Forum

Sny o SW cz.3

Kontynuacja bardzo wydłużonego wątku.
To Ja się takim snem mogę pochwalić:
Śnił mi się nowy serial animowany TCW: Rebels. W którym klony walczyły z Imperium, pamiętam że dowódcą był Rex a ze szturmowcami były droidy które swoim poziomem inteligencji zaraziły szturmowców, pamiętam że był klon ABC-12345 "Janek" i DEF-6789 "Jaś" poziom pierwszego odcinka o połowę niszrzy niż Star Wars Rebels film. Na szczęście się obudziłem.

jaki xDD

Co zrobiły? xD

Teraz się przypomniało

Że w tym serialu po stronie Rebelii był Generał Spongebob i Rexa przed strzałem uratował Kubuś Puchatek i jeszcze gdzieś się przewinął Spiderman. Na poważnie taki miałem sen.

...

W ostatnich miesiącach kilkukrotnie śnił mi się Epizod VII, w kilku różnych wersjach fabularnych, a wszystkie sny łączyła jednak cecha wspólna... W każdym film okazał się tak kiepski, że Disney zrezygnował z dystrybucji w kinach i zrobił z niego direct-to-video. Cóż, przy okazji produkcji prequeli czasami śniło mi się jakie te filmy będą zajebiste, może to dobry znak

Re: ...

Mi parę dni temu w sennych majakach przewinęła się premiera pełnego zwiastuna siódmego epizodu. Z niewiadomych przyczyn trwał on chyba dobre pół godziny, choć przewijało się tam w kółko kilka jednakowych scen, całość natomiast wyglądała jak krzyżówka Robot Chicken i Kosmicznych jaj. Wszystko było strasznie kiczowate, co mnie nawet na swój sposób bawiło, ale też zwyczajnie słabe - przerażająco słabe. W pewnej chwili zorientowałem się, że nikt nie widzi, że coś jest nie tak i generalnie z jakiegoś powodu wszyscy się nad tym trailerem rozpływali - jakby wszystko było w normie, a nawet w dwóch, 10 miliardów lajków, te sprawy. Ten "reakcyjny" matrix był gorszy niż cały kicz płynący ze zwiastuna

Była jakaś idiotyczna scena z okrągłym pomieszczeniem na statku, gdzie pokraczny Palpatine siedział z jakimiś klonami (pewnie dlatego, że ktoś ostatnio odkopał cieszące się klony ), beznadziejna bitwa kosmiczna i brodaty Mandalorianin na planecie z piramidami, w które wbudowano jakieś mechanizmy i inne maszyny parowe.

To tak a propos powyższego, bo też zauważyłem, że zawsze gdy we śnie migną mi starłorsy, są tam niewiarygodnie słabe i co gorsza często gęsto nikt poza mną tego nie widzi Pewnego dnia obudzę się martwy w przestrzeni kosmicznej, zjadany przez pelikany To pewnie od hejtu mi się w głowie poprzewracało i mam teraz różne paranoje

Re: ...

No to prawda, jak się śni star wars to jest słabe, np. Mi się śniło coś takiego że byłem w warszawie jakiś brodaty starszy pan (coś jak Sydow na szkicach z ep VII) i stałem na jakimś wierzowcu a droga zaczęła znikać, samochody zamieniały się w statki a budynki zmieniły styl na bardziej Coruscantcki.
Następnego dnia śnił się EP VII, pamiętam że pędziłem na speederbike i ścigałem na Tatooine tamtą z zwuastuna co na tym lodzie leci, potem coś tam jeszcze robiłem, poszedłem do lasu rąbać drewno i otworzyłem krzyżowy miecz żeby ściąć Dąb Bartek na opał.

Re: ...

Sny niczego nie wróżą. Sny to przeszłość i przeżycia.

Sen

Parę dni temu śniło mi się, że jechałem na czele kompanii dragonów, atakując krzyżaków... Żeby było ciekawiej, moi dragoni trzymali miecze świetlne, a za nami jeszcze do pomocy jechał oddział konnych szturmowców .

Po bitwie usiedliśmy wszyscy przy ognisku, gdzie szturmowcy poczęstowali mnie "ewokańską przepalanką".
Może by coś się jeszcze działo dalej, ale obudził mnie brutalnie budzik wyrywając ze snu :/

sen

Mi się śniło, że zająłem 3 miejsce w urodzinowym konkursie graficznym. Rozdanie nagród było w moim domu. Sen się skończył kiedy mi brązowy medal dali

Poe, Vader

Dziś przyśniły mi się przygody Poe sprzed ep. VII. Dameron 2 razy trafił w niewolę i brawurowo uciekał (niestety nie pamiętam szczegółów). Po ostatniej ucieczce zasiadł elegancko ubrany w wygodnym fotelu z cygarem. I choć inne osoby, które tam z nim były zachwycały się, że znów uciekł Pierwszemu Porządkowi, to on siedział zasępiony, bo nie wiedział czy jego dziewczynie też udało się uciec. Dziewczyną tą była... Ania z Zielonego Wzgórza ;P A cała ta historia była w jakiś chory sposób powiązana ze mną zanoszącą buty do szewca (u którego można było też wywołać zdjęcia).

Przed premierą TFA co jakiś czas miałam starwarsowe sny, ale pamiętam tylko jeden. Uległam i przeczytałam w końcu spoilery do fabuły, czego później żałowałam. Okazało się, że w Przebudzeniu powróci Vader.

Tak w ogóle, to oprócz Gwiezdnych Wojen jako takich, co jakiś czas śnią mi się różni fani i fanki z naszego fandomu.

Re: Poe, Vader

Kasis napisał:
Tak w ogóle, to oprócz Gwiezdnych Wojen jako takich, co jakiś czas śnią mi się różni fani i fanki z naszego fandomu.
-----------------------

Who` mesa ?!

Re: Poe, Vader

Przykro mi, ale nie przypominam sobie, żebyś Waść zaszczycił mój sen.
Wielu z nich zresztą nie pamiętam. Tylko niektóre, jak np. ten, w którym faultfett i ja wygrałyśmy jakiś konkurs i w nagrodę miałyśmy polecieć na jakąś starwarsową premierę do Japonii (TCW chyba) :]

Zresztą najczęściej śnią mi się fani z dwóch grup: "moi" rzeszowscy i redakcja Bastionu.

Re: Poe, Vader

A czy Szefowa wyśniła może jakiś termin na spotkanie fanów SW w Rzeszowie?

Re: Poe, Vader

Nie wyśniłam, dostałam smsa z info na jawie
Jutro newsa miałam wrzucić. Spotkanie będzie za tydzień, 27.02. Jak zwykle w WDKu o 16.00.

Re: Poe, Vader

No to lipa (chyba że młoda będzie miała poprawkę i będzie potrzebowała szofera)...

Re: Poe, Vader

To - bez urazy - muszą to być bardzo nudne i smutne sny

Re: Poe, Vader

Ja tam nigdy na swoje sny nie narzekałam. No chyba, że na te o pająkach

Re: Poe, Vader

Co nie zmienia faktu - bo nie zaprzeczyłaś

Poe, Vader

Gdyby wrócił to spora część fanów pewnie by się ucieszyła - a tak tylko była spalona maska

Re: Sny o SW cz.3

W ostatnim czasie miałam tylko jeden sen związany z SW. Otóż śniło mi się, że próbowałam wymienić się z Huxem kolorem włosów. Wyglądało to tak, że przykleiliśmy sobie do głowy elektrody (podobnie jak przy EEG, ale bez tego czepka). Do elektrod przykładaliśmy napięcie, które miało z włosów wyciągnąć barwnik, a potem przez zmiany napięcia ten barwnik miał "przepłynąć" do włosów drugiej osoby.
Gdy zaczęliśmy ten eksperyment to przybiegł jeden z moich wykładowców i zaczął krzyczeć, że co my robimy, przecież pigment z włosów nie może zachowywać się jak elektrony i sobie przepływać pod wpływem napięcia. I wtedy okazało się, że jednak ten nasz sposób zadziałał i udało się zamienić kolorem włosów. Wykładowca bardzo się zdziwił, potem prowadził jakieś badania nad tą metodą i w końcu wszyscy dostaliśmy Nobla za to. Ta dam.

Finn

Tym razem, kilka dni temu, przyśnił mi się Finn. Był moim bratem, który po ucieczce z Nowego Porządku, miał po raz pierwszy iść do normalnej szkoły. A dokładniej do mojego starego liceum. Oprowadzałam go, bo był troszkę zagubiony i nie do końca umiał się odnaleźć w nowej rzeczywistości, przez co inni uczniowie mu dokuczali, a ja musiałam stanąć w jego obronie. A wszystko to w drodze na lekcję plastyki

Śnić o Gwiezdnych Wojnach

to od lat mi się regularnie zdarza, tylko ostatnio zbyt często jestem wyrywana ze snów, żeby je pamiętać, bardzo szybko ulatują z mojej pamięci. Ale kilka z ostatnich miesięcy zapamiętałam.

Jakoś tak niedługo po premierze „Przebudzenia mocy” śniło mi się, że wraz z grupką innych fanów wybierałam się na premierę epizodu VIII. Niestety jakaś grupa złych ludzi () chciała nas powstrzymać i chowaliśmy się przed nimi w mieszkaniu mojej ś.p. Babci, podczas gdy oni próbowali wyważyć drzwi wejściowe. Udało nam się jednak dotrzeć do kina, które było olbrzymie i wyglądało bardziej jak terminal lotniskowy skrzyżowany z centrum handlowym niż multipleks. Kupiliśmy bilety i ja postanowiłam skoczyć jeszcze do łazienki przed seansem. A potem nie mogłam znaleźć towarzyszących mi fanów ani sali z SW Krążyłam po krętych korytarzach, nerwowo patrzyłam na zegarek, już, już miał zacząć się seans, a ja nie wiedziałam gdzie iść. Koszmar :/

Inny sen dotyczył delegacji redakcji Bastionu do Francji w celu sprawdzenia jakie nowe gadżety SW są dostępne. Zostaliśmy podzieleni na oddziały i wysłani w teren; punkt zbiórki to było mieszkanie jakiegoś mocno zdziwionego tym co się dzieje faceta. Jak już zebraliśmy się po poszukiwaniach, najszczęśliwszy był Rusis bo udało mu się dorwać jakiś super limitowany zestaw garnków Star Wars

Trzeci sen to chyba mój ulubiony z tej grupy :] Han Solo w wieku ok. ep. VII odkrył swój taniec ze Star Wars kinect, o ten:
https://www.youtube.com/watch?v=x_xJqkzngBI
Najpierw był trochę zdegustowany, później jednak stwierdził, że te ruchy mogą przydać się w walce I jak z Chewiem się z kimś bili, to krzyczał „Chewie teraz double blaster” czy coś w ten deseń i przyjmowali odpowiednie pozy równocześnie nokautując przeciwników ;P Och, chciałabym zobaczyć coś takiego z prawdziwym Fordem

Kurcze, jeszcze jakiś jeden sen pamiętałam, ale ulotnił się… coś o spotkaniach fanów… trudno.

