Forum

Agent of the Empire #1-5: Iron Eclipse

W grudniu rozpocznie się nowa seria komiksowa opowiadająca o przygodach agenta Imperium. Oto zapowiedź pierwszego zeszytu.

początek spoilera Nazywa się Cross. Jahan Cross. Ustąp miejsca, Jamesie Bondzie; w galaktyce pojawił się nowy tajny agent, który ma za swymi plecami całą potęgę Imperium! Misja zabiera Crossa i jego asystentkę IN-GA 44 do bogatego Sektora Korporacyjnego. Tam, w poszukiwaniu skradzionej technologii droidów, będą ocierać się o dyplomatów i desperatów, przywódców przedsiębiorstw i członków lokalnej policji - lecz na wszystkich będą źle działać! koniec spoilera

Scenariusz John Ostrander, rysunki Stéphane Roux , tusz Julien Hugonnard-Bert, okładka Stéphane Roux, wariantywna wersja okładki Dave Wilkins

http://starwars.wikia.com/wiki/Star_Wars:_Agent_of_the_Empire:_Iron_Eclipse,_Part_1

Agent of the Empire #2: Iron Eclipse #2 (5) - zapowiedź

Zapowiedź drugiego zeszytu.

początek spoilera Udawając dyplomatycznego przedstawiciela, Jahan Cross kontynuuje dochodzenie na temat ukradzionej technologii I tajemniczego projektu znanego jako “Żelazne Zaćmienie”. Na eleganckim przyjęciu ambasadorów Sektoru Wspólnego, Cross skupia swoją uwagę na rodzinie Stark.
Przed końcem wieczoru co najmniej jeden gracz zostanie wykluczony z gry – a Cross będzie poszukiwany za morderstwo!
koniec spoilera

Scenariusz John Ostrander, rysunki Stéphane Roux , tusz Julien Hugonnard-Bert, okładka Stéphane Roux.

http://starwars.wikia.com/wiki/Star_Wars:_Agent_of_the_Empire:_Iron_Eclipse,_Part_2

Agent of the Empire #1: Iron Eclipse #3 (5)

Zapowiedź trzeciego zeszytu.

początek spoilera Osądzony za niepopełnione przestępstwo, imperialny agent Jahan Cross ucieka z Sektora Wspólnego i odkrywa sekrety dotyczące tajemniczego projektu “Iron Eclipse”, a to wszystko bez swojego droida zabójcy, IN-GA 44.
Ale Cross jest nie do końca bez sojuszników, gdyż wie, że jest pewnych dwóch przemytników z szybkim statkiem…
koniec spoilera

Scenariusz John Ostrander, rysunki Stéphane Créty, kolory Wes Dzioba, tusz Julien Hugonnard-Bert, okładka Stéphane Roux.

Agent of the Empire #1: Iron Eclipse #1 (5) - preview

Agent of the Empire #4: Iron Eclipse #4 (5) - zapowiedź

Zapowiedź czwartego zeszytu.

początek spoilera Jahan Cross został “zabity”, zawitał na “ślub” siostry swojego wroga, został ogłuszony i przeżył walkę z morderczym droidem. Teraz jest na pokładzie Sokoła Millenium i leci w oczywistą pułapkę! A to wszystko to praca w ciągu jednej nocy dla agenta Imperium! koniec spoilera

Scenariusz John Ostrander, rysunki Stéphane Créty, kolory Wes Dzioba, tusz Julien Hugonnard-Bert, okładka Stéphane Roux.

Agent of the Empire #1

Głupio jest pisać recenzje jakiejś serii, po lekturze tylko pierwszego zeszytu, bo potem opinia może się zmienić, ale póki co jestem tym komiksem zachwycony.

Zapowiedzi komiksu sugerowały tylko gwiezdnowojenną wersję Jamesa Bonda...i póki co dokładnie tak jest. Tyle, że to naprawdę dobrze działa: jest szarmancki, sprytny i bezczelny bohater, dość skomplikowana intryga, pomysłowe i w dodatku wygadane gadżety, a także widowiskowe akcje przeprowadzane w klimatycznych imperialnych lokacjach, plus okazjonalny humor. Jedyną wadą pierwszego zeszytu mogłoby być pojawienie się Hana i Chewiego, ale po pierwsze są tylko barwnym tłem, a po drugie, w odróżnieniu od innych tego typu pojawień się bohaterów filmowych, tutaj nie są tylko obrazkami, ale też prawdziwymi postaciami.
Tu muszę chwalić Ostrandera, bo też dawno nie miałem takiej okazji: ale komiks pełen jest interesujących postaci drugoplanowych, które jeśli nie wyróżniają się osobowością, to chociaż ciekawym strojem, jak sierżant Myrsk ze swoim kapeluszem i znakomitym narzekaniem: "Freakin` imperials. Give me a pain in the exahust port". Całości dopełniają fajne rysunki, ładnie podkreślające sceny akcji.

