Forum

Star Wars: Tarkin Jamesa Luceno (z EU 2)

4 listopad 2014.

Kolejna książka z "nowego, oficjalnego EU". Cóż, plusem jest że to książka Jamesa - kto wie, moze przemyci sporo treści ze starego EU do oficjalnego świata Star Wars, który właśnie się rodzi ?

"In our second upcoming novel created in collaboration with the Lucasfilm Story Group, bestselling Star Wars veteran James Luceno gives Tarkin the Darth Plagueis treatment, bringing a legendary character from A New Hope to full, fascinating life. Coming November 4, 2014. Jacket art by David Smit."

EUX

Pytanko mam - jak ogarniasz co jest z nowego (heh) EU. To już jest tak oficjalnie ? Nie ma jeszcze filmów, a są już licencje na książki ?

Hardrado

Info jest na Star Wars Books (oficjalny fanpage na Facebooku). Ogłoszono New Dawn a za chwilę zbiorczy post o wszystkich tych 4 książkach i napisano o tym co się dzieje z EU.

ach tak

fejsbuk, nie posiadam Dzięki w każdym razie.

Trochę dziko. Imo "reset" powinien zaczynać się od filmów (skoro już musi być), a nie że wcześniej jakieś książki wychodzą...

...

Luceno, przecież on pisał w NEJ`ce i ogólnie kilka książek po ROTJ, strasznie mnie to zdziwiło, że zgodził się napisać książki w Nowym Kanonie. lol

Re: ...

Keran napisał:
Luceno, przecież on pisał w NEJ`ce i ogólnie kilka książek po ROTJ, strasznie mnie to zdziwiło, że zgodził się napisać książki w Nowym Kanonie. lol
-----------------------

Może kasa, może jest ugodowy, może kontrakty, może chce "uratować" ile się da ...

Nie to co Karen Traviss

Re: ...

a może to wszystko żart, i kanon się nie zmieni!
fajnie by było

Re: ...

Oj tak

Re: ...

To byłby troll wszechczasów

Re: ...

Dawno miałam to napisać, skleroza jak nic

Sentyment i zaangażowanie to jedno, ale przede wszystkim to jest dla niego praca. Wszyscy ci pisarze dostają za to wynagrodzenie, nawet jak się angażują i są fanami, to mają świadomość, że bawią się (służbowo) w cudzej piaskownicy.
No i oni pewnie znają więcej szczegółów niż my, może z ich strony nie wygląda to tak dramatycznie, jak z naszej? A może faktycznie chcą ratować co się da

Re: ...

Kasis napisał:
Dawno miałam to napisać, skleroza jak nic

Sentyment i zaangażowanie to jedno, ale przede wszystkim to jest dla niego praca. Wszyscy ci pisarze dostają za to wynagrodzenie, nawet jak się angażują i są fanami, to mają świadomość, że bawią się (służbowo) w cudzej piaskownicy.
No i oni pewnie znają więcej szczegółów niż my, może z ich strony nie wygląda to tak dramatycznie, jak z naszej? A może faktycznie chcą ratować co się da

-----------------------

Myślę że wszyscy dokładnie to samo mamy w głowie.

Nie ma co wrzucać ich do jednego worka : niektórzy pisarze wzruszają ramionami i bez żalu biorą się za książki z nowego uniwersum.

Inni czują że mają "misję" przemycenia czego się da do oficjalnego kanonu.

Pewnie inni ronią łezki ale wydają oświadczenia (takie jak Zahn i Drew) że wszystko w porząsiu, że to nowa przygoda itp. A tak naprawdę, pomimo że w środku opłakują kanoniczności ich postaci i wydarzeń to boją się że jak skomentują sytuację negatywnie to zostaną "odsunięci od stołu."

Pewnie jeszcze inni, ci którzy mają jaja, jak Karen, tupną nóżką i powiedzą "basta".

Ile ludzi tyle podejść. Ilu fanów tyle opinii że któryś z nich zachowuje się "prawidłowo". Życie.

Re: ...

Keran napisał:
Luceno, przecież on pisał w NEJ`ce i ogólnie kilka książek po ROTJ, strasznie mnie to zdziwiło, że zgodził się napisać książki w Nowym Kanonie. lol
-----------------------
Przecież płacą mu za książki... i nie jest najlepszym pisarzem. Nie rozumiem jak można się dziwić....

...

Na wieść o tej książce, bardzo się ucieszyłem. Wielu fanów od lat czekało na wprowadzenie do ANH autorstwa Luceno. Co prawda wolałbym by się zwała "Organa", ale może tu też dadzą jakieś wątki alderaańskie. Luceno, jako człowiek wookieepedia z pewnością wciśnie nawiązań ile się da. Patrząc na tematykę, będą tam bardziej retcony pod rebelsy, niż ST, ale przy tym autorze, w zależności od planów serialowych, w sumie nic nie musi polecieć.

Re: ...

Ciekawe czy niektóre książki, które nie wadzą w oridżinach i czasach POST-ROTJ zostaną bezboleśnie przeniesione do "nowego EU" (czy tam będą kanoniczne w obu). Np Plagueis albo Shatterpoint ...

Re: ...

Myślę, że jest to możliwe, ale każdy przypadek będą pewnie rozpatrywać indywidualnie. Podejrzewam, ze takie decyzje będą zapadać najwcześniej po premierze E7.

Re: ...

Też tak myślę, że niewielką część sprzed i po przeniosą albo i to chyba gorsza opcja przepiszą na nowo.

Jakie znowu nowe EU?

Ja wiem, że jest piątek, ale jednak apeluję o pisanie na trzeźwo A ma zostać wywalona pewnie spora część EU po ROTJ, a nie pisane drugie EU zupełnie od nowa.

Re: Jakie znowu nowe EU?

Vergesso napisał:
Ja wiem, że jest piątek, ale jednak apeluję o pisanie na trzeźwo A ma zostać wywalona pewnie spora część EU po ROTJ, a nie pisane drugie EU zupełnie od nowa.
-----------------------

Masz fejsa ? Jak tak to poczytaj co na swoich fanpejdżach piszą oficjalne źródła ...

Re: Jakie znowu nowe EU?

A podlinkuj coś, bo fejsa nie mam, a nie chce sobie spaczonego spojrzenia wyrabiać.

tu masz fajny przykład

od Jen Heddle.

Seria Empire and Rebellion jest legendami w 2/3

https://twitter.com/jenheddle/status/459806187404279808

po prostu śmiech na sali . To jest właśnie dla mnie dowód, że oni nie wiedzą, co czynią. Nawet nie chce im się grzebać w pozycjach, które mają kilka miesięcy.

Re: tu masz fajny przykład

w ogóle przejrzenie jej Twittera wywołuje tylko śmiech przez łzy. Ona prawie niczego nie jest pewna... ^^

Re: Jakie znowu nowe EU?

Mam fejsa, tylko że pic w tym, że te fanpejdże są pisane na tyle zaawansowaną angielszczyzną, że części tekstu nie zrozumiem, a część mogę źle zrozumieć i przekręcić ich znaczenie.

Więc ogólnie podsumowując na polski: co tam właściwie nawypisywali? Że do kosza pójdzie też to, co dzieje się między epizodami? A w jakim celu? Z nowymi filmami się nie gryzie przecież.

Re: Jakie znowu nowe EU?

Jak najbardziej na trzeźwo. Do kosza leci wszystko, a jak im się spodoba, to może wrzuca stare postacie do nowych materiałów - przy czym reszta ich biografii nie będzie ofc obowiązywała.

----

Jakoś nie spodziewałem się książki o nim. Nawet nie wiem co może się w niej dziać. Ale autor daje bardzo duży potencjał.

Re: ----

Darth Marcin napisał:
Jakoś nie spodziewałem się książki o nim. Nawet nie wiem co może się w niej dziać. Ale autor daje bardzo duży potencjał.
-----------------------

Dziać się moze mnóstwo ... Możemy mieć jego odświeżony "oridżin", początki współpracy z Palpatine`m, wspinanie się po szczeblach kariery, nadzorowanie budowy Death Star ... Taki życiorys

A kto wie, może Luceno przemyci Daalę i laboratorium Otchłań do oficjalnego kanonu ?

Re: ----

No właśnie to mi teraz przeszło przez głowę. Luceno olewał Dangora w swoich książkach (a to on promował Tarkina na wielkiego moffa), ale książka o Whilhuffie bez Daali?

...

Hm, wolał bym o Dooku ale Tarkin to także ciekawa postać co w w połączeniu z piórem Luceno po prostu nie może się nie udać. Nie rozumiem tylko dlaczego ta książka miała by należeć do zbioru książek nowego kanonu, czy mam przez to rozumieć że ten nowy kanon będzie obejmował więcej niż tylko czasy po RotJ, bo także to co przed ANH?

Re: ...

Darth Zabrak napisał:
czy mam przez to rozumieć że ten nowy kanon będzie obejmował więcej niż tylko czasy po RotJ, bo także to co przed ANH?
-----------------------

Pewnie podwaliny pod spin-offy o originach.

@

Mam nadzieję, że książka będzie mocno psychologiczna i ukaże rodzenie się socjopatycznej osobowości. Spodziewam się inspiracji Goebbelsem , którego Tarkin mi z resztą przypomina.

Re: @

Goebbelsem? Mi on bardziej przypomina Himlera.

Re: @

Z zachowania i charakteru owszem. Można nawet stwierdzić, że bardziej Heydrich. Ale patrząc na niego widzę Goebbelsa - to chyba przez wygląd.

hy hy

W sumie fajnie, że Luceno pisze książkę w nowym kanionie, może zabronią mu tylu nawiazań do starych źródeł. A jeśli Luceno nie będzie mógł nadużywać nawiązań do EU, to może zamiast nich wreszcie napisze jakąś ksiażkę, a nie tylko grupę odnośników .

Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Taki chwyt marketingowy aby zaciekawić fanów starego EU ... plus pozwolą mu wprowadzić jedną-dwie większe rzeczy ze starego EU do oficjalnego kanonu (np Daalę ... lecz niekoniecznie tę, tak ważną i znaczącą Daalę a jakiś jej substytut). W ten sposób rozpoczną EU2 nie od zera, zbierając nowy fanbase (na fundamentach fanów Rebels) lecz z zachowaniem paru z nas którzy po (zapewne) dobrym "Tarkinie" uznają "hmmm a może ostrożnie dam temu EU2 szansę ... ?" i nieświadomi tego że to pułapka powoli zaczną się wkręcać w oficjalny kanon ?