Rejestrator snów

Po zwiastunie TLJ miałem "gwiezdny" sen, ale niestety gdy otworzyłem oczy szybko się ulotnił
Pozostało mi tylko mgliste wspomnienie, że coś było...

No cóż, osoba która wymyśli REJESTRATOR SNÓW, umożliwiający zapis obrazu, zostanie miliarderem.
Ludzie będą mogli udostępniać swoje sny, wymieniać się a nawet na nich zarabiać.
Hollywood upadnie

Re: Rejestrator snów

Taa.. aczkolwiek czasem budzę się rano i cieszę się, że nie pamiętam snu, bo mam dziwne przeczucie, że był bardzo BARDZO dziwny.

Re: Rejestrator snów

Te najdziwniejsze są najlepsze

Re: Rejestrator snów

Dokładnie. Ach, te picie wódy ze znajomymi w stadninie koni... Anie zaraz, to był sen?

Re: Rejestrator snów

Nie, nie upadnie

Kiedyś dawno w Młodym Techniku było opowiadnko SF, że taki rejestrator wymyślono, wynalazca umieścił go w szlafmycach, wypromowal modę na ich noszenie, ściągal (opowiadanie z czasów, gdy o internecie nikt nie myślał) zdalnie sny i przenosił najlepsze pomysły na taśmę - miał w tym celu szereg wytwórni filmowych, wśród których jedną fikcyjną do "produkcji" właśnie tych filmów ze snów. Tak w skrócie z tego co pamiętam, jakieś 30 lat temu to było, albo i dawniej.

Re: Rejestrator snów

A ten wynalazca, to nie nazywał się przypadkiem DISNEY

Re: Rejestrator snów

Być może. Clou opowiadania polegało na tym, że córka owego wynalazcy chciała namówić człowieka z najlepszym "portfolio" snów na zmajstrowanie potomka, żeby wejść w segment filmów dla dzieci. Przypadek? Nie sądzę

Re: Rejestrator snów

Dawniej też marzyłam o czymś takim. I niektóre sny, niektóre takie co pamiętam nawet po wielu latach, strasznie chciałabym zobaczyć w takiej formie. Albo takie co ledwo pamiętam, a wiem, że były fajne. Ale jest też mnóstwo takich co choć chcę, to nie mogę zapomnieć. I wielu z nich nie chciałabym utrwalać w żaden sposób. Do wielu też nie chciałabym, żeby ktokolwiek miał dostęp A jak już by były rejestratory to pewnie i hakerzy od nich by się znaleźli ;] Jak Mossar pisze, czasami się budzę i czuję, że sen jest na granicy, że mogłabym sobie przypomnieć, ale lepiej tego nie próbować

Choć pewnie bym się jednak skusiła na takie urządzenie, żeby chociaż wypróbować, bo jednak częściej mam fajne czy neutralne sny niż te koszmarne czy porąbane.

Programator snów

Fajnie byłoby mieć także PROGRAMATOR SNÓW - ustawiamy swoje preferencje na daną noc i rano budzimy się wypoczęci i uśmiechnięci. Obawiam się, że mogłoby to być bardzo uzależniające i prowadzić do wielu patologii, ale jak powiadają: "Wszystko jest dla ludzi"

Re: Programator snów

O tak, już widzę te nagłówki o ludziach umierających z przedawkowania tabletek nasennych czy zapominających o jedzeniu, którzy wolą żyć w świecie swoich snów. Pewnie sny erotyczne byłyby często nastawianą opcją Tak, to byłoby ciekawe i kuszące urządzenie, ale zdecydowanie niebezpieczne.

Drobiazgi

W ostatnich tygodniach miałam drobne sny związane z SW.
Pierwszy był krótko po tym jak podali informacje o Trevorrowie. Szłam ulicą i w którymś momencie zderzyłam się z jakąś kobietą. Kiedy spojrzałam okazało się, że to Kathleen Kennedy. Nie wyglądała jak ona, ale ja wiedziałam, że to jest właśnie Kennedy. Szła gdzieś z Rianem Johnsonem.

W drugim śnie, miałam brać ślub z Lukiem Skywalkerem A na przyjęciu z tej okazji miały być zaserwowane grzanki z serem i wypisanymi na nim keczupem odpowiednimi do okazji sentencjami

W trzecim śnie pojawili się natomiast Finn, Poe i Rose. Mieli jakiś związek z moim starym czerwonym szkolnym plecakiem i tym, że miałam wrócić do liceum. Nie pamiętam szczegółów, ale to już 2 raz jak Finn w moim śnie jest powiązany z moją starą szkołą.

I ostatnio znów śnił mi się Finn i Rose, a dokładniej oglądałam jakieś zdjęcia promocyjne do TLJ i to z nimi nagle ożyło i zamieniło się w film. Szli jakimś korytarzem i rozmawiali czy coś takiego. Nic ekscytującego.

Już po zwiastunie przyśniła mi się Leia, ale nie pamiętam szczegółów, zostałam zbyt brutalnie wybudzona.

Przydałyby się jakieś ciekawsze starwarsowe sny :/

Re: Drobiazgi

Miałaś brać ślub z Lukiem S., i chcesz jeszcze bardziej "ciekawszych" snów?

Re: Drobiazgi

Noc poślubna .

Re: Drobiazgi

No daj spokój, życzysz Kasis tramatycznych doznań?

Jesteś wykończona, dopiero co uspokoilas Leie tańczącą na stole kankana z Ewokami, wypłaciłaś sąsiadowi odszkodowanie za stodołę, którą rozbił Chewie x-wingiem, bo leciał na meline po wódkę i chętnie położyłabyś się spać, ale nic z tego bo Han zgubił kluczyki do "Sokoła" i się awanturuje po nocy...

Re: Drobiazgi

Ślub z Lukiem S to może wziąć na jawie.
Ciekawszy byłby Jabbą lub Ahsoką

Re: Drobiazgi

O Wy… Zapominam czasami, jak bardzo trzeba na tym forum uważać na słowa Oczywiście śnił mi się Luke Skywalker o aparycji młodego Marka Hamilla. No. I to był bardzo grzeczny sen, bez nocy poślubnych i innych takich ;]

Bastionowy koszmar a.k.a. Rusis by mnie zabił

Przyśniło mi się dzisiaj, że musiałam coś dodać na Bastion, ale miałam z tym kłopoty, więc Rusis udostępnił mi swój dostęp do panelu i udało mi się to załatwić. Jakiś czas potem wrzucałam newsa o jakimś konkursie i podając gdzie należy przekazać prace konkursowe bezmyślnie wpisałam login i hasło Rusisa do panelu. Po jakimś kwadransie uświadomiłam sobie co zrobiłam i szybko usunęłam te dane z newsa. Byłam przerażona, że ktoś pewnie już wykorzystuje te namiary, żeby zniszczyć Bastion, więc szybko zadzwoniłam do Rusisa, żeby powiedzieć co się stało. Na początku, jak nie wiedział z czym dzwonię to coś tam zażartował, a potem zapadła cisza. I już tylko słyszałam jego oddech Przestał odpowiadać na moje pytania i przeprosiny więc załamana i z wyrzutami sumienia się rozłączyłam Koszmar normalnie.

A niedawno, dzień przed tym jak podali tytuł filmu o Hanie, śniło mi się, że ogłoszono, że na dniach podadzą jakąś istotną informację na temat tego spin-offa

Jak byłam dzieckiem i nastolatką to spisywałam swoje sny w zeszycie. Teraz mam Bastion, przynajmniej do tych starwarsowych

Re: Bastionowy koszmar a.k.a. Rusis by mnie zabił

-(...)śnił mi się Rusis(...) Koszmar normalnie.

XD
Co Ci biedny Rusis zrobił?

Re: Bastionowy koszmar a.k.a. Rusis by mnie zabił

Proszę mi tu słów z kontekstu nie wyrywać.
Na szczęście nie zdążył zareagować, bo się obudziłam

zabiłaś go!

Bart,

przeceniasz moje możliwości.

także

tego
(...)a potem zapadła cisza. I już tylko słyszałam jego oddech (...)

Upadł obok słuchawki i słyszałaś przedśmiertne rzężenie
http://imoviequotes.com/wp-content/uploads/2015/02/101-The-Stranger-quotes.gif

Mnie

jak się śni SW, to jakoś niezmiernie rzadko . U mnie tylko ciągle podróże pociągiem, nie widzieć czemu, ale dzisiaj miałam coś niezłego. A wiecie, a propos rejestratora snów i kasy, którą można byłoby z niego wyciągnąć, to taki wątek pojawia się w obu częściach gry "Dreamfall". Co prawda jej pierwsza część, "The Longest Journey", jest lepsza, ale nadal to bardzo dobrze wykreowany świat.

Śniło mi się coś tam, aż nagle scena zmieniła się na zbliżenie na Grievousa z boku. Od razu wiedziałam, że to gra komputerowa - nowej generacji, ale jednak gra. Generał próbował zdjąć maskę, chwilę to trwało, aż potem... generał organiczny, prawdziwy obudził się w koszmaru (incepcja ). Spał w jakiejś prostej namiotochatce, jego żona spytała się co się dzieje, a ten jej odparł, że miał sen, w którym nie mógł zdjąć maski. Potem rozmowa zeszła na politykę, bo okazało się, że... jesteśmy w grze "Assassins Creed: Origins", ta-da! Grievous był bardzo szlachetny, mówił o wykorzenieniu korupcji z Senatu (tak, wiem, Egipt nie miał senatu), a ja zaczęłam rozkminiać, że skoro to się dzieje 3000 BBY (sic), to znaczy, że w "Zemście" generał ma ponad trzy tysiące lat... A tak w ogóle to oboje mówili po angielsku z cudownym akcentem nie mam pojęcia skąd, ale podziwiam się za śnienie w obcym języku .

