Spis newsów (Bastion)

''Z życia redakcji''

18



Jak zapewne zauważyliście, Bastion Polskich Fanów Star Wars obchodzi dziś kolejną rocznicę powstania. Z tej okazji prezentujemy nowe komiksy z serii pt. "Z życia redakcji", ukazujące kulisy funkcjonowania strony. Natomiast w tym miejscu znajdziecie poprzednie odcinki ukazujące blaski i cienie pracy redaktorów oraz moderatorów Bastionu.

Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest zamierzone, a historie przedstawiają prawdziwe wydarzenia lub zostały nimi zainspirowane.



Urodzinowy konkurs graficzny

10


Konkurs literacki już jest, czas zatem na urodzinowy konkurs graficzny. Waszym zadaniem jest stworzenie dowolną techniką fanarta ze świata Gwiezdnych Wojen, który będzie związany w dowolny sposób z jakimś droidem (czy to będzie typowy fanart, plakat, okładka czy coś innego pozostawiamy już do Waszej dyspozycji). Mamy nadzieję, że nas przyjemnie zaskoczycie. Prace można nadsyłać do 15 lutego na adres redakcja@star-wars.pl.

Sponsorem nagród jest wydawnictwo Wielka Litera oraz Galapagos.

Nagrody kształtują się następująco:
I miejsce – George Lucas - Gwiezdne wojny i reszta życia, Star Wars: Rebelianci sezon 1
II miejsce – Nowe kroniki Yody część 1 i 2
III miejsce – Opowieści droidów część 1


Wszystkie szczegóły znajdziecie w regulaminie.
W razie pytań piszcie do członków redakcji.


Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie wszystkich fanów! Powodzenia i miłej zabawy!

Urodzinowy konkurs literacki

35


Od dłuższego czasu już słyszeliśmy, że dawno na Bastionie nie było konkursu literackiego. Urodziny to świetna okazja, aby go w końcu zorganizować! Waszym zadaniem będzie napisanie opowiadania osadzonego w świecie Gwiezdnych Wojen, którego jednym z bohaterów będzie droid. Poza tym jednym wymogiem (oraz limitem liczby słów) nie chcemy Was ograniczać w żaden inny sposób. Liczymy na Waszą pomysłowość!

Opowiadania napisane w świecie Star Wars i mające od 4000 do 10000 słów należy wysłać na adres redakcja@star-wars.pl do dnia 28.02.2017.

Sponsorem nagród jest wydawnictwo Egmont.

Dla zwycięzców przewidziano następujące nagrody:
I miejsce – Star Wars: Lokacje, Atlas galaktyczny, Encyklopedia postaci
II miejsce – Star Wars: Lokacje, Atlas galaktyczny, Star Wars: Rocznik 2017
III miejsce – Encyklopedia postaci, Star Wars: Rocznik 2017


Wszystkie szczegóły znajdziecie w regulaminie.
W razie pytań piszcie do członków redakcji.

Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie wszystkich fanów! Powodzenia i miłej zabawy!

15 lat w sieci

48



Równo od piętnastu lat Bastion Polskich Fanów Star Wars stara się dostarczać Wam informacje ze świata Gwiezdnych Wojen oraz tematów w jakiś sposób z nim powiązanych. Dziś obchodzimy swoje urodziny i chcielibyśmy, jak co roku, świętować je z Wami - naszymi użytkownikami.

Gwiezdne Wojny w ciągu ostatnich lat mocno się zmieniły. Pierwszy raz równolegle trwają prace nad kilkoma filmami Star Wars, co sprawia, że my również musieliśmy dostosować się do nowej rzeczywistości i więcej pisać o nowych produkcjach. Statystycznie patrząc, prawie co czwarty news zamieszczony w zeszłym roku na naszym portalu dotyczył kolejnych epizodów lub spin-offów. A łącznie, w 2016 napisaliśmy prawie 1200 newsów. Nowe filmy wyraźnie pobudziły również dyskusje wśród fanów. Napisaliście w tym czasie ponad 16,5 tys komentarzy i prawie 40 tys postów na forum. Jest to najlepszy rezultat na forum od 2010 roku i w porównaniu do ubiegłego roku wzrost prawie o 70%. Cieszymy się, że Bastion jest dla Was miejscem w którym tak żywo dyskutujecie i dziękujemy za to!

Raz na kilka lat, przy okazji urodzin, podaję garść statystyk dotyczących tego z jakich urządzeń korzystacie z Bastionu. W 2016 roku 67% z Was wchodziło na Bastion z desktopów/laptopów, pozostałe wejścia są z urządzeń mobilnych (komórki, tablety). Jeśli o same urządzenia mobilne chodzi to tu króluje iPhone z 8% i iPad z 5%, z pozostałych urządzeń 2% przekroczył jedynie Huawei P8. Jeśli by zgrupować jednak wyniki dla konkretnych marek to Samsung z 32% wyprzedza Apple mając 14,5% i Sony z niewiele ponad 10%. 65% naszych użytkowników korzysta z systemu Windows (z czego 46% wszystkich Windowsów to Windows 7, 28% to Windows 10, a 15% Windows 8.1), 25% z Androida, a niecałe 5% z iOSa. 54% z Was wchodzi na Bastion używając Chrome'a, 22% przez Firefoxa, powyżej 6% ma Safari lub Operę, a niecałe 4% używa Internet Explorera.

Dziękujemy Wam, że jesteście z nami i mamy nadzieję, że w kolejnych latach również będziecie śledzić newsy Star Wars na Bastionie. Obiecujemy, że będziemy je ciągle dostarczać. A już niedługo możecie się spodziewać konkursów urodzinowych!

Redakcja Bastionu:
Adakus, Bolek, Burzol, DARTH VADER, Freedon Nadd, Halcyon, Hego Damask, Karrde, Kasis, Kathi Langley, Komisarz Sev, Lord Bart, Lord Sidious, Lorn, Master of the Force, Nild, ogór, promil, Rusis, ShaakTi1138, Strangler oraz X-Yuri.

Okiem sceptyka #4

Wspomnienie Carrie Fisher
13

Przyznam, że kolejny wpis miał być o książkach, bo udało mi się coś z SW przeczytać i to nawet w większej ilości. A nie zdarzyło się to od lat. Ale życie bardzo często decyduje za nas, więc będzie wspomnieniowo. Nie tak długo jak o sir Christopherze Lee, ale może bardziej osobiście.




Tekst ten poświęcony jest zmarłej niedawno Carrie Fisher.
(21 października 1956 - 27 grudnia 2016)











So what I told you was true, from a certain point of view.
A certain point of view?
Luke, you're going to find that many of the truths we cling to depend greatly on our own point of view.


― The spirit of Obi-Wan Kenobi and Luke Skywalker, on Dagobah, Episode VI Return of the Jedi



Moje wspomnienie Carrie Fisher



Na początek z grubej: nie płakałem po Carrie Fisher. Taka prawda, nie ma co się oszukiwać. To nie znaczy, że ktoś naprawdę nie uronił łezki, pewnie są takie osoby i nic mi do tego. Ja nie płakałem po papieżu, nie płaczę po Fisher, nie będę płakał po Fordzie, Eastwoodzie, Tarantino czy Messim (z innej paczki).

Śmierć znanych/lubianych nie robi na mnie większego wrażenia niż umieranie „maluczkich”. Ale zawsze powoduje zadumę nad pewnego rodzaju stratą. Przecież ktoś mógł jeszcze coś stworzyć, coś zagrać (filmowo, ale i muzycznie, ale i na boisku), wnieść coś do szarej, powtarzalnej codzienności. Albo i nie. Wtedy, wg mnie, pozostaje taka specyficzna nić łącząca żywego człowieka, którego może gdzieś-kiedyś uda się spotkać i zamienić trzy zdania, łącząca go z tym co już zrobił.

I chyba ta druga opcja pasuje mi do Carrie Fisher (dalej jako CF). Aktorki, scenarzystki, pisarki. Zacznę może od książek – z jej dorobku znam dwie. Chociaż jest to pewnego rodzaju przekłamanie, bo „Pocztówki znad krawędzi” zdaje mi się, że czytałem ponieważ zgarnąłem kiedyś pakiet – film o tym samym tytule i książkę, prawie-autobiografię CF. Wiem, że produkcja Mike’a Nicholsa spodobała mi się, zwłaszcza z kapitalną rolą Meryl Streep (nominacja oscarowa), ale oryginał… nie pamiętam. Z pewnością nie zdawałem sobie wtedy sprawy (bądź nie ruszyło mnie to), że całość dotyczy „tej” Księżniczki.