Kiedy na bieżąco wydawane były Republiki to recenzowałem je tu na forum, każdemu zeszytowi wstawiając 10/10 (a miejscami i więcej ). Teraz może nie będę jeszcze numerował Iron Eclipse, ale polecam gorąco i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy, bo „Agent of the Empire” to przygodowy komiks jakiego SW potrzebowało.

Agent Imperium

Popieram przedmówcę, jest to seria jakiej dawno nie było. Też miałem obawy co do tego Bonda w SW, ale jak na razie jestem zachwycony i to już po pierwszym numerze! Mnie szczególnie ucieszyło pojawienie się Armanda Isarda oraz dalsze losy Iaco Starca (jak widać nie wszyscy Starkowie źle kończą). Humor - pierwsza klasa, zbliżony do poziomu JJ Millera w KotORze. Rysunki też świetne, zbliżone stylem do Omara Francii z Legacy - czego chcieć więcej?

Jeśli seria ta będzie utrzymywała się na tym samym poziomie to przyszły rok będzie bardzo dobry jeśli chodzi o wydawane przez DH komiksy. A prawdę mówiąc po takich "hitach" jak Darth Vader and the Lost Command czy Komiksowy TOR, oraz nie zachwycających, ale poprawnych Jedi i Knight Errant miałem pewne obawy o przyszłość komiksu Gwiezdnowojennego

Chyba za dużo tego Bonda w SW...

Po pierwszym numerze nieco ciężko wyrobić sobie jakąś kompleksową opinię, no ale spróbuję. Seria na pewno zapowiada się całkiem ciekawie, choć dopiero przyjdzie zobaczyć, czy naprawdę jest się czego spodziewać. Mimo to nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że za bardzo to wszystko Bondowskie: mamy niebezpieczną akcję na samym początku, potem briefing u M (czyli Armanda), później wizyta u Q, czyli tutaj konstruktorów, z których każdy narzeka, że Cross nigdy nie zwraca sprzętu w należytym stanie. Na dokładkę mamy jeszcze śmieszno-straszny test jakiegoś supernowoczesnego urządzenia, które - o co idę się założyć - przyda się Crossowi w ostatnim numerze, w trakcie ostatecznego starcia z głównym Złym. Wiadomo też, że w kolejnych częściach czeka nas jakaś panienka, która pewnie też okaże się typową Bondgirl (czy raczej Crossgirl). W zasadzie brakowało mi w tym wszystkim jedynie Moneypenny.

Choć nie powiem, że nie jestem ciekaw, jak historia się dalej rozwinie. Han i Chewie trochę na siłę wprowadzeni - rozumiem, że byli wtedy w CS, no ale czy naprawdę musieli się znaleźć akurat w tym miejscu? Kapelutek sierżanta trochę za bardzo ziemiowaty. Plusem na pewno jest odrobina humoru. No cóż, zobaczymy jak to będzie.

...

Za dużo Bonda, za dużo nawiązań i za dużo humoru. Czuję przesyt, ale jest fajnie.

Agent of the Empire #5: Iron Eclipse #5 (5) - zapowiedź

Zapowiedź piątego zeszytu.

początek spoilera Jahan Cross w końcu dowiaduje się czym jest tajemniczy project “Iron Eclipse”. Teraz pozostaje mu tylko powstrzymać osobę stojącą za tym wszystkim, trzymać swoich sojuszników daleko od siebie i ujść z Sektora Wspólnego z życiem! koniec spoilera

Scenariusz John Ostrander, rysunki i okładka Stéphane Roux, kolory Wes Dzioba, tusz Julien Hugonnard-Bert.

http://www.rebelscum.com/photo.asp?image=http://www.rebelscum.com/2012/SWAOTE5.jpg