Ale skończyła się cutscenka i rozpoczęła się jakaś tam misja specjalna właśnie z perspektywy Grieva, a nie Bayeka. Generał nie był co prawda członkiem tych tam protoasasynów, lecz organizacji znanej jako Belshamharoth (pisownia oryginalna), która to była czymś w rodzaju połączenia asasynów/tajnych agentów/straży pałacowej. Za wiele gameplayu co prawda nie było, ale potem z plików animusa dowiedziałam się, że w późniejszych latach faraon zdelegalizował Belshamharoth "z powodów politycznych", a ja rozkminiłam, że w ten sposób powstali Separatyści. Potem sen się skończył.

To teraz tak:
- Yep, lubię Zgrywa.
- Tak, lubię "Assassin`s Creed", ale nie mam "Origins", bo konsola za słaba.
- Tak, zdaję sobie sprawę, że Bel-Shamharoth to złe bóstwo ze "Świata Dysku" i jednocześnie parodia Cthulhu. Ale ostatniego Pratchetta czytałam w wakacje, Lovecrafta miesiąc temu.

Więc jakim cudem coś takiego mi się urodziło? Co prawda jeszcze w półśnie zrobiło mi się nieco smutno, bo nie mamy gry SW, która długością i rozmachem w kampanii singlowej dorównywałaby "Asasynom"...

Re: Mnie

ShaakTi1138 napisała:
Więc jakim cudem coś takiego mi się urodziło?
-----------------------

Ja bym tak nie patrzyła. Owszem często śni się to z czym dopiero co mieliśmy styczność (choć mi wczoraj śnił się post apokaliptyczny świat, zakopane świątynie, hordy zombie i Julia Roberts zamieniająca się w jakiegoś super wilkołaka, a z niczym takim nie spotkałam się ostatnio ). Ale umysł pod tym względem to chyba żadnych standardów się nie trzyma zbyt sztywno ;] Zawsze mnie zaskakuje jak przyśni mi się np. ktoś z klasy z podstawówki, kogo nie widziałam, o kim nic nie słyszałam, ani nie myślałam latami. Więc dlaczego został wywleczony z odmętów pamięci?

A sen fajny

Ja dziś miałam jakiś o zwiastunach, ale w trakcie małżonek kazał mi wstawać i nie pamiętam co to było dokładnie

Sen

Pamiętam, że na kilka tygodni przed TFA byłem tak podekscytowany tym, że w końu Star Warsy wracają do kin, że trafiły mi się z dwa sny o nadchodzącym TFA. A może nawet więcej, ale aż tak dokładnej pamięci nie mam.

Pierwszy sen to typowe wyjście do kina na TFA. Pamiętam, że byłem wkurzony, bo przez połowę snu chodziłem korytarzami, film już się zaczął, a ja nie potrafiłem znaleźć sali. Dosyć typowy motyw w snach, przynajmniej u mnie. Nie wiem jak Wy, ale w moich snach bardzo często pojawia się motyw bezradności, niemożności uzyskania czegoś co się chce (tak jakby w życiu było inaczej). Wracając do snu, w końcu znalazłem salę, usiadłem gdzieś na schodach i oglądałem. Parę razy ktoś pomarudził, że to słabe i wychodził z kina. Pamiętam, że sam film był.. dziwny ale fajny. Był jakiś taki "meksykański" klimat. Jak to w snach często bywa, zmieniła się perspektywa i to ja byłem bohaterem tego filmu. Kojarzę, że biegłem razem z innymi postaciami po jakimś miasteczku (w takim stylu: https://i.pinimg.com/564x/0f/bc/a7/0fbca7637190373f756df42c1f20cb0c--mexican-house-mexican-style.jpg). Trochę dziwiłem się, że nie ma żadnej mocy, Jedi, Sithów, ale stwierdziłem, że i tak jest fajnie. Stwierdziłem, że to taki wstęp, a potem dopiero pojawi się Luke i reszta. Po przebudzeniu zastanawiałem jak mój mózg mógł połączyć Meksyk ze Star Warsami. Ale cóż, zawsze miałem dosyć dziwną wyobraźnie, wystarczy odwiedzić mojego starego Deviantarta ( https://mossar.deviantart.com/gallery/ ).

Drugi sen to już dramat. Śniło mi się, że głównym motywem nowych SW były dinozaury. Nie pamiętam już dokładnie, ale ciągle przewijał się taki duży dinozaur pokroju Tyranozaura (w tym stylu: https://blogs-images.forbes.com/insertcoin/files/2017/02/king-krush-hearthstone.jpg?width=960). Nawet nie przeszkadzała mi obecność dinozaurów w Star Wars, ale ten dinozaur był strasznie słabo zrobiony przez grafików. Mała dokładność modelu, rozmyte tekstury i słabe animacje ruchu dinozaura. Byłem na maksa zażenowany tym seansem. Swoją drogą dinozaury w SW to byłoby coś. Wiem, że na mniejszą skalę były pewne nawiązania w Legendach. Ale chętnie zobaczyłbym w filmach planetę zamieszkiwaną przez dinozauropodobne zwierzęta. Jeśli chodzi o filmy to najbliżej był chyba Varactyl ujeżdzany przez Obiego w ROTS.

Ciekawe czy w ciągu tych ~20 dni będę miał jakiś sen o TLJ. Co prawda to już nie ta sama ekscytacja co przy TFA, bo już wiemy jak wygląda kierunek nowych SW. Ale kto wie, może coś mi się przyśni. Jak tak będzie to dam znać

Re: Sen

-Ale cóż, zawsze miałem dosyć dziwną wyobraźnie, wystarczy odwiedzić mojego starego Deviantarta

Masz nowego?

Ale obrazki sliczne i normalne, nie wiem czemu piszesz że "dziwne" Ten z wzorem na "delte" najlepszy

Re: Sen

Nie, prawda jest okrutniejsza. Po prostu porzuciłem rysowanie. Nie całkowicie, ale już bardzo mało rysuje.

Co do dziwności, zawsze mi się wydawało, że te prace są dosyć specyficzne, np.
https://mossar.deviantart.com/art/Feeling-s-Yoyo-206323361
albo gra w której chodzisz ołówkiem xD:
https://mossar.deviantart.com/art/Pencil-Game-401524689

Re: Sen

A to wielka szkoda, bo prace są naprawdę fajne. Może jeszcze do tego kiedyś wrócisz?

A same prace może i specyficzne, ale czy dziwne? Mi się bardzo podobają.

Ja też

Miałem dziś sen o sw. Ale zapomniałem jaki bo zacząłem się zastanawiać czemu właściwie muszę wstawać przed słońcem?
Za to przypomniałem sobie co nieco z innego. Otóż grałem w 1313. Świat był otwarty ograniczony do kantyny stojącej pośrodku pustyni na Tatooine i jej okolic. Moją postacią był Grievous. Z radością ciąłem przechodniów na zewnątrz budynku. W środku przestałem się wygłupiać i zacząłem szukać jakichś gości z questami. Pogadałem z kilkoma osobami i zdobyłem xp, za co kupiłem mojej postaci (niewyróżniający się mężczyzna rasy ludzkiej w szarym płaszczu z kapturem) lepszy blaster. Potem chyba zacząłem robić kampanię, był jakiś gangster i jego dziewczyna. Szkoda, że Visceral rozwiązano a gra zostanie całkiem przerobiona, fajnie się zapowiadała.

Epizod 8

A u mnie chyba ekscytacja przed TLJ daje o sobie znać, bo dziś śnił mi się sen o nowym filmie, uwaga spoilery .

Byłam w starym kinie w moim rodzinnym mieście - takim, w którym siedzenia ustawione są w ten sposób, że jeśli siądzie przed Wami ktoś wysoki, to mogiła. Ale to nieistotne. Film był... beznadziejny tak bardzo, że wielokrotnie zamyślałam się i nie śledziłam wątku. Finn gdzieś się tam przewijał, Kylo spadł z wieżowca na Coruscant i tyle go było. Gro epizodu stanowiły sceny na planecie Uniwersytet Warszawski, w których bohaterki (jakieś blondyny, Moc wie czemu) starały się uzyskać terminowo jakieś papiery do dziekanatu (musiałam wrzeszczeć przez sen, tak myślę). Potem akcja przeniosła się na Takodanę, gdzie Snoke był wraz z nowym uczniem (jakimś Umbaraninem) i całym zakonem Ren. Pojawiła się tam też Rey, którą wódz starał się przekabacić na ciemną stronę. Od tego pomysłu odciągał ją przedstawiciel rasy Yody, który był... księdzem (nawet we śnie zrobiłam wtf). Groził, że jeśli panna przejdzie na CSM, to się rzuci z dachu zamku Maz. Ani Rey, ani Snoke się tym zbytnio nie przejęli, no to się rzucił.

Pamiętam, że było dużo nowych obcych o ogromnych głowach, to potem napisałam na fejsbuku, że Johnson chyba ma jakiś fetysz. Nie podobały mi się też drętwe dialogi, a potem z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że ten pan będzie opowiedziany za kolejną trylogię.

To mnie wybudziło i dobre pół minuty musiałam sobie przypominać, że zwiastuny TLJ są dobre, a film z pewnością nie będzie takim chłamem.

Re: Epizod 8

Gdzie to można zobaczyć?

Re: Epizod 8

Świetne! Gdzie to można zobaczyć? [2] .

Re: Epizod 8

Rzeczywiście mnóstwo plot twistów! Gdzie to można zobaczyć? [3]

Re: Epizod 8

Popatrz, a mi się tylko śni Orlando Bloom w legolasowej wersji śpiewający "They`re taking the hobbits to Isengard!" Żenada.

