Forum

Najsmutniejsza chwila

Niejestem pewna, czy ten temat był już kiedyś poruszany. Jeśli tak to możecie rzucić mnie na pożarcie Sarlaccowi, a jeśli nie to proszę odpiszcie. Pytanie moje brzmi :
Jaka jest wg was najsmutniejsza chwila w SW?? Moim zdaniem najsmutniejsza chwila to jak w ROTJ podczas lądowej części bitwy o Endor ginie jeden z Ewoków zastrzelony z działa AT-ST(Mam nadzieje, że wiecie , o którą chwilę mi chodzi )

Wiem :D

I tez powiem, ze jedna ze smutniejszych chwil Łezka się w oku kręci, gdy oglądam ten moment Tak samo, jak wtedy, gdy Maul przebija mieczem Qui-Gon Jinna

.....

Tak samo mnie.

to zależy... :)

w TPM jak giną Qui-Gon i Maul... a także jak Anakin żegna się z mamą...

w AOTC Jak Shmi umiera... i Jedi...

w ROTJ... chlip chlip! Biedne Ewoki!!! zawsze się rozpłakuje I jak ginie Vader...

bo domyślam się że chodzi o to jak AT-ST strzela... 2 Ewoki się "wywracają" i jeden Ewok wstaje.. a drugi nie...


Natomiast najbardziej emocjonująca scena...
I am Your Father

Przyznaje rację

Jest to najbardziej emocjonująca scena

tiaa...

o taak, zgadzam się z tym ostatnim
zdecydowanie to najbardziej emocjonująca scena !
chociaż dawno nie oglądałam tego epizodu; p
(ogólnie oglądam teraz wszystkie na TVP2)

zamrożenie

biednego Hana - Ceta coś o tym wie

i może nie smutna ale nastrojowa i nostalgiczna scena palenia Vadera na końcu ROTJ...

no i może jeszcze śmierć Keiry

zamrożenie

faktycznie pierwsze pare razy ogladajac to moze uroniłam łezkę nawet ,ale do czego ja sie przyznaje Bogowie uczuć nie mają

scena pozegnania i słynnego "i love u" "i know" rozwniez była smutna, jednak najbardziej poruszyła mnie końcówka TESB - zawsze mnie rusza - bo jest przepełniona nadzieją ze bedzie lepiej

mały update

teraz z NT najsmutniejsze scena to Order 66 ...
a z OT zostaje przy Hanie i samej końcówce filmu TESB.

Najsmutniejsze:

e1- Anakin zegna sie z matka
e2- smierc Shmi
e4- scena w sokole tez po smierci Obiego, moim zdaniem "skopana" w
e1-Padme i maly Anakin
e5- zamrozenia Solo
e6- smierc Ewoka i Vadera.

zdecydowanie

śmierć Yody w ROTJ! teraz już w sumie żadnej sceny za smutna nie odbieram, bo po prostu wszystko znam, ale jak oglądałem pierwsyz raz to mnie scena ze śmiercią Yody poruszała!!! Więc stawiam na Yodę

Jak dla mnie...

to najsmutniejsza jest scena gdy Vader pomaga wykonać Imperatorowi ostatni w życiu skok na bungee i uświadamia sobie że nie założył mu gumy... - bo wiecie bez gumy jest niebezpiecznie

No jasne, że myślałem o gumo-linie do skoków wy świntuchy

MOJA SMUTNA SCENA:

bezkonkurencyjnie moment w ROTJ kiedy Luke walczy z Vaderem, Vader traci ręke i wydaje z siebie krzyk. Kilka chwil potem wywala imperatora (ach ten chełm rażony prądem ) i umiera. (chlip chlip)

cóż...

to ze stratą reki )) też mnie rozkleja... później tak smutno dyszy...

Oj wiele tego było....

Najsmutniejszą sceną jest śmierć Rankora w Jabba`s Palace
A tak na serio to scena z TPM w której mistrz Qiu-Gona oddaje ducha swego na rękach Kenobiego...ileż razy ja to widziałem...

Rancor

uwirz mi lub nie ale mnie bardzo zasmuciła śmierć rancora w Opowieściach z Pałacu jabby, naprawdę tam to jest super pokazane tak z innej perspektywy!!!

Mam coraz mniej

na czytanie książek z powodu nauki... BArdzo chętnie bym przeczytał OPowieści z Pałacu JAbby bo słyszałem że naprawdę warto...

Rancorn woła pomocy!

Rancorn wiadomo , że niema szans z Lukiem bo ten wymyśla pomysły
na poczekaniu i wogule nie lubie jaby.

Smierc

Admirala Thrawna. Zawsze ten moment mnie rozczula...

tak

podła zdrada istoty niższej.

Ciezko powiedziec

ale chyba smierc Yody.

hmmm

taak... wiele tych smutnych momentów mamy w SW...

najsmutniejsze są rzeczywiście w E6 - po kolei - śmierć Yody, potem umiera ten biedny Ewok, a na koniec Anakin

w EU najsmutniejsza jest śmierć Chewiego, do tego Salvatore ją tak opisał... autentycznie mi łzy z oczu poleciały jak to pierwszy raz czytałem...

Jabba

Bardzo smutna jest scena, w której Leia dusi biednego, niewinnego Jabbę. Chociaż z drugiej strony na upadku Jabby skorzystał Talon Karrde, co trochę mnie pocieszyło.

Moje

- Zdrada Vadera - i zabójstwo Imperatora . - ROTJ
- Ewakuacja Bastionu - Heretyk Moc
- Znisczenie pomnika Palpatine`a - koneci ROTJ SE
- propaganda na Coruscant, Bespin czy Tatooine - ROTJ SE - w koncu jak wiadomo, Coruscant jeszcze przez dlugi okres była Imperialna
- Szturmowiec klęczący przy swoim zabitym przez terrorystów (rebeliantów) koledze - ANH.
- Terrorysta zabijający Pietta - i niszczacy Egzekutora. - ROTJ

Jak widać ROTJ jest w moim odczuciu najsmutniejszym filmem z sagi

a wiesz Lordzie

mówiąć swoje smutne sceny wymieniłeś przy okazji akty teroryzmu rebeli

1.Zniszczenie pomnika Imperatora- Rebele niszczą dzieła publiczne
2.Propaganda- imperium jeszczedługo nie padało a ci już robili impreze, czyli jawny strajk :d
3.Szturmowiec klęczący- rebele mówią że imperium zaboja bez powodu (że niby Aldeeran ) a sami zabijają imperialnych.
4.Terorysta niszczący egzekutora- nie wiem czy Lord miał na myśli tą samą scene ale jeżeli tak to każdy pamięta chyba co się stało 11 września tak samo jak wtedy tak w ROTJ jakiś terorysta staje się kamikadze.