Wiem że troszeczkę brzmi jak teoria spiskowa, ale ja bym właśnie tak zrobił gdybym by chciwym specem od marketingu który musi zrobić co się da z tej dziwacznej sytuacji

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

niedziela, 23.10, a ty dopiero o tym pomyślałeś?

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

A mi to jeszcze nawet do głowy nie przyszło.

Mnie tam nie udobrucha: na Plagiusie spałam.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Kathi Langley napisał:
niedziela, 23.10, a ty dopiero o tym pomyślałeś?
-----------------------

Mam życie :<<

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

też mam życie, ale w chwili ogłoszenia książek było jasne, że to jest celowy zabieg, by dać jakąś pożywkę rozpaczającym fanom, a targety tych pozycji są dosyć zróżnicowane (Luke - twarz Rebelii/Tarkin - twarz Imperium / Sithowie - Palpatine w terenie! / Rebels), tak by trafić jak najszerzej. Żadna teoria spiskowa, nie mogą skasować EU i dać takiego ogłoszenia później, bo jest ryzyko że fani się zapieklą w gniewie i potem się do nich nie trafi, musi być ciągłość, musi za tak szokującą wiadomością iść wabik, który skusi, by zostać jeszcze chwilę a potem pójść po kolejnych okruszkach. Sheer logic.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Święte słowa. Mam dokładnie takie same przemyślenia. Trzeba przyznać że ta książka, Tarkin, na pierwszy rzut oka bardzo wyróżnia się od pozostałych trzech, to pewnie bedzie coś w stylu Maski kłamstw albo Plagueisa, zważywszy na na autora i na tytułowego bohatera, czyli mało akcji, dużo rozmów, jakieś spiski, knowania, choć już nie tak dużo nawiązań, z wiadomych przyczyn. Pozostałe zapowiadane książki, mają tak dziwne opisy jak właśnie Vader z Imperatorem samotnie w terenie, że na kilometr mi to śmierdzi książką młodzieżową. I takie wyróżnienie Tarkina, musi być motywowane zachęceniem starszych fanów do nie porzucania SW. Ale myśle że to długo nie potrwa, być może dostaniemy jeszcze parę książek takich jak Tarkin, ale w zasadzie to uważam że Del Rey pod kierownictwem Disneya pójdzie w takie młodzieżówki jak te trzy pozostałe książki.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

ja jednakowoż zaczekałabym aż z takimi prognozami.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

No i działa, bo oprócz "Kenobiego" tylko na to czekam z aktualnego planu wydawniczego. No chyba, że cały Wrocław zbojkotuje nowe EU i nie będę miał od kogo książki wysępić.

Atuty Żyda Fandomu - na ma kolekcji niekanonicznych książek za którymi miałby płakać.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Wszystko co należy do obowiązków chciwego speca od marketingu w mniejszym, bądź większym stopniu przypomina teorię spiskową...

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Odniosłem dokładnie takie wrażenie. Nie dam się skusić.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Darth Spirit napisał:
Odniosłem dokładnie takie wrażenie. Nie dam się skusić.
-----------------------
Ja ukradnę z internetu

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

A potem mi pożyczysz?

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Kassila Javert napisał:
A potem mi pożyczysz?
-----------------------

Nawet wręczę w prezencie

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Tarkina? Przewiąż go proszę czerwoną kokardką. Najlepiej na szyi

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Czyli jego żonę i aktualną kochankę uznajesz za niekanoniczne?

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

A co to: Wielki Moff nie może mieć dwóch żon w dwóch różnych uniwersach? Tam jedną, tu drugą Być Moffową. To brzmi!

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Kassila Javert napisał:
Tarkina? Przewiąż go proszę czerwoną kokardką. Najlepiej na szyi
-----------------------

N... nie. Książkę.

Fujka

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

A dlaczego zaraz nie dawać się skusić? Stare EU pozostaje kanoniczne dopóki przyszłe pozycje temu nie zaprzeczą. W sumie to można pokusić się o stwierdzenie że nic się nie zmieniło, czy przez ostatnie lata nie widzieliśmy jak tcw deptało kanon? Czy przez to ludzie wywalali swoje zbiory na śmietnik, sprzedawali je i przestawali kolekcjonować? Nie. Teraz jest tak samo, tyle że na większą skalę. Nie dezerterujmy, naprawdę tym bardziej że akurat po Tarkinie możemy się spodziewać dobrych rzeczy.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Darth Zabrak napisał:
Stare EU pozostaje kanoniczne dopóki przyszłe pozycje temu nie zaprzeczą.

Huehue, nie SONDZE. Polecam poczytać oficjalne oświadczenia czy jak tam się to zwie.

czy przez ostatnie lata nie widzieliśmy jak tcw deptało kanon?

Yup, i poleciało kilka pojedynczych wydarzeń, wszystko udało się mniej więcej pozaklejać.

Czy przez to ludzie wywalali swoje zbiory na śmietnik, sprzedawali je i przestawali kolekcjonować?

Nie, byli tylko "nieco" poirytowani.

Teraz jest tak samo, tyle że na większą skalę.

Yup, teraz niektórzy są trochę bardziej niż "nieco" poirytowani, na tyle, że mówią "dość".

po Tarkinie możemy się spodziewać dobrych rzeczy.

Nie wątpię, w końcu to Luceno.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

właśnie w tym miejscu jest jedna istotna zmiana. Od teraz nie jest tak, że stare EU pozostaje kanoniczne dopóki nowe pozycje tego nie zaprzeczą. Od teraz jest właśnie na odwrót, nie są nic warte dopóki o nich ktoś nie wspomni. Wiem, co pisał Timothy Zahn, ale on zawsze potrafił napisać to co trafiało w serca fanów. Pewnie gdyby właśnie tak było jak on chcę, to awantura byłaby mniejsza. A tak, raz a porządnie.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

No tak, ja tu właśnie miałem na myśli wypowiedź Zahna, ale to co piszesz dla mnie i tak niewiele zmienia, fajne książki ze starego EU obronią się i bez kanoniczności, a poza tym to myślę że dopóki nowe książki będą tworzyć dobrze nam znani pisarze, to nie powinno być tak źle. No kto jak kto, ale Luceno zapewne to i owo przemyci

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

Niestety Luceno przemyci tylko tyle, na ile "władza" mu pozwoli. Jak pozwolą mu na umieszczenie np. Daali, to przemyci jak najwięcej. Jak mu nie pozwolą, to będziemy szukali nawiązań do starego EU między wierszami

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

tylko ta wypowiedź Zahna ma jeden wydźwięk - olać kanon i stworzyć sobie własny. Wtedy to jest ok. Każdy ma prawo do tego. Zresztą ja podchodzę podobnie, moim prywatnym kanonem będą filmy i z czasem może seriale. I nie będę się już oglądał na LFL czy kogokolwiek innego.

Re: Macie wrażenie że Luceno jest po to aby nas udobruchać ?

No i ja jak najbardziej zgadzam się z takim tokiem myślenia, i w sumie własny kanon mam już od dawna.

próbka Tarkina

Przeczytałem darmowy "Star Wars Sampler", czyli fragmenty czterech nowych powieści Star Wars.

Zacznę opinie od Tarkina, bo ten prezentuje się najciekawiej. W Jamesie Luceon fajne jet to, że nawet jeśli Luceno nie ma swoich pomysłów, to w znakomity sposób kradnie fajne pomysły innym autorom. Także owszem, w krótkim fragmencie przepicko prezentuje się Wilhuff, nawet jeśli odrobinę przypomina tym Thrawna. Trudno powiedzieć o czym będzie książka, czy będzie miała odwagę pokazać przygody czołowego mordercy imperialnego w ciekawy sposób. Ale szansą są wysokie.

Aha, w tle pojawia się imperialec o swojskim imieniu "Thon".

Re: próbka Tarkina

A można spytać gdzie to przeczytałeś? Może podałbyś jakiś link, też chętnie przeczytam.

...

Jeśli masz konto na Amazonie (a jak nie, to można założyć ; d) to możesz Samplera "kupić za free" ; d (Po kupnie można przeczytać online, nie trzeba mieć kindla^)

http://www.amazon.com/Star-Wars-Sampler-Jackson-Miller-ebook/dp/B00LLEWGLA/ref=sr_1_1?s=digital-text&ie=UTF8&qid=1405861311&sr=1-1

Pojawił się

Re: Pojawił się

Fabuła zapowiada się ciekawie. Mam nadzieje na chociaż jedno nawiązanie do wcześniejszych książek Lucena ze starego EU (szczególnie Maski Kłamstw i Czarnego Lorda )

Re: Pojawił się

Fabuła na pierwszy rzut oka wygląda ciekawie. Liczę jak wielu z nas na jakieś ciekawe nawiązania do starego EU, które są specjalnością Luceno, no i na psychologiczne rozwinięcie postaci Tarkina, po fabule widać że obecna będzie tak zwana "doktryna Tarkina" także może być bardzo ciekawie.

Imię Palpiego ujawnione

Wookieepedia updatnęła artykuł o Palpim i ujawniła jego imię, które pojawia się podobno na stronie 93 tej książki. Jak ktoś nie chce się dowiedzieć jeszcze to niech nie patrzy

początek spoilera http://starwars.wikia.com/wiki/Sheev_Palpatine koniec spoilera


PS. Nie wiedziałem gdzie to dać więc niech sobie tu będzie

Re: Imię Palpiego ujawnione - Stefan.

Szkoda że nie zrobili z tego całego show, jak z wybieraniem imienia Caedusa Zyskaliby w oczach fanów.

Straszny ból d**y w sieci o te imię, cóż z jednej strony rozumiem, Star Wars to baśń, fajnie że "główny zły czarodziej" nie miał imienia i nazwiska jak normalny człowiek. Jednak (już nawet nie EU a sama) Trylogia Prequeli tak "urealniła" świat SW że nie widzę w tym niczego złego.

Niech postać i jej "mhrok" bronią się czynami, a nie otoczką

Re: Imię Palpiego ujawnione

Nie jest takie złe, mogło być gorzej, tylko pozostaje pytanie, czemu miałoby to służyć? No ale dobra, pozostaje przywyknąć.
Ciekawe czy to samo zrobią z Dooku

Re: Imię Palpiego ujawnione

Dramatu nie ma, nie wiem w czym problem. W końcu, mógł się nazywać na przykład `Ignacy`

Re: Imię Palpiego ujawnione

Brzmi jak imię, które tworzę na poczekaniu dla moich bohaterów... I mu nie pasuje.