Re: Epizod 8

Dla mnie spoko. Jakby się sprawdziło, to nawet pójdę do kina drugi raz

Sen

W końcu na 2 dni przed TLJ pojawił się krótki sen o TLJ.

Niestety nie pamiętam za dużo, ale cały fragment filmu, który "widziałem" to walka Rey i Kylo. Ciekawy, szybki pojedynek, wygrany niestety przez Rey. Rey ma już zadać ostateczny cios zabijający Kylo Rena, lecz Kylo wymawia jakieś słowo. To całkowicie zmienia nastawienie Rey, która cofa miecz, podnosi Kylo i razem gdzieś idą.

Wtedy spojrzałem na swoją narzeczoną i się pytam: "Co on powiedział?" - "Nie wiem". Strasznie się wkurzyłem, pomyślałem: "No pięknie, punkt kulminacyjny, najważniejszy moment filmu, a ja nie usłyszałem jego kwestii."

No i w sumie tyle, może było więcej, ale nie pamiętam niestety.

Re: Sen

Dialog pewnie wyglądał tak:
KR: "Save Leia"
Rey: "Why did you say that name?!"
Snoke: "It`s his mother`s name!"

Re: Sen

Też od razu sobie o tym pomyślałem xD

Re: Sny o SW cz.3

Czytałam ten temat z żalem, że nic mi się o SW nie śni, i proszę, coś się przyśniło.
Tylko że prawie nic nie pamiętam

Śniła mi się Rey, która obudziła się w piwnicy i myszkowała dookoła, potem przechodziło tam mnóstwo ludzi i ona do nich dołączyła, potem rozmawiała z kimś na zewnątrz i chyba kogoś ratowała. A po za tym w filmie przypomniano cały jej wątek z TFA, i to mnie trochę zdziwiło, ale pomyślałam, że tak dobry reżyser zrobił z tak karkołomnego pomysłu coś naprawdę dobrego. Że jest w tym psychologiczna głębia, wszystko teraz nabrało sensu i działanie Rey stało się zrozumiałe. A potem zaczęłam się bać, że przy innych postaciach też dadzą mnóstwo flashbacków z TFA i niektórych to znudzi.
I to tyle.

Kolejny sen

Ja pitolę, teraz to już mój mózg przesadził.

Film się zaczyna, wszystko fajnie, ciekawe sceny na Ahch-To, po czym przeskakujemy do Kylo Rena. A Kylo Ren siedzi w zwykłym podkoszulku i rozmawia z jakąś kobietą tak jakby prowadził wywiad telewizyjny. Znowu kolejny przeskok i Kylo Ren wygląda jak chińczyk z takim ogromnym wiklinowym kapeluszem, śmieję się jak głupi i tanecznym krokiem odchodzi gdzieś dalej. Kolejny przeskok - Kylo zaczyna gadać po niemiecku.

Potem wszystko się wyjaśnia - Kylo wrzucony jest w taką pętlę czasoprzestrzenną, skaczę pomiędzy wymiarami, uniwersami nie mogąc wydostać się do swojego świata.

Spojrzałem w koło i pomyślałem: "Uff, to sen." Nie wiem co dało mi taką pewność, ale tak pomyślałem.

T

Śnił mi się wczoraj zwiastun Solo i przestałem oglądać żeby sobie nie zepsuć seansu - jestem "genialny"

Re: T

Mi się śniła (po raz pierwszy od lektury Borowskiego w Liceum mialem sen o czymś) ST w wresji "legendarnej" z wątkiem "Reymitage", jako substytutem pary Fel - Solo (Rey była w X-wingowym kombinezonie). Nawet zrobiłem z tego post na forum


Swoją drogą, Hal, fajny akostrych

<3

Qwerty

Mi się dziś śniły ARCi, Defendery, X-Wingi walczące w kosmosie. Tylko nie pamiętam czy w dzień czy w nocy. Ani o co z tym chodziło. Ale było fajnie.

W końcu

W końcu moje bezustanne uwielbienie dla Huxa zostało nagrodzone uroczym snem.

Byłam kadetem w którejś Akademii oficerskiej w Nieznanych Rejonach, ale tak bardziej w stylu Ezry - czyli miałam tam jakąś misję pod przykrywką. Chyba, w każdym razie wiedziałam, że pilnie mam coś znaleźć, coś zrobić i szybko uciekać. A całkiem niezłą drogą do zrobienia tego było zakolegowanie się z młodym Huxem (chyba oboje mieliśmy coś koło 16 lat, w każdym razie stary Brendol żył jeszcze i był komendantem, a Armitage nadal się szkolił), no bo on miał dojścia. No to zaczęłam go bajerować. Tak skutecznie, że jak tylko zostaliśmy na moment sami (powiedział, że mnie zaprowadzi gdzieś i pokaże coś, co tam chciałam zobaczyć) to chciał mnie zabić rękawicą wspomaganą z Fallouta. Ale jakoś mu to wyperswadowałam. Na tyle skutecznie, że nawet dał się przytulić i pogłaskać! (awww) Już pomijając, że pomógł mi w tej misji, co ją miałam.
Misja się w każdym razie udałam, coś tam zrobiłam, wykradłam i wyczołgałam się przez korytarze wentylacyjne bodajże. Z tym tylko, że wiedziałam, że prawdopodobnie za tę pomoc młody Hux będzie miał u ojca przechlapane i kurde, miałam takie wyrzuty sumienia, że przeze mnie ma kłopoty! ...i ciągle mam, odkąd się obudziłam.

Ważne rzecz: włosy Huxa są przemiłe w dotyku, miziałabym.

asdfghjkl

Nie sądziłem że będę kiedykolwiek pisał w tym dziwnym temacie, ale stało się. Zeszłej nocy przyśniło mi się piękne bezchmurne niebo, a na nim TIE Fightery lecące w szyku, ale wiadomo że skoro mają one mały zasięg, to w pobliżu musi się znajdować jakaś większa jednostka imperialna, nie? No i była, nieopodal wznosił się mighty and powerful Imperial Star Destroyer, tylko nie wiem co w moim pięknym śnie robiła jeszcze stacja kontroli droidami Federacji Handlowej...

Śniłem o Solo

I dobrze nie jest, w każdym razie nie najlepiej. Ogólnie widziałem Hana, Lando wbiegającego na Sokoła, dziwne ujęcie na Qi`Rę. Emilię Clarke grającą brwiami zdziwienie i minę kota ze Shreka. W jej tle widziałem dziwnie ubogi krajobraz, nie był w najmniejszym stopniu poruszający, a jak najbardziej zrobiony na odwal się, jednak mimo tego wszystkiego miałem podświadomie pewność, że o Solo nie będziemy długo mówić, tym bardziej narzekać. To mój sen, dzięki za przeczytanie.

Re: Śniłem o Solo

Hmm, w takim razie nawet nie idę do kina. Znowu Disney spieprzył sprawę. Ja nie mogę, takie były nadzieje i znowu skopaaaaali..

Re: Śniłem o Solo

Mogę się mylić, wszakże jestem padawanem Obiwana Kenobiego.

Rebels S4 finale

Co ten "Bastion" robi z ludzmi... Znowu, po raz drugi od prawie ponad 30 lat miałem sen ze snem...

I wyglądał jak finał Rebelsów...

W jakiejś opuszczonej świątyni. Wszyscy ale bez Zeba. Ezrasz z czerwonym mieczem. Kanan który odmawia walki. Sabinka bierze jego miecz i walczy. I zostaje zabita.

I wtedy wchodzi Ahsoka, cała na bia... a nie, na czarno, w zasadzie ubrana jak Marek Galen, z imperialnym logo na ramieniu. Z mieczem fioletowym jak u Mary... i rzuca tekstem "So, Master Sidious is not in line with rule of two" - "The same as Lord Vader does" pada w odpowiedzi. Walczą i już Darth Mostowiak ma zginąć, ale zasłania go Kanan i przyjmuje cios na siebie, walczą dalej i ostatecznie mamy RIP Ezra (sama walka naprawdę ładna i długa, a ostateczny finisher - miodzio)

I potem Hera mierzy do Aśki z blastera, ale się rozmyśla, klęka przy zwłokach Kanan, bierze jego rękę, pochyla głowę i mówi "Do it quick" - ale nic się nie dzieje, i mam projekcję kadru jak Ahsoka odchodzi mówiąc [tym razem po polsku ae ciągle glosem Eckstein-SIC!] "Lord wejder nie musi o wszystkim wiedzieć"

I potem kotki zaczęły domagać się porannej miski strawy,

Ale nie powiem, taki finał by mi pasował

Re: Rebels S4 finale

Gdyby ten serial tak się skończył przecierpiałbym wszystkie odcinki i glupoty i powiedziałbym, że lepsze od TCW.

Re: Rebels S4 finale

No, to ja rozumiem .

Mnie, tak jak Ringwraithowi, śnił się dziś "Solo". Nie za wiele, sporo szczegółów pouciekało mi po obudzeniu. Pamiętam jedynie, że pierwsza scena filmu odbywała się w więzieniu, do którego wrzucili Hana i Chewiego. Ehrenreich (nigdy nie nauczę się jego nazwiska na pamięć) miał jakąś okropnie natapirowaną fryzurę, a ja czekałam niecierpliwie jaki będzie ten nowy Han Solo... i gdy się odezwał, okazało się, że nie umie grać.

Obudziłam się i parę chwil musiało do mnie docierać, że za cztery miesiące film, o którym nie wiemy praktycznie nic poza przeciekami z zabawek. Nie mam żadnego hajpu pt. "OOOO! Za cztery miesiące nowy Star Wars!!!" Ech, przynajmniej sny są lepsze od marketingu firmy...

Dzisiejsze sny

Dziś przyśniło mi się, że razem z promilem byliśmy w jakimś kinie na SW. Przy czym pojęcia nie mam co to niby miał być za film. Bardziej skupiałam się na strasznym zamieszaniu na sali, które przeszkadzało w oglądaniu (ludzie gadali; jakiś facet obok nas rozkładał jakieś mapy/plany do projektu, nad którym pracował; ktoś się z jedzeniem rozpychał). W ogóle, w którymś momencie na chwilę projekcja zmieniła się na inny film, tak jakby ktoś w tv stację zmienił. Byliśmy zniesmaczeni takim seansem

Później sen troszkę odszedł od SW, choć była w nim Kelly Marie Tran i jakiś konwent, na którym musieliśmy się szybko usunąć z sali po zakończeniu swojego punktu programu, bo następna grupa była jakaś groźna, mordy mogli obić za obsuwę. Musiałam się wrócić po jakiś zostawiony tam przedmiot i groźnie na mnie łypali Szkoda, że nie wiem czego byli fanami.