Punkt 4...

...po prostu Rebel Stracił panowanie nad swoim Mysliwcem, nie miał kwalifikacji do Latania

no i co z tego!

mógł jakoś wykierować czy coś! Ską wiesz czy tacy urzędnicy nie mają rodzin

Na ISD...

urzednikow nie bylo, sami zolnieze, ktorzy byc moze mieli Rodziny. A ten Rebel... panikarz i tyle... Imperialni tez nie lepsi, mogli go wiązką sciągającą złapać

nie mogli

bo jak leciał ten statek to oni się obrucili w ostatnim momencie.

E tam...

...emiterów Promieni ściągających mieli na pewno wiecej niz jedno i zapewne z kazdej strony statku

no tak

nawet jeśli to muszą je wpierw włączyć a tak z zaskoczenia to niezdążyli

A nie...

...powinni byc w pogotowiu, skoro wokolo tyle sie dzialo?

No i co z tego...

to tylko pokazuje jakim bublem był ISD
Już od dawien dawna statki mają zapasowe sterownie, a w razie takiej potrzeby można nim sterować bezpośrednio z maszynowni. To kpina, żeby taka mała łupina mogła stać się przyczyną katastrofy tak gigantycznego statku. To tak jakbyś latawcem zatopił lotniskowiec USS Enterprise

dokładnie!!!

zgadzam się z tobą w 100% co to w ogóle za kit z tym zniszczeniem ISD był to trudno opiać, a porównanie z latawcem i USS Enterprise jest idealne!!!

jak tak panowie mogą :P

proszę samemu spróbować ominąć myśliwiec- kamikadze kiedy jest kilka metrów przed statkiem

problem w tym...

że to rozhetrmetyzowało mostek, gdzie znajdowały się urzadzenia do sterowania statkiem

Mi nie chodzi o to...

Nie ominiesz, ale... on zniszczy mostek i tyle , Statek jest nadal sprawny. Stanowisko dowodzenia przenoszę do sterowni awaryjnej, a na dowódców są wyznaczani najwyższi rangą sposród ocalałych. A jak zniszczeniu ulegnie i to miejsce, to statkiem da się kierować jeszcze bezpośrednio z maszynowni. To żadna nowość, poczytaj o IIWŚ na możu.

Po pierwsze

jaki geniusz inżynierii i planistyki wybudował mostek w tak newralgicznym i wystawionym miejscu, no i nie mówcie mi,że dlatego, zeby dowódca miał ładne widoki na kosmos (i tak wszystko sterowane było czujnikami). Czemu mostek nie był gdzies schowany na maksa wewnątrz statku?

Po drugie czemu nie było zapasowego centrum sterowania, jak mówi Rumcajs??? Mogłoby być nawet sterowane na autopilota!!!

tyle, że latawce

nie wybuchają po zderzeniu ze USS Enterprise...ale faktycznie, mało to realistyczne...ale jeśli dwie torpedy mogą unicestwić stację, która ma (nie pamiętam na pewno) ze 180 km, to niczemu się nie dziwię...

To jest STAR WARS :D

Nie wszystko musi byźć do końca realne

...

mnie sie wydaje ze srednica to 160 km.

mniejsza

z tym i tak sporo

Najgorsze

jest to, zeby uczcic terroryste, nazwali przechwycony ISD Arvel Crynyd. Totalny brak szacunku dla zolnierzy Executora.

Tak naprawdę to najsmutniejszym momentem...

są napisy końcowe w ROTJ. Cy nikogo nie napawa smutkiem fakt, że to już koniec, że więcej (podobno) mie będzie ?!

nie :P

Smutkiem napełniąś mnie napisy EIII. Wtedy pomyślę: "ach i saga wreszcie dopełniona"

Koniec?

Jesli już smutny koniec to tylko książki Jak kończe czytac to mnie taki smutek ogarnia... i co teraz bede czytal?...

w takich sytuacjach

sięgam po nstępną książke SW lub lekture

Ja tez...

...jak mam, ale jak zabraknie?? Włos sie jeży na głowie....

najbardziej wzruszające...

e1 - pożegnanie Anakina i Shmi
e5 - zamrożenie Hana () i końcówka walki Vadera z Lukiem
e6 - poświęcenie Ewoków i ostatnie chwile Vadera

a w EU dużo takich momentów, wyliczać by długo można...

DLa mnie taka NAJ

smutniejsza scena to w ROTJ gdy Gdy Vader ginie. Tam jest taki smutyny motyw muzyczny. Chyba o tą scene tez chodziło Jagged`owi jak pisze wyzej.
A jak w ksiązce to bym napisał z Wektora Pierwszego gdy Chewie ginie a dokładnie gdy ryczy na spadający na nich ksiązyc czy satelity juz nie pamietam co to było

ja tam prawie sie poplakalem

na ROJT gdy luk zegna sie ze swoim ojcem na endorze wzruszajaca scena


Smutne....

Najsmutniejsze było to, gdy w ROTJ zginęła jedna z tancerek twi`lek z rąk Jabby. Smutne...

w sumie

ta scena najbardziej mnie poruszyła jak przeczytałam "opowiesci z pałacu jabby"
tam to jest dopiero opisane
ale szkoda zielonej szkoda -musieli jakos pokazac ze Jabba to podły typek eh

Najsmutniejsze...

... to kiedy Boba Fett wleciał w RotJ do Sarlacca... i AotC - kiedy Jango stracił głowe a Boba... brak mi słów... smark...

Gwiezdne Wojny uśmiercają dużo postaci...

