, czyli fabryka na Geonosis. Bardzo podobne ujęcia pojawiają się u Stevena Spielberga w „Raporcie mniejszości”. Oba filmy pochodzą z tego samego roku, formalnie rzecz biorąc „Atak klonów” wyszedł prawie miesiąc wcześniej. Ale powiedzmy sobie szczerze, scena w fabryce była dodana dość późno, zaś Lucas i Spielberg nie raz ze sobą blisko współpracowali. Kto kogo bardziej zainspirował? Trudno stwierdzić. Jednak patrząc na dodatki do „Zemsty Sithów”, to chyba było bardziej w stylu Spielberga.

    Bardzo charakterystyczna scena filmu to oczywiście słynny pojedynek Yody i hrabiego Dooku. Walczący Yoda może się podobać lub nie, ale ta walka pojawiła się w kilku filmach. Choćby w „Shreku 2”, gdzie Kot w butach w podobny sposób walczy ze strażnikami w zamku. Walka ta pojawiła się także w „Głowie rodziny”, czy „Simpsonach”, czy „Artur i Minimki”.

    Bitwa o Geonosis pojawia się choćby w „Minionki rozrabiają”. Pojazd jest inspirowany kanonierką, dźwięki też są podobne.

    W „Strażnikach galaktyki” z kolei mamy jet-pack, pościg i holograficznych sprzedawców, znów inspiracja.

    Pościg, w szczególności sekwencja z elektrownią, znalazła swoje miejsce także w animacji „Rodzinka Robinsonów”.

    Sam tytuł również był parę razy prześmiewany. Najczęściej jako „Atak klaunów”. Choćby w „Danger Mouse: Attack of the Clowns”, czy serialu „Mroczne przygody Billy’ego i Mandy” znów odcinek miał tytuł „Attack of the Clowns”. „Atak klonów” jako przykład dobrego filmu pojawia się w dialogach „Supersamca”.

    W jednym z odcinków serialu „Jak poznałem waszą matkę” w retrospekcji pokazana jest premiera „Ataku klonów”. Bohaterowie, Ted i Marshall, czekają w kolejce do kina.



    Niekiedy wszystkie trzy pierwsze epizody są traktowane jako całość i nawiązania dotyczą Prequeli ogólnie. Jak np. w serialu „House”, gdzie tytułowy bohater, pociesza pacjenta, który wybudził się po 10 latach ze śpiączki (odcinek z 2006 r.), mówiąc mu, że ma szczęście ponieważ przegapił Trylogię Prequeli.

    Natomiast wśród nawiązań w „Simpsonach” znalazła się scena, kiedy to dwie postacie walczyły na radioaktywne pręty imitujące miecze świetlne, spierając się o to, który epizod jest gorszy – „Mroczne widmo” czy „Atak klonów”.

    Bardzo delikatny ukłon w kierunku „Ataku klonów” można znaleźć w sklepie z komiksami w serialu „Teoria wielkiego podrywu”. Wśród innych gadżetów dojrzymy tam figurkę Shaak Ti, którą ujrzeliśmy po raz pierwszy właśnie w II epizodzie. Przy czym figurka przedstawia tą Jedi w wersji z gry „The Force Unleashed”.



    Na gagi można też oczywiście liczyć w „Robot Chicken”.

    Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

    Weekend 40-lecia – „Atak klonów”

    9



    Kontynuując obchody 40-lecia sagi, tym razem weekend poświęcimy drugiemu Epizodowi, czyli „Atakowi klonów”.