Agent of the Empire #1

No więc drugi zeszyt „Agenta Imperium” można skrytykować dokładnie tak samo jak pierwszy: zbyt dużo tu Jamesa Bonda w Gwiezdnych Wojnach. Kolejne sceny i prezentowane postacie są jak żywcem wyjęte z dobrego filmu z 007. Tylko wiecie co? Ja już naprawdę dawno nie widziałem dobrego filmu z Jamesem Bondem (na pewno dobre nie były te filmy z blond-ukraińskim agentem granym przez Craiga), a naprawdę tęsknie za takim filmem. Dlatego drugi zeszyt znów przyniósł mi wielką przyjemność, dialogi może nie są tak soczyste, a akcja tak konkretna, ale rysunki nadal są przepiękne, szczególnie w postaciach, ale też na przykład w dezajnie, że wspomę ślicznego czerwonego ekskluzywnego swoopa. Zatem nadal jest bardzo dobrze.

Agent of the Empire #2

..znaczy się .

#2

Przejrzałem drugi numer i powiem: niech kwitnie miłość międzygatunkowa, chyba pierwszy tak odważny komiks ukazujący sceny intymne. Wzorują się na Bondzie na całego .

#2

Wzorują, a jakże, ale tu odrobinkę subtelniej niż w poprzednim zeszycie. Podoba mi się bardzo i nie znalazłem niczego do przyczepienia się. No, nie zauważyłem nigdzie daty wydania następnej części.

W jaki sposób te pojedyncze nitki, jakie panienki tu noszą (choć nie tylko tu), trzymają się na ich kształtnych ciałkach? Klej czy statyka?

#2

Przeczytałem i bardzo mi się ten komiks podoba Agent of the Empire wyrasta na bardzo dobrą serię. A najlepsze jest to, że akcja dopiero się zaczęła rozwijać. Czekam z niecierpliwością na trzeci zeszyt

Agent of the Empire #1

Cieszy fakt że główny bohater służy Imperium Galaktycznemu a nie jak jest w większości komiksów że główny pozytywny bohater walczy z imperialnymi. Na komiks proimperialny trzeba było czekać dość długo aż do teraz.

Sama koncepcja serii jest przeniesieniem konstrukcji fabularnej serii filmów o Bondzie na realia gwiezdnowojenne, więc mamy postacie które są odpowiednikami Q oraz M , szkoda tylko że nie pomyślano o pannie Monypenny no chyba że uznamy za jej odpowiednik robota Crossa. Co tyczy się wyglądu kobiecego droida niestety jej wygląd jest groteskowy zwłaszcza jej obcasy.

Trochę zirytował mnie fakt wykorzystania dwojga postaci ze starej trylogii które dość dobrze znają Crossa ze starych czasów. Niestety to jest to przypadłość wszystkich pozycji gwiezdnowojennych. Na szczęście wspomniane postacie nie wywołują swoją mojej irytacji, są wprowadzone w sposób przemyślany i stanowią taki marketingowy smaczek.

Przechodząć do konkluzji:
Komiks oceniam na +4/6. I mam nadzieję że kolejne komiksy z tej serii będą tak samo dobre.

Agent of the Empire #2

Druga odsłona przygód imperialnego agenta Crossa. Historia robi się coraz ciekawsza, do tego czuć bondowski klimat zwłaszcza jeśli chodzi o piękne kobiety zwłaszcza w dość dwuznacznych sytuacjach. Poza tym plansze w tym komiksie są chyba najbardziej śmiałe pod względem obyczajowym w całym universum które jest dość pruderyjne.
Dobrze oceniam fakt że głównym przeciwnikiem Crossa jest postać znana z cyklu Republic, lubię gdy dopisuje się nową historię postaciom już istniejącym w EU.
Komiks oceniam na =5 w skali szkolnej.

#3

Równy poziom z poprzednimi zeszytami, czyli jest świetnie. Pełno nawiązań i do Bonda i do starwarsowego EU. Zero głupot. Dawać więcej!