Re: Imię Palpiego ujawnione

I w sumie po co? Palpatine miał tylko jedno imie: Imperator. Ale w sumie tak nazywa się w tym nowym kanonie. Dla mnie jedyną interesującą rzeczą w nim są filmy. Choć przy takiej postaci, mogli zrobić z tego jakieś "show" - chociażby jak przy Cadeusie, jak ktoś wspomniał wyżej.

Re: Imię Palpiego ujawnione

Ludwik napisał:
I w sumie po co? Palpatine miał tylko jedno imie: Imperator.
-----------------------
Tak jak Coulson miał na imię Agent?

może

doczekamy się równie pokracznej (co właściciel ) rasy Yody... widzę zabrali się za uzupełnianie i idzie im mmmmm świetnie...

Nadal na wookiee wolę dział Legends.

Re: może

Lord Bart napisał:


Nadal na wookiee wolę dział Legends.

-----------------------

Który nadal, w każdy źródle, jest tym który włącza się automatycznie jako pierwszy <3

Re: może

Nie w każdym, lub nie zawsze jako pierwsze - ostatnio szukałem zdjęć TIE Interceptora na Wookie, i jako pierwsze wskoczył mi artykuł z sekcji "Canon", gdzie na tą drugą musiałem przełączyć. Co ciekawe, tak mi się na razie zdarzyło tylko w przypadku tego artykułu

Re: może

Przepraszam, jacy "oni"? Książkę pisał Luceno. O ile wierzyć wywiadowi z Millerem, to Story Group jedyne co teraz robi to daje drogowskazy w stylu "tak", "nie", "kiedy indziej".

Oni

tzn. ci wszyscy, którzy doprowadzili do 25.04.2014 i którzy mówią, że teraz będzie się wszystko zgadzało i tip-top.

Re: Oni

Zabrzmiało jak "ci co doprowadzili do 9/11"...I akurat do tego doprowadziło, poza ludźmi, sporo zwyczajnych mechanizmów marketingu, czy też zwyczajnie związanych ze sztuką (filmową).

Tak czy siak, jak to napisał Burzol:
https://twitter.com/jenheddle/status/523168419395293184
Tj to nadal "stare zło", czyli Lucas

Nie ogarniam całej tej reakcji na ujawnienie jego imienia. Jest. Nie jest straszne. A internet reaguje jakby znów ktoś komuś zabrał lizaka.

ja nie ogarniam

czemu (choć to oczywiste w świecie dwóch kciuków) ta druga strona, pewnie że mniejszościowa, zawsze dostaje wp*, docinki i kręcenie głową.

Nikt się nie przypieprza do mas aktualnie fapujących tematch lub hejcących jak jest przyzwolenie.

Dziwne, ne?

Re: Imię Palpiego ujawnione

imię jak imię, ale nie wiem czemu mi się z Szewcem Bastionu Matkiem kojarzy.
Choć w sumie szkoda, że wymyślili coś nowego, mogli już zrobić ukłon w stosunku do fanonu, czyli imienia Cos, lub Dashit jak było u Lucasa kiedyś.

A ja też czekam jak teraz nazwą rasę Yody.

Re: Imię Palpiego ujawnione

Palpatine`a powinien mieć banalne imię... i takie ma.

Re: Imię Palpiego ujawnione

Nie podoba mi się. Takie imię które każdy mógłby na poczekaniu wymyślić. Mogłoby być takie, które coś oznacza, jak w książkach o Harrym Potterze, każde jedno imię i nazwisko to cała mitologia. A tu dla tak ważnej i tajemniczej postaci w 5 minut wymyślają przypadkową zbitkę 3 głosek.

Re: Imię Palpiego ujawnione

Może od tego się wzięło, ale to tylko moja teoria


http://en.wikipedia.org/wiki/Shiv_(weapon)

Re: Imię Palpiego ujawnione

tylko, że mitologicznie można coś tu podziałać. Przede wszystkim po angielsku wymawia się to bardzo podobnie do Shiva (u nas Śiwa). A jedną z form Shivy/Śiwy w hinduizmie jest uosobienie śmierci i zniszczenia. Może trochę poleciałem, ale u mnie gdzieś jedna z postaci miała na imię Shivan i była kapłanem boga Śmierci . Celowe, zamierzone i uzgodnione .

Re: Imię Palpiego ujawnione

Fajna teoria . A może by tak zapytać Lucena/Heddle czy imię faktycznie ma jakiś związek z Śiwą?

Re: Imię Palpiego ujawnione

Mało prawdopodobne o ile imiona z kultury hinduskiej pojawiają się w świecie SW (Ackbar, Padme, Ashoka), ale kompletnie bez żadnych związków z postaciami z historii Indii - Akbar był cesarzem z dynastii Wielkich Mogołów a Ashoka władcą z dynastii Maurjów

meh.

Imię jak każde, gdy mama go rodziła nie wiedziała, że zostanie Imperatorem ani Kanclerzem. Nie wszystko musi mieć drugie dno lub ukryte znaczenie, warto się z tym pogodzić. Rozwiązanie z "Plagueisa" z wyrzeknięciem się imienia było dla mnie ciekawsze, ale nie zmienia to nic a nic w Uniwersum SW.

Re: Imię Palpiego ujawnione

I po cholerę? Nie lepiej byłoby po prostu nie pisać nigdzie jego prawdziwego imienia, w żadnych książkach? Pewne rzeczy powinny zostać moim zdaniem tajemnicami, tak jak to, czy choćby rasa Yody. Nie dość, że mega słabe, wymyślone na poczekaniu, to jeszcze zupełnie niepotrzebne. A tak w ogóle, to wie ktoś może, co to imię może oznaczać? Niech Moc będzie z Wami.

Re: Imię Palpiego ujawnione

George Lucas tak chciał. Przynajmniej według Jen Heddle: https://twitter.com/jenheddle/status/523168419395293184

Jeśli o mnie chodzi, nie wiem o co ta cała afera. Imię, jak imię. Wystarczająco mroczne.

teraz

czekamy na imię Mistrza Yody

Tarkin

Książka przyzwoita, choć w moim odczuciu do Plageuisa się nie umywa. Nie odczułem zbytnio, by książka jakoś w znacznym stopniu różniła się od legend, choć nie było w niej wiele nawiązań do EU. Generalnie przyzwoite czytadło z kilkoma fajnym smaczkami.

Re: Tarkin

Przepraszam, gdzie nie było wiele nawiązań? 90% postaci, które się tam pojawiają to EU, tak samo planety. Murkhana była dotąd tylko w EU, a i pojawiło się tam nawiązanie do Dark Lord: The Rise of Darth Vader. Eriadu i fakt, że stamtąd pochodzi Tarkin...pominę już odniesienia do samego Plageuisa.

Re: Tarkin

Mam jedno pytanie do znawców. Książka od dawna bardzo mnie interesuje, w końcu mój ulubiony autor, pełno nawiązań i te czasy Imperium... liczyłem na niemal kopię Plagueisa, albo nawet coś co go przeskoczy. Tak czy inaczej, nawiązania to bardzo ważna część Tarkina i bez znajomości niektórych rzeczy można się pogubić, mam rację? Tu pojawia się pytanie, czy przy ogromie nawiązań do przeróżnych rzeczy, pojawia się wiele nawiązań do Rebels i A New Dawn, które de facto jest tym samym co Rebels? Serialu nie oglądam i nie zamierzam w przyszłości, ale chciałbym wiedzieć czy wiedza o tym serialu wpływa poważnie na zrozumienie książki.

Re: Tarkin

Hm, nie jest tak, że te nawiązania grają pierwsze skrzypce i bez nich nie ogarniesz samej książki. Wtrącenia wydają się dość naturalne, przynajmniej z mojej perspektywy. Do A New Dawn nawiązań brak, ale Tarkin rozgrywa się 5 lat po Zemście Sithów, a Rebelsi 5 lat przed Nową Nadzieją

Re: Tarkin

Mam złą wiadomość. W książce jest wspomniana Ahsoka Tano.

Re: Tarkin

No i co z tego? Widać nie czytałeś wcześniej niczego autorstwa Jamesa Luceno, u niego to normalne że jest masa nawiązań, wspominań itp.

P. S. Patrzysz ty czasem na daty postów na które odpowiadasz?

Re: Tarkin

Chyba traktowałem te wszystkie rzeczy za tak naturalne, że ich nie odczułem Ale jak najbardziej masz rację.

Re: Tarkin

Fakt, wszystko to jest przemycone dość naturalnie.

Re: Tarkin

Właśnie skończyłem i się zgadzam z opinią. W sumie nie najgorsza opowiastka, w której poznajemy relacje Tarkina z Vaderem i dzieciństwo tego pierwszego. A w międzyczasie nasi bohaterowie próbują odzyskać skradziony okręt.



Tarkin Srarkin

Ta książka to nieporozumienie. (Aczkolwiek świat Gwiezdnych Wojen widział gorsze).

Nie wiem kiedy ostatnio czytałem coś tak bez smaku. Fabuła jest idiotyczna. początek spoilera Grupa śmiałków ukradła Tarkinowi statek, Tarkin jest gniewny, Tarkin próbuje go odzyskać, ale mu się nie udaje, Tarkin próbuje go odzyskać i mu się udaje, bo jest Tarkinem. Tarkin się cieszy. Aha i w ostatnim rozdziale narrator używa frazy "Doktryna Tarkina", bez żadnego powodu. koniec spoilera

Luceno podbudowuje ten ledwo zarysowany szkic fabuły solidnym budowaniem świata, z różnymi imperialnymi mętami i wojskową butą. I faktycznie książka nie zanudza nadmiernymi nawiązaniami do EU . Ale jest to książka nudna i nijaka.

Aha, George Lucas nadał Palpatinowi imię. Wielkie mi co.

4/10

Re: Tarkin Srarkin

A mam do Ciebie pytanie odnośnie tej książki jak i A New Dawn. Czy te nowe książki od razu kolidują z Legendami? Czy jednak autorzy nie naruszyli Legend, i tak naprawdę te dwie nowe pozycje niczym się nie różnią od poprzedników? Chodzi mi czy już od pierwszych stron dowiadujemy się, że np. ktoś inny stoi na czele Czarnego Słońca lub, że Mara nie istnieje? Tak z ciekawości, czy te dwa nowe "dzieła" przekreślają dotychczasowy kanon?