E1 - Darth Maul, Qui-Gon Jinn, parę Gungan i ludzi z otoczenia królowej Amidali i na deser śmierc niektórych zawodników na Tatooine oraz Nemoidanin, którzy giną na wskutek wybuchu reaktora statku Federacji Handlowej.
E2 - Shmi Skywalker, Jango Feet, kilkanaście Geonosian i Jedi, gromada Tuskenów, Zam Wessel i pozorantka krolowej Amidali ze świtą na początku filmu.
E3 - Mace Windu i Hrabia Dooku na 100%
E4 - Obi-Wan Kenobi, Tarkin, Greedo i parę pilotów X-wing. Na dodatek masakra Jawów i zagłada Alderaan, gdzie zginał na pewno Bail Organa
E5 - Dwóch admirałow Imperium uduszonych przez Vadera, Wamp na Hoth... To chyba epizod bez śmierci....
E6 - Vader, Imperator Palpatine , Piett, Jabba i Bib Fortuna ze świtą, Boba Feet, Rancor, Yoda i parę Ewoków.
Do tych epizodów, musimy też doliczyc szturmowców, zarówno pod rozkazami Republiki i Imperium.

Hmmm...

Emperator, przeczytaj ,,Opowieści z Pałacu Jabby`` a dowiesz się, że Bib wcale nie zginą, tylko uciekł z tej barki tuż przed eksplozją

Parę poprawek

Ja bym dodał tu jeszcze ludzi służących na obu DS`ach, a w E3 zapomniałeś o Zakonie Jedi, w E5 o Yodzie.
Co do Boby Fetta - Jeśli sugerujesz sie filmami, to masz rację, zginął. Taka jest wizja Lucasa. Ale jako fan EU to się tu nie zgodzę. Boba Fett chyla sobie wesoło jeszcze w NEJ

Taaa...

...śmierć Ewoka jest bardzo wzruszająca, ale porównajcie sobie ile trwa (na ekranie) jego śmierć, a ile śmierć milionowej obsady GŚ. Nie żebym był Imperialem, ale trochę to niesprawiedliwe.
Jeśli chodzi o najbardziej wzruszającą scenę, to nie mam pojęcia, ale zawsze mam depresję przez cały dzień jak zobaczę, jak obalają pomnik Palpiego. Po prostu chodzi o to, że jak człowiek zda sobie sprawę, że to był dopiero początek (chodzi o EU) to nagle tak się dziwnie czuje...

te, Corran, miło że wpadłeś ;P

wracając jednak do rzeczy, to doszedłem do wniosku, że cholernie zmuszające do myślenia jest to, jak wszyscy się cieszą, wiwatują, puszczają sztuczne ognie, Luke Han i Leia and co się cieszą, tańczą, a w konfrontacji z EU to dopiero początek....początek awlki, trudów, początek smutku spowodowanego śmiercią bliskich...

Młody Chissie...

...udało ci się wzruszyć zatwardziałe serce Korelianina...
A tak na temat, to mam nadzieję, że najbardziej wzruszający będzie koniec EIII: upadek Anakina, ukrycie przed nim jego dzieci.

U mnie...

...to wygląda tak-
TPM:
-nie ma tam nic co by mnie poważnie zasmuciło
AOTC:
-Smierć Shmi
ANH:
-sceny tuż po śmierci Obiego, reakcja Luke`a
No i teraz najważniejsze...
ESB:
-tortury Hana i scena gdy wrzucają go potem do celi, w której siedzieli Leia i Chewie
-zamrożenie Hana
-scena w której Luke`owi nie udaje się podnieść X-winga z bagna i Yoda, taki mały i niepozorny, dokonuje tego sam. Luke wraca wtedy i mówi: "Po prostu nie mogę w to uwierzyć", a Yoda spuszcza smutno głowę i mówi cicho: "I dlatego ci się nie udaje."
ROTJ:
-wszystko co w tym epizodzie dzieje się między Lukiem a Vaderem; od poddania się ojcu, poprzez rozmowę w sali tronowej, pojedynek, poświęcenie się Vadera, ich ostatnią rozmowę aż do spalenia na stosie.
Śmierć Ewoka ruszała mnie jak byłem mały, teraz już nie.

Dla mnie...

Śmierć Ewoka do tej pory mnie rozczula. Biedny Ewok... (również ten co przeżył)
Pamiętam, że za pierwszym razem śmierć Qui-Gona i Shmi wywarły na mnie bardzo duże wrażenie. Szok! (aż poczułam zakłócenie Mocy )
Ale ja nigdy nie płacze na filmach. Za to moja koleżanka jak była 5 raz w kinie na TPM, popłakała się jak umarł Qui-Gon i już płakała do końca filmu.

minireaktywacja? ;)

Wiecie, jak z moją mamą oglądałem TPM, to kiedy Shmi się z Anniem rzegnała to się rozpłakała (ja zresztą też ) ale jak palono Qui-Gona... ja ryczałem jak bóbr, a ona nic! pytam się dlaczego? a ona na to że to bzdura... no comments

PS. Jak Shmi zginęła to też płakała



Dla mnie nadal najsmutniejsza chwila to ta w której giną Jedi... aż się boję co to będzie w E3... normalnie w kinie całą salę zatopię...

Oczywiście

rozwalenie pięknej pierwszej Gwiazdy Śmierci, a wraz z nią genialnego i wspaniałego Tarkina

Bardzo

za to optymistycznymi i poprawiającymi humor scenami były te, w kórych roboty mordowały j*****ch Gungan.

Hazar

podejrzewam, że bardzo by ci się spodobała jedna z plansz komiksu "The New Face Of War", na której w bardzo malowiczy sposób sa pokazane trupu gungan...

To

niewątpliwe dzieło. ale zamiast oglądać trupy Gungan wolałbym WCALE ich nie zobaczyć.

Najsmutniejszą

sceną z SW, jest śmierć Vadera w ROTJ, oraz śmierć Qui-Gona, popłakałam się gdy oglądałam to po raz pierwszy.

taaa

numer 1 to śmierć Vadera... Tyle razy to oglądałem a wciąż potrafi mocno wzruszyć. Niesamowita scena...ściągnięcie maski, pożegnanie się z synem i przyznanie racji co do dobra tkwiącego w Vaderze

trudny wybór

uduszenie Jabby jest smutne, smutne są też sceny z Jar Jarem, ale to tak za całokształt.