Drugą, której recenzja pojawi się następnym razem, jest „Księżniczka po przejściach. Nie tylko o Gwiezdnych Wojnach”, wydana w Polsce w listopadzie 2015 roku, premierowo jako „Wishful Drinking” z 2008 roku. Najkrócej rzecz ujmując CF w dość prosty, często soczysty, ale barwny tabloidowo-hollywoodzki sposób przedstawia nam historię swojego życia. Ale ja odebrałem to jako… kolejny etap terapii, pozytywny, ale jednak dotykający tego co (wg mnie) mogło być przyczyną odejścia właśnie teraz.

Nie ukrywajmy: alkohol, narkotyki, elektrowstrząsowa kuracja, lekko czyszcząca pamięć – takie rzeczy raczej nie pomagają organizmowi. Ale każdy żyje jak chce, nie mnie to oceniać, niemniej czy na pewno? Rodzina w jakiej przyszła na świat, otoczenie w którym wychowywała się i dorastała – miały na to wszystko gigantyczny wpływ, parokrotnie większy niż na każdego z nas. Czy żyła tak jak chciała? Czy zazdrościć jej, czy jednak zasmucić się? To chyba na zawsze pozostanie nie do rozstrzygnięcia.



To tyle jeśli chodzi o literaturę. A film? Prawda jest taka, nie ukrywajmy, że CF to Księżniczka Leia. Tak było, jest i będzie. Dlatego też Gwiezdne zostawię na koniec, a poświęcę chwilę pozostałym jej rolom, jakoś tak podchodzącym pod pięćdziesiąt? Właśnie. Rękę na sercu niech położy sobie każdy.

Ja pamiętam ją z trzech filmów. I znowu „pamiętam” jest tak naprawdę mocno naciągane. Widziałem trzy filmy z jej udziałem, ale tylko jeden mam nadal w jako takiej pamięci. Ten będzie na końcu.
W 1980 roku, roku premiery EV, CF zagrała rolę Mystery Woman (czy jak kto woli Camille Ztdetelik) w legendarnym dla wielu „Blues Brothers” Johna Landisa. W tym miejscu bardzo przepraszam naszego Naczelnego, ale o ile sam film kojarzę (też tylko kojarzę, bo nie przepadam za nim, pokornie proszę o wybaczenie) to roli Carrie już nie. Dziwne?

W 1987 roku CF zagrała Mary Brown w „Amazonkach z księżyca” pięciu różnych reżyserów. To ciekawa satyryczna komedia parodiująca niskobudżetowe filmy nadawane w tzw. late-night television. Wystąpiło tam wielu interesujących aktorów w roli cameo (Joe Pantoliano, Jenny Agutter, Rosanna Arquette, Michelle Pfeiffer), jak również Carrie. I chociaż filmu nie pamiętam praktycznie, to jej roli jeszcze bardziej. Taka przypadłość ekranowa?



Nie. Bo dotarliśmy do roku 1989, do komedii romantycznej „Kiedy Harry poznał Sally” Roba Reinera. Z czasów kiedy komedie romantyczne były naprawdę zabawne i… romantyczne. Oczywiście główną rolę odgrywa tutaj duet Meg Ryan-Billy Crystal, ale towarzyszą im Bruno Kirby i Carrie Fisher właśnie.
CF gra Marie, najlepszą przyjaciółkę głównej bohaterki Sally. Tryska humorem, żywiołowością, jest prawdziwą kopalnią cytatów odnośnie miłości, małżeństwa i samo-determinacji w randkowaniu, z moim ulubionym

„All I'm saying is that somewhere out there is the man you are supposed to marry.
And if you don't get him first, somebody else will, and you'll have to spend the rest of your life knowing that somebody else is married to your husband”

Gdzieś czytałem porównanie, że CF jako Leia to właśnie Marie tylko z tymi dziwnymi bocznymi warkoczami, czy jak to się tam nazywa. Po części nie sposób się z tym nie zgodzić.

I to tyle. Nowszej filmografii nie znam, podczas pisania tego tekstu przysiadłem na(d)… „Na przedmieściach” Joego Dantego, filmu który powinienem obejrzeć wcześniej, ze względu na głębokie przeszukiwanie tematu Toma Hanksa. CF gra tu jego żonę, ale zdjęcia które bym chciał – nie wypada tutaj i teraz zamieszczać.
Do tego przecież CF wystąpiła jeszcze u Woody'ego Allena („Hannah i jej siostry” 1986)... jednak pozostanie na zawsze postrzegana jako Księżniczka Leia. Czy to źle? O niektórych osobach mówi się, że są „aktorami jednej roli”. Faktycznie, niektórzy grają w jednym hicie, a potem już w niczym, inni mają wiele naprawdę wspaniałych ról, ale dla ogółu pozostają to jedną.

Leia bezapelacyjnie jest Carrie Fisher, a Carrie Fisher to Leia. Czy pasuje to do któregoś z dwóch powyższych opisów? Nie wiem, wiem za to, że ta „jedna jedyna” może być bardzo zła albo bardzo dobra. Leia jest… niezrównana.
Tak więc pora przejść do Gwiezdnych Wojen.



CF w pierwszej trylogii to dla mnie maksimum ekspresji. Jest żywiołem, dynamitem, jeśli ktoś rozsadza ekran to nie wybuchy, skaczący Luke z Yodą na plecach, czy kosmiczne wygibasy Falconem w wykonaniu duetu Han&Chewie, ale właśnie Leia. Bardzo często hollywoodzka maniera „silnych” kobiet wprawia mnie w zażenowanie, nie dlatego żebym miał patriarchalne i samcze spojrzenie na płeć przeciwną. Po prostu wielokrotnie nie pasuje to do realiów, w których dzieje się dana historia i wygląda po prostu głupio.
Ale w sci-fi, w świecie jaki widzimy, księżniczki wcale nie muszą być delikatnymi i pachnącymi ambasadorkami pokoju. Jak trzeba to i celnie strzelą z blastera. I dobrze! To właśnie udało się odegrać CF znakomicie.

Dlatego też w tym miejscu nie mogę nie wrócić do tego o czym pisałem w recenzji TFA. Owszem, poruszyłem kwestę wizerunku (zresztą jak wiele osób, co wywołało słuszną ripostę CF na twitterze), ale starałem się to zrobić delikatnie. Może/pewnie nie wyszło, usprawiedliwię się ogólnym stanem w jaki wprawił mnie ten film, ale też nie oszukujmy się – aktorki, zwłaszcza w Hollywood byłą, są i będą postrzegane przez cielesność. I wcale nie chodzi mi o to o co MNIE chodzi, czyli mimikę twarzy, nieodłączną część sztuki aktorskiej.



Aktorki, w 98%, tak czy siak, muszą być ładne. Taki świat, męski i takie postrzeganie. Młoda CF, CF jako Leia była ładna/śliczna, taka jak powinna być wg tych standardów. CF z TFA… jest inna, żeby ująć to łagodnie. Ta inność, na którą wpłynęło całe życie, mogła (tak mi się teraz wydaje) też odbić się na jej roli, skoro miała ponownie wcielić się w Leię. Zastanawiam się na ile zmieniono scenariusz pod taką-a-nie-inną Carrie?

Bo naprawdę zabolało mnie nie to, że „czas zrobił swoje”, ale może przez to historia jaką sobie wyobraziłem, że „żyli długo i szczęśliwie” z Hanem, kończy się jak pokazano. Nie ma co ściemniać, w Legendach też nie jest sielsko, ich związek to nie bajka, a dzieci… chociaż akurat dzieci, mimo wszystko, wypadły lepiej niż wybitnie potrzebujący rodzicielskiej opieki emo-Kylo.

Ale tak to sobie wyobrażałem. Tymczasem… jest jak jest. Dlatego właśnie jeśli mówię, że chcę pamiętać Leię/CF młodą, piękną i pełną determinacji to nie dlatego, że lubię młode kobiety, „kult młodości” i inne takie. Po prostu ta postać taka była i taką powinna zostać do końca.


Dla mnie taką zostanie.



Dlatego pora kończyć. Zrobię to dwoma cytatami. Pierwszym z Niej samej, z „Księżniczki po przejściach”

Czy wiecie, co dzieje się wtedy, kiedy ocieramy się o śmierć?
Poza tym, że uświadamiamy sobie, iż czeka nas absolutna pustka?
Chyba to, że przy okazji odkrywamy, iż nie jesteśmy nieśmiertelni.


My nie, ale pamięć o nas – tak. Mam nadzieję.