Re: Tarkin Srarkin

EU przesało istnieć, nie rób sobie nadziei. Aczkolwiek książki nowego kanonu nie wprowadzają jakichś olbrzymich rewolucji.

W sumie kilka szczegółów kłóci się z EU, zupełnie tak samo jak kłóciły się poprzednie twory SW. Na przykład Depa Bilaba nie skończyła Wojen Klonów po Ciemnej Stronie, więc zapewne nigdy nie poznała Vapaadu, za to była mistrzynią Kanana. A na przykład w New Dawn po prostu są kobiety-szturmowcy. O Marze Jade nikt nie słyszał, ale jeśli pojawi się w kanonie na pewno będą o tym newsy pisać . Podstawowe zasady uniwersum póki co się nie zmieniły.

Re: Tarkin Srarkin

Burzol napisał:
EU przesało istnieć, nie rób sobie nadziei.
-----------------------

No co Ty nie powiesz

Po prostu ciekawiło mnie, czy nowe książki na starcie zanegują Legendy i definitywnie stworzą coś zupełnie innego. Choć nie łudzę się, że to dopiero cisza przed burzą

Re: Tarkin Srarkin

Burzol napisał:

Aha, George Lucas nadał Palpatinowi imię. Wielkie mi co.

4/10

-----------------------
Świat się kończy A jakie?

Re: Tarkin Srarkin

Sheev. O takie

tak właśnie

teraz mnie tknęło przypadkowo - czemu w temacie jest EU2? Co to jest EU2? Strefa blokad regionalnych stima? Przecież teraz wszystko jest dopilnowane, zazębiające się i potwierdzone pieczątką?

Powaga.

Re: tak właśnie

Jest to nowy kanon.

TARKIN

Jak to było z tą książką ? Luceno w trakcie jej pisania dowiedział się o powstaniu Legend czy też od samego początku pisał pod dyktando disney`a ?

....

Skończyłem wczoraj czytać. Mam mieszane uczucia. Historia poprowadzona w ciekawy sposób z wieloma retrospekcjami, ale... początek spoilera połowa książki to pogoń Vadera i Tarkina oraz połowy imperialnej floty za jednym super-uber statków, który zgraja dziennikarzy ukradła moffowi z parkingu (sic!), przy pościgu giną dziesiątki tysięcy osób a Tarkin z Vaderem co chwila wyprowadzani są w pole, by na końcu okazało się, że właśnie o to chodziło Imperatorowi, że wszystko wiedział i przewidział i tak miało być.

Dość sporym minusem są charaktery postaci, zupełnie nie pasujące do tych ich zachowań, jakie znamy. Czytając Tarkina byłem tuż po lekturze Gwiazdy Śmierci, dziejącej się kilkanaście lat po Tarkinie, więc to też mogło mieć wpływ na pewien dyskomfort, w końcu do czasu wydarzeń z GŚ postacie mogły ewoluować, dojrzeć, ale tutaj zamiast powściągliwego Czarnego Lorda mamy ciekawskiego Vadera, którego obchodzi jak Wilhuff przeżył w dżungli i gadają sobie jak gdyby nigdy nic; nie przepadający za sobą imperialny urzędnik i pupilek Imperatora połowę powieści są doskonale rozumiejącymi się sojusznikami. Może później coś między nimi zaszło, ale ich wzajemna otwartość była raczej irytująca. Sam Tarkin jest całkiem miłym zwierzchnikiem, dopiero pod koniec przedostatniego rozdziału staje się Tarkinem jakim powinien być - nagle, bez widocznego powodu. Imperator natomiast sprawia wrażenie zgorzkniałego dziadka, który został władcą za karę a los galaktyki obchodzi go tyle co zeszłoroczny śnieg i najlepiej by było, gdyby wszyscy dali mu spokój a on mógł sobie w spokoju piwniczyć, a galaktyka w ogóle nie istnieć. Dość dziwne podejście na kogoś, czyim życiowym celem było zdobycie nad nią władzy.
koniec spoilera

Poza tymi mankamentami powieść czyta się raczej szybko, fajnie i przyjemnie, dodatkowo to kolejna z perspektywy imperialnej - oby więcej takich, tylko może z nieco lepszą fabułą i postaciami.

no więc...

Książkę czytało się całkiem przyjemnie jednak się przeliczyłe. Przed przeczytaniem nie ważny był dla mnie tytuł książki. Był dla mnie ważny autor a w podświadomości liczyłem na książkę tak świetną że mogłaby się nazywać "Darth Plagueis II". W samej książce mamy bardzo wiele smaczków jak te o Belderone, ale również wiele faktów do Nowego Kanonu jak to żepoczątek spoilera Pałac Imperialny to Świątynia Jedi koniec spoilera. Na wielki plus jest sama obecnośc 11-4D i inne wątki z Plagueisa. Sama fabuła jest przeciętna, ale dość dobrze poprowadzona. Jest też tytuł, który jak w przypadku Plagueisa jest mocno naciągany gdyż książka skupia się nie tylko na Tarkinie ale też na Vaderze, który wypada na takiego, który siedzi w cieniu za Tarkinem. Lepiej by było gdyby książka była o obydwu panach z Vaderem, z lepszą jego historią. Na następny smaczek składa się Doktryna Tarkina, inaczej przedstawiona ale jednak.

Ogólnie całkiem niezła książka ale Plagueisa nie przebija. 8/10

Hmm

Książka tyłka nie urywa, chociaż czyta się ją lekko i przyjemnie. W kilku momentach po oczach biją naiwności: początek spoilera od początku przeczuwałem, że Tarkin i Vader są tylko pionkami w wielkiej grze Palpatine`a i końcowe odkrycie kart jakimś wielkim zaskoczeniem nie było. Bawiło mnie też to, że Cierń, wypasiony statek Tarkina, który został skradziony, w pojedynkę siał takie zniszczenie w rękach "terrorystów". Ja rozumiem, że statek był cudem technologicznym, ale nie mogła mu dać rady cała flota... koniec spoilera

Empik

W salonach Empik przeceniono tę powieść ( jak i " Lordów Sithów " ) na 26 zł 24 gr.

Re: Empik

byłem wczoraj i wcale tak nie było

Re: Empik

W martas.pl są przecenione na 26,24 zł i 27,29 zł i można zamówić dowóz za 0 zł do ich jakiegoś punktu Ja już czekam na moje

Re: Empik

Może zależy od salonu. Ja zakupiłem obie książki we czwartek.

Nawiazanie

Witam. Mam pytanie do osób które przeczytaly już Tarkina, czy książkę jako tako na upartego, można wplesc do jeszcze starego kanonu, czy niestety treść owej książki wyklucza badz przekreśla to co bylo napisane wczesniej. Oczywiście nie mowie tu o samym Luceno, bo wiem ze nawiązał on w Tarkine dużo że swoich wcześniejszych powiesci, mam raczej na myśli inne Gwiezdno wojenne opowieści, przed jak i po wojnach klonów, i oczywiście czasy panowania już imperium

Re: Nawiazanie

Nie licząc detali takich jak Pałac Imperialny na miejscu świątyni Jedi i Geonosis jako plac budowy Gwiazdy Śmierci to całą reszte na upartego można umiejscowić i w legendach. Jest też kilka nawiązań do serialu i Ashoki.

Re: Nawiazanie

Legendą zaprzecza jeszcze to że w książce "Darth Plagueis" było wytłumaczone dlaczego Palapatine nie ma imienia a w "Tarkinie" czyli w nowym kanonie Imperator ma jednak imię.

Re: Nawiazanie

A dlaczego nie miał?

Re: Nawiazanie

Bo chciał zrobić na złość rodzinie a w szczególności ojcowi.

Re: Nawiazanie

może z wiekiem mu przeszło

Re: Nawiazanie

No ale przecież ta rodzina musiała mu jakieś imię nadać....

Interdictor z pułapki

Kto czytał ten pewnie przypomina sobie scenkę łapania "Ciernia" nad Obroa-skai pod koniec książki (s. 251). I jest tam coś, czego nie rozumiem. Otóż po włączeniu generatorów cienia masy statki będące w normalnej przestrzeni w pobliżu Interdictora zaczęły ściągać do niego jak na magnes, a przecież te generatory tak nie działają. Dowiadujemy się, że to dlatego, bo "rezystory nie utrzymują pola grawitacyjnego w bezpiecznej..." A przecież interdictory wytwarzają fale okłamujące systemy hiperprzestrzenne statków/okrętów.
Ktoś może to wyjaśnić?

Re: Interdictor z pułapki

Jeśli dobrze pamiętam, to chyba były jakieś wczesne wersje Interdictorów, może poprostu na tym etapie były jeszcze niedoskonałe?

Re: Interdictor z pułapki

Interdictory pojawiły się też w ostatnim odcinku "Rebelsów" ("Stealth Strike") i działają w taki sam sposób, jak w "Tarkinie". Może wyślij im pytanie na Twitterze?

Re: Interdictor z pułapki

Po zapytaniu na FB wychodzi na to, ze zmieniła się zasada działania na magnesową
To współczuję załodze: skoro to przyciaga okręty, co musi robić z ludźmi na pokładzie?

Re: Interdictor z pułapki

Zapewne wnętrze okrętu jest ekranowane przed skutkami działania, a "studnia grawitacyjno-magnetyczna" wpływa tylko na rzeczy pokryte metalami. Dlatego też sądzę, że sam pancerz okrętu jest złożony z materiałów nie mających właściwości magnetycznych. Dlatego też statek ma niski profil oraz całkowicie płaski kadłub, zmniejsza to rozpraszanie studni grawitacyjnej i pozwala na skupienie jej na konkretnym celu.

Po

Mam mieszane odczucia co do tej książki.

Przez 1/3 czytało się fatalnie. Nudy i brak fabuły. Ciągłe retrospekcje, który wstrzymywały główną akcję. Szczególnie, że te retrospekcje były dość słabo przedstawione i miały znikomy wpływ na dalszą historię Tarkina. Kilka stron czegoś ciekawego np. obrad Rady, ukazania Imperatora, a następnie kilkanaście stron opisania historii Eriadu.

Jednak to w tych najnudniejszych stronach powracali bohaterzy jak np. Isard. To na wielki plus.