Re: trudny wybór

Kell_Tainer napisał:
smutne są też sceny z Jar Jarem
-----------
I to powiedział facet z Ewokiem na avatarze

Od...

...Ewoków proszę mi się odczepić

racja!

Wicket rządzi! Poza tym ewoki są świetne. Zwłaszcza komandosi Ewok Assasination Team. Mają doskonały sprzęt - śmiercionośne włócznie i gryzą w łydki! Beware Imperial Troopers!

Tja

ale Gunganie ci się nie podobają Gdzie tu logika

P.S. Żeby nie bylo ja nie mam nic do Ewoków czy Gungan

no bo

Ewoki są śliczne, małe, włochate, słodkie, zabójcze, potrafią wyrwać komuś serce i zjeść je na jego oczach. A Gungunie (na przykładzie Jar Jara)? Oni są niezdarni, dziwnie chodzą, wyglądają jak żaby które ktoś nauczył chodzić i dorobił wieeelkie uszy <naprawdę nothink personal>. Beznadzieja

Bo ja wiem

to ze Jar Jar był taki a nie inny to nie znaczy ze cała raza jest taka Przeciez armie mieli

I cała

armia chodziła jak debile i "śmiesznie" (raczej żałośnie) mówiła.

O w morde

ty słyszałes jak kazdy gadał Aleeeeee ty chyba jakąś rozszerzoną wersje TPM ogladsałeś !!!

A Ewoki?

Ewoki nie miały doskonale wyszkolonej i uzbrojonej armii? Pokonały całą bazę pełną elitarnych szturmowców. Gungan to one zjadają na śniadanie Tak btw ciekawe jak wyglądałaby bitwa Ewoki - Gunganie. Oczywiście stawiałbym na włochate bestie

dla

mnie śmierć Yody.

hmmm...

dla mnie na pewno śmierć Vadera i Qui-gona... oraz tych ewoków w ROTJ

pewnie nie bede oryginalny

ale dla mnie rowniez najsmutniejszy jest moment smierci anakina, oraz rozmowa luka i lei to tez nie jest wesole.... zobaczymy czy smierc padme pobije swym smutkiem w/w

Najsmutniejsza?

Jak dla mnie śmierć Obi Wana

Wicie co jest też smutne?

Gunganie, bo Gunganie w SW pokazują jak nisko może upaść ktoś na tyle genialny żeby wymyślić starą trylogię, albo raczej co wielka kasa i chęć zdobycia jeszcze większej kasy może zrobić z kimś tak genialnym.

Co racja to racja

z tego punktu widzenia zarówno Gunganie jak i w mniejszym stopniu Ewoki to najsmutniejsze aspekty filmowej sagi

Ewoki

jeszcze nie są aż tak beznadziejne, bo się nie odzywają zbyt dużo.

Hazar

a ty weź wytłumacz mi chciaż co ci się w Gunganach nie podoba

???

dlugie uszy, wada wymowy, fajtlapowata postawa... a wlasciwie to co moze sie w nich podobac ?

Popatrz trochę

wyżej! Tam jest napisane co nie podoba mi się w gunganach, ale wyjątkowo napiszę to jeszcze raz WIELKIMI LITERAMI W GUNGANACH NIE PODOBA MI SIĘ: DEBILNA MOWA, ŁAŻENIE JAK DEBILE, "PRZEŚMIESZNE" GAGI Z JAR-JAREM, DEBILNY WYGLĄD ITD.
Zrozumiałeś?
nie?
to powtórzę

W GUNGANACH NIE PODOBA MI SIĘ: DEBILNA MOWA, ŁAŻENIE JAK DEBILE, "PRZEŚMIESZNE" GAGI Z JAR-JAREM, DEBILNY WYGLĄD ITD.

teraz zrozumiałeś?
nie?
to przeczytaj jeszcze z 4 razy.

Eee...

Bez przesady! Jar Jar nie ma się podobać, tylko rozśmieszać wyglądem i tym że jest żałosny... Gungan trzeba brać na wesoło, a nie oceniać...
Swoją drogą to moja ulubiona postać po C-3PO.

Nie mam pojęcia czy ktoś to widział, ale tu jest link z Jar Jarem...
http://www.starwarsspoofs.com/jarjar.html

Ja

podzielam zdanie Hazar_Chaala Gunganie są debilni, ale nie aż tak jak Ewoki (bez obrazy ) ale przez to ROTJ jest mocno przegięte

Nie

to ewoki są mniej debilne niż Gunganie, którzy są tak kretyńscy, że psują całe TPM i AOTC.
Teraz wytłumaczę dlaczego uważam, że nawet ewoki są lepsze od gungan:
1. Ewoki się (prawie) nie odzywają.
2. Ewoki są tylko w jednym epizodzie
3. Ewoki mówią w swoim języku, a nie w "śmiesznej" odmianie Basica
4. Ewoki są okrutne, a Gunganie tchórzliwi
5. Ewoki są po prostu częścią świata SW, a Gunganie jakoś nie pasują. Nie wiem czemu, ale nie mają żadnego klimatu, a Jar Jar został dodany, chyba po to żeby przyciągnąć do kin dzieci poniżej 4 roku życia, bo mnie jakoś dowcipy z pierdzeniem nie śmieszą.

Re: Nie

Hazar_Chaal napisał:
4. Ewoki są okrutne, a Gunganie tchórzliwi
-----------
Patrz bitwa o Naboo w ktorej walczyła Gungańska armia...

Tak

a czemu się poddali? Ewoki walczyły do końca.

Poddali

się ob Jar Jar to ofiara losu i nie potrafił dowodzić nie wspominajac o przewadze liczebnej i technologicznej Federacji. Ale fak Ewoki walczyły do konca a Imperialni się poddli...

Po pierwsze...

...Imperialnych było mniej, po drugie, Ewoki były na swoim terenie, po trzecie, tym terenem był las, gdzie miały mnóstwo miejsca na zasadzki i kryjówki
A jeśli chodzi o Droidy, to było ich więcej, Gunganie nie byli na swoim terenie, i chociaż byli lepiej uzbrojeni d Ewoków, wyszli na łąki, gdzie nienawykli przebywać, a co dopiero walczyć, i choć radzili sobie dzielnie, to jednak ulegli
PS. Dobry dowódca wie, kiedy się poddać.
PS2. Pomimo poddania się, wykonali jednak do końca zadanie odwrócenia uwagi Federacji od Theed.