Stanisław Lec napisał, że można oczy zamknąć na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia. I ja to właśnie robię. Rzeczywistość SW jest obecnie dla mnie okropna, ale wspomnienia te pierwsze – pozostają pozytywnie bez zmian.


Za co dziękuję Pani, Pani Fisher. Dziękuję Ci, Carrie.








Autorem przemyśleń i treści zawartych w tekście jest Lord Bart. Bastion Polskich Fanów Star Wars nie ponosi żadnych konsekwencji ani odpowiedzialności w związku z publikacją. Tekst nie miał na celu obrazić niczyich uczuć, są to po prostu moje przemyślenia. Bannerek tytułowy autorstwa Amy Mebberson oraz wszystkie inne grafiki/zdjęcia są własnością ich autorów i zostały wykorzystane jedynie w celu podkreślenia mojego przekazu :)

Podsumowanie 2016 roku

RI
10

Kolejny rok z Odległą Galaktyką za nami. Warto w takim razie się przyjrzeć co w ciągu tych dwunastu miesięcy wydarzyło się w świecie, a było związane ze Star Wars.

Styczeń

  • Ukazał się popularny skecz "Undercover Boss: Starkiller Base"
  • Premierę Epizodu VIII przeniesiono na 15 grudnia 2017 r.
  • Rozpoczęła się seria komiksowa "Anakin & Obi-Wan", finał serii "Vader: Down"
  • Bastion obchodził 14 urodziny
  • "Przebudzenie Mocy" otrzymało pięć nominacji do Oscarów

  • Luty

  • Rozpoczęła się seria książkowa "Adventures in Wild Space"
  • Pojawił się dziesiąty rozdział "Knights of the Fallen Empire"
  • Ukazał się 61 Star Wars Komiks, oraz rozpoczął się kolejny story arc serii Darth Vader
  • Ukazała się płyta "Star Wars Headspace",
  • Pojawił się pierwszy odcinek "LEGO Star Wars: Resistance Rises",
  • Przebudzenie Mocy otrzymało dwie nagrody BAFTA
  • Zmarli Alethea McGrath, Ray West oraz Drewe Henley

  • Marzec

  • Rozpoczęły się pierwsze zdjęcia do Epizodu VIII,
  • Wydano dodatek "Zewnętrzne Rubieże" do "Battlefronta",
  • Zmarł Tony Dyson,
  • Ukazał się jedenasty rozdział do "Knights of the Fallen Empire",
  • Rozpoczęła się czwarta edycja "This is Madness!"
  • W Polsce ukazał się komiks "Legendy: Mara Jade - Ręka Imperatora"
  • Ukończyła się seria komiksowa "Kanan"
  • W Polsce premierę miała powieść "Nowy Świt"

  • Kwiecień

  • Ukazało się pierwsze wydanie "Przebudzenia Mocy" na Blu-Ray oraz DVD,
  • Ukazał się dwunasty rozdział "Knights of the Fallen Empire",
  • Rozpoczęła się kolejna część akcji "Force for Change",
  • Ukazał się komiks C-3PO,
  • Zwycięzcą "This is Madness" został Luke Skywalker,
  • Zmarł Erik Bauersfeld,
  • Wystartowała seria komiksowa "Poe Dameron",
  • Wydano 62 Star Wars Komiks,
  • Ukazał się zwiastun "Rogue One",
  • "Przebudzenie Mocy" zdobyło trzy nagrody MTV: Film roku, przełomowa rola - Daisy Ridley, najlepszy czarny charakter - Adam Driver

  • Maj

  • W Ameryce ukazała się książka "Bloodline",
  • Zakończono serię komiksową "Anakin & Obi-Wan"
  • W Polsce zadebiutowała adaptacja książkowa "Przebudzenia Mocy",
  • Na oficjalnym YouTube wystartowała seria "The Star Wars Show",
  • Ukazał się komiks "Legendy: Boba Fett - Śmierć, kłamstwa i zdrada",
  • Ogłoszono, że Celebration 2017 odbędzie się w Orlando,

  • Czerwiec

  • Ukazały się czternasty i piętnasty epizod Knights of the Fallen Empire,
  • Rozpoczęła się seria komiksowa adaptująca "Przebudzenie Mocy",
  • Wystartował nowy serial LEGO Star Wars - "LEGO: The Freemaker Adventures",
  • Rozpoczęła się seria komiksowa "Han Solo",
  • Ukazał się 63 numer Star Wars Komiks,
  • Ogłoszono dokrętki dla "Łotra Jeden",

  • Lipiec

  • Ukazała się książka "Dziedzic Jedi",
  • Wydano dodatek do Star Wars: Battlefront, pod nazwą "Bespin",
  • Ogłoszono książkę "Thrawn",
  • W Internecie ukazał się zwiastun trzeciego sezonu "Star Wars: Rebelianci",
  • W Londynie odbył się Celebration Europe 2016,
  • Na Celebration Europe ukazano oficjalny plakat teasterowy "Rogue 1", oraz film z za kulis,
  • Ukończono zdjęcia do Epizodu VIII,
  • W Polsce ukazała się reedycja "Karmazynowego Imperium" w serii Legendy,

  • Sierpień

  • W Ameryce na Blu-Ray i DVD ukazał się drugi sezon "Rebeliantów",
  • Adam Driver i Daisy Ridley otrzymali po nagrodzie Teen's Choice Award,
  • Rozpoczęła się postprodukcja Epizodu VIII,
  • Zmarł Kenny Baker,
  • Ukazał się nowy zwiastun "Rogue 1",
  • Zakończyła się seria dodatków "Knights of the Fallen Empire",
  • Wydano 64 Star Wars Komiks,
  • Rozpoczęła się seria internetowa na YouTube "Go Rogue",

  • Wrzesień

  • Ukazał się bonusowy rozdział do "Knights of the Fallen Empire",
  • Ujawniono pierwsze zabawki powiązane z "Rogue 1",
  • "Przebudzenie Mocy" dostało się do Księgi Rekordów Guinessa,
  • W ramach serii Legendy, ukazały się Najlepsze Opowieści,
  • W Polsce wydano "Mrocznego Ucznia",
  • Ukazało się DLC do Battlefronta - "Death Star",
  • Michael Giacchino został ogłoszony nowym kompozytorem "Rogue 1",

  • Październik

  • W Polsce wydano "Encyklopedia postaci. Uzupełniona i rozszerzona",
  • Donald Glover został ogłoszony Lando Calrissianem w spin-offie o Hanie Solo,
  • Ukazał się finalny zwiastun "Rogue 1", oraz oficjalny plakat,
  • W Ameryce wydano książkę "Ahsoka",
  • W Ameryce odbył się New York Comic Con,
  • W Polsce wydano Star Wars Komiks 65,
  • Ukazał się dodatek do Battlefronta - "Star Wars Battlefront: X-Wing VR Mission",
  • Zapowiedziano "Knight of the Ethernal Throne", wraz z kinowym zwiastunem,
  • W Polsce wydano "Przebudzenie Mocy: Wizje twórców",
  • Zmarł Ian Liston,


  • Listopad

  • Wyłączono serwery gry "Star Wars: Uprising",
  • W Polsce wydano "Utracone Gwiazdy",
  • Wydano "Star Wars: Battlefront Ultimate Edition",
  • Ukazało się wydanie 3D "Przebudzenia Mocy",
  • W Polsce ukazał się tom "Legendy: Opowieści Jedi - Dawni rycerze",
  • W Ameryce swoją premierę miała książka "Star Wars: Catalyst",
  • Pojawiła się petycja, by we Wrocławiu postawiono pomnik Hana Solo,
  • Zakończono serie "Han Solo", "Darth Vader", oraz "The Force Awakens",
  • Mads Mikkelsen odwiedził Polskę,
  • Emilia Clarke dołączyła do obsady filmu o Hanie Solo,

  • Grudzień

  • Premiera "Łotra 1",
  • Wystartowała nowa seria komiksowa "Doctor Arpha",
  • Do oferty EA Access dołączył "Star Wars: Battlefront",
  • Wydano 66 Star Wars Komiks,
  • Rozpoczął się kolejny dodatek do "The Old Republic", pod tytułem "Knights of Eternal Throne",
  • Wydano "Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie. Przewodnik ilustrowany",
  • Zmarły Carrie Fisher i jej matka Debbie Reynolds,
  • "The Freemaker Adventures" wydano na DVD i blu-ray
  • John Williams zaczął nagrywać muzykę do Epizodu VIII,
  • Do Battefronta dołączył dodatek "Scarif",


  • A Wy co najcieplej wspominacie z minionego roku?