Jednak od początek spoilera porwania Ciernia koniec spoilera książka tak się poprawiła, że nic jak tylko czytać i czytać. Nie była to może rozbudowana historia. Ci "źli" posiadali imiona, których nie zapamiętałem już podczas czytania. Ale w tej książce chodziło głównie o ukazania samego Tarkina, nawet jego towarzysz Vader został zmarginalizowany. Jednak po przeczytaniu książki odniosłem wrażenie, że jej treść można, by zawrzeć w stu stronicowym komiksie.

Od razu po przeczytaniu miałem negatywne odczucia. "To tyle", to jest rozpoczęcie Nowego Kanonu? Od Luceno oczekiwałem więcej. Dlatego dałem książce ocenę 5/10.

Jednak podczas czytania kolejnej pozycji SW - "Koniec i początek", oceniam "Tarkina" inaczej. W porównaniu do Wendiga, Luceno to geniusz, a sam "Tarkin" to arcydzieło literackie zasługujące na maksymalną notę.

Moje wrażenia

Zakupiłem tę książkę w celu powrotu myślami do uniwersum Star Wars, a także dla przelania części wolnego czasu na spędzenie go przed lekturą. Wybrałem książkę spontanicznie, jednakże już przy wejściu do sklepu miałem wyznaczone kryteria odnośnie pozycji; Miała to być książka rozbudowująca nieco Imperium Galaktyczne lub jego aspekty. Oczywiście w grę wchodziły książki z nowego kanonu.

Na początku w ręce wpadła mi ,,Lordowie Sithów", natomiast po gruntownym przeszukaniu wszystkich tematycznych działów zdecydowałem się na wybór ,,Tarkina", gdyż bardziej to odpowiadało moim kryteriom, poza tym liczyłem na dużą dawkę przemyślenia Wielkiego Moffa, przedstawienia Imperium w nieco mniej diabelski sposób, niż robią to filmy.

Sam początek książki mi odpowiadał, gdyż wyraźnie wskazywał na to, iż bogatsze i bardziej cywilizowane światy za czasów Imperium miały dostatek i urodzaj, oczywiście kosztem Zewnętrznych Rubieży i im podobnych. Niestety, spodziewając się dużej dawki mniej-lub-bardziej bibliotekarskich danych odnośnie Imperium, otrzymałem przygodę z Tarkinem w roli głównej, jego pochodzeniu i przyczynach charakteru oraz motywacjach. Zamiast skupić się na rozmyśleniach odnośnie nowego ładu, podążałem za bohaterami powieści poniekąd rozwiązujących zagadkę detektywistyczną. Może to po prostu moje przeliczenia, ale jednak z tego co się orientuję, nie ja jeden uważam fabułę za nie najlepiej wykonaną. Tytułowy bohater podąża myślami za wydarzeniami, na czym opiera się powieść, więc w gruncie rzeczy ani to nie jest polityczno/militarno/gospodarcza dawka informacji, ani książka akcji; Raczej coś pośredniego.

Na pewno do zalet zaliczę informacje dotyczące Imperium, które wyciągnąłem z książki, a także powiązania z innymi aspektami kanonu, jak The Clone Wars - natomiast takie zabiegi nie psują wartości książki (na przykład wspomnienie sądu Ahsoki), bo jednak zła ona nie jest. Ja jednak ponownie po nią w najbliższym czasie nie sięgnę, w dalszym zapewne również. Jednak nie chcę nikogo zrażać, myślę że fani Wilhuffa Tarkina mogą śmiało ,,skosztować" jedną z pierwszych papierowych produkcji nowego kanonu.

Tarkin

Pierwsza książka z nowego kanonu wydana przez nowego wydawcę w naszym kraju. Czy jest to również nowa jakość wśród książek spod znaku SW?

Disney chcąc udobruchać wiernych fanów EU po jego kasacji zakontraktował pisarzy, którzy mają zdecydowanie dobre opinie wśród fandomu. I tak obok pana Luceno dostaliśmy książki napisane przez J.J.Millera i Paula S. Kempa (takiego "pisarza" jak Chuck Wendig zostawili nam na później). Decyzja z punktu widzenia marketingowego jak najbardziej słuszna. Szkoda tylko że termin oddania całości książki zbyt bardzo gonił autora...

Tarkin to mocno średnia książka. Fabuła jest błaha i prosta do bólu, jedynie nieźle nakreślone rysy postaci ratują tę pozycję (nie mylić z dobrze rozpisanymi postaciami) Cała masa postaci, miejsc, planet, wydarzeń i innych rzeczy zostaje przywrócona do nowego kanonu co tylko pokazuje iż wyrzucenie całego EU przed ROTJ było po prostu szczytem głupoty i lenistwa (a seanse TFA tylko potwierdziły że "creative freedom" to jedna wielka ściema. James Luceno to typ 3 pisarzy oryginalnego kanonu, pisarz który naprawdę potrafi porwać czytelnika z pozoru prostymi sztuczkami. Czy przesadzę jeśli stwierdzę że to jego najsłabsza pozycja? Patrząc po tytułach książek na półce niestety muszę przychylić się do tej tezy. Szkoda gdyż Tarkin to postać która zasługuje na lepszą książkę.

Ciężko natomiast narzekać na jakość polskiego wydania książki, jest ono naprawdę ładne i dobrze trzyma się podczas czytania. Drobne błędy tłumaczeniowe można wybaczyć, w końcu to chyba pierwsza pozycja dla tłumacza z tego uniwersum 5/10

Tarkin

Pierwsza książka z Nowego Kanonu za mną. Ani dobra, ani zła. Fabuła bardziej pasowałaby do opowiadania na jakieś 50-60 stron, natomiast jako książka jest to za długie, za nudne, za mało porywające, za mało istotne dla historii świata. Tarkin traci statek i go goni, a jakaś grupka ludzi lata nim i rozwala stacje Imperium. Do tego trochę Vadera, Imperatora i wspomnień Tarkina z Eriadu (które chyba są najlepszą częścią książki, oczywiście od momentu gdy przestały się pojawiać co drugą stronę).

Rozwiązanie zagadki agenta w szeregach Imperium nie było dla mnie oczywiste. Może dlatego, że autor nie dał zbyt wielu wskazówek, a może dlatego, że czytałem tę książkę długo, z przerwami, nie pamiętając wszystkich szczegółów. Więc jak? Jest taki jeden moment w którym czytelnik może się zorientować, że to początek spoilera Rancit koniec spoilera?? Albo czy jest taka scena w której któryś z bohaterów ewidentnie odkrywa, że to on zdradził? Nie kojarzę takiej sceny, ale - powtarzam - czytałem to miesiącami, robiąc czasem przerwy po naście dni, więc nie można powiedzieć, bym śledził uważnie rozwój wydarzeń. W każdym razie chwila zatrzymania go przez Vadera była dość zaskakująca.

Podobno jest w Tarkinie mnóstwo nawiązań do książek Luceno ze starego EU. Maskę Kłamstw i Czarnego Lorda czytałem, ale za cholerę nic nie pamiętam. Plagueisa natomiast nie znam. Podrzuci ktoś jakieś przykłady? Może wtedy Tarkin zyska w moich oczach?

Na razie to książka bez historii, ani wybitna, ani słaba. Takie nic, przeciętne, zwyczajne, po środku etc. etc.

6/10

Re: Tarkin

Robot protokolarny Plaegiusa sie pojawił.

Re: Tarkin

Ja czytając "Tarkina" domyśliłem się kto jest zdrajcą tylko z jednego powodu: wszystkie postacie z najbliższego otoczenia Palpatine`a, oprócz tej jednej, początek spoilera są znane z filmów lub ze starego EU. ;] koniec spoilera

Tarkin, czyli smutny powrót Luceno

Od początku wiedziałem, że jeśli miałbym sięgnąć po cokolwiek z nowego kanonu - to będzie to książka któregoś ze "starych znajomych". Biorąc pod uwagę, że jak dotąd jedyną wydaną na polskim rynku taką książką był "Tarkin" Jamesa Luceno, to wybór był oczywisty - tym bardziej, że sam Autor od czasu "Agentów Chaosu" należał do mych ulubionych, jeśli chodzi o uniwersum SW. A poza tym - książkę dostałem w prezencie na święta od Narzeczonej, więc żeby nie było, że olewam jej podarek, trzeba było po "Tarkina" w końcu sięgnąć...

W sumie, to nie czytało się tego źle, ale... jak na Luceno, to niestety jednak jest słabizna Mam jednak wrażenie, że to w dużej mierze efekt polityki wydawniczej Disneya, która zakłada maksymalne uproszczenie wszelakich wydawnictw. Czuć, że książka w założeniu miała być jedynie pisaną bardzo prostym językiem, luźną przygodówką bez większej głębi i w sumie, taką jest - to przecież historia o pościgu za porwanym statkiem, w którą Luceno próbował przemycić trochę więcej treści - jak wspomnienia z Eriadu (zdecydowanie najlepsza część powieści!). Cieszy, że stary, poczciwy James przemycił do nowego kanonu troszkę elementów znanych ze starego EU - dobry trolling... Z drugiej strony - nawet w tak "uproszczonej" jak na Luceno fabule pojawiają się dłużyzny - i jest to chyba w równej mierze wina tego, że zarys historii nakreślony przez Storyboard Group był kulawy - co tego, że Autor po prostu się w takiej formule czuje źle. Poza tym, w zasadzie wszystkie jego dotychczasowe powieści w uniwersum SW miały swój unikalny klimat między innymi dzięki temu, że aż kipiały od nawiązań - czuło się, że ten świat żyje i czerpało radość z wyłapywania tych smaczków. Tutaj - uśmiech pojawia się tylko kilka razy, gdy pojawiają się znajome nazwiska czy miejsca, ale poza tym ma się wrażenie, że w ślad za autorem wchodzimy w kompletną pustkę z której czym prędzej chciałoby się uciec...

Zakładając, że wszystkie obecnie wydawane książki spod znaku SW tworzone będą w podobny sposób - jako luźne przygody bez większego powiązania z resztą uniwersum - to specjalnie nie mam chęci, by sięgać po więcej...

#LongLiveMaraJade!

Jeszcze kilka słów o tłumaczeniu...