Wyszli na łąkę

sam wytykasz wady cieniarskiego scenariusza TPM. Przecież to kompletny idotyzm dwie armie ustawiły się natarły na siebie z dwóch stron równej łąki. Zero taktyki, zero jakiejkolwiek myśli gdzie było wsparcie z powietrza? Ewoki zastawiały pułapki, zachodziły Imperialnych od tyłu, a duni, kretyńscy, żałośni gunganie staneli naprzeciwko żeby łatwiej było ich wystrzelać. Kto kazał im walczyć na łące? Przecież chyba nie skontaktowali się z Federacją i nie powiedzieli, że o którejśtam godzinie mają przyjechac na drugi koniec łąki. A mianowanie Jar JAra generałem tym bardziej dowodzi kretyństwa Gungan. Poza tym co to za system awansów gruby idiota (boss nass) powiedział Jar Jarowi jesteś generałem i było załatwione i w tak, krótkim czasie wielka pozbawiona komunikatorów armia wiedziała już kto jest jej generałem, który i tak nie różnił się od nich niczym oprócz tego, że stał bardziej na przedzie. I jeszcze jedno: co to za armia bez mundórów?

Dzwonić...

nie musieli, Federacja miała cały sprzęt, skanery itede.
I wcale wad nie wytykam, one są wadami w twoich oczach tylko. Gunganie innej taktyki nie znali wtedy, mieli mało doświadczeń. Pozatym, walczyli w ten sam sposób, lub podobny, jak starozytni Grecy. (Grecy to idioci?)
Kto kazał im wyjść na łąkę? Potrzeba chwili. Gdyby sobie czaklai w lasach na federacje, to pomyśl, co by się w Theed stało. Amidala zaprosiłaby oczywiście Gunraya i maula na Herbatkę, i otruła by ich? :> jak pisałem powyżej, Gunganie musieli odwrócić uwagę Federacji, to było ważniejsze niż wymyśla taktyka. Choć to też była taktyka. Wywabili poprostu Federacje z Theed.
I skąd wiesz, jak króki czas to był? Przecież tam minęło więcej czasu niż upłunęło filmu :> I skąd wiesz, że nie mieli komunikatorów? Pozatym, musieli zebrać armię wcześniej niż tuż przed wyjściem na łąkę, więc czasu mieli pod dostatkiem na poinformowanie innych Gungan.

Mundury

-I jeszcze jedno: co to za armia bez mundórów?
---
Nie szata zdobi człowieka - mundur nie ma żadnego znaczenia , w żaden sposób nie świadczy o kwalifikacjach żołnierza.

PS> Wyjątkowo ciekawa dyskusja

Re: Wyszli na łąkę

Hazar_Chaal napisał:
staneli naprzeciwko żeby łatwiej było ich wystrzelać.
A zaówazyłes że mieli generatory osłon

Przecież chyba nie skontaktowali się z Federacją i nie powiedzieli, że o którejśtam godzinie mają przyjechac na drugi koniec łąki.
federacja zaóaważyła ruchy wojsk Gungan więc wysłała swoje wojska aby nie dopuścić ich do Theed

(boss nass) powiedział Jar Jarowi jesteś generałem i było załatwione i w tak, krótkim czasie wielka pozbawiona komunikatorów armia wiedziała już kto jest jej generałem

[cytatI jeszcze jedno: co to za armia bez mundórów?[/cytat]
Faktycznie... to ze wszyscy wojskowi Gunganie są inaczej od cywilów ubrani wcale jeszcze nie oznacza ze to sa mundury...

Inaczej od cywilów? I co z tego?

W ksiązce Gwiezdne Wojny Część pierwsza jest napisane: "...żołnierze sami muszą zapewnić sobie mundur, toteż w ICH SZEREGACH WYSTĘPUJE PEWNA RÓZNORODNOŚĆ" przecież rożnorodność zaprzecza definicji munduru jako "ubioru o ustalonym wyglądzie (Słownik współczesnego języka polskiegho)"! Jeśli armia jest ubrana różnorodnie to znaczy, że nie ma mundórów. Poza tym co zamierzali czekać za tym polem w nieskończoność? Przecież prędzej, czy później zabrakłoby energii i pole by padło (lub zostałby zniszczony generator jak w TPM) co świadczy o głupocie Gungan skoro byli mniejsi liczebnie i gorzej uzbrojeni czemu nie próbowali jakiejkolwiek taktyki która mogłaby to niwelować tylko stanęli na środku pola.

"odwrócić uwagę"

to znaczy dać się rozstrzelać? Starożytni Grecy walczyli z przeciwnikami uzbrojonymi podobnie do nich, a tu proce i katapulty vs czołgi repulsorowe, blastery i ogromna przewaga liczebna.

Powiedzmy

sobie szczerze. Sami Gunganie czy ich armia nie ma teraz znaczenia jeśli chodzi o taktyke. pamiętaj kto nimi dowodził...
A mundury... no cóż Ewoki w tym wzgledzie są jeszcze gorsze

Ale u ewoków

nie nazywali tego "grand army".

A

to niby skąd wiesz hę

No przynajmniej

nikt tego nie powiedział, a poza tym ewoki były sprytne i okrutne, a nie stały jak jakieś łajzy na łączce.

Tjaaaa

a znajdź mi na Endorze łąke

Ale na

naboo były nie tylko łąki i te łajzy nie musiały stać na łące.

Ewoki...

...wogóle armii nie miały, to wszystko to raczej myśliwi.
A wracajac do mundurów. Co ci ich brak przeszkadza? Rycerze średniowieczni tez nie mieli mundurów, już nie mówiąc o ich zupełnym braku u robotów.
A co do katapult i proc, to jednak były bardziej zaawansowane niż Ewockie łuki i skrzały kamienie i belki. I w pewien sposób równoważyłyby się z czołgami i blasterami, gdyby Gungan było więcej.
Co do wystawiania się na strzały, to jak ktoś nie ma innej możliwości, to chwyta się nawet tak rozpaczliwego ratunku, jakim jest stanięcie w polu naprzeciw przeważającej siły wroga.