A potem była jakaś alternatywna wersja SW, w której Luke i Leia nie zostali rozdzieleni i wychowali się razem. Luke był bardziej wygadany i luzacki, a Leia była hakerem. Brali udział w jakiejś misji, ubrani jak w ep.IV. Luke w celu odwrócenia uwagi walczył z Vaderem na pokładzie jakiegoś frachtowca, który trochę przypominał Sokoła. I w taki dziwny sposób, w tle (czy raczej na pokładzie tego statku, pod ich nogami) były ukazane jakby dwa obszary: Ciemna i Jasna Strona Mocy. I w zależności od tego, w którą stronę Luke się przesuwał fizycznie na pokładzie, to odpowiednio zmieniało się jego „umiejscowienie” na skali Mocy. Nie wiem czy ten opis ma w ogóle sens. Ta sytuacja miała wpływ na ich pojedynek, a Luke ryzykował, że przejdzie całkiem na Ciemną Stronę. Kiedy oni walczyli Leia prowadziła grupę Rebeliantów w kierunku jakiś drzwi i było jasne, że tylko ona da radę włamać się do środka. Co tam było to nie wiem, zresztą w tej chwili promil powiedział „Wstawaj” i to był koniec.

Re: Dzisiejsze sny

A spytam wprost. Miewasz też sny erotyczne ?

Solo i EIX

Mój mózg bardzo przejmuje się trailerem Solo, więc dzisiaj przysniły mi się dwa seanse - te z tytułu posta.

Film o Solo okazał się niemałym zaskoczeniem. Głównie dlatego, że traktował nie o Hanie, a o Lei Organie Solo oraz Benie Solo, i jej próbie pojednania z synem kiedy już przeszedł na Ciemną Stronę, ale w jakiś sposób nie był jeszcze wykonawcą woli Snoke`a. Generalnie miało to charakter dramatu psychologicznego i zbierał dobre recenzje.

EIX za to wypadł przedziwnie, ponieważ zaczynał się od scen na Ziemi, i to takiej futurystycznej. Jakiś azjatycki przystojniak, mistrz karate i biznesmen strzegł jakiejś tajemnicy, po którą zgłosił się nowy przywódca Najwyższego Porządku (tutaj Adam Driver w ąturażu http://gretachristina.typepad.com/.a/6a00d8341bf68b53ef01156fb855cc970c-800wi - tylko na czarno, bez kapelusza, krzyża, za to ze stuprocentową kozią bródką wystrzyżoną w szpic ). Intryga pewnie byłaby zawiła ale zadzwonił budzik i kot położył mi się na twarzy, przez co ten seans był niedokończonym

Re: Solo i EIX

-...ponieważ zaczynał się od scen na Ziemi, i to takiej futurystycznej. Jakiś azjatycki przystojniak, mistrz karate i biznesmen strzegł jakiejś tajemnicy

Za przeproszeniem, śmierdzi mi to "Altered Carbon"

Re: Solo i EIX

Ma prawo bo w sobotę obejrzeliśmy pierwszy odcinek Altered Carbon, aczkolwiek wizualnie podobieństwo było... śladowe, ta futurystyczna Ziemia była czyściutka i designerska, a i przystojniak zostawiał serialowego oryginalnego Kovacsa daleko w tyle

Re: Solo i EIX

Tak pomyślałem, bo ja też w sobotę oglądałem pierwszy odcinek, ale mnie się nic nie śniło, albo nie pamiętam (gdzie jest ten rejestrator snów do cholery).

Re: Solo i EIX

-Film o Solo okazał się niemałym zaskoczeniem. Głównie dlatego, że traktował nie o Hanie, a o Lei Organie Solo oraz Benie Solo, i jej próbie pojednania z synem kiedy już przeszedł na Ciemną Stronę, ale w jakiś sposób nie był jeszcze wykonawcą woli Snoke`a. Generalnie miało to charakter dramatu psychologicznego i zbierał dobre recenzje.

No to już wiemy o czym będzie kolejny Spin-off, pt. "Solo II" (lub "Dwoje Solo")

Vilkala, zajrzyj tu!

Jedni oglądali zakończenie rebelsów, innym się ono śniło

Duch Mocy Kanana wysadził Galerię MM (poznaniacy znają), by zatrzeć ślady przed Imperatorem. Generalnie chodziło o pewien artefakt (o tym zaraz) który był tam przetrzymywany. Tuż przed eksplozją dostał lekcję życia od Sailor Moon, mówiącej o porządku wszechświata. Dalej - artefakt zabrano i oddano jakiemuś młodszemu kuzynowi bb-8, który czym prędzej wyrolował się z miejsc zajścia. Okazało się że duch Mocy Kanana towarzyszył zawsze Herze, ale niestety nie zawsze widoczny. Potem był przeskok czasowy, seria rebelianckich zamachów, w trakcie których zginęła Padme Amidala (śmierć ze smutku okazała się fejkiem by móc walczyć przeciw nowemu reżimowi).
Imperator niestety ostatecznie położył ręce na Artefakcie, czyli holokronie Merkurego - mimo starań Ahsoki.
Skończyło się tak, ze cała załoga Ghosta zginęła oprócz Hery i czekali na nią w zaswiatach. Zaświaty były 2d i narysowane w stylu anime.

Urzadzali sobie z nudów wyscigi na droidikasach.
A.
I na napisach koncowych okazało się że Zeb jest naprawdę czarny, i jest gejem.
To chyba wszystko, wysoki sądzie.
Leki przeciwbólowe odstawię dopiero jutro

Re: Vilkala, zajrzyj tu!

A, widok biegnącego Imperatora który widział tylko unoszący się w powietrzu artefakt, i przed którym ten artefakt zniknął... i ten widok smutku i zawodu na twarzy Palpatine`a, niczym smutnego dziesięciolatka...

Re: Vilkala, zajrzyj tu!

Kathi Langley napisał:

I na napisach koncowych okazało się że Zeb jest naprawdę czarny, i jest gejem.

-----------------------

Kathi, początek spoilera to był sen proroczy koniec spoilera

Re: Vilkala, zajrzyj tu!

tak, już to wyłapałam

Re: Vilkala, zajrzyj tu!

Podziel się prochami?

Albowiem ten sen ma więcej sensu niż ostatni odcinek

Biedny Palpi, takie rozczarowanie! Ale Kanan och jaki czyn bohaterski och! Cały Poznań będzie mu kwiecie u stóp sypał

Re: Vilkala, zajrzyj tu!

Galeria MM Poznań - 3 miejsce "Makabryły 2012". Sława tego "dzieła" wykracza poza granice Polonia Major . A macie jeszcze "chlebak" i musicie z tym żyć.

Jeżeli Kanan zginął aby jego duch mocy mógł przeniknąć między galaktykami i się tym koszmarkiem zająć, to jego śmierć ma więcej sensu niż myślimy.

Re: Vilkala, zajrzyj tu!

ej ej ej, Kanan żyje, tylko jako Duch Mocy!

Re: Vilkala, zajrzyj tu!

Nie no oczywiście, ale ja dopiero wstałem.

Można powiedzieć skrótowo, Kanan Lives A Filoni się nie zna.

Promocja Hana Solo

Jakiś czas temu przyśnił mi się mój tato, który właśnie wrócił z jakiejś podróży i bardzo podekscytowany koniecznie chciał mi pokazać nagranie, które zrobił na lotnisku. W ramach promocji "Hana Solo" na lotnisku, pomiędzy pasażerami, zainscenizowano scenkę z udziałem aktorów przebranych za Hana i Chewiego, którzy zostali aresztowani za próbę przemytu. Ja już oczywiście z neta znałam tę historię i widziałam podobne nagrania, ale zazdrościłam, że to nie mi się przytrafiło.

Romans Lei

W weekend miałam sen, którego niestety nie pamiętam dokładnie, ale jak się obudziłam to byłam mocno rozbawiona.
Oglądałam któryś z sequeli, nie wiem czy to miał być ep. VIII czy już IX (albo raczej akcja pomiędzy epizodami). I był tam wątek romansowy dla Lei, chyba 3 panów zabiegało o jej względy po śmierci Hana. Tej części właśnie w sumie nie pamiętam, jakieś urwane obrazy tylko. Ale ostatnią scenę widzę wyraźnie nawet teraz. Leia stoi, taka dumna i poważna, ma na sobie jakąś suknię z odsłoniętą szyją, sporym dekoltem, a za nią jej wybranek, który całuje ją po szyi, ramieniu. A wybrankiem tym był jakiś obcy, wielki, włochaty, miał jakieś warkocze i koraliki wplecione w sierść, chyba jakąś broń. Wyglądał jak potężny Wookiee choć we śnie byłam przekonana, że to inna rasa, jakby Shistavanen. Wyglądał tak bardziej dziko niż Wookiee. Obserwowali to zawiedzeni rywale, wśród których był Finn (z Leią go chyba jeszcze nikt nie łączył ). I oglądając tę scenę uświadomiłam sobie nagle, że przecież akcja tych filmów dzieje się w ciągu kilku dni i że szybko się w takim razie Leia pocieszyła Wtedy się obudziłam.

Re: Romans Lei

Kasis napisał:
a za nią jej wybranek, który całuje ją po szyi, ramieniu. A wybrankiem tym był jakiś obcy, wielki, włochaty, miał jakieś warkocze i koraliki wplecione w sierść, chyba jakąś broń. Wyglądał jak potężny Wookiee choć we śnie byłam przekonana, że to inna rasa, jakby Shistavanen. Wyglądał tak bardziej dziko niż Wookiee.

-----------------------
O gustach podobno się nie dyskutuje, ale przyznam, że masz niecodzienne fantazje.