Ogólnie, to Marcin Mortka wykonał dobrą robotę, widać że sam jest pisarzem i czuje, jak coś przetłumaczyć tak, żeby brzmiało żywo. Fajnie, że momentami były zostawione oryginalne, angielskie nazwy statków, bo nieraz mnie drażniły niepotrzebne kombinacje z tłumaczeniem - są takie, które po angielsku brzmią dobrze, a po polsku tracą swój wyraz (vide "Slave I"/"Niewolnik I").

W książce "Tarkin" pojawia się statek o nazwie "Executrix". W tłumaczeniu na nasze byłoby to "Egzekutorka", tłumacz podjął decyzję, by zostawić to w oryginale - myślałem, że pewnie dlatego, że brzmi fajniej. Ale niestety - mam wrażenie, że pan Mortka po prostu nie znał tego słowa i nie zadał sobie trudu, by to sprawdzić. Końcówka "-trix" pochodzi z łaciny i dodaje się ją do żeńskiej formy różnych słów funkcyjnych - np. Maria Teresa, cesarzowa Austrii, to w oficjalnej tytulaturze z czasów jej współczesnych Maria Theresia, Imperatrix Austriae.

Czyli executrix = egzekutorka, co funkcjonuje zresztą także w angielskim żargonie prawniczym:

http://www.thefreedictionary.com/executrix

Wystarczyło trochę pogrzebać, a nie tworzyć monstra językowe w stylu: Tarkin wylądował na pokładzie "Executrixa" - a taka odmiana - TOTALNIE NIEPOPRAWNA! - pojawiła się w powieści kilkakrotnie.

Druga książka

Fanem SW jestem od niedawna i była to druga książka którą przeczytałem po Lordach Sithów. Muszę przyznać, że pozycja Kempa spodobała mi się bardziej niż książka Luceno. Sama postać Tarkina i pokazanie tego jak kształtował się jego charakter, jego sposób myślenia, analizy bardzo mi się podoba. Jednakże uważam, że w LS akcja była prezentowana lepiej, szczegóły opisów walki bardziej działały na wyobraźnię . Poza tym w książce Kempa Vader był prawdziwym badassem, a u Luceno już takim kozakiem nie był. Ogólnie jestem zachwycony tymi dwiema książkami i na pewno będę dalej poszerzał lekturę - póki co z nowego kanonu. Teraz czas na Nowy Świt, a potem Battlefront - Kompania Zmierzch oraz Koniec i początek. Nie czytałem recenzji tej ostatniej, ale z opisu wynika, iż może zobaczymy tam jak resztki Imperium z czasem zaczęły się przeistaczać w First Order. Pytanko do Was, czy oprócz tych 5 tytułów z nowego kanonu, wydano jeszcze coś w Polsce? Dark Disciple?

Re: Druga książka

Nie, na razie to wszystko. Oczywiście są jeszcze książki młodzieżowe

Jest pięknie, a zgrzyty fabularne są tak drobne że nawet się można nie spodziać.

Tarkina czytało mi się świetnie, Luceno na szczęście trzymie formę, aczkolwiek pewien niedosyt jest. Podobało mi się wiele rzeczy:

- sama charakterystyka postaci Wielkiego Moffa (choć mam wrażenie że potencjał został nie w pełni wykorzystany)
- nakreślenie relacji Triumwiratu Imperium.
- w tym jak zwykle genialne manipulacje Sidiousa, ten to zawsze wie jak obrócić zgrzyty na swoją korzyść
- zaskakująco imo szybkie i silne przywiązanie się do Darth Skyguy`a do Tarkina pomimo wciąż trawiącego mrocznego Lorda żalu za sprawę z . ( Ach, te podawanie ręki przy wsiadaniu do transportowca, dbanie by kolega miał na sobie kombinezon ochronny, "a chodźmy przejdźmy do pustej salki obok gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał i będziemy mogli sobie porozmawiać na osobności" - taaakie uprzejme i so sweet <3, STAWIANIE się Palpatinowi byleby zadość uczynić życzeniom Moffa, bezpardonowe rozprawienie się z tym początek spoilera szczurkiem Rancitem który tak usilnie starał się Wilhuffa zdyskredytować i te końcowe boskie: "Masz pozdrowienia od Tarkina" koniec spoilera oraz grzeczne wysłuchiwanie opowieści z młodości przez bite 10 stron, takie nie w Skywalkera stylu, CHYBA ŻE czuje słabość do kogoś <3. Zastanawia mnie skąd to mu się wzięło? Podejrzewam że to ta pewność siebie, bezwzględność moffa tak przyciągła do siebie Vadera, dodatkowo w przeciwieństwie do innych Tarkin raczej nie nianawidził go, nie życzył mu źle ani się nie bał. Wil imo czuł jedynie lekką niechęć do byłego Jedi a i to chyba z czasem uległo zatarciu... Jestem przekonana że to właściwe nastawienie moffa sprawiło iż ich współpraca tak dobrze się zaczęła układać i Imperialny bromansik kwitł,: mając kulminację w takim Vadera odwzajemnieniu że jak Tarkin sobie zażyczy to ten się pohamuje...Piękne.

Nie podobało mi się za to robienie z takiego pedanta i czyścioszka jak Wil okrwawionego początek spoilera Rambo z hajem w łapach i biegającego po pustyni by zadżgać zdobycz. koniec spoilera Kto jak kto ale Tarkin, really?! To równie sensowne psychologicznie jak młodociany agent Smith ganiający za bizonem z nożem w zębach...
Ja kumam że u Disneya mają tendencje do ujednolicania, że Ciemna Strona to drapieżniki, ale żeby nawet ze służbisty Imperium, niewrażliwego na Moc Tarkina który w gruncie rzeczy nie wie o co kaman robić dziką bestię?
Gruba przesada.

Poza tym, sama akcja Takinowsko-Vaderowska w terenie wydała mi się jakaś taka trochę...zwykła^^. (Co prawda imo to nie tylko u Luceno, Kemp też zrobił w Lordach Sithów imo początek spoilera zwykły piknik na Ryloth z Palpim i Vaderem w rolach głównych. Co mi się wydaje jednak obrazoburcze mając na uwadze pozycję Imperatora. Ja wiem że klasówki dla Vadera to okropecznie ważna sprawa, ale bez przesady). koniec spoilera

No, ale to i tak imo drobne minusiki i nie wpływają ujemnie na odbiór całości.

Re: Jest pięknie, a zgrzyty fabularne są tak drobne że nawet się można nie spodziać.

Czyta się fajnie, ale rozczarowuje - bardziej z powodu oczekiwań. Chciało by się coś na miarę trylogii Thrawna, na co Tarkin zasługuje - a dostajemy historię (fakt, zgrabnie napisaną) o kosmicznym pościgu z retrospekcjami, które są IMHO najlepszą częścią książki. Duży, bardzo duży niedosyt.

Ktoś wyżej zwrócił uwagę na "Executrix" - ja mam oryginał więc nie martwi mnie tłumaczenie ("trix" jest nie tylko sufiksem żeńskim czego dowodem "Viktrixy" w nazwach legionów), ale zachodzę w głowę, skąd oni dawno temu w odległej galaktyce znali łacinę...

Powieść wpisuje się w "nurt" powolnego ocieplania wizerunku Vadera. Zupełnie niepotrzebnie - żeby sprzedać więcej koszulek? Dzieci noszące koszulki z wizerunkiem zabójcy dzieci - czy tylko mi to nie pasuje?

zaskakująco imo szybkie i silne przywiązanie się do Darth Skyguy`a do Tarkina pomimo wciąż trawiącego mrocznego Lorda żalu za sprawę z .

Panowie się już dobrze rozumieli od sezonu 3 TCW. I o ile Anakin mógł mieć niejakie pretensje do Tarkina to Vader jednak nie powinien. Cały ten passus jest w książce niepotrzebny - chyba, że to jakaś polityka przemycenia informacji o tym że Anakin miał Padawana dla tych, co jeszcze nie wiedzą - tylko po co?

Re: Jest pięknie, a zgrzyty fabularne są tak drobne że nawet się można nie spodziać.

Finster Vater napisał:

Ktoś wyżej zwrócił uwagę na "Executrix" - ja mam oryginał więc nie martwi mnie tłumaczenie ("trix" jest nie tylko sufiksem żeńskim czego dowodem "Viktrixy" w nazwach legionów), ale zachodzę w głowę, skąd oni dawno temu w odległej galaktyce znali łacinę...

-----------------------
Jak pisałem, słowo - choć ma źródło łacińskie - jest obecne w niezmienionej formie także we współczesnym języku angielskim - stąd pewnie autorowi nie wydało się niepasujące do odległej galaktyki. Ale - w przeciwieństwie do viktrixów czy innych Asterixów, Obelixów i Idefixów - w tym przypadku sufiks żeński jest wiążący: executrix oznacza właśnie egzekutorkę, czyli wykonawczynię testamentu. Tłumacz powinien za ten błąd odbyć pokutny przemarsz przez Królewską Przystań - SHAME on him.

Re: Jest pięknie, a zgrzyty fabularne są tak drobne że nawet się można nie spodziać.

Zgadzam się z Tobą co do tego że Tarkin mógł mieć bardziej epicki obraz w książce o nim.

Powieść wpisuje się w "nurt" powolnego ocieplania wizerunku Vadera..

Ocieplanie wizerunku? W którym momencie, jeśli można spytać? Jeśli chodzi o podejście do Tarkina to Vader jadł Moffowi grzecznie z ręki od swego zarania w 1977, na Death Star w New Hope.
Ale jeśli ktoś spadł z dębu przed tygodniem to nie dziwota że mu się wizerunek wyda "ocieplany".

Zupełnie niepotrzebnie - żeby sprzedać więcej koszulek?

? Bo tak wiele dzieci przeczyta "Tarkina" Luceno...uhm.

Panowie się już dobrze rozumieli od sezonu 3 TCW.

Jeśli przez "dobre rozumienie się" masz na myśli to że Skywalker zgadzał się z Tarkinem w kwestii tego iż Jedi powinni działaś bardziej zdecydowanie, to rzeczywiście "dobrze się rozumieli".
Niestety Imperator nie podzielał Twojego zdania.


I o ile Anakin mógł mieć niejakie pretensje do Tarkina to Vader jednak nie powinien.

I właśnie w tym momencie dostrzegam jak przez Vader przebija Anakin. Ponieważ tak, masz rację. Vader nie powinien mieć focha na Tarkina za Ahsokę. Ma wciąż jeszcze żywa choć mało widoczna Jasna Strona Vadera, czyli Anakin.
No, ale Ty przecież tego nie uznajesz, bo dla Ciebie Vader to czyste zło bez domieszki.