Łąka...

...musiały. Ponieważ musiały akurat wtedy odwrócić uwagę Federacjii od Theed, a nie tydzień później.

Faktycznie

no i o tym ze Jedi czy Sith tez mundurów nie mieli nie wspomne... Ciekawe czymu hazar się tego nie czepiasz co ? Ty po prostu masz jakies uprzedzenia do Gungan i całego TPM...

Tylko

że oni najpierw byli w lesie tamtego dnia. Nie musieli nigdzie leźć, a w lesie:
1. W lesie liczebna przewaga robotów nie byłaby tak znacząca, bo musieliby się rozdzielić.
2. W leie gunganie mogliby się pochować i walić tymi kulkami (które też są beznadziejne) w roboy z ukrycia.
3 mieliby jakąkolwiek osłonę poza ta żałosną tarczą, przez którą roboty zwyczajnie przechodziły.

Las

jestem niemal pewien ze Federacja po prostu by ten las zbombardowała (najszybsze i najskuteczniejsze rozwiązanie) więc wiele by to Gunganom nie pomogło...

Jedi

nie byli armią do ciężkiej choroby sithowie też tzn. wtedy jak mieli jeszcze armię ta armia miała mundury, ale w czasach TPM sithowie nie mieli własnej armii.

Oprócz...

...tego, co podał Strider, dodam, że Gunganie mieli też całkiem dobre tarcze osobiste

Skoro federacja mogła zbombardować

mogła zbombardować las to czemu nie mogła zbombardować tej łąki, na której łajzy stały w zbitych szeregach i ogień z okrętów na pewno rozwaliłby te ich nędzną tarczę. To tylko jeszcze jeden dowód braku logiki w TPM.

Możliwe

ale tak właściwie to coś ty się tak qrde tych mundurów uczepił co Wydaje mi sie że po prostu wytykasz co się tylko da...

gdyby

TPM było po prostu jakimś sobie filmem to bym je olał, ale wkurza mnie to, że ludzie łącznie z jego autorem nazywaja je częścią SW.

Re: Skoro federacja mogła zbombardować

Hazar_Chaal napisał:
mogła zbombardować las to czemu nie mogła zbombardować tej łąki, na której łajzy stały w zbitych szeregach i ogień z okrętów na pewno rozwaliłby te ich nędzną tarczę. To tylko jeszcze jeden dowód braku logiki w TPM.
-----------
Ehh a czemu nad Yavin IV nie przyleciało kilka niszczycieli i nie zbombardowali bazy rebelii A czemu na Endorze dopuszczono rebaliantów tak blisko generatora pola A czemu Imperator pozwolił sobie wykraść prawdziwe plany DSII zamiast jakiś fałszywych Qrde w tej OT to jest dopiero brak logiki...

O kurde

te rzeczy działy się w wyniku np. tego, że vader chciał złapać Luke`a (endor)kradzieży (plany) czy chęci zademonstrowania potęgi DS i zbyt dużej wiary we własne możliwości, oraz tego, że skąd mieli wiedziec, ze przyleci Skywalker i dzięki mocy trafi do szybu? Nie ma żadnego powodu, dla którego okręty federacji nie miały ostrzelać Gungan.

Re: O kurde

Hazar_Chaal napisał:
skąd mieli wiedziec, ze przyleci Skywalker i dzięki mocy trafi do szybu? Nie ma żadnego powodu, dla którego okręty federacji nie miały ostrzelać Gungan.
-----------
A skąd Gunganie mogli wiedzieć że droidy podczas walki zniszczą generatory No i nie ma żadnego powodu dla którego DS nie mogła miec eskorty w postaci kilku niszczycieli...

Nie wiem skąd

Gunganie mieli cokolwiek wiedzieć, ale to że przylatuje sobie malutkim myśliwcem ktoś kto włada mocą jest czymś nieprzewidzianym, a logiczne jest wspieranie własnych wojsk np. bombardowaniem.

Hmm

zgrabnie unikasz tematu błędów w OT Moze jeszcze powiesz mi ze eskorta składająca się z choćby paru niszczycieli jest nielogiczna Gdyby te niszczyciele były nad Yavin to Rebelianci nie dolecieliby nawet do DS...

Niszczyciele

były pewnie w miejscach gdzie były potrzebne, a nikt nie przewidział, że ktoś będzie na tyle szalony żeby zaatakować kilkoma myśliwcami stację wielkości małego księżyca, a bombardowanie i wsparcie własnych wojsk jest oczywistą częścią walki.

BUAHAHAHA

chcesz mi wmówić że Wspaniałe Potężne Imperium nie miałoby trzech niszczycieli które mogłyby wspierać swojej stacji bojowej na pokładzie której znajdował sie jeden z najwybitniejszych umysłów wojskowych Imperium i Lord Sith Hehehe to mnie teraz ubawiłeś Nie moge Hehehehe Hihi Imperium nie miałoby z trzech niszczycieli Hihihihihi

A co by

niszczyciele poradziły na myślwce? Gwiazda Śmierci sama potrafiła się bronić, ale nikt nie przewidział, że ktoś się porwie na atak myśliwcami.

Co ?

Np. to że myśliwce które wystartowałyby z ich pokładów zdążyłyby dośc szybko przechwycić rebeliantów. No a co do tej obrony to efekty tego jak Gwiazda Śmierci sama potrafiła się bronić mieliśmy okazje ogladac nawet dwa razy...

a gwiazda

nie miała swoich mysliwców? Po prostu gdyby nie to że do rebelii przypałętał się chłopek z Tatooine, który użył mocy i trafił gwiazda byłaby nie do ruszenia.

To nie tego...

...farmera wina, tylko `Genialnego stratega` Tarkina, który zabronił swoim myśliwcom wystartować, w związku z czym wystartowały tylko te którymi dowodził Vader.

Ale

to była wina pychy Tarkina, a gungan nie ostrzelano BEZ POWODU!

Zaraz...