    Dziś „Atak klonów” ma już 15 lat, w co czasem trudno uwierzyć. Zdjęcia rozpoczęły się w Sydney 26 czerwca 2000. Film trafił do kin 16 maja 2002 i była to prawdziwa rewolucja w dystrybucji. George Lucas wymarzył sobie, by jego obraz wchodził do kin na całym świecie prawie w tym samym czasie. Coś, co dziś jest już normą, wtedy wydawało się niemożliwe. Na filmy w kinach w Polsce trzeba było czekać parę miesięcy względem amerykańskiej premiery. Wszystko za sprawą cięcia kosztów i wykorzystywania zużytych na zachodzie kopii filmu, które trafiały między innymi do naszego kraju. Jednocześnie w obliczu tak piractwa, jak i rosnącego znaczenia rynku DVD, opóźnienie wydawało się być kuriozalnym anachronizmem. Lucas chciał z tym walczyć, z dwóch powodów. Pierwszy to oczywiście walka ze stratami finansowymi, drugi który jeszcze bardziej go napędzał, to cyfrowa rewolucja. 20th Century Fox nie był chętny tej zmianie, ale ostatecznie uległ presji George’a. Ten zaś chciał nawet, by film trafił tylko do kin z cyfrowymi projektorami. Niestety, powtórzyła się historia z „Nowej nadziei”. Tam filmy w wersji stereo grano w nielicznej liczbie kin, tu było podobnie. W każdym razie „Atak klonów” był pierwszym filmem, który miał globalną premierę kinową. Wcześniej w 2001 Lucasfilm przeprowadził test, wydając jednocześnie na VHS „Mroczne widmo”. Okazało się, że da się to zrobić. Światowe kino bardzo szybko przejęło model Lucasa. Jakoś po sukcesie studia nagle przestały kręcić nosem na takie „fanaberie”.



    Druga wielka rewolucja to cyfrowość. George chciał nakręcić ten film bez użycia taśmy filmowej, w całości na cyfrowych kamerach. Jeśli chodzi o główny nurt kina to był prekursorem. Pierwszym, który się za to zabrał, ale ponieważ od 2000 do 2002 minęło dwa lata, to nie „Atak klonów” dzierży palmę pierwszeństwa. Francuski film „Vicocq”, mimo, że nakręcony później, jako pierwszy film nakręcony cyfrowo wszedł na szerokie ekrany. Jednak z filmów amerykańskich to właśnie dzieło Lucasa jest rewolucyjne pod tym względem. Dziś kręcenie na taśmie stosują albo reżyserzy, którzy chcą osiągnąć jakiś konkretny efekt, albo tacy, którzy decydują się na to z powodów nostalgicznych.

    Lucas jednak nie poprzestał na tym. By dalej promować swoją technologiczną wizję kina, przygotował wersję IMAX „Ataku klonów”. Dziś kina te są dużo bardziej popularne i technologicznie też rozwinięte. Wtedy przyciągały ludzi albo ze względu na 3D, albo ze względu na olbrzymi ekran. Klony nie były kręcone natywnie pod 3D, więc wówczas nie było jeszcze mowy o konwersji. Film przygotowano pod naprawdę wielki ekran, a że wówczas projektory IMAX potrzebowały większych przerw, musiano go skrócić i podzielić na dwie części. Raczej był to ewenement. Historię zmian i wydań przeczytacie tutaj.

    Konwersja 3D „Ataku klonów” ostatecznie doszła do skutku. Film zaprezentowano po raz pierwszy na Celebation w Essen w 2014. Po raz drugi rok później w Anaheim. Nowe kierownictwo Lucasfilmu uznało, że do kin filmy te wejdą w bliżej nieokreślonym czasie, więc wciąż na nie czekamy.

    „Atak klonów” to też przedostatni film z sagi, który wydano na VHS. Podstawowym wydaniem było oczywiście DVD, na Blu-ray film pojawił się w ramach kompletnej sagi.

    Za to warto przybliżyć sobie przed kolejnym seansem ciekawostki. Natomiast przy okazji można też sięgnąć do tygodnia, który przygotowaliśmy z okazji 10 rocznicy premiery II Epizodu.

    Tydzień Ataku Klonów:


    W ten weekend zaprezentujemy jeszcze kilka ciekawych wieści związanych z „Atakiem klonów”, ale póki co zapraszamy do specjalnego quizu.

    Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

    P&O 237: Czy któraś z twoich scenografii miała sufit?

    5



    Dziś kolejne, ogólne pytanie do scenografa prequeli, Gavina Bocqueta.



    P: Która, o ile jakaś, z twoich scenografii do „Gwiezdnych Wojen” miała zbudowany sufit?