Cały ten passus jest w książce niepotrzebny

Może dla Ciebie.

PS. Ale bez obaw, nie spodziewam się że dostrzeżesz brak logiki w swym podejściu ("Vadera ocieplająąą, no nie, po co to bez sęsu, pfu i tak jest czystym złem".

Re: Jest pięknie, a zgrzyty fabularne są tak drobne że nawet się można nie spodziać.

Zważywszy że miałem przyjemność oglądać ANH własne w czasie premeier w Polsce tak więc nie musisz mi takich rzeczy przypominać. Ale niech Ci będzie, że dopiero co spadłem z dębu, wszak kobieta zawsze ma rację

Oczywiście dla mnie Vader to czyste, wyrafinowane i inteligentne zło, co jest najjaśniejszą stroną tej postaci. A "ocieplaniem wizerunku" to własnie "anakizacja" Vadera. Vader powinien być taki jak w OT i nawet w Rebelsach - "then you will die", bez dyskusji i oglądania się za siebie.

Chciałbyś ;)

Vader nie jest żadnym czystym złem, to niestety tylko Twoje. wyobrażenie go, Ty go takim chces z widzieć. Polexam Narodziny Czarnego Lorda,Cienie Imperium, albo chociażby disneyowskie nowelizacje OT. Nie mówiąc o Tarkinie gdzie Vader sobie więcej jojczy w stylu : Tym gruchotem mamy lecieć , a uniesie nas
to czy będziemy musieli to pchać niż wzbudza autentyczne przerażenie. Przypomina mi się klon sierżant Crest, któremu Vader odpuścił mimo że ten "zawiódł go po raz ostatni".
Co do Ahsoki to podejrzewam że ta grożba to był pic na wodę

Re: Chciałbyś ;)

Tak, oczywiście masz tutaj całkowitą rację. Jest to moje wyobrażenie o postaci wykonfabułowanej od A do Z, takie moje zbójeckie prawo.

Z Ahsoką to nie był pic na wodę, lecz proste zakumunikowanie decyzji, którą Vader podjął po raczej dosyć krótkiej walce z wewnętrznym Anakinem. Żal mi Aśki, ale co zrobić, takie życie.

Nie ma łez żalu, ni ma ofiary, mówię Ci;)

E tam. Takie grożby to Vader może sobie wsadzić tam gdzie słońce nie dochodzi. Oko widzimy, łez nie ma...pf. To łez Anakina/Vadera należy się bać. patrz Zemsta Sithów. J eśli Filoni przyswoił sobie choć część tego co przekazał mu Lucas, a sądzę że tak jest - to uważam że Ahsoka żyje. Nie ma łzy, bo nie ma ofiary. Zresztą, ja jej śmierci nie qidziałam, gdzie Ty ją widzisz to w głowę zachodzę.
Imo to takie same suchary bez pokrycia jak te do Lei, wielkie przemowy że początek spoilera Twoja egzekucja się za bardzo przedłużyła (sugestia że teraz już naprawdę, kooniec z Tobą księżniczko, przchodzi co do czego Vader zabija dwóch ludzi Lei, 7 ludzi Korbina którzy okrążyli dwójkę Skywalkerów, a o zabiciu Lei o którym ciągle tylko nawija jakoś zapomina koniec spoilera...Imo podświadomie wyczuwał łączące ichwięzi krwi.i to nie pozwalało mu jej zabić.

Re: Nie ma łez żalu, ni ma ofiary, mówię Ci;)

Paziwiom, uwidim, kak gawariat Francuzy

Możemy się nawet założyć o 100 wirtualnych kredytów.

Natomiast, jeżeli Aśka przeżyła i przyłączyła by się do Vadera, to otwiera nam pewne ciekawe możliwości. Dopiszę trochę później, bo Kindle nie jest dobry do długich tekstów. Ale ci w Disney-u i tak by to zepsuli.

Hm.

Wiesz, ja mam taką teorię, przepuszczenie że postacią klęczącą między Gwardzistami w trailerze R1 może być właśnie początek spoilera Smark wyszkolony w CSM przez Vadera koniec spoilera

Re: Hm.

Akurat ta Twoja teoria mi się podoba Szkoda że raczej małe szanse by się sprawdziła

Re: Hm.

Mój lordzie, niepokoi mnie Twój brak wiary
No trochę małe żeby to była akurat ona, ale co tam.A nuż widelec.
początek spoilera Wyobrażam sobie tę siekę jaką z Rebeliantów zrobiłby Vader gdyby Ahsoka zginęła jakoś przez ich działania. Swego czasu nie zniósł na Mortis pierwszej śmierci Smarka, myślę że z drugą jej śmiercią, taką już nieodwołalną, mogłoby być tylko gorzej... koniec spoilera


Re: Hm.

Re: Hm.

Całkowity Offtop

Ooo, taką Księżniczkę lubimy, która leje miód w moje uszy . Tylko dlaczego oznaczasz to jako spoliler??? (choć nie można wszak wykluczyć, że pracujesz w korporacji zła na literę D i masz dostęp do wszystkiego, co jest tajne przez poufne).

Jeżeli byłby choćby cień szansy na takie rozwiązanie, to idąc "za ciosem" można zrobić ładne otwarcie części VIII - mniej więcej takie:

[nie, to NIE JEST spojler, to w dużej mierze efekt tego, że na dworze jest 40C]

Rycerze Ren - 7 razem z Benem. Szukają czegoś (może być Holokron) gdzieś (może być Malakor, choć to trochę oklepane).
Z ciemności wyłania się zakapturzona postać, dzierżąca dwa czerwone lightsabery. Rozpoczyna się walka, choć raczej właściwe słowo to mała masakra - szybciej niż trwa czytanie tych wypocin, 4 Renów jest już martwych. Pozostali trzej (w tym Ben) szykują się do ostatecznego ataku. Zamaskowana postać wygasza swoje miecze, po czym odrzuca Bena samą mocą, kolejny z Renów dostaje wystrzeloną z ręki błyskawicą i znika poza zasięgiem wzroku. Ostatni z tej trójki już ma zadać śmiertelny cios od tyłu, gdy niespodziewanie unosi się w powietrze, chwyta się za gardło i po chwili pada martwy obok kolegów. Kylo atakuje z desperacją, ale postać łapie go za ręce trzymające rękojeść miecza, i po chwili czerwona poświata gaśnie. Zanim to się stanie, widać ukryte pod kapturem lekku w niebieskie* paski. Słychać wypowiedziane słowa "Benie Solo, czas byś poznał całą wiedzę, której nauczył mnie twój dziadek"

* może to nie jest niebieski tylko kobaltowy / szafirowy / oceaniczny lub jakiś inny.

PS. Dlaczego "smark"? Tak przetł umaczyli Snipsa? Ok, ale "smarkula" było by już bardziej na miejscu.

Moderację prosimy o wyrozumiałość...

Tarkin - recenzja

Tak jak ostatnio zdążyłem wspomnieć gdzieś na forum, po przeczytaniu pierwszych stu stron książki, bardzo zmieniłem zdanie o Tarkinie. Wcześniej uważałem go za niczym niewyróżniającą się postać, zwykłego imperialnego, niewiele różniącym się od zwykłego oficera. Nie doceniałem geniuszu tego bohatera. Jego umiejętności strategicznych, taktycznych i zdolności przywódczych. Teraz tę postać uważam za świetną. Z każdym rozdziałem i każdą historią z jego życia zyskiwał coraz większą sympatię z mojej strony. Z każdym rozdziałem jego życiorys stawał się coraz lepiej nakreślony i opisany. Muszę przyznać, że to cofanie się do lat jego młodości bardzo przypadło mi do gustu. Do tego każda taka retrospekcja była przytoczona w odpowiednim momencie, kiedy można było jakoś powiązać obecne wydarzenia z jego wcześniejszymi doświadczeniami.

Po lekturze można bardzo dobrze zrozumieć jego cele i motywacje. Jego motywy działania. Dlaczego robi tak, a nie inaczej. Te retrospekcje były bardzo dobre. Przyjemnie się to czytało. Opisywane historie z życia Wilhuffa, jego dzieciństwa i z czasów początku kariery były wciągające. Do tego dostaliśmy wiele wyjaśnień, na przykład jak poznał się z Palpatinem. Ciekawym wątkiem była sprawa Eriadu i Seswenny oraz triumf Tarkina nad piratami, dzięki dobremu wykorzystaniu swojego instynktu i zdolności strategicznych. Luceno ładnie pokazał, że moff jest nieprzeciętną jednostką. Wszystko zaczęło się od tego Żerowiska. Ten wątek był tak naprawdę podłożem kształtowania postaci. Przekonujące było to, iż doświadczenia z tamtego miejsca ukształtowały jego zdolności, które wykorzystywał w kolejnych latach, między innymi w walce właśnie z piratami, w akademii, gdzie był uznawany za świetnego pilota czy w Siłach Rozjemczych, gdzie w trakcie misji na Halcyon udowodnił swoją wartość przed wyśmiewającymi go kolegami z bogatych rodzin pochodzących ze światów Jądra. No i zainteresowanie jego osobą ze strony senatora Naboo też nie było bezpodstawne.

Podobała mi się jego bezwzględność. W pierwszych stu stronach książki objawiło się to między innymi tym, że nie miał skrupułów, by karać podwładnych. Tak jak na przykład tego biorącego narkotyki na statku, którym leciał na Coruscant, wypunktowując przy tym młodzieńca i nie pozostawiając na nim suchej nitki. Jego bezwzględność, brak skrupułów, konsekwencja w działaniu, stanowczość i pełen profesjonalizm zdecydowanie imponowały.

Pierwsze sto stron książki nie porywały tempem akcji. Ale ona z każdym rozdziałem przyspieszała. Nie było to natomiast minusem. Moim zdaniem to duży plus, kiedy powieść startuje powoli i z biegiem czasu nabiera tempa. A te retrospekcje były ciekawie wplecione i dobrze się komponowały z aktualnymi wydarzeniami.