    Życzenia świąteczne i noworoczne

    31

    Z okazji świąt Bożego Narodzenia
    redakcja Bastionu Polskich Fanów Star Wars
    życzy dużo zdrowia (jak u Rebeliantów w walce z Imperium),
    rodzinnej atmosfery (jak u Skywalkerów),
    uśmiechu na twarzy (tak jak u Jar Jara),
    hucznej zabawy Sylwestrowej (jak wybuch Alderaanu),
    a w nadchodzącym Nowym Roku
    dużo Mocy pod każdą postacią i w każdym zakątku Galaktyki!

    Podpisała wesoła załoga w składzie:
    Adakus, Bolek, Burzol, DARTH VADER, Freedon Nadd, Halcyon, Hego Damask, Karrde, Kasis, Kathi Langley, Komisarz Sev, Lord Bart, Lord Sidious, Lorn, Master of the Force, Nild, ogór, promil, Rusis, ShaakTi1138, Strangler oraz X-Yuri.

    14 lat minęło

    34



    Czternaście lat temu strona Bastionu Polskich Fanów Star Wars oficjalnie zadebiutowała w internecie. Przez te lata regularnie staraliśmy się dostarczać Wam informacje zarówno ze świata Gwiezdnych Wojen, jak i z obszarów w mniejszym lub większym stopniu z nim powiązanych.

    Ostatni rok przyniósł nam najważniejsze wydarzenie w świecie Star Wars od dekady - premierę kinową nowego Epizodu. Pierwszy raz zdarzyła się również sytuacja, że w ciągu jednego roku trwały zdjęcia do trzech różnych filmów z Gwiezdnych Wojen. Nasze ulubione uniwersum się mocno zmieniło, środek ciężkości nowo powstających rzeczy został przeniesiony z EU - jak to miało miejsce w latach po "Zemście Sithów" - na filmy. Widać to również po naszym serwisie, w którym opublikowaliśmy znacznie więcej newsów filmowych niż w ostatnich latach. Niezależnie od tego jak oceniane są nowe produkcje z Gwiezdnych Wojen to jedno jest pewne, dzieje się dużo i na pewno będzie o czym czytać przez kolejne lata.

    W zeszłym roku redakcja Bastionu napisała dla Was 1320 newsów, z czego 372 dotyczyły filmów. Działem w którym pojawiło się najwięcej wpisów był ten dotyczący "Przebudzenia Mocy", ze 198 newsami. Wy w tym czasie napisaliście prawie 18,5 tysiąca postów na forum i 15 tysięcy komentarzy. Co ciekawe, w porównaniu do zeszłego roku suma postów i komentarzy jest podobna, ale ciężar dyskusji powoli przenosi się z forum do komentarzy. Dziękujemy Wam za nieustającą aktywność, ciągłe dyskusje oraz komentowanie, bez Was nasza działalność nie miałaby sensu. Od zawsze Bastion był tworzony hobbistycznie przez fanów dla fanów i jeśli będziecie nas dalej tak pięknie motywowali to obiecujemy wciąż regularnie dostarczać Wam informacje ze świata Star Wars.

    PS. Jak co roku, z okazji urodzin, możecie spodziewać się konkursów z nagrodami. Na razie jednak zachęcamy do wzięcia udziału, w tym miesiącu, w urodzinowej odsłonie starej zabawy forumowej.

    Redakcja Bastionu:
    Adakus, Bolek, Burzol, DARTH VADER, FoolECK, Freedon Nadd, Halcyon, Hego Damask, Karrde, Kasis, Kathi Langley, Komisarz Sev, Lord Bart, Lord Sidious, Lorn, Master of the Force, Nild, ogór, promil, Rusis, ShaakTi1138, X-Yuri.

    Życzenia bożonarodzeniowe

    29

    W tym pełnym wrażeń grudniu nie należy zapominać o życzeniach świątecznych. A zatem:

    Z okazji świąt Bożego Narodzenia redakcja Bastionu życzy Wam dużo zdrowia, rodzinnej atmosfery, uśmiechu na twarzy, prezentów (nie tylko starwarsowych) pod choinką a w nadchodzącym Nowym Roku dużo Mocy pod każdą postacią :)

    Podpisała wesoła załoga w składzie:
    Adakus, Anor, Bolek, Burzol, DARTH VADER, Freedon Nadd, Fooleck, Hego Damask, Karrde, Kasis, Kathi Langley, Komisarz Sev, Lord Bart, Lord Sidious, Lorn, Master of the Force, Misiek, Nestor, Nild, ogór, promil, Rusis, ShaakTi1138, Strangler oraz X-Yuri.





    Temat na forum

    Okiem sceptyka #2

    Historia życia wielkiego człowieka
    5

    Witam wszystkich czekających tak długo na mój kolejny tekst! Tym razem sytuacja jest dość specyficzna, nostalgiczna i w ogóle. Nie będzie sceptycyzmu, logicznych rozważań, tylko wspomnienie. Wspomnienie pochwalne wielkiego aktora i niesamowicie ciekawego człowieka.

    Mowa o Sir Christopherze Lee. Wczoraj bowiem minęło pół roku od jego śmierci. Zdaje mi się, że uczciłem go godnie - na Forum avatarem i cytatem ze Scaramangi. W życiu - ponownym obejrzeniem kilkunastu z jego filmów, łącznie z dokopaniem się do naprawdę zapomnianych klasyków.

    Sir Christopher Lee (w dalszej części tekstu pozwolę sobie skrócić do SCL) był dla mnie, szczerze powiem, wspaniałym aktorem, chociaż pewnie nie zmieściłby się w osobistej Złotej Piątce. W TOP10 pewnie tak, ale moje ciepłe wspomnienie o nim nie zawiera się wyłącznie w charakterystycznych rolach, ale również w podziwie dla tego co przeżył. Ktoś bardzo trafnie ujął te 92 lata w formacie "achievement-mana", człowieka-osiągnięcie, zapewne odwołując się do popularnej terminologii gier video.

    Mam dokładnie to samo odczucie. Im więcej poznawałem faktów z życia SCL, tym bardziej kręciłem z niedowierzaniem głową i tym bardziej jest mi przykro, że nie ma go już wśród nas. Dlatego, wspomnieniowo, dedykuję mu ten tekst, przybliżający wybrane przeze mnie "ciekawe przypadki".




    So what I told you was true, from a certain point of view.
    A certain point of view?
    Luke, you're going to find that many of the truths we cling to depend greatly on our own point of view.


    ― The spirit of Obi-Wan Kenobi and Luke Skywalker, on Dagobah, Episode VI Return of the Jedi



    Ciekawy przypadek Sir Christophera Lee


    * Matką SCL była Estelle Marie Carandini di Sarzano, podobno piękność epoki edwardiańskiej. Z pewnością coś było na rzeczy, gdyż za muzę malarską wybrali ją Sir Johna Lavery’ego czy Oswalda Birleya, a także rzeźbiarka Clare Sheridan. Jednak nie zachowały się przekonujące dowody, ale wg niektórych tak mogła wyglądać na obrazie Lavery’ego "A Long Lady At Rest"



    * Pierwszą rolą w życiu SCL był występ w adaptacji baśni braci Grimm „Rumpelstilzchen” (polska wersja to Rumpelsztyk). Miał wtedy 5-6 lat, jego rodzice byli w separacji, a on sam przebywał z matką w Szwajcarii. Oczywiście w sztuce odgrywał tytułową rolę złowrogiego karła/skrzata/krasnoluda, postaci z germańskiego folkloru ludowego. Biorąc pod uwagę jego przyszłe "dorosłe" wcielenia – zaczynał właściwie ;)

    * Po rozwodzie i powrocie do Londynu matka wyszła ponownie za mąż za Harcourta George'a St-Croix Rose, wuja Iana Fleminga. Tym samym SCL został przyrodnik kuzynem twórcy postaci Jamesa Bonda.

    * W tym samym czasie SCL został zaprezentowany Księciu Feliksowi Feliksowiczowi Jusupowowi i Wielkiemu Księciu Dymitrowi Pawłowiczowi Romanowowi, znanym z udziału w zabójstwie Grigirija Rasputina. Jak możecie się domyślić – po latach Lee zagrał właśnie owego "mnicha", faworyta rodziny cesarza rosyjskiego Mikołaja II.



    * SCL starał się o stypendium w Eton College, gdzie rozmowę kwalifikacyjną prowadził między innymi Montague Rhodes James, legendarny twórca tzw. ghost stories. Lee, w związku ze swoimi słabymi ocenami z matematyki, zajął jedenaste miejsce, a stypendium przyznawano wyłącznie pierwszej dziesiątce. Również i tutaj historia zatoczyła koło, bowiem 60 lat później SCL odegrał rolę M.R. Jamesa w spektaklu BBC.