    O: Sufity bardzo rzadko buduje się na planie filmowym, chyba, że scenografia jest dość niska, jak kwatery niewolnicza Anakina z Epizodu I. Zbudowaliśmy też sufity w sklepie Watto oraz we wnętrzach królewskiego okrętu Padme z Epizodu I czy okrętu Padme z Epizodu II.

    Można też zbudować część sufitu, zwłaszcza, gdy kamera go widzi w jakimś większym ujęciu. Prawdę mówiąc, nawet w erze cyfrowych poprawek, czasem może być taniej zbudować mały fragment sufitu, niż dodawać go cyfrowo. Ale kluczową przyczyną, dla której nie buduje się sufitów na planach filmowych, to kwestia oświetlenia. Musimy móc oświetlić przestrzeń, pomimo trudności jakie dostarcza nam dana lokacja.

    Więc nawet zanim nastała era cyfrowa, sufitów generalnie się nie budowało, a tylko dodawało rysowane obrazy lub malowano je na szkle, albo wykorzystywano miniatury. W „Przeminęło z wiatrem” wszystkie sufity domalowali artyści, jedne na szkle ustawionym przed kamerą inne w postprodukcji.

    Weekend 40-lecia – „Mroczne widmo”: Lokacje

    2



    Pierwszy klaps na planie „Mrocznego widma” padł w Londynie, dokładniej w Leavesden Studios. Było to ważne wydarzenie, „Gwiezdne Wojny” na nowo zaczęły się kręcić, w dodatku znów w Wielkiej Brytanii.



    Cześć zdjęć oczywiście powstawała w studiu, ale czasem trzeba z kamerą wyjść poza nie. Pod Londynem nie było z tym wielkiego problemu. Las Naboo, zwłaszcza sceny z początku filmu, gdzie widzimy Qui-Gona, Jar Jara i Obi-Wana ścierających się z droidami bojowymi, kręcono w Whippendell Woods niedaleko Watford, czyli właściwie rzut beretem od Leavesden. Las ten jest publicznie dostępny, można tam pojechać i pooglądać, choć niestety nie jest oznaczony pod „Gwiezdne Wojny”. W dodatku przez te lata też mocno się zmienił. Ale wybierających się tam z pewnością ucieszy fakt, że znajduje się to stosunkowo blisko lotniska Luton i wcale nie tak daleko od Stansted.



    Zdecydowanie najbardziej uznanym miejscem, w którym kręcono film są wnętrza pałacu królewskiego w Casercie we Włoszech. Perła w koronie Burbonów zagrała pałac królowej Amidali w Theed na Naboo. Dziś znów jest to miejsce, do którego stosunkowo łatwo dotrzeć, zwłaszcza jak się poleci do Neapolu.



    Główne zdjęcia plenerowe kręcono na lokacji w Tunezji. To także powrót do kraju, w którym nagrywano „Nową nadzieję”, ale tym razem skorzystano z nowych miejsc, ale też wrócono do jednego. Bardzo szczególnego. Sidi Bouhel. To miejsce, w którym powstawali także choćby „Poszukiwacze zaginionej Arki”. W „Mrocznym widmie” to głównie ujęcia Żebraczego Kanionu i skał widocznych w trakcie wyścigu podów.


    Majstersztykiem scenografów jest bez wątpienia zbudowana makieta Mos Espy. Pozostawiono ją na Chott el Gafsa niedaleko Nefty i do dziś pełni rolę atrakcji turystycznej. Może nie tak tłumnie ściągającą odwiedzających, ale wycieczki się tam wciąż zatrzymują. Scenografia została naprawiona przy „Ataku klonów”. Oprócz oczywiście Mos Espy, wykorzystano także bliską okolicę, tam da się znaleźć kilka mniej lub bardziej rozpoznawalnych punktów.