Re: Romans Lei

Ringwraith napisał:
O gustach podobno się nie dyskutuje, ale przyznam, że masz niecodzienne fantazje.
-----------------------

Spodziewałam się komentarza w tym stylu Lubię Wookieech, ale nie aż tak
O ten fragment snu obwiniam poniższą grafikę, którą oglądałam tamtego wieczora:
http://starwars.wikia.com/wiki/Star_Wars:_The_Screaming_Citadel

Re: Romans Lei

Gdzieś widziałem już Leię&Finna

Re: Romans Lei

Jak mogłam zwątpić w fanów Zwłaszcza jak chodzi o Finna, z wszystkimi go przecież łączą.

Re: Romans Lei

-Obserwowali to zawiedzeni rywale, wśród których był Finn (z Leią go chyba jeszcze nikt nie łączył ).

Ja za to nie wpadłbym na to

Aczkolwiek człowiek jest zupełnie inny w snach. Ja się czasem budzę przerażony tym co właśnie odwaliłem i cieszę się, że to jednak nie byłem prawdziwy ja.

A może to właśnie jestem prawdziwy ja o.0?

Re: Romans Lei

Może to ty w równoległym wszechświecie albo w przestrzeni astralnej?

Re: Romans Lei

To by było niesamowite, nie? Gdyby sny były przebłyskami naszych żywotów z równoległych światów…
Choć oznaczałoby, że czasami ma mocno przechlapane :/ Hmm… Cofam to co powiedziałam, za dużo różnych snów mi się zaczęło przypominać.

Re: Romans Lei

Lepiej ciesz się że nie w tym

Re: Romans Lei

WOW. Aż chciałbym to narysować, ale... too soon? ;/

Re: Romans Lei

Leinn - koniecznie musisz to narysować

Re: Romans Lei

To była jedna z moich pierwszych myśli, że chciałabym tę scenę zobaczyć namalowaną, bo aż się o to prosiła. Pomijając kwestię sensu, to wyglądało to bardzo malowniczo.

Re: Sny o SW cz.3

Jakiś czas temu miałem sen, w którym Windu walczył z Maulem. Wstałem i se myślę, WTF?

Moje 2 sny

1. oglądam telewizję i nagle... zmienia się to w prawdziwe i zjawia się Jabba.
2. przeglądam szuflady a w jednej... Journey to TLJ: Capitan Phasma.

..

Kiedyś, na długo przed trailerami i jakimkolwiek merchandisem, śnił mi się epizod VIII. Kylo Ren gonił kogoś tam po jakiejś czerwonej planetoidzie pozbawionej atmosfery, więc postacie miały takie kule-akwaria na głowach żeby móc oddychać, a Snoke strzelał zielonym promieniem z sygnetu.

Re: ..

Still better than sequels.

Re: ..

No to mi też się śniło gdzieś w listopadzie coś podobnego, ale u mnie Kylo wtedy przyleciał na Ahch-To zabić Luke`a i mókł w deszczu bez maski (którą już zdążył rozwalić).

Dwa drobiazgi

Bardziej o byciu fanem niż o samych SW.
Kilka dni temu śniło mi się, że udałam się do starwarsowej knajpy (wystrój na to nie wskazywał) poczytać komiks SW. Usiadłam na jakiejś szerokiej kanapie w kącie i czytam (jak na Gwiezdne Wojny dużo tam było małych kaczuszek oO). Nagle na tę kanapę przysiadło się dwóch chłopaków. Zaczęli gadać, byli dość głośni, przeszkadzali mi, o coś się pytali. Byłam mocno wkurzona i w końcu wstałam, krzyknęłam, że do czego to dochodzi, żeby w gwiezdnowojennym lokalu nie można w spokoju poczytać komiksu SW i sobie poszłam. Przesiadłam się do stolika, przy którym siedzieli koleżanka i kolega – pierwsi fani SW, których w rzeczywistości miałam okazję poznać na żywo. Sen wziął się chyba stąd, że tamtego dnia poczułam ochotę na starwarsowy komiks, bo dawno nie czytałam żadnego.

A drugi sen był wczoraj, w ogromie poplątanej historii (m.in. o końcu świata zorganizowanym przez kreskówkowego diabła przy użyciu gumy do żucia i wieloryba ) pojawiła się grupa fanów Gwiezdnych Wojen, wśród których znajomą twarzą był tylko Misiek. Pozostali dopytywali jak idzie mu pisanie najnowszego fanfika Star Wars. Nie pamiętam niestety co odparł.

Gwiezdnowojenna szkoła

I nie chodzi tu wcale o Akademię Jedi...
Otóż jakiś czas temu śniło mi się, że w związku z reformą edukacji w mojej okolicy przeprowadzano przebudowę szkoły, która była hybrydą szkół, do których chodziłam w ciągu życia. Kiedy się tam znalazłam, to nie mogłam nigdzie trafić z winy pewnych dziwnych rozwiązań architektonicznych (nie będę się wgłębiać w szczegóły). Sytuację dodatkowo udziwniał fakt, że po szkole biegały Ewoki, wałęsał się Jar Jar, a dyrektorem został Kylo Ren...
Skomentujcie to, jak chcecie, dla mnie to było naprawdę dziwne.

Re: Gwiezdnowojenna szkoła

Kylo dyrektorem...? Jezus Maria, co to by była za szkoła

Epizod 9

Mogą pojawić się spoilery.
Śniło mi się że jestem w kinie i oglądam epizod 9. Pamiętam że nie podobał mi się tytuł. Abrams zrobił dokładnie to, co Rian - olał poprzednika. Był fajnie pociągnięty wątek Rycerzy Ren. Byli takimi vaderami - nie wciągnięci w struktury wojskowe, ale mogę rozkazywać innym. Kylo jako Supreme Leader był ciekawy - nieustępliwy, ale rozdarty. Hux coś tam kombinował, ale nie był nikim ważnym. Ale zasadniczo film mi się nie podobał. Dlaczego?
Phasma i Snoke zostali wskrzeszeni. Po czym znów umarli, ale w inny sposób. Phasma walczyła przeciw całej armii wrogów, a Kylo zabił Snoke’a w walce jakoś w połowie filmu. Wątku Mocy prawie nie było. Oczywiście, Rey była jedną z głównych postaci, ale prawie nie poruszano wątku jej szkolenia. Tylko coś że Luke ją wyszkolił (on też chyba przeżył).
Film zakończył się wielką bitwą między RO i FO. Bitwą dowodzili Ackbar i Poe (z myśliwca), a tymczasem Finn (Rose zginęła na początku filmu), Rey i Leia przedostali się na okręt Kylo, Supremacy (nie pamiętam czy okręt przeżył, czy to po prostu jego drugie wcielenie). Stoczyli tam walkorozmowę. Leia obroniła Finna przed atakiem Kylo i umarła. Potem długo walczyli z Rey, Finn był nieprzytomny. W końcu wygrał. Wtedy też okręt dowodzenia RO został zniszczony i Ackbar zmarł. Poe zarządził odwrót i zdziesiątkowane siły RO uciekły. Ostatkiem sił Rey odepchęnła Kylo gdy ten wypowiadał nudnawy monolog o wprowadzaniu porządku i uzdrawianiu galaktyki, po czym zwiała z Finnem.
Sama bitwa miała na celu zniszczenie bazy Starkiller 2, ale ta baza nie istniała - ten podstęp wymyślił Hux. Zapewne zapomniałem jeszcze o paru rzeczach, ale najwyżej dopiszę.

Re: Epizod 9

To wszystko brzmi tak realistycznie, że śmiem podejrzewać cię, że ściągnąłeś jakiś "przeciek" z Reddita.


Darth Ponda napisał:

Rey i Leia przedostali się na okręt Kylo, Supremacy (nie pamiętam czy okręt przeżył, czy to po prostu jego drugie wcielenie).


-----------------------
O nie, niebezpiecznie zapachniało Yuuzhan Vongami.


Darth Ponda napisał:

Był fajnie pociągnięty wątek Rycerzy Ren. Byli takimi Vaderami - nie wciągnięci w struktury wojskowe, ale mogli rozkazywać innym. Kylo jako Supreme Leader był ciekawy - nieustępliwy, ale rozdarty. Hux coś tam kombinował, ale nie był nikim ważnym.

-----------------------

To lubię, to lubię.


Darth Ponda napisał:

Kylo zabił Snoke’a w walce jakoś w połowie filmu.
-----------------------
Tego bym nawet chciał gdyby nie fabuła TLJ.

Re: Epizod 9

Właśnie to jest ważne: dziewiątka wyglądała jakby Abrams totalnie olał TLJ i nakręcił własny ósmy epizod. Tylko co z zakończeniem? Bo dziewiątka kończy się w zasadzie tak jak ósemka, tylko że jeszcze więcej osób nie żyje.

Resistance

Śniło mi się dzisiaj, że jestem na jakimś konwencie i gadam z fanami na temat braku promocji "Resistance". Tłumaczyłam im, że moim skromnym to wielki błąd, że nie ma żadnych teaserów czy choć obrazków, bo niektórym na samo hasło "anime" otwiera się w kieszeni nóż, więc jeśli trailer będzie dopiero na SDCC, to internet zaleje fala hejtu. Trzeba ludzi mentalnie przygotować, perorowałam. Aż tu nagle trailer się pokazał, ale wszyscy byliśmy zawiedzeni, bo stylistycznie było to dokładnie takie same jak "Rebels". Za wiele z tego nie pamiętam poza jakimś dziadkiem, wyrobem ezropodobnym i biało-czerwonym X-wingiem.

Tak czy siak potem weszłam w fazę półsnu - wiecie, jeszcze śpiąca, ale już powoli zaczynałam ogarniać, że czas wstawać - i zaczęłam sobie mówić" "Matko, wstawaj, trzeba zrobić analizę zwiastuna na Bastion!"

Wstałam. Poleżałam kilkadziesiąt sekund podczas których powoli dotarło do mnie, że nie ma żadnego zwiastuna

O, a ponadto śniły mi się kotki, ale to dość częste u mnie.