Agent of the Empire #3

Trzeci zeszyt w tomie komiksowym to często zeszyt problematyczny, w którym autor tylko rozstawia głównych bohaterów po różnych lokacjach dążąc do finału, a czytelnikowi pozostaje tylko się nudzić, ale w tym wypadku udało się rutynę zastąpić widowiskowością kadrów i złośliwością dialogów. Jeśli jest coś, czego jeszcze brakowało z bondowych atrakcji w nowym komiksie o imperialnym agencie, to zeszyt trzeci to uzupełnił: jest ucieczka przed szeryfem (który coraz bardziej przypomina szeryfa J.W. Peppera z Bondów z Rogerem Moore), są głupkowate, ale naprawdę zabawne żarty słowne ("Are you really? I`m very Cross myself".), oraz zabijanie z zimną krwią. Ba, jest nawet obowiązkowa złośliwa wymiana zdań z szefem.
Jeżeli szukać wad, to można narzekać, że wróciła pewna para bohaterów, która już miała nie wracać, ale ja wad nie szukam. Poszukiwałem za to nowych przekleństw i to "comet`s flaming butt" autorstwa sierżanta Myrska jest dla mnie naprawdę znakomite. Jak i cały komiks, nadal.

...

Tam mnie naszlo, czy imie Jahan Cross nie jest przypadkiem zerznieciem z Hansa Klossa. Brzmia nawet podobnie, a kazdy z tych panow jest Jamesem Bondem w swojej kategorii... Jak myslicie?

#4

Oj, zapomniałem o czwórce, ale na szczęście w porę nadrobiłem.
Niestety po finale TCW, Icco nie kojarzy się najlepiej, ale reszta zeszytu jak zwykle pozostaje genialna.

NOOOOOO!

-początek spoilera http://i.imgur.com/dPX9s.png Zrobili z Iaco Starka mechanicznego żuka gnojarza ;( A myślałem, że to Maul został upokorzony. Poza tym co to za pomysł z tymi powrotami pod postacią mechanicznych owadów? Co dalej? Windu wróci jako stalowy pasikonik? Zaraz, zaraz... przecież powstaje komiks o wydarzeniach rok po RoTSie, za którego scenariusz odpowiada... Blackman... NOOOOOO! koniec spoilera

Agent of the Empire #4

Nareszcie kontynuacja przygód Agenta Imperium. Jakiś czas temu złapałem się na tym, że ten komiks na tyle mnie bawi, że jest jedną z nielicznych serii, na które naprawdę usilnie oczekuję na kolejne zeszyty. I co prawda na dzień dobry jest dość dziwnie, kilka początkowych kadrów jest po prostu brzydko narysowanych, ale potem jest już fantastycznie.
Na początek krótkie wyjaśnienie tych mrocznych wizji z przeszłości, które widzieliśmy już wcześniej. Wyjaśnienie krótkie i trochę zbyt proste, ale bardzo możliwe, że to jeszcze nie wszystko co zostało powiedziane w tym temacie.
Potem znów pojawiają się dwaj bohaterowie z filmu, ale znów bardzo fajnej, logicznej i dobrze pasującej do tych postaci drugoplanowej roli. Szkoda tylko, że Han Solo ma zdecydowanie za duży nos, rysownik podczas rysowania tego zeszytu przeżywał chyba jakieś trudne chwile. A przy okazji tego komiksu uświadomiłem sobie, że tęskniłem za Sokołem Millenium, to naprawdę śliczny statek.
Wreszcie finał odbywający się na stacji pełnej starych droidów, co samo w sobie jest znakomite, jak się okazuje początek spoilera villain wcale nie jest takim groźnym villainem, natomiast główny czarny charakter całej tej historii to GIGANTYCZNY PAJĄKOWATY CYBORG!!! To tak znakomite! I bardzo oldskólowe. (Komu nie podoba się ten pomysł ten naprawdę nie lubi Jamesa Bonda i/lub nie ma duszy. : P koniec spoilera

O nie IN-GA! Co się stanie z IN-GĄ? Znów wyczekuję na następny zeszyt!

Iron Eclipse

No i po pierwszej miniserii Agenta. Jak dla mnie premiera przygód Jahana wyszła kapitalnie. Jest miłym odpoczynkiem od starszych komiksów typu Knights of the Old Republic, czy też Dark Times. John Ostrander stworzył coś szczególnego w uniwerusm SW i chwała mu za to. Jedynym manakamentem komiksu są rysunki, ale nie mam na myśli ich jakości. Nigdy nie lubiłem, gdy jakąś miniserię rysuje kilku twórców, a tu niestety tak było. Nie pozostaje mi sic innego jak czekać na te "Ciężkie cele", októrych jest na końcu zeszytu 5.