    * Latem 1939 roku SCL wyjechał wraz z siostrą na wakacje na Lazurowe Wybrzeże. Podczas podróży zatrzymali się w Paryżu, gdzie Lee był świadkiem egzekucji Eugena Weidmanna, ostatniej osoby straconej publicznie w tym kraju, słynną rewolucyjną gilotyną.

    * Wkrótce po wybuchu II wojny światowej Lee zgłosił się na ochotnika do fińskiej armii, by walczyć w wojnie zimowej. Wraz z innymi brytyjskimi ochotnikami nie brał udziału w walce, pełniąc służbę wartowniczą.

    * W 1941 roku zgłosił się ochotniczo do Royal Air Force, ukończył szkolenie i został przeniesiony do Afryki. Tam jego kariera lotnicza uległa dramatycznemu zakończeniu, gdyż podczas przedostatniej sesji treningowej przed solowym lotem doznał uszkodzenia nerwu wzrokowego.

    * W kampanii afrykańskiej, pracując dla wywiadu RAFu, przeżył m.in. bombardowanie lotniska oraz sześciokrotną malarię. Tak, dokładnie – był chory sześć razy w ciągu jednego roku.

    * W kampanii włoskiej, w ramach wymiany oficerskiej, służył z Gurkhami w ramach 8 Dywizji Piechoty Indyjskiej, podczas bitwy o Monte Cassino. Z pewnością nie miał problemów z aklimatyzacją – SCL znany był z multi-językowych zdolności: znał (w różnym stopniu) angielski, hiszpański, francuski, niemiecki, włoski, szwedzki, rosyjski i standardowy język chiński.
    Podczas finalnego natarcia na Monte Cassino śmierć ponownie zaczaiła się na SCL. Pozostający na tyłach oficer potknął się bowiem o zgubioną bombę lotniczą, która odpadła od rozbitego przy starcie bombowca. Pozostała jednak niewypałem.

    * Podczas przepustki w Neapolu, w marcu 1944 r., SCL wspiął się na Wezuwiusza. Wulkan oczywiście nie mógł przejść obojętnie obok takiego spotkania i trzy dni później doszło do erupcji, po ćwierć wieku ciszy i spokoju. Stacjonująca najbliżej 340-ta Grupa Bombowców amerykańskiej armii straciła trwale lub na skutek uszkodzeń 78 z 88 maszyn.
    Lee, nie niepokojony przez nikogo, wrócił z przepustki cało.

    * Podczas działań wojenny SCL był przydzielany do Kierownictwa Operacji Specjalnych (SOE) oraz do Pustynnych Grup Dalekiego Zasięgu (LRDG), prekursorów SASu. Aktor jednak konsekwentnie unikał ujawniania jakichkolwiek szczegółów na temat tamtej działalności. Robił to zawsze z wielką klasą, pytając osób, którym udzielał wywiadu „Czy umiesz dochować tajemnicy?”. Po odpowiedzi twierdzącej uśmiechał się i mówił „Ja również.
    Nie trzeba jednak wielkiej wiedzy historycznej żeby wiedzieć iż „chłopcy z SOE” nie byli grzecznymi i taktownymi Brytyjczykami. Nie na darmo określano tą organizację mianem Ministerstwa Wojny Nie-Dżentelmeńskiej Winstona Churchilla.

    * Tu pozwolę sobie zaburzyć dotychczasową chronologię i zrobić mały wtręt, dotyczący pewnego epizodu podczas kręcenia "Powrotu Króla" przez Petera Jacksona. Otóż, jak wszyscy wiemy (chociaż nie wszyscy to pochwalają), PJ adaptował Tolkiena na swój specyficzny sposób. Dotyczy to również sceny, w której Grima (Żmijowy Język w jednym z tłumaczeń) pozbawia Sarumana życia. W oryginale podrzyna mu gardło, ale oczywiście PJ chciał to zrobić po swojemu i pokazać scenę sztyletowania.
    Jednak napotkał tutaj dość duży opór SCL, któremu nie pasowało odegranie dźgniętego w sposób, który zaproponował reżyser. Padły wtedy znamienne słowa „Masz pojęcie, jaki dźwięk wydaje człowiek, gdy ktoś dźgnął go w plecy? Ponieważ ja tak.” Możecie to zobaczyć na nagraniu poniżej:


    Czy zatem SCL znał to z autopsji? Czy może tylko widział kolegów z SOE, którzy w ten sposób likwidowali żołnierzy Osi? Wg moich źródeł pisanych brytyjscy komandosi raczej jednak stosowali inną metodę, znacznie hmmm drastyczniejszą tj. chwytali jedną dłonią twarz ofiary, zasłaniając mu usta by nie mogła krzyknąć. Drugą wbijali nóż w podstawę czaszki, jednocześnie przekręcając go kilkukrotnie, co prowadziło do rozbełtania mózgu i wnętrzności.
    Jednak swoją tajemnicę SCL zabrał do grobu, choć niewątpliwie, jak chyba większość jego życiowych doznań, pomogła mu ona w aktorskim kunszcie. Sama scena znajduje się w dodatkach do tego filmu, ale możecie zobaczyć ją tutaj (od 01:55 najciekawsze):



    * Debiut SCL na wielkim ekranie nastąpił w 1947 roku, w gotyckim romansie "Corridor od Mirrors", w reżyserii Terence’a Younga. Twórcy pierwszy przygód Jamesa Bonda :)
    Znamienne jest to, że postać, którą odgrywał CL, wypowiada w całym filmie tylko jedno zdanie.

    * Na początku swojej kariery SCL grywał role drugo- i trzecioplanowe, jednak zawsze czymś się wyróżniał. W 1951 roku otrzymał propozycję zagrania hiszpańskiego kapitana statku w "Captain Horatio Hornblower R.N.", w reżyserii Raoula Walsha. Dlaczego? Ponieważ reżyser poszukiwał kogoś kto zna hiszpański i jednocześnie sztukę fechtunku. Lee posiadał obydwa te talenty i tak oto rodowity Brytyjczyk nie zagrał brytyjskiego dowódcy, ale Hiszpana.

    * Przełomowym momentem w życiu aktorskim SCL był rok 1957 i pierwszy film dla legendarnej stajni Hammer Film Productions tj. "The Curse of Frankenstein", w reżyserii Terence’a Fishera. Lee zagrał tam rolę The Creature/Stwora, natomiast Barona Victora von Frankensteina… niejaki Peter Cushing. Fani SW powinni trochę go kojarzyć.
    CL i PC znali się już wcześniej, ale ten film i ponad 20 innych umocniło tylko ich przyjaźń, nie mówiąc o tym, że stali się najsłynniejszym duetem ery horrorów.



    * A już totalnie na tronie króla horrorów osadziła SCL rola Księcia Draculi, w 1958 r., w filmie "Dracula", również autorstwa Terence’a Fishera. Łącznie, przez 15 lat, Lee zagrał tego kultowego wampira 7 razy. Jednak już po dwóch częściach chciał zrezygnować, z racji tego iż jego bohater nie wymawiał ani jednego zdania, a poza tym producenci nie pozwalali mu nawet na tych kilka skromnych kwestii, napisanych przez Brama Stokera.
    W końcu jednak SCL godził się na granie po tym jak właściciele studia Hammer powiedzieli mu, że bez jego udziału w tych filmach nie będzie takiej widowni, a przez to wielu ludzi straci pracę. Urocze.



    * Wrzucając jeszcze do jednego worka starych znajomych to SCL z Hammer FP i Fisherem połączyły jeszcze m.in. "The Mummy" (1959r., oczywiście w roli tytułowej), "Rasputin, the Mad Monk" (1966, wspominany wyżej, tytułowa rola) oraz postać Sir Henry’ego Baskerville’a w "The Hound of the Baskervilles" (1959, Peter Cushing jako Sherlock Holmes). Wszystkie warte obejrzenia nawet dzisiaj.