Potem do akcji wkroczyli Sidious i Vader. Te wszystkie dialogi pomiędzy trójką założycieli Imperium, jak stwierdził Imperator, były wprost fascynujące. Czytało się to z ogromną przyjemnością. Rozmowa Imperatora z Tarkinem, a chyba tym bardziej te wszystkie z Vaderem - to było coś świetnego. Nawet nie wiedziałem, że Tarkin nie wiedział o prawdziwej tożsamości Vadera, a także i o tym, że jest Sithem, podobnie jak Palpatine, a jedynie się tego domyślał. Myślałem, że jako jedna z tych trzech najważniejszych postaci Imperium będzie takie rzeczy wiedział. A przez to, że nie wiedział, opis jego relacji z lordem był tym bardziej interesujący.

Rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest retrospekcja z relacji Wilhuffa z Dooku. Kolejna intryga. Ta była z kolei po to, by Palpatine mógł przetestować wierność, lojalność i oddanie gubernatora. Wtedy zacząłem sobie zdawać sprawę, a w zasadzie przypominać i przywoływać te wszystkie intrygi, tę siatkę licznych, pokrętnych intryg, zaplanowaną przez jednego geniusza, jakim niewątpliwie jest Palpatine.

No i oczywiście sama zagadkowa sprawa. Bardzo tajemnicza, w której nie było wiadomo, o co tak naprawdę chodzi. Kto za tym stoi? Czemu to robi?

Murkhana. Może nie była wybitnie opisana. Ale jednak pokazywała, jakie żniwo pozostawiła po sobie ta okrutna wojna. Brak gospodarki, coraz bardziej malejąca populacja planety, poniszczone budynki, gruzy, gruzy i jeszcze raz gruzy. Droidy bojowe na ulicach, powietrze, które nie nadaje się do oddychania.

Śledztwo stawało się coraz bardziej skomplikowane. Dochodziły kolejne kwestie, porywacze statku gubernatora - „Ciernia” - atakowali kolejne stacje i siali zamieszanie oraz niepokój wśród mieszkańców galaktyki, a przede wszystkim Zewnętrzych Rubieży, z czego w szczególności Perlemiańskiego Szlaku Handlowego i Drogi Hydiańskiej. A to dla tych mieszkańców znaczyło wiele. W końcu w systemie Lucazec zniszczono kompleks górniczy TaggeCo.

Co do załogi, która pojmała „Cierń” i siała chaos i zamęt, niszcząc kolejne cele za pomocą świetnie wyposażonego okrętu wielkiego moffa, to mnie nie powalili. Niczym się nie wyróżniające, zwykłe postacie, które wręcz irytowały. Ale - tak jak stwierdził sam Vader - na pewno głupcami nie byli, skoro byli w stanie ukraść statek należący do jednej z najważniejszych osób w galaktyce, uknuć tę całą intrygę, no i - na co zwrócił uwagę nasz Lord Sithów - domyślić się, że to przez jego komorę medytacyjną byli namierzani.

W pewnym momencie robiło się to już męczące i wręcz nierealne. Jednym statkiem rozwalali cel za celem i byli nieuchwytni. Dobra, może to był dobry statek, ale żeby aż takie cyrki się działy? No nie przesadzajmy. Jak dobry, świetny, wybitnie wyposażony ten okręt by nie był, to absolutnie niemożliwym wydaje się, by taki jeden stateczek był w stanie wygrywać samotnie bitwy z całymi flotami Imperium i wychodzić bez szwanku albo z niewielkim. Chociaż w końcu ucierpiał mocniej.

Czymś świetnym jak dla mnie było jeszcze jedno. Bitwa, w której wzięli udział Vader i Tarkin. Obaj współpracowali i latali myśliwcami. Coś kapitalnego, zobaczyć przypuszczalnie dwóch najlepszych pilotów galaktyki razem.

W ogóle te relacje na linii Mroczny Lord-wielki moff były bardzo ciekawie opisane i ciekawie rozwijane. Czymś fajnym było to, kiedy Vader w końcu spytał Wilhuffa o genezę nazwy jego zniszczonego ostatecznie statku, a ten opowiadał o tym na cztery strony.

I ostateczna intryga. Coś niesamowitego, jak to Tarkin rozwiązał. Element po elemencie. Wyciągnął akta każdego zamieszanego. A mogłoby się wydawać, że do niektórych nie ma wręcz szans dotrzeć. A jednak. Zrobiło to na mnie spore wrażenie. W ogóle ta intryga, sięgająca aż po Rancita, a nawet być może głębiej, był tak zawiła, że szok. No i oczywiście bezlitosny Vader wybierający sposób śmierci wiceadmirała.

Podsumowując - bardzo ciekawa, bardzo dobra i wciągająca lektura. Powiem szczerze, że dawno nie chciało mi się aż tak bardzo czytać gwiezdnowojennej powieści. Przeczytałem ją bardzo szybko. Nie dało się w pewnych momentach od niej oderwać. Nie mam zielonego pojęcia, jak ktoś może narzekać na nudy. Że akcja nie jest szybka. Wszystko było pod tym względem w jak najlepszym porządku. Akcja rozwijała się, nabierała tempa. Poza tym ta intryga była tak zagadkowa, że nie dało się po prostu odłożyć książki, bo chciało się wiedzieć, co będzie dalej. Mogę jedynie ponarzekać trochę na ten statek, który niszczył i siał chaos, co wydawało się nieco nierealne, i na załogę, która mnie nie przekonała. I nie poświęcono jej wystarczająco dużo miejsca. Generalnie ich historia i pochodzenie nie budzą moich wątpliwości, bo pod tym względem to wszystko było przekonujące, ale sami „antagoniści” - jako pojedyncze jednostki - już niekoniecznie.

Pomimo tych mankamentów, i tak drobnych, jak dla mnie genialna powieść. Przede wszystkim cieszę się z tego, jak została przedstawiona postać Tarkina. Zupełnie zmieniłem o nim zdanie. Definitywnie dołączył do grona moich ulubionych postaci w Star Wars. To jedna z tych książek, do których wiem, że kiedyś wrócę. Teraz mogę jedynie powiedzieć - chcę więcej Tarkina w roli głównej!


Ocena książki: 10/10


Niech Moc będzie z Wami.

Re: Tarkin - recenzja

Podpisuję się pod tą recenzją. Najbardziej tak jak piszesz podobały mi się dialogi najważniejszej trójki Imperium.

Re: Tarkin - recenzja

Tarkin jest fajny ale 10/10 to lekka przesada.

Co do samego Grand Moffa, to od począdu (od premiery ANH) był jedną z moich ulubionych postacji, aczkolwiek po TCW trochę zmieniłem o nim zdanie.

Re: Tarkin - recenzja

Ja obecnie, oprócz nadganiania zaległości książkowych, robię sobie maraton TCW (wszystkie odcinki w kolejności chronologicznej na blu-ray) i jakieś dwa dni temu oglądałem trylogię Cytadeli. Jak dla mnie, nie dość, że rewelacyjna trylogia, to jeszcze świetny występ Wilhuffa. Tym bardziej po tak miłej lekturze. Dosyć niespodziewanie, muszę przyznać, bo po pierwszych dwóch rozdziałach nie byłem pełen optymizmu, ale potem się mega rozkręciło.

Co do oceny, to jestem od lat znany na Bastionie od tego, że z nimi przesadzam. Dotyczyło to przede wszystkim TCW, ale też i kilku powieści. Cóż, tak już po prostu mam. Jak coś mi się bardzo spodoba, to, pomimo mankamentów, nierzadko licznych, potrafię dawać same dziesiątki. Co do Tarkina, to uważam, że ta książka na to zasługuje, bo Luceno wykonał kawał dobrej roboty. Ja, oceniając powieści, od jakiegoś czasu za jeden z głównych wyznaczników oceny uznaję czas, jaki poświęciłem na przeczytanie. Czy dobrze mi się to czytało, czy nie. Czy mnie historia przedstawiona przez autora wzciągnęła, czy może wręcz przeciwnie. Tak jak w recenzji napisałem, przeczytałem tę lekturę wyjątkowo szybko jak na moje ostatnie standardy i formę w czytaniu książek. Na pewno jest to utwór, do którego warto wrócić. A jeżeli tak uznałem, to znaczy, że raczej nie przesadziłem i nie dałem się porwać krótkotrwałemu zauroczeniu. Może po drugiej lekturze spojrzę bardziej krytycznie na dzieło Jamesa, ale jak na razie będę bronił własnego zdania i przy nim pozostanę. Jak dla mnie to jest dycha i tyle.


Awkop - cieszę się, że się ze mną zgadzasz.


No i oczywiście miło chłopaki z Waszej strony, że przeczytaliście recenzję. Dzięki. Niech Moc będzie z Wami.

Re: Star Wars: Tarkin Jamesa Luceno (z EU 2)

Wchodzisz do tematu o książce pod tytułem "Tarkin". Chcesz poczytać opinie o tym dziele. Widzisz wypociny Princess o Vaderze. Dafuq?

Re: Star Wars: Tarkin Jamesa Luceno (z EU 2)

Rzekł Lubsok. Ten który rzekomo nie czyta moich postów "bo bez nich świat jest piękniejszy".
I tu Cię mam, bratku

Gdybyś czytał "Tarkina" , to wiedziałbyś że bromans Wielkiego Moffa z Czarnym Lordem jest jednym z głównych wątków

Re: Star Wars: Tarkin Jamesa Luceno (z EU 2)

Nie czuj się wyróżniona. Po prostu czytałem recki, więc chcąc nie chcąc się natknąłem na Twoją wypowiedź. Oczywiście gdy tylko zobaczyłem o czym jest skończyłem czytać.

A po to właśnie wszedłem do tego tematu, by zobaczyć czy warto to przeczytać. I co? I widzę jakieś kolejne analizy Vadera. Ech.

Re: Star Wars: Tarkin Jamesa Luceno (z EU 2)

Nie czuję się wyróżniona, bo kompletnie mi to zwisa czy przeczytasz moje wypociny czy nie.

Warto przeczytać "Tarkina" . Ale Ty i tak się tego nie dowiesz, zważywszy na Twoją alergię na słowo pisane.
Nie tylko na moje, tak w ogóle, sądząc po tym jak reagujesz na jakieś fr. książek.

Re: Star Wars: Tarkin Jamesa Luceno (z EU 2)

Wskaż mi gdzie reaguję w negatywny sposób na wrzucane przez innych fragmenty książek. Nie znalazłaś? Ano właśnie. Bo to tylko ty tak robisz. I to w takich ilościach (które nic nie wnoszą do tematu), że się nie dziw, że to wkurza.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.