Re: Resistance

No popatrz, śniłśmy ostatnio podobnie, zwiastuny, pomieszanie z rzeczywistością

Tylko kotki mi się rzadko śnią. To już prędzej pająki

Ep. IX i Solo

Jakiś czas temu przyśnił mi się zwiastun do IX epizodu. Przedstawiał migawki z życia w akademii Luke Skywalkera. Był tam Skywalker i różni uczniowie, a wśród nich Rey i Kylo. A do tego wszystkiego, jakby w sumie narratorem tego trailera (oprowadzała po akademii) była nowa postać, jakaś dziewczyna. Pamiętam, że miała bardzo ładne oczy i nic poza tym. To były takie scenki, tu Rey ćwiczy walkę mieczem, tu Luke coś do kogoś zagadał. Pamiętam, że pomyślałam o tej dziewczynie, że w sumie to nie szkodzi, że wprowadzają nową postać, bo przed nami jeszcze 2 epizody. Więc w trakcie snu to się chyba zamieniło w zwiastun do VIII ep. Nawet fajnie to wyglądało.

W nocy po 2 seansie Solo przyśnił mi się Lando, ale nic nie pamiętam, tylko fakt, że to był sen z nim.

Natomiast w ostatnią sobotę śniło mi się, że nie widziałam jeszcze „Hana Solo”, a w necie wszędzie widziałam jakieś linki do spoilerowych newsów i ich unikałam. Nawet cały film na YT był wrzucony, ale nie kliknęłam. Z tego snu wybudziła mnie jakaś głośna grupka, która usadowiła się na ławce niedaleko mojego bloku, a było gorąco, okna pootwierane, więc wszystko było słychać. Druga w nocy, oni się drą, a ja taka jeszcze nie do końca obudzona się zestresowałam, że jak tak głośno gadają, to jak powiedzą jakieś spoilery do „Hana Solo” to je usłyszę Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że widziałam już film

Re: Ep. IX i Solo

-W nocy po 2 seansie Solo przyśnił mi się Lando, ale nic nie pamiętam, tylko fakt, że to był sen z nim

Przypomnij sobie, bo może wygrałaś księżyc w sabaka

Re: Ep. IX i Solo

Nie wydaje mi się. To chyba był w ogóle jakiś króciutki i mało ciekawy sen. Najwyraźniej tylko Lando był wart zapamiętania

Ważna informacja dla piszących fanfiki!

Śnił mi się Hux. Nie wiem, cośmy dokładnie robili, ale uzyskałam ważne info, prosto ze źródła:
Brendol miał dwóch braci!

Więc, jakby ktoś chciał gdzieś huksokuzynów, to jes taka możliwość

Zwiastuun epizodu 9!

Śnił mi się dzisiaj, a potem go wszystkim opowiadałem (we śnie). No więc za dużo nie pamiętam, ale Rey powróciła na Ahch-To i był tam Luke z połową twarzy głębszą, jakby nosił maskę. No i nasz Skywalker rzucił się na gościa z jasną brodą. Pamiętam też bitwę w kosmosie. Statki strzelały czerwonymi laserami.

Re: Zwiastuun epizodu 9!

Rzucił się na niego z kijem, oczywiście.

Lando i nie tylko

Jakieś dwa tygodnie temu miałam sen o Lando czy raczej genezie tej postaci. Przyśniło mi się, że pojawił się news o tym, że ktoś odnalazł nagranie z lat 70. ubiegłego wieku, na którym było widać jakąś paradę czy defiladę. Była to jakaś zabawa ludzi z artystycznych środowisk czy coś takiego. I wśród maszerujących był Billy Dee Williams w złotej pelerynie, wyglądający jak Lando. Do tego uwieczniono jak doszło do jakiejś przepychanki i on stanął w czyjejś obronie. Na całym tym nagraniu Williams były niczym z filmu wyjęty, choć to było przed premierą TESB. I gruchnęła wiadomość, że Lucas nie stworzył postaci Landa jako takiego tylko wykorzystał pomysł samego Williamsa.


A dziś śniło mi się, że zorganizowaliśmy z promilem w Rzeszowie zjazd Bastionowiczów (dobrze, że nasze mieszkanie w tym śnie było dużo większe niż w rzeczywistości ). Teoretycznie dla redakcji, ale pojawiły się też inne osoby, w tym nawet John Boyega i Emma Stone Próbowałam wyciągnąć z Johna info czy ta nowa fryzura to faktycznie z ep. IX, ale nie puścił pary z ust. Sen był dość zabawny.

Re: Lando i nie tylko

To kiedy tez zjazd, bo to trzeba i urlop załatwić, i bilety zakupić

Re: Lando i nie tylko

Tu są dwie opcje: albo uznajemy, że odbył się już tamtej nocy. Albo trzeba poczekać, aż zakumpluję się z Boyegą i Stone

Re: Lando i nie tylko

To czekam na informacje odnośnie drugiej opcji

.

Jak rzadko mi się coś śni to dziś trafiło na tematykę spin-offów
Na Bastionie były aż dwa pomarańczowe newsy: otóż pierwszy będzie o Meridzie Walecznej (Enfys Nest? ), zaś drugi o Vaderze ścigającym grupę uciekinierów z więzienia, do której należą dwie płaszczki, łowca nagród i pianista.

Więc czekam na potwierdzenie od Lucasfilm

Re: .

SirStaniak napisał:
(...) zaś drugi o Vaderze ścigającym grupę uciekinierów z więzienia, do której należą dwie płaszczki, łowca nagród i pianista.
-----------------------

To dopiero by była reprezentacja mniejszości w filmach Oglądałabym.

Ep. IX

Przyśniło mi się dziś, że ogłosili tytuł do IX. I był jakiś dziwny, krytykowany, a dla mnie niezrozumiały. Konstrukcję porównywano w newsach do Phantom Menace.

A potem to przyśnił mi się fragment tego epizodu. Był tam Rex (jak z Rebelsów) i z kilkoma innymi znanymi postaciami (chyba m.in. Han) oraz nowymi (jakieś rodzeństwo) szukali czegoś w podziemnych tunelach. Szału nie było

Epizod IX - Budziol, mkn i AJ

Generalnie różne postacie z Bastionu + mój wujek przewinęli się przez ten sen. Byliśmy na premierze epizodu dziewiątego, tylko, że nie oglądaliśmy go w kinie. Byliśmy wewnątrz w filmie. Na początku na pewno był ze mną Budziol i mkn.

Pierwszy akt filmu to był jakiś bezsensowny crossover Star Warsów i MCU. Pamiętam, że się wkurzałem, że mieszają w ostatnim epizodzie te dwa uniwersa. I mówię:
- Wszystko okej, ale największy błąd tego filmu jest taki, że wprowadzili tu postaci z MCU.
I wtedy Budziol odpowiedział:
- Zgadzam się w 100 procentach.

Jakby za machnięciem czarodziejskiej różdżki przenieśliśmy się do innej sceny. Młody Nautolanin uczony przez Yodę. Totalnie nie ogarniał walki mieczem. Ale wszystko zostało zakłócone przez jakieś wielkiej stwory, trochę takie nordyckie idące w oddali. Wtedy odezwał się mkn: "To jest świetne. Totalnie mi się podoba."

I znowu skok. Jesteśmy w jakimś ośrodku/szkole. Mała dziewczynka blondynka leczy ludzi tylko ich dotykając. Krzyczę do AJa (mkn zmienił się w AJa) - "To jest mała Keri!". Jak już wyszliśmy ze szkoły to "mała Keri" była dorosła. Miała czerwone oczy i wszystkich nas podniosła jak kamienie wyrzucając poza terytorium ośrodka. Rzuciłem wtedy: "To jest chyba największa Moc w historii Star Wars".

Wracaliśmy szybkim krokiem (nie wiem gdzie) i mówię do Budziola, który już nie był Budziolem tylko moim wujkiem:
- Kurde to jest jakieś słabe, to chyba jest sen, a nie prawdziwy film.
- Wojtek, ja mam jutro trudny dzień, nie mów mi takich rzeczy. Idźmy dalej.

No i potem coś tam jeszcze było, ale już mi się sen rozmazywał, bo się budziłem. Generalnie ani Rey ani Kylo się nie pojawili. W ogóle masakra film, pamiętam, że planowałem wystawić 3/10.

Re: Epizod IX - Budziol, mkn i AJ

Nieźle

Re: Epizod IX - Budziol, mkn i AJ

Ej, Mossar, użycz trochę tych igiełek śmierci, co to je obecnie konsumujesz.

Jakby twój sen miał naprawdę być filmem, to byłby komedią i to taką dobrą, 7/10.

Re: Epizod IX - Budziol, mkn i AJ

Też miałam dzisiaj szalone sny, ale nie były o SW, tylko o zwiedzaniu Krakowa.

Re: Epizod IX - Budziol, mkn i AJ

Super !😀, Keri i czerwone oczy - czyli darksajdowo ! 👍. Liczę na to !. Ten ośrodek-szkoła, to może być akademia Luke`a !. C`mon Abrams, chociaż w retrospekcjach niech to będzie ! 👍👍👍

Tytuł IX

Chyba skumulowały się pragnienie poznania tytułu IX i chęć większej aktywności na bastionie, w każdym razie w końcu mogę nazwać ten sen w pełni starwarsowym. Tytuł z oficjalnej "Be babe of the Bastion" (???!), kolor napisu sw był biały. Skwitowałam to "jednak gorszy ten tytuł niż tpm". Na bastionie był już założony wątek z mnóstwem wpisów na ten temat, ale przypomniałam sobie, że muszę najpierw poinformować koleżankę, która jest bez neta (poprzedniego dnia w realu faktycznie tak napisała i że mam ją informować o wszystkim xD). Na moją wiadomość o tytule i kolorze odpisała "czemu tytuł to Eskadra łotrów?"(???), i wtedy się obudziłam, bo mi się sen najwyraźniej zgliczował...

Ep. IX

Włączam się w trend, bo i mi dzisiaj śnił się epizod IX.

Właściwie miałam doświadczenie incepcjopodobne, bo był to sen w śnie - najpierw ten o IX, a potem o tym, jak opowiadam ów sen rodzinie, by go nie zapomnieć . Niestety nie zdążyłam ogarnąć wszystkiego zanim zadzwonił budzik, ale to, co mówiłam we śnie numer #2 dobrze zapamiętałam .