    Tym razem największym, tunezyjskim wkładem w film były ksary, czyli spichlerze, które umożliwiały również bronienie się przed najeźdźcami. U Lucasa pełnią rolę kwater niewolników. Choć w filmie wygląda to na jedno miejsce, zdjęcia kręcono w trzech różnych ksarach – Hadada, Medenine i Oueld Soltane. Pierwszy z wymienionych nawet ma tablicę upamiętniającą wizytę filmowców. Wszystkie trzy w gruncie rzeczy są podobne, ale jak się już je zobaczy z bliska to widać różnice. Choć na filmie czasem ciężko to wyłapać.

    Przy dokrętkach i dodatkowych ujęciach wykorzystywano też dwa inne studia. Pierwsze to CTV Services w Tunezji, drugie zaś Elstree nieopodal Londynu, czyli zgodnie z tradycją.

    Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

    Weekend 40-lecia – „Mroczne widmo”: Zmiany w filmie

    6



    Jak wszyscy doskonale sobie zdajemy sprawę, George Lucas nie uważa, by film mógł zostać skończony. Jest tylko odłożony na półkę na jakiś czas, zaś każde wydanie pozwoliło mu wprowadzić kilka zmian, względem wersji kinowej. Niezależnie, czy to była wersja VHS, DVD, Blu-ray czy 3D.

    Zmiany na VHS
    Gdy w 2000 otrzymaliśmy kasety VHS z filmem, warto przypomnieć, iż było to przełomowe wydarzenie w skali globalnej. Lucasfilm przetestował coś, co dziś jest standardem, czyli globalną premierę. Film trafił do sprzedaży praktycznie w tym samym dniu w Polsce, USA i wielu innych krajach. Oczywiście zmieniony.

    Orn Free Taa zmienia towarzyszy. To jedna ze zmian, o których mało kto wie (lub pamięta ten news). W oryginale w tej scenie miała być czerwono skóra Twi’lekianka imieniem Supi i przypominający Biba Fortunę białoskóry Twi’lek. Jednak przed premierą „Mrocznego widma” zamieniono ich na parę ludzi. Dopiero przy DVD ponownie wprowadzono Supi, a także dodano jej towarzystwo – jasnoniebieską Pampy.


    Wersja kinowa


    Obraz z wersji BD, ale zmiany wprowadzono na VHS.


    Wprowadzono też drobne zmiany do sceny taksówki powietrznej, ale przy DVD jeszcze raz dobrali się do tej sceny, nadając jej ostateczny kształt.

    Zmiany na DVD.
    Wersja DVD pojawiła się w 2001, jeszcze przed premierą „Ataku klonów”. Znów była to okazja do poprawienia filmu.

    Pierwsza zmiana jest dość zauważalna, to taksówka powietrzna na Coruscant. W oryginalnym kinowym wydaniu zaraz po słowach Qui-Gona „the situation has become much more complicated”, pojawiało się ujęcie kwater Palpatine’a. Teraz widać tam Padme, Anakina i Jar Jara wsiadających do powietrznej taksówki, a następnie widzimy przelot nad Coruscant. Jar Jar dodatkowo ma jeszcze jedną linię dialogu. Niestety zmiana ta wycięła oryginalne ujęcie prezentujące apartament Palpatine’a. Co ciekawe, na DVD ta nowa scena znów pojawia się zarówno wśród usuniętych jak i na płycie.


    Ujęcie z wersji kinowej.


    Wersja z późniejszych edycji.


    Oraz prawdopodobnie najmniej widoczna zmiana dotyczy podpisów. W filmie w kinie, gdy Sebulba złościł się na Anakina był podpis „You won’t walk away from this one, Skywalker... you slave scum!”. W wersji DVD wycięto napis „Skywalker”, ponieważ Sebulba nie używał nazwiska Anakina w tej scenie.

    Rozszerzona scena wyścigu. Na drugiej płycie z dodatkami znajdują się wycięte sceny. Wśród nich jest kompletna wersja wyścigu podracerów, w której widać między innymi przedstawienie wszystkich uczestników biorących udział w Boonta Eve Classic. Część, choć nie wszystkie, z tych zdjęć wmontowano w film na płycie pierwszej. W kinowej wersji (a także tej na VHS) nie było przedstawienia wszystkich uczestników, ale wraz z wydaniem DVD widzimy ich więcej, a scena trwa dłużej. Nie wpływają one w żaden sposób na akcję, ba niektórzy zarzucali już wcześniej, że sekwencja ta była zbyt długa.