...zaraz, teraz to ja już CIę nie rozumiem. O czym my teeraz rozmawiamy? O Tym kogo ostrzelano bez powodu, a kogo z powodem? No... Tarkina też nie ostrzelano bez powodu.

Zaóważyłem

że ty Hazar widzisz kazdy choćby najmniejszy błąd w NT ale jestes ślepy na błędy w OT...

Bo

epizody OT mimo kilku drobnych błedów ma genialną fabułę, klimat itd. W TPM dobre są tylko efekty, a Gunganie to totalna porażka.

Re:

Hazar_Chaal napisał:
ale to że przylatuje sobie malutkim myśliwcem ktoś kto włada mocą jest czymś nieprzewidzianym, Przecierz Vader sam mowil ze wyczuwa jasna strone mocy i ze to pewnie jest Obi. To czemu nie wyczul ze "przylatuje sobie malutkim myśliwcem ktoś kto włada moca" ?? i jeszcze jedno: imperiale sa slepi ze nie zauwazyli malutkiego myśliwca??
szukasz szczegolow zeby wmowic innym ze TPM jest glupie.

Rozumiem ze moze ci sie nie podobac, ale juz wszystkim na Forum o tym powiedziales. Wiec po co drazyc tan temat ??

I to jest niby bez sensu?

Przecież Vader im mówił, ale oni nie zwracali na niego uwagi bo nie wierzyli w "sztuczki Jedi" i wysadzenie DS było tego skutkiem, a Gungan nie ostrzelano bez powodu.

DS

też nie zniszczono bez powodu... Ale tak własciwie o co ci chodzi z tym Gungan nie ostrzelano bez powodu. ?!

O to

że nie było żadnego powodu żeby od razu NIE rozwalić Gungan.

Tja

nie ma tez żadnego pozodu zeby odrazu NIE zniszczyć Imperium...

Biorąc

pod uwagę, że Ewoki są jedynym bezsensownym elementem OT, to faktycznie są gorsze bo gdyby nie one to byłby to idealny film (ROTJ), a cała trylogia nie miała by w zasadzie wad. Z tego punktu widzenia zgodziłbym się z Tobą. Ale ogólnie patrząc uważam Gunganów za gorsze rozwiązanie niż Ewoki. Chociaż oba są tragiczne.

Hmmmm

ciekawostka... ja tu widze ze niemal wszyscy oceniają całą rase po jednym osobniku... to mniej wiecej tak jak oceniać Ludzkość po Hitlerze...

Wszyscy

łącznie z ich szefem gadali, wyglądali i łazili jak debile. Może nie?

Jeszcze

lepiej... po tym jak ktoś chodzi, wyglada lub mówi ludzi oceniajmy...

Nie ludzi

czy ja piszę o ludziach? Ja piszę o tym, że do świata SW na siłę dopchnięto gungan tylko po to żeby pokazać kilka durnych gagów.

No

dobra nie o ludziach ty piszesz o tym ze oceniasz całą rase po kilku osobnikach i tym jak wygladają...

Nie kilku

osobnikach tylko wielkiej armii pełnej kretynów. Poza tym nie zapominajmy, że Gunganie nie istnieją i mogliby sie w SW wcale nie pojawić! Nie oceniam rasy tylko piszę, że żenadą jest dodawanie czegoś takiego do SW!

O patrz

poznałes kazdego z osobna Znasz kazdego historie Jeśli nie to jakim prawem piszesz że byli kretynami

P.S. Jaaaaaaa cieeeeeee dobrze że mi przypomniałeś że Gunganie nie istnieją... Kuuuuuuurdeeee dzięęęękiiiiiiii...

P.P.S. Mylisz sie ty oceniasz rase... fikcyjną co prawda ale i tak oceniasz...

Ale skoro

rasa jest fikcyjna to znaczy, że wcale nie musiała taka być (tzn. żałosna) tak mało ras pojawiło się do tej pory w SW? Po co było tworzyć żałosnych Gungan skoro można było użyć czegoś gotowego, sprawdzonego. Oni byli kretynami bo tak ich Luca$ stworzył, a stworzył ich aby pokazać durne gagi i w ten sposób przyciągnąć do kina więcej ludu i zgarnąć jeszcze większą kupę kasy. Bo gdyby ludzie chodzili na filmy dobre, a nie durne to Luca$ stworzyłby taki film, który by się sprzedał czyli dobry. Okazuje się, że ludzie wolą filmy kretyńskie i dlatego właśnie mamy The phantom Menace.

Bo

jemu na pewno tylko i wyłącznie o forse chodzi... tjaaaaaaaaa naaa peeeeewno w końcu tak mało tego ma...

Bo gdyby ludzie chodzili na filmy dobre, a nie durne to Luca$ stworzyłby taki film, który by się sprzedał czyli dobry.
Pytanie: Byłeś na TPM ? jeśli tak to najwyraźniej oznacza że lubisz durne filmy...

Okazuje się, że ludzie wolą filmy kretyńskie i dlatego właśnie mamy The phantom Menace.
Film ci się nie podobal To szkoda ale moze przynajmniej jego cel sie spełnił i zyskaliśmy nowe pokolenie fanów i moze SW nie umrą wraz z nami. Kto wie moze dzięki TPM jakiś dzieciak przestał Pokemony ogladac i sie SW zainteresował Pamietaj że TPM miał zachecić młodą widownie do oglądania SW.

Re: Ale skoro

Hazar_Chaal napisał:
Bo gdyby ludzie chodzili na filmy dobre, a nie durne to Luca$ stworzyłby taki film, który by się sprzedał czyli dobry. Okazuje się, że ludzie wolą filmy kretyńskie i dlatego właśnie mamy The phantom Menace.
-----------
Rzeczywiście popełniłem błąd i napisałem "chodzili na filmy dobre", a powinienem napisać "kupowali filmy dobre". Bo ludzie, którzy pierwszy raz na dany film idą do kina nie wiedzą (chyba, że są Jedi i przepowiedzieli przyszłość), że jest kretyński. Dopiero potem kiedy ludziom się jakiś film spodobał kupują go na DVD albo VHS, ale jeśli nie lubią kretyńskich filmów to przecież nie kupują ich, bo po co im film, który jest debilny?

Hmmm

jednak fani kupują TPM, gagety z nim związane nawet jeśli uważają że TPM jest kretyńskie...