A zatem mieliśmy ciąg dalszy romansu Rey z Kylem, z tym, że miejscem ich spotkania był sklep z mojego dzieciństwa - "Na Błoniu", próbowałam znaleźć zdjęcie w necie, ale nie ma. No to zatem wyobraźcie sobie mały sklepik a dookoła zupełnie nic. Stała przed nim Rey, była ubrana w ciuchy z ósemki, lecz miała fryzurę mniej więcej taką, jaka przewija się w przeciekach (co jest dziwne, bo staram się ich nie czytać). Żeby było śmieszniej, nasza panna znikąd miała uczennicę! Dziewczynkę w wieku mniej więcej 7 lat, z identycznymi szatami jak ona, rozpuszczonymi blond włosami i niebieskim mieczem. Nie wiedzieć czemu, miała na imię Lena.

Obie panie ćwiczyły walkę - mam wrażenie, że gdzieś przewinął się wątek naprawy ostrza Skywalkerów, ale nie pamiętam - gdy nagle pojawił się Kylo. Rey kazała Lenie się ukryć, co też padawanka wykonała bardzo dobrze, bo po prostu zniknęła. Rey zaczęła wydzierać się na Kyla, że muszą walczyć, by wyciągał broń, lecz ten w ogóle jej nie słuchał. Siadł, pełen melancholii, na skrzyniach przed sklepem i schował twarz w dłoniach - wtedy zobaczyłam, że zaczynają robić mu się zakola. "Adam Driver ma zakola!", myślałam sobie we śnie. Ren podniósł głowę i... zaczął śpiewać. Nie pamiętam na jaką melodię, mam wrażenie, że było to coś znanego, niemniej słowa szły tak:

Tak bardzo chcę być lordem Sithów.
Dlaczego wszyscy są lordami Sithów,
Tylko nie ja?


Połowa mojego umysłu analizowała, że przecież teraz nie mamy Sithów (i, wierzcie lub nie, ale drugi głosik odpowiedział, że już Szekspir mówił, że róża pod inną nazwą tak samo by pachniała, że to tylko nazwa), druga zaś śmiała się z tej głupoty.

Scena przeniosła się do ciemnej, mrocznej jaskini - była to retrospekcja z Kylem. Wódz (a bo zaczęłam się zastanawiać jak on właściwie rządzi teraz FO) dostrzegł w oddali zarys grupki ubranych na czarno postaci. "Rycerze Ren!", zajarałam się. Niestety, gdy Kylo się zbliżył, okazało się, że to grupa obcych. Był tam między innymi stary, ciemnoskóry Sullustanin i jeden, co wyglądał jak ten typ z "Resistance":

https://starwars.fandom.com/wiki/Orthog

I właśnie ten facet zakrzyknął:

- Mały Ben! Sto lat cię nie widzieliśmy! Jak ty urosłeś!

Nietrudno się domyślić, że miecz poszedł w ruch.

Tymczasem mała Lena trafiła (Moc wie jak) do wioski na Yavinie. Świątynie Massassich majaczyły w tle, a wszędzie było pełno błota. Dziewczynka chciała chyba odnaleźć Maz, lecz nagle na drodze pojawiło się stado obcych, które nieomal jej nie stratowało. Lena ukryła się za drzewami i tam zaczęła się przyglądać wszystkim. Oczywiście wszyscy obcy byli nowi - i byli to ludzie z głową krokodyla, lwa, tygrysa...

"No tak, Abrams nie umie robić porządnych kosmitów", pomyślałam, jednocześnie przyrzekając jednocześnie solennie, że tym razem to na sto procent żucam Star Wars.

No i potem był sen numer 2.

Re: Ep. IX

Holiday Special Strikes Back

Powinni wynaleźć urządzenie do zapisywania snów na dysku. Kiedyś chyba nawet takie opowiadanie SF w "Młodym Techniku" było.

Lub może lepiej nie

Aczkolwiek sam pomysł z padawanką jest całkiem fajny.

Re: Ep. IX

"Pomysł", ha!

Ja mam (prowadzony bardzo nieregularnie) dziennik snów, jak się obudzę, to staram się od razu zapisać. Podobno pomaga to częściej zapamiętywać.

A, zapomniałam dodać, że Kylo śpiewał do księżyca w pełni i teraz nie mogę pozbyć się tego obrazu z głowy.

Re: Ep. IX

-A, zapomniałam dodać, że Kylo śpiewał do księżyca w pełni i teraz nie mogę pozbyć się tego obrazu z głowy.

No teraz to ja też nie...

Re: Ep. IX

Nie takie fanfiki się widziało A wyglądał normalnie, czy jak elf albo wilkołak?

Re: Ep. IX

A jeszcze przy okazji

i byli to ludzie z głową krokodyla, lwa, tygrysa...

No z głową słonia już mamy, więc what the problem?

Re: Sny o SW cz.3

Nawet mnie nie dziwi, że z czwartku na piątek, gdy będzie panel o IX, śnił mi się epizod IX i że był zawodem xD Najwyraźniej nie było jeszcze premiery kinowej i było do niej raczej długo, ale jakoś latała piracka wersja skądś xD, bo jak gdyby nigdy nic oglądałam sobie ją na komputerze z reklamami (?) i zdawałam nieświadomej fabuły koleżance relację z tego.

IX to był film tylko o Luke`u i Kylo, dosłownie, a właściwie to rematch między nimi. W retro mignęła na sekundę Leia, żeby się z bratem wymienić spojrzeniami i to tyle, innych bohaterów nie stwierdzono. Luke najwyraźniej został wskrzeszony, bo nie był duchem. Panowie musieli się przez ponad połowę filmu za sobą ganiać, bo na koniec drugiego aktu doszło do kulminacji i jakiejś formy ich pojedynku (ale nie na miecze) podobnego do tego na Crait, tyle, że we wnętrzu jakiegoś statku czy pomieszczenia. Malownicze to było, bo każdy z nich umiał robić dziesiątki swoich kopii, które w nieskoordynowany sposób latały tu i tam (jak już w końcu przyśnił mi się Kylo to zmultiplikowany, czad xD), przy czym Kylo tylko swoją wersję z TLJ, a Luke był też z ROTJ czy ANH. Była scena, jak z tych dziesiątek kopii Kylo wybiega jedna wprost na kamerę z wyciągniętą prawa ręką i coś wskazuje, pewnie oryginał Luke`a, bo za chwilę w końcu się w tym chaosie odnaleźli i patrzyli na siebie spode łba. Luke wyjawił jakąś tajemnicę, bo przeskoczyło na retrospekcję z nim samym i Leią. Byli w jakiejś jaskini przed jakims zaawansowanym urządzeniem. Wyciągnął z tego urządzenia za głowę małego, żywego obcego. Hybrydę z maszyną (był mechaniczny od pasa w dół), a oczka jak furby. Było widocznie to bardzo oczywiste, bo pomyślałam "no chyba nie ma tego ukrytego w lewej nóżce", gdy Luke coś mu w lewej nóżce otworzył i wyciągnął (pewnie był w tym momencie też mój facepalm xD). I pewnie za tym czymś uganiali się w trzecim akcie, ale tego już nie wiem, bo przerwałam seans i napisałam koleżance "jestem już na drugiej godzinie i NIC" xD

Mando

Wpadłam powiedzieć, że jakoś w okolicach Celebration śnił mi się "The Mandalorian". Było tam weselisko, a na nim pełno niebieskich Togrutan z biało-czerwonymi montralami. Pamiętam, że w półśnie zaczęłam rozkminiać, że przecież to jedna z ulubionych ras Filoniego...

#StareRasy

Re: Mando

#Stare rasy, je jeszcze jakie patriotyczne

Już niedługo

Re: Mando

OK, ciąg dalszy snów serialowych. Widziałam wczoraj ten klip z Gamorrą - styl wzięty jest z serialu "Zaplątani", jeśli ktoś nie kojarzy.

https://www.youtube.com/watch?v=5p7iJKIT-E4

No i sen był o tym, że powstaje serial w tym samym stylu, tylko że starwarsowy. Nie mam pojęcia o czym, poza tym, że przewijała się jakaś laska, ale obudziłam się przeszczęliwa, że seria będzie taka ładna!...

Do czasu aż zdałam sobie sprawę, że to tylko sen.

Re: Sny o SW cz.3

Tym razem trailer IX, w którym było białe lamborghini.

Re: Sny o SW cz.3

Z Benkiem, który gonił złomiarkę po pustyni

Re: Sny o SW cz.3

Nie wiem, kto był w środku, a lambo rozbijało się w przybytku FO, może to było Supremacy. Niemniej sensu brak.

Re: Sny o SW cz.3

Re: Sny o SW cz.3

Śniło mi się, że byłam jskimś szpiegiem na urodzinach jakiejś imperialnej księżniczki w pałacu na Coruscant. Bawiłyśmy się świetnie, wykonując z nią i z dwójką jej kolegów skomplikiwany plan ośmieszenia jej złej macochy za pomocą zjedzenia biedronki i pisania po niebie śluzem wyciśniętym z rogu jakiegoś pokemona :x raz po raz któreś z nas łapała służba i chciała zwolnić albo wywalić (bo część z nas niby tam pracowała) ale księżniczka nas broniła. A potem macocha zmieniła się w Imperatora :O który sam chciał zniszyć swoje imperium, biegając po piętrach pałacu i rozszyfrowując zagadki, które miały zniszyć budynek. Raz ktoś go złapał i zamienił w szczura :O ale uciekł, przemknął między biurkami innych pracujących szczurów i udało mu się rozszyfrować ostatnią zagadkę, zaprojektowaną przez jego babkę drzwi się otworzyły, ja - czyli Palpatine - dałam nogę, prawie wyrzuciłam jakiegoś namolnego urzędasa przez okno xD, przeżyłam jazdę windą z czymś, co wyglądało jak banda Jawów, tylko niższe, fioletowe i w grupie wydawały dźwięk reklamy jakichś smacznych rzrczy, którymi niby można się w tej windzie częstować... nie można, musiałam stać w kimś nos w nos.
A na parterze już cała banda uwolnionych pracowników wychodziła na zewnątrz na recepcji siedziała Cathia ze Star Wars Extreme :O ale nie próbowała mnie zatrzymać, jak przebiegłam przez barierki ochrony i wypadłam na zewnątrz, ciesząc się jak durna, bom wolna

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.