    * SCL ma swój mały udział również w filmie pornograficznym. Od razu spieszę sprostować, że jest to tylko softcore (:P) a aktor został poproszony o bycie narratorem, chociaż nie miał pełnej świadomości w czym bierze udział, ponieważ powiedziano mu, że chodzi po prostu o scenariusz oparty o markiza de Sade. Lee spędził jeden dzień w Hiszpanii, z ludźmi w ubraniach, a po jakimś czasie znajomy zapytał go czy wie, że jego nazwisko występuje w filmie wyświetlanym w kinach dla dorosłych w londyńskim Soho, przy Old Compton Street.
    W jednym z wywiadów, dość zabawnie (przynajmniej dla mnie), SCL opisuje swoją wizytę w takim kinie, w czarnych okularach i owinięty szalikiem. Nie mógł uwierzyć, że ci wszyscy ubrani, na czas jego wizyty, aktorzy zrzucili ciuchy zaraz po jego wyjeździe. A film można znaleźć w otchłaniach Internetu, chociaż imo to strata czasu – "Eugenie" (1970), w reżyserii Jessa Franco.

    * Przygoda SCL z Jamesem Bondem mogła zacząć się dużo wcześniej, gdyż Ian Fleming zaproponował mu tytułową rolę w "Dr. No" (1962), ale okazało się, że producenci wybrali już Josepha Wisemana. Co się odwlecze… Dwanaście lat później Lee zagrał zabójcę o trzech sutkach, Francisco Scaramangę, w "The Man with the Golden Gun" (1974 r.). Sam aktor tak opisał swoją postać „W powieści Fleminga Scaramanga to tylko karaibski zbir, ale w filmie jest czarujący, elegancki, zabawny i śmiertelnie niebezpieczny. Zagrałem go jako ciemną stronę Bonda.
    Pewnie dla tego jest to mój ulubiony villain serii...



    * SCL zagrał Sarumana w filmowej adaptacji "The Lord of the Rings". Zawsze uważał, że powinien przyjąć rolę Gandalfa, ale również obiektywnie podszedł do limitów jakie wyznaczył mu jego wiek - mając 78 lat, podczas kręcenia pierwszej części, nie uważał by jego sprawność była wystarczająca dla wielu forsownych scen (tak przy okazji Sir Ian McKellen miał wtedy 61 lat).
    Ciekawe co powiedziałby na to sam J.R.R. Tolkien, którego oczywiście Lee poznał osobiście? Jako jedyny z ekipy pracującej nad filmami.

    * Mam takie wrażenie, że niewiele osób zdaje sobie sprawę z wokalnych zdolności SCL. Oczywiście z pewnością kojarzycie jego charakterystyczny operowy bas, ale Lee używał go nie tylko na ekranie kinowym czy podkładając głos np. pod Jabberwocky'ego w "Alice in Wonderland" Tima Burtona. SCL wydał 4 solowe płyty, a trzecia z nich była pierwszą czysto metalową! Charlemagne: By the Sword and the Cross okazał się chyba dobrym albumem (nie znam tego gatunku) ponieważ na ceremonii Metal Hammer Golden Gods Awards w 2010 roku otrzymał nagrodę "Spirit of Metal", którą Lee odebrał osobiście z rąk gitarzysty Black Sabbath.



    * 30 października 2009 roku Christopher Lee dostąpił zaszczytu pasowania na rycerza i odebrał tytuł szlachecki z rąk Księcia Walii Charlesa.



    * Osiągnięciem wszystkich osiągnięć był wpis do Księgi Rekordów Guinnessa (a SCL bywał tam częściej) z 2007 roku, uznający Lee za najczęściej występującego na liście płac aktora wszechczasów. Oznaczało to ni mniej, ni więcej największą ilość występów na ekranach kinowych i telewizyjnych, na tamten czas w liczbie 244 tytułów.



    Is it possible to learn this power?
    Not from a Jedi.



    Aż chciałoby się użyć tego cytatu, prawda? Niezwykle pasuje. A ja tyle właśnie wybrałem. Pewnie całą masę pominąłem, o sporej ilości jeszcze nie wiem, dlatego na rok 2016 planuję zdobyć którąś z jego auto/biografii. Niestety, żadna do tej pory nie została wydana na polskim rynku.

    Jak już wspomniałem SCL był dla mnie wspaniałym aktorem i niesamowitym człowiekiem, jednak nie zaliczałem go do ulubionych, do ścisłego grona. To pewnie dziwnie brzmi, ale... u Lee brakowało mi tylko jednego - wyrazistych ról po hmmm Jasnej Stronie Mocy. Jego warsztat złoczyńcy jest niepodważalny, nie było i nie ma drugiego takiego artysty, który Ciemną Stronę potrafi oddać bez słów (patrz - Dracula). Szkoda, że nie miał takiej szansy, nawet jeśli uważam że naprawdę wybitne kreacje aktorskie tworzone są w oparciu o złych.



    Śmierć i wspominanie SCL niechętnie nasuwają mi myśli o moich dwóch innych ulubieńcach, którzy jednak również nie są w ścisłej czołówce. No, może jeden z nich. Chyba, dawno nie zaglądałem do TOP5.
    Mówię tutaj o Sir Seanie Connerym (obecnie lat 85), który od 2007 jest na aktorskiej emeryturze i o wciąż aktywnym Clincie Eastwoodzie (również 85). To już, niestety, jest ten wiek. A bez nich kino będzie miało jeszcze mniej uroku, mniej tego czaru, który mną zawładnął.

    Ale wróćmy na koniec do Christophera Lee i Gwiezdnych Wojen, w końcu to portal tematyczny o SW :P Dla mnie SCL był dla Nowej Trylogii tym czym Sir Alec Guinness dla Starej. Przy bandzie dzieciaków-świeżaków w głównych rolach, ten wybitny interpretator Shakespeare'a dodawał (nie oszukujmy się) fantastycznej/s-f space operze poziomu, znaczenia i klasy. "Star Wars" (1977), pomimo nowinek i eksperymentów Lucasa, mogły się równie dobrze zakończyć totalną klapą i nikt by dzisiaj o nich nie pamiętał. A jednak, stało i dzieje się inaczej, wg mnie dzięki sporemu wkładowi Sir Guinnessa.

    Nowa Trylogia, na miarę naszych czasów (cokolwiek to oznacza), dała nam aktorski gwiazdozbiór o dużo większej skali. Nie będę dyskutował czy wyliczał kto był bardziej medialny, kto utalentowany, a kto zawalił w tym projekcie. Ale pomimo wszystko - Christopher Lee stanął na wysokości zadania, czyli na swoim normalnym poziomie.
    Mógłbym też dużo powiedzieć o roli Dooku, właściwie o rozpisaniu jej przez Lucasa, zwłaszcza o skandalicznym zakończeniu, ale nie ten czas i nie to miejsce. Zresztą i tak SCL pozamiatał resztę, zrobił co należało zrobić.

    A teraz najważniejsze, o zbliżającej się tuż tuż przyszłości. Zerknijcie jeszcze raz na samą górę, o grafikę tytułową, na słowa SCL o byciu aktorem nawet w kaszance. Czyż to nie jest piękne i trafiające w punkt? Aż chce się krzyknąć do analogicznych no-name'ów (JJ Abrams chyba bardzo wziął sobie do serca początku Lucasa) z "The Force Awakens" - bierzcie i grajcie z tego wszyscy! Film może być jak "Mroczne Widmo", ale może być jak "Imperium Kontratakuje". Nie liczcie jednak na to, ale na siebie. Dajcie coś widzom, jeśli potraficie.
    Bo tym razem nie ma już nikogo pokroju rycerzy Guinnessa i Lee. Niby mieliby ich zastąpić "seniorzy" Hamill, Ford i Fisher. Ja w to nie bardzo wierzę, chociaż do kina pójdę właśnie dla nich. Tylko, że w tym wypadku nie dla jakości aktorskiej, ale po prostu z nostalgii za czymś utraconym.


    Tyle. Christopher Lee na zawsze zostanie w mojej pamięci kinomaniaka.



    Autorem przemyśleń i treści zawartych w tekście jest Lord Bart. Bastion Polskich Fanów Star Wars nie ponosi żadnych konsekwencji ani odpowiedzialności w związku z publikacją. Przy pisaniu tekstu korzystałem z Wikipedii, fragmentów przedruku auto/biografii Lee, wywiadów z nim oraz bastionowej notki biograficznej autorstwa JORUUSA Wszystkie grafiki nie są moją własnością i zostały wykorzystane jedynie w celu zobrazowania moich niecnych i pokrętnych myśli ;)

    Wyniki konkursu „Gwiezdne Wojny: Jak podbiły wszechświat?”

    5



    Niedawno wraz z wydawnictwem Znak zorganizowaliśmy konkurs promujący książkę Chrisa Taylora Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat. Tę właśnie pozycję można było wygrać w tym konkursie. Waszym zadaniem było wskazanie najbardziej cenionego przez Was twórcy sagi, no i uzasadnienie tego.