Hazar

Zrozum jedno...

Wiesz chyba jaka jest wielka Galaktyka?
Wiesz-wielka

Wiesz ile w takiej galaktyce jest ras?
Wiesz-dużo

Zdajesz sobie sprawe z zasady odmienności i różnorodnosci?
Tak

To w takim razie musisz miec i takich ewoków i Wookiech i Ithorian i wreszcie Gungan! Nie każdy jest mądry i swiatły jak na przykłąd ty Ta odmiennosc nadaje Gwiezdnym Wojnom dość duzej różnorodności! Mi się równeiż niespecjalnie podoba błazeniarstwo wdeptywanie w kakę czy coś takiego... ale coś w tym jest, jest w tym coś z baśniowości, bo włąśnie TPM jest najbardziej baśniowym epizodem! Ja mogę wszystkie twoje zarzuty co do bitwy odrzycić jednym stwierdzeniem nie móiąc o jakiś wielkkich argumentach! Tak więc Gunganie poszli do walki bo byli naiwni i zacofani! Nie zdawali sobie sprawy ze technika moze ich zgładzić! I Lucas pokazał ze ta technika ich gładzi... jedynie wspaniały Anakinek wybawił ich niebywałym cudem z opresji...oni przezyli myśląc że to oni zwyciężyli, ale oni tak naprawde przegrywali!

Tak więc byli naiwni i zacofani... a tacy też musza być, bo w Galaktyce ogromnych różnorodnosci musza byść skrajjności. Dotychczas SW zarzucano jednorodność technologiczno ewolucyjną, dopiero TPM pokazało ze jedni sa bardziej do przdu niż inni bo to prawda taka wygląda to najrelaniej... Nie usprawiedliwia to deptania kupy

W kazdym razie rozumiałbym Cie bardziej gdybnyś narzekał w jaki to cudowny sposób mały Ani radzi sobie z WIELKA BOJOWA STACJA samemu bez doświadczenia... To był dopiero wał w TPM

Dokładnie

jak mówi Anor, do tego już na naszej "małej" Ziemi gdy spotykały się ze sobą 2 obce cywilizacje to jedna bardzo często uważała, iż ta druga gada, łazi i wygląda jak debile To się nazywa fachowo "szok kulturowy" i jest zjawiskiem baaardzo starym

Rozumiem, że chciałbyś żeby wszystkie epizody przypominały klimatem TESB (zresztą ja też ) Ale cóż wyścigowego konia nikt nie karmi cały czas kostkami cukru Poczekajmy na E3 a w TPM niech zostanie coś i dla młodszych widzów. Jedyny poważny wał to rzeczywiście Ani bawiący się myśliwcem ...

No tak,

ale te pierdoły z anakinem Luca$ chociaż próbuje wyjaśnić i mają jakiekolwiek (cociaż słabe) odniesienie do Starej Trylogii, w której Obi mówi do Luke`a "Twój ojciec był świetnym pilotem" (nie wiem czy dokładnie tak, ale to oddaje ogólny sens tej wypowiedzi). Gunganie nie mają żadnego powiązania z OT. Przecież gdyby użyć np. Rodian?, albo jakiejś innej rasy z OT? Przecież wtedy możnaby tworzyć całe ogromne historie jakiejś postaci dziejące się od NT do OT, w kórych np. byłby wytłumaczony popierdzielony rozwój (a raczej cofanie się w rozwoju) technologii w świecie SW.

Różnorodność

nie oznacza jeszcze, że można nią każdy kiepski pomysł na rasę w SW usprawiedliwać. Zwłaszcza gdy taka ras zajmuje jeden z głównych wątków filmu (TPM, ROTJ) i psuje dla wielu osób klimat danej części. Gunganie podobnie jak Ewoki to był ukłon w stronę młodszej publiczności a konkretnie dzieci.

CZłowiek...

HAzar.. w galaktyce są MILIONY rożnych gatunków!!!!.. w OT GL pokazał ich może kilkadziesiąt ..... ile dostaje ???? DUUUUUŻO .jak będzie chciał to w E3 pokarze same nowe rasy bez powiązania z OT... czy to źle?? ... ja kdla mnie nie.

Ja nie

narzekam na ilość ras tylko na to, że zamiast posłużyć się czymś dobrym i sprawdzonym na siłę wymyślono "prześmiesznych" gungan, którzy pokazują pare durnych gagów, ale nie wnoszą sobą nic do fabuły.

Tja fakt

rasa bez której naboo zostałoby planetą Federacji i której przedstawiciel miał duży wkład w narodziny Imperium faktycznie nic a nic do fabuły nie wnosci...

Kurcze

źle mnie zrozumiałeś. Chodzi o to, że gdyby była to jakakolwiek inna, nie aż tak kretyńska rasa to film nie byłby gorszy. Gunganie nie mają nic charakterystycznego, nic co tylko oni mogliby zrobić, więc to samo zadanie - odciągnięcie wojsk Federacji mogłaby wykonać dowolna rasa i nie w tak idiotyczny sposób jakustawienie się na łące i danie się wystrzelać.

Wydaje

mi się ze Gunganie się przeliczyli. pewnie nie spodziwali się że aż tylu ich zginie. A mają wiele cech charakterystycznych Np. ich broń. Spotkałes kiedyś taką Nie

dokładnie Hazar_Chaal

przecież różnorodność nie oznacza tego, że główną rasą epizodu ma być coś równie dziecinnego i nieudanego jak Gunganie

Hazar nie bądź EWOK

Jakbys czytał posty czego pewnie nie robisz szczególnei ze sa odpowiedziami na twoje zarzuty to byś wyczaiuł że to ze Gunganie wyszłi ławą na walkę z Federacją to było łatwe do wytłumaczenia oni byli przecież zacofani oni nie wiedzieli z jaką potęga sie zmierza oni byli do tył z technologią batalistyczną! Przeciez to takie proste!!!!!!!

Ewoki

były jeszcze bardziej zacofane i z Imperialnymi radziły sobie dobrze, a poza tym (prawie) nie było jakichś durnych gagów z ich udziałem. Poza tym jak Gunganie mogli nie wiedzieć o potędze technologii