Ocena: 8/10

Agent of the Empire #5

Finał każdego dobrego filmu akcji kończy się wielką katastrofą...w dobrym sensie tego słowa. Piąty zeszyt Agenta też taki jest: dużo ekscytującej akcji i śmieszno-nieśmiesznych odzywek głównego bohatera,w których zarysowuje się jego proimperialny charakter („...I`m willing to die...if it means taking you with me and saving the Empire” ). Jednakże bardzo podoba mi się fakt, że przy całej tej przygodowości i bondowości, znalazło się też miejsce na kilka chwil o istocie bycia droidem i jak pogodzić ze sobą dwie sprzeczne dyrektywy. Jest to o tyle genialne, że ten temat związany jest bezpośrednio z fabułą, czyli intrygą złoczyńcy. Tak trafionego momentu od dawna nie było w prawdziwych Bondach!

A potem... Potem w komiksie pojawił się jeden kadr, który kupił mnie absolutnie. Zarówno pod względem samego rysunku, jak i treści: http://img813.imageshack.us/img813/2303/78300794.jpg Groźne droidy atakują! To jest zresztą nic, tam naprawdę stoi bohaterka animowanego serialu Droids KT-10! Geniusz!!! Zresztą mam wrażenie, że każdego z droidów możemy skądś kojarzyć. Trudno, po tym już muszę wystawić ocenę końcową zawyżoną.
Potem jest jeszcze wielkie bum, potem drugie bum (jest coś niezmiernie wesołego w zabiciu złoczyńcy za pomocą strzelenia mu z dział turbolaserowych prosto w twarz) i romansowy (choć też – znów z powodu droida - nostalgiczny) finał... I jeszcze na koniec obowiązkowy "Jahan Corss will return..."

Powtórzę to, co czułem po pierwszym zetknięciu się z serią: „Agent of the Empire” to przygodowy komiks jakiego Star Wars potrzebowało od dawna. To jest lajtowe, nieco bezmyślne i mocno nie-dramatyczne, ale za to znakomicie zrealizowane, z dużym przyłożeniem do detali świata i interesujących postaci z drugiego planu. I dość ładnie narysowane. Chcę takich komiksów więcej, i chcę żeby seria utrzymywała podobny klimat. 10/10

#5

Pajączek przestraszył po poprzednim zeszycie, ale finał w zupełności rekompensuje jego braki. Jak wytłumaczono w przypisach, był to potrzebny motyw i w pełni się z tym zgadzam. No i jak by to wyglądało, jakby Cross zwrócił Issardowi sprzęt.
Leci dyszka bez wahania.

Co do burzolowego obrazka, to spokoju nie daje mi droid pierwszy od prawej na trzecim planie. Gdzieś dziada widziałem, ale z niczym skojarzyć nie mogę.
I nie z turbolaserów, bo te na Sokole zamontowano tylko na kilka miesięcy podczas nejki, co i tak było raczej błędem tłumacza. Tu ma swoje rendiliańskie ciężkie lasery, albo coś jeszcze starszego.

Agent of the Empire Volume #1: Iron Eclipse TPB - zapowiedź

Zapowiedź wydania zbiorczego.

początek spoilera Imperium jest niepokonane. Z Palpatinem na tronie i Darthem Vaderem kierującym poczynaniami Gwiezdnych Niszczycieli i legionami szturmowców z całej galaktyki nikt nie jest w stanie powstrzymać Imperium.
Ale nie każdy polityczny problem trzeba rozwiązywać wojskiem. Czasami potrzebny jest jeden odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu, by wykonać robotę za wszelką cenę.
koniec spoilera

Scenariusz John Ostrander, rysunki Stephane Roux, Stephane Crety, litery Julien Hugonnard-Bert, tusz Wez Dzioba, oładka Stephane Roux. Premiera: październik 2012. Cena 18,99 $, 128 stron.

http://gwiezdne-wojny.pl/grafika/2012/cze/aotetpb1_ff7da98effb83d78ce3f9aee5af9a215.jpg

Świetny!

Żabrałem się w końcu za Agenta Imperium, na razie za mną pierwszy story-arc. O ja cię, jakie to dobre. Mnóstwo nawiązań do EU, mnóstwo nawiązań do Bonda, wszystko to klimatyczne, ciekawe. Świetne postacie, mega fabuła - ten kto wygrzebał z otchłani EU Iaco Starka zasługuje na medal.

Polecam gorąco.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.