    Tu dodano, w innych miejscach wycięto. Chwilę po tym jak Fode i Beed wymawiają imię Sebulby w kinowej wersji Watto uradowany uśmiecha się i wiwatuje „Sebulba!”. Obok niego widać Warwicka Davisa. Scena, a raczej ujęcie, z nieznanych przyczyn nie pojawiła się w wydaniu DVD. Warwicka oczywiście widać w innych ujęciach. W oryginale zaraz po ogłoszeniu Sebulby, ten tryumfalnie podnosi ręce i widzimy Watto. W wersji DVD jest więcej Sebulby, który wskakuje na swój pod i błaznuje pod publikę.



    W przypadku drugiego okrążenia zmiany są bardziej uwypuklone, ponieważ znów dodano kilka scen nie wykorzystanych wcześniej, acz znów nie wszystkie (całość jest na płycie z dodatkami). Mamy zatem więcej Anakina, Sebulby, Tuskenów ale chyba najbardziej zauważalne jest prześcignięcie przez Anakina jego rywala Gasgano. Tego nie było w wersji kinowej.



    Zmiany na Blu-ray
    Bardzo dużo zmian pojawiło się w filmie przy okazji wydania na BR. Wynika to z kilku przyczyn, po pierwsze jest to nowa konwersja, szersza. To znaczy, na ekranie widzimy większe kadry (tak o ok. 8%).


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na Blu-ray

    Po drugie poprawiono kontrast obrazu i kolory.


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD



    Zmiany są jednak czymś więcej niż technikaliami. Na nowo wygenerowano napisy początkowe, zmieniając kąt ich nachylenia tak, by był zgodny z pozostałymi prequelami.


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD



    Poprawiono też efekt nadzwyczajnej prędkości jaką mają Jedi używając Mocy. Na DVD było to bardziej na zasadzie nie pokazywania, na BD to nowa animacja, dość rozmyta. Jednocześnie poprawiono też efekty pól siłowych na droidekach. To samo zrobiono w następnym ujęciu, gdzie Jedi są już w tle.


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD



    Scena w której Nute Gunray i Rune Haako oglądają co się dzieje z Jedi na ekranie, również została przerobiona. Po pierwsze inny efekt, po drugie zmieniono ujęcie na szersze, a po trzecie skrócono scenę. Wycięto choćby z niej krótkie ujęcie Tey How.


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na DVD - wycięte


    Ujęcie na BD



    W oryginale, jak i w wersji VHS czy DVD został błąd animacji. Przez to ręka Fode i Beeda przechodzi przez kamizelkę (przez około 6 sekund). W wersji BR naprawiono ten błąd.


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD



    W kilku miejscach poprawiono też dźwięk. Choćby w scenie, w której przedstawiany jest Jabba, słychać nowe, wyraźniejsze głosy.

    Głosy także poprawiono w scenie w senacie. W wersji BD bardzo wyraźnie słychać skandowanie „Vote now!” w miejsce nieokreślonego krzyczenia.

    Komputerowo poprawiono także oczy Amidali w jednej scen, gdzie za bardzo odbijało się w nich światło.


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD



    Zdecydowanie najważniejsza i najbardziej widoczna w filmie zmiana, to Yoda. Kukiełka we wszystkich scenach została zastąpiona komputerową wersją.


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD


    Ujęcie na DVD


    Ujęcie na BD

    Wersja BD w gruncie rzeczy przygotowana została do następnej obróbki. W 3D głównie wyostrzono kilka rzeczy, przede wszystkim połączenia silników podracerów. Prawdopodobnie część zmian w tej wersji, jest trudnych do wychwycenia, bo nie tyle poprawia czy zmienia obraz, co raczej rozczłonkowuje go, by móc dodać głębie.

    W wersji Digital zmieniono tylko fanfary Foxa na samodzielne logo Lucasfilmu.

    Wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

    Loading..

    Ustawienia


    Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
    Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.