    Odpowiedzi dostaliśmy sporo. Mieliśmy z czego wybierać, co wcale nie było łatwym zadaniem. Wybraliśmy dwie.

    Nagrody otrzymują: Rethinker i Orsino26.
    Rethinker wskazał Irvina Kershnera:
    Najbardziej cenię Irvina Kershnera wśród twórców Gwiezdnych Wojen. Dlaczego? Oczywista odpowiedź to za stworzenie takiego arcydzieła do którego można wracać i wracać jak Imperium Kontratakuje. Perełka sagi i to perełka w której o dziwo nie pojawia się kultowa Gwiazda Śmierci. Za to pojawia się więcej Dartha Vadera i lepsze spojrzenie na faktyczną potęgę imperium. Wcześniej nie było jej widać po tym jak największa stacja bojowa została zestrzelona przez mały myśliwiec. Teraz w pełnej krasie mamy klucze floty imperialnej, jedyną filmowo zwycięską bitwę z rebelią i to w jakim stylu oraz te strach jaki imperium rozsiewa. Paniczną ewakuację Bespin po ostrzeżeniu ludności przez Landa. Film bez którego całe Gwiezdne Wojny miałyby o wiele mniejszy zasięg i głębię.

    Orsino26 zaś Johna Williamsa:
    Ciężko wybrać tylko jedną osobę, którą ceni się najbardziej, z całego grona, które pracowało przy Gwiezdnych Wojnach na przestrzeni dekad. Oczywistymi nazwiskami, które trzeba wymienić są oczywiście George Lucas, Lawrence Kasdan czy też aktorzy, którzy wcielili się w ukochane postacie. Moim osobistym faworytem jest jednak kto inny, twórca ścieżki dźwiękowej, John Williams.
    Uważam, że miał on ogromny wkład w budowanie fenomenu Star Wars. Jego kompozycje znają wszyscy, nawet osoby, które nigdy nie obejrzały żadnego epizodu Gwiezdnej Sagi. Posunąłbym się do stwierdzenia, że jego Marsz Imperialny jest jednym z trzech najszerzej znanych marszy na świecie, tuż obok Marszu Żałobnego i Marszu Mendelsona, co jest nie lada osiągnięciem, jeśli spojrzy się na kompozytorów tych dzieł. Któż z nas, fanów, nie miał ciarek na całym ciele słuchając Force Theme? Jeśli myślimy o Gwiezdnych Wojnach, widzimy przesuwające się powoli w przestrzeni kosmicznej napisy, a w głowie mimowolnie rozbrzmiewa Main Theme. Ukochana saga nie byłaby tym samym bez udziału tego kompozytora. Nawet jeśli niektórzy uważają, że Nowa Trylogia odbiega znacząco od starej poziomem, to soundtrack i tak nie zawodził. Gdy w melancholijnym nastroju zacznę słuchać Across the Stars, w moich oczach pojawiają się łzy, a Duel of Fates jest jednym z najlepiej budujących klimat utworów w historii kina. Może przesadą byłoby stwierdzenie, że John Williams odcisnął na Star Wars takie samo piętno jak George Lucas, w odróżnieniu jednak od reżysera kompozytor nigdy nie utracił formy i nie mogę się doczekać, aż zasiądę w kinie na Przebudzeniu Mocy i usłyszę nowe muzyczne motywy, które zostaną w mojej głowie na zawsze.


    Większość z Was wskazywało przede wszystkim trzy osoby. Johna Williamsa, Irvina Kershnera i George’a Lucasa. Owszem pojawili się też inni twórcy, ale to właśnie ta trójka zdobyła Wasze największe uznanie.

    Poza konkursem warto wspomnieć jeszcze o tym co napisał Bartthew:
    Najbardziej cenię Georga Lucasa, mimo, że trylogia prequeli nie jest zbytnio udana, oraz jest zmiany w starej trylogii są okropne, to gdyby nie On nie było by Star Wars. Właśnie dlatego cenię go najbardziej.

    Zwycięzcom gratulujemy. Za przesłanie nagród odpowiada sponsor, czyli wydawnictwo Znak.

    Prezent od Mikołaja: Dostęp do VoD.pl

    4

    Dziś Mikołaj. Z tej okazji mamy dla Was mały prezent. Kilkanaście kodów umożliwiających obejrzenie jednego z pięciu Epizodów sagi na VoD.pl. Więcej o samym wydaniu pisaliśmy tutaj.

    Co trzeba zrobić, by uzyskać kod? Wysłać prywatną wiadomość na nasz redakcyjny profil. Tyle. Pierwsze osoby dostaną odpowiedź z kodem umożliwiającym darmowe obejrzenie wybranego przez siebie filmu z sagi.

    Dodatkowo kilka kolejnych kodów będziemy rozdawać w przyszłym tygodniu na naszym profilu facebookowym. Tam kod zgarnie pierwsza osoba, która go wykorzysta.

    Konkurs „Gwiezdne Wojny: Jak podbiły wszechświat?”

    8

    Dziś uruchamiamy kolejny konkurs, który Bastion Polskich Fanów Star Wars organizuje przy współpracy z wydawnictwem Znak. Znów wracamy do formuły pytania otwartego. Formularz konkursowy znajdziecie w tym miejscu. Na Wasze odpowiedzi czekamy 4 grudnia.

    Dwie osoby, których odpowiedź najbardziej przypadnie do gustu jury, dostanie egzemplarz książki „Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat?” Chrisa Taylora ufundowany przez wydawnictwo Znak. Więcej o samej książce przeczytacie tutaj.



    Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie wszystkich fanów! Bawcie się dobrze.

    Okiem sceptyka #1

    przemyślenia własne
    85

    Witam wszystkich! Teoretyczne "święto" SW to dobry moment by zacząć coś z czym nosiłem się już od pewnego czasu - moją małą, osobistą publicystykę. Długo to trwało, zresztą jak wszystkie ostatnio akcje okołogwiezdne. Taka karma widać.

    Chciałem w tych wpisach przedstawić swój punkt widzenia na różne sprawy, o których nie piszę na Forum albo piszę inaczej. Dla niektórych pewnie mój nick, tytuł a zapewne już pierwszy tekst przeobrażą się w głowie w jedno słowo "hate"/"hejt" - jak pisał, jak zwał, każdy wie o co chodzi, chociaż nie każdy wie jak powinno być poprawnie.

    Jest mi to obojętne, podobnie jak rozważania czy jestem fanem, czy nie, co w ogóle robię w Redakcji i na tej stronie. Czasem się tym bawię, czasem mnie to weseli, ale ostatecznie zostanie chociaż drobna satysfakcja bycia w przeciwwadze do... 'burzolingu' - nieskrępowanej akceptacji wszystkiego.

    W końcu mistyczna "równowaga Mocy" jest tak pożądana w naszym uniwersum ;)



    So what I told you was true, from a certain point of view.
    A certain point of view?
    Luke, you're going to find that many of the truths we cling to depend greatly on our own point of view.


    ― The spirit of Obi-Wan Kenobi and Luke Skywalker, on Dagobah, Episode VI Return of the Jedi



    Czy mam co świętować?


    Zanim odpowiem na to pytanie to wypadałoby w skrócie przedstawić/przypomnieć genezę tego dnia i jego celebracji. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych cytatów w historii kina jest May the Force be with you/Niech Moc będzie z Tobą. To stwierdzenie, używane jako pozdrowienie lub życzenie pomyślności, w 2005 roku zajęło ósme miejsce w rankingu Amerykańskiego Instytutu Filmowego, dotyczącego stu najlepszych cytatów na stulecie kina amerykańskiego.

    *(mała zagadka: kto pierwszy i do kogo wypowiada te słowa w historii Gwiezdnych Wojen? Rozwiązanie na końcu tekstu.)

    Trochę wcześniej, bo w 4 maja 1979 roku, bawiąc się słowotwórczo brytyjska Partia Konserwatywna uhonorowała ogłoszeniem w London Evening News wybór Margaret Thatcher na pierwszą panią premier w historii kraju. Gazetowy tekst brzmiał May the Fourth be with you, Maggie. Congratulations. Stało się to już dwa lata po premierze Epizodu IV, tak więc dokładnie widać jaki wpływ na świat miał ten film i co zapoczątkował.

    Jednak idea Star Wars Day narodziła się dużo później. Pierwsze zorganizowane obchody odbyły się w 2011 roku, w kanadyjskim Toronto, podczas festiwalu Original Trilogy Trivia Game Show. Stali za tym Sean Ward i Alice Quinn, a wszystko opierało się o kostiumowy konkurs i zabawy przeróbkami filmowymi. Rok później powtórzono całą akcję i tak to się zaczęło kręcić, głównie wśród fanów, gdyż nawet Lucasfilm nie podchodził do tego zbyt "poważnie".

    Do czasu. A był nim mroczny moment przejęcia marki przez Disney w październiku 2012 roku. W Ameryce podobno pieniądze leżą na ulicy, wystarczy się tylko schylić. Albo są w kieszeniach ludzi, tu trzeba się wykazać umiejętnością wyciągnięcia ich, a to następcy Walta umieją jak mało kto.
    Od 2013 roku Parki Disneya organizują przeróżne imprezy by celebrować Star Wars Day. I niekoniecznie ograniczają się one do jednego dnia, bądź przypadającego weekendu. To chyba oczywi$te, nieprawdaż? ;) Jednak pociągnęło to za sobą pozostałą działalność, głównie dotyczącą internetu i mediów społecznościowych.

    Komunikat na Oficjalnej przypomina też, że czwarty to po prostu emanacja całego miesiąca, który w uniwersum SW ma specjalne znaczenie - sześć Epizodów miało premierę w maju, a czternastego dnia tego miesiąca urodził się George Lucas (1944). I tak to wygląda. Skrótowo :)



    Dla mnie jednak jest to już drugie "święto" po oficjalnej kasacji starego kanonu, dokonanej 25.04.2014 roku. Na parę dni przed 4 maja, urocze wyczucie czasu...
    Część z was z pewnością pamięta zeszłoroczne zdarzenia. Nie był i nie jest to prawdopodobnie powód do dumy, z drugiej jednak strony skoro można wydawać książki żony Lewandowskiego czy gotowanie z Tomkiem Karolakiem - dlaczego nie można usmażyć (nie)kanonicznej kiełbasy?
    Mija drugi rok bez EU, z mojej strony jest to... niesamowicie dziwna sprawa. Wiem, że niektóre zjawiska, w światku komiksowym przykładowo, miały podobne akcje (niektóre wielokrotnie), ale to jakoś nigdy mi nie przeszkadzało, nie zauważałem tego - pewnie z racji mało-średniego zainteresowania. Tutaj jakoś nie ma tak łatwo.

    Tak, tak - wiem. Większość zapewne ma już dość słuchania o Legendach. Albo odczuli swoje i im przeszło, albo mają to gdzieś. Swoją drogą ta druga grupa niezmiernie mnie fascynuje - przez lata spierali się o treści w książkach, grach, komiksach, kupowali je, a kiedy przyszedł "koniec" to spoko, zaczynamy od nowa, stare do pudełka i na strych, nowe lajk i props. To może na inny raz :P
    Ja też już to przetrawiłem (w znaczeniu rozrywania szat), nie mniej nadal nie mogę się ogarnąć, więc co mam świętować? Książki, kiedy jeszcze poprzednich nie przeczytałem, a tutaj 'nowe', ale jednak to samo?
    Gry? Nie ma żadnych, Battlefront w produkcji i tak mało by mnie grzał w EU.
    Rebels? O nich miało być pierwsze Oko, ale zgubiłem część tekstu, więc pójdzie w drugim rzucie, ale bunkrów to nie ma.
    Komiksów nie czytam, zresztą zawsze wolałem wrócić do konkretnych tytułów, a RPG? Nie ma czasu na granie, jednak kiedyś podręczniki niosły ze sobą jakąś wartość. FFG? Nawet nie chce mi się tematu zaczynać.

    W końcu pozostaje oficjalna linia partii:

    With the exciting launch of a new trilogy of movies beginning with Star Wars: The Force Awakens coming in the near future, this day to celebrate the saga and its amazing fans is certain to become even bigger each year.


    I to znowu jest skomplikowane. Fajnie, że coś się dzieje w kinie, z drugiej strony mało fajnie się z tym czuję widząc zapowiedzi. Z trzeciej to spokojnie dożyłbym swoich dni ze świadomością, że Gwiezdne Wojny na wielkim ekranie to projekt skończony.

    Co zatem świętować? Coś co jest i jednocześnie tego nie ma? Wszyscy wiemy (bądź ja wiem i otwarcie o tym mówię), że EU nie było bez wad. Książki to pełna sinusoida, Wizardzi z D20 też potrafili szarpnąć nerwy, TCW przemilczę, a video-koszmarki pokroju The Force Unleashed potrafią się przyśnić nawet dzisiaj.
    Ale reszta, duża reszta to sporo dobrego. Tyle, że to... nie istnieje. I z tym mam problem. Może więc celebrować samo bycie fanem, że SW jednak żyją, Disney nie dokonał wrogiego przejęcia celem zbankrutowania konkurenta? Może już to robię, poświęcając wolny czas na pisanie tego tekstu?

    Wpadłem! :P


    To chyba tyle na początek. Dziękuję wszystkim za przeczytanie, zapraszam do komentowania (albo i nie), idę dalej się nad tym zastanawiać i Niech się Wam święci 4 maja!

    PS#1 - podobno jeszcze po czwartym następuje after party tj. Revenge of the Fifth. Piątego maja celebrują fani po Ciemnej Stronie Mocy. Mało o tym słyszałem i na logikę - 4 jest zatem dla (najogólniej mówiąc) Jedi? Przecież na scenie Disney Parku tańczy Vader... kolejna tajemnica uniwersum :P

    PS#2 * - rozwiązanie zagadki: Man your ships! And may the Force be with you! Słowa Jana Dodonny z EIV, tuż przed bitwą o Yavin, do zebranych w sali odpraw. Mało w tym "prawdziwej" Mocy, czy tylko mi się tak wydaje?



    Autorem przemyśleń i treści zawartych w tekście jest Lord Bart. Bastion Polskich Fanów Star Wars nie ponosi żadnych konsekwencji ani odpowiedzialności w związku z publikacją. Wszystkie grafiki nie są moją własnością i zostały wykorzystane jedynie w celu zobrazowania moich niecnych i pokrętnych myśli ;)

    Bastionowe koszulki

    21

    Sześć lat temu po raz pierwszy uruchomiliśmy sprzedaż koszulek z logotypem Bastionu. Od dłuższego czasu jednak nie było można ich już nabyć. Mamy w związku z tym przyjemną informację dla tych wszystkich, którzy chcieliby je mieć - znowu istnieje taka możliwość!

    Tym razem dostępne są dwie Bastionowe grafiki. Pierwsza to logotyp Bastionu stworzony przez Petera_D. Druga, przygotowana przez Kathi Langley, to część Bastionowego loga wraz z kultowym hasłem, które regularnie od wielu lat pojawia się na forum Bastionu

    Koszulki dostępne są w różnych wersjach (męskie, damskie, z długim/krótkim rękawem), kolorach i rozmiarach. Jeśli chcecie jakąś nabyć, sami możecie wybrać taką aby pasowała Wam jak najlepiej. Cena zaczyna się od 33 zł za koszulkę z logotypem i może wzrosnąć w zależności od wybranego wzoru. Koszulki nabyć można w tym miejscu.

    Poniżej prezentujemy natomiast oba wzory oraz gotową koszulkę, która w ramach testów jakościowych zaliczyła już kilka prań.

    Urodzinowy konkurs graficzny

    67


    Dawno już na Bastionie nie organizowaliśmy żadnego konkursu, jednak urodziny serwisu trzeba specjalnie uczcić. Zachęcamy zatem do wzięcia udziału w naszym urodzinowym konkursie graficznym. Waszym zadaniem jest stworzenie dowolną techniką fanarta ze świata Gwiezdnych Wojen, który będzie związany z Przebudzeniem Mocy (czy to będzie typowy fanart, plakat, okładka czy coś innego pozostawiamy już do Waszej dyspozycji). Mamy nadzieję, że teaser oraz przecieki z ostatnich miesięcy rozbudziły Waszą wyobraźnię na tyle, że nas przyjemnie zaskoczycie. Prace można nadsyłać do 15 lutego na adres redakcja@gwiezdne-wojny.pl.

    Sponsorem nagród jest firma wydawnictwo Amber.

    Dla zwycięzców przewidziano nagrody w postaci książek ze świata Star Wars. Kształtują się one następująco:
    I miejsce – Świt Jedi: W nicość, Kenobi, Błędny rycerz
    II miejsce – Świt Jedi: W nicość, Fatalny Sojusz
    III miejsce – Świt Jedi: W nicość


    Wszystkie szczegóły znajdziecie w regulaminie.
    W razie pytań piszcie do członków redakcji.


    Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie wszystkich fanów! Powodzenia i miłej zabawy!

    Loading..

    Ustawienia


    Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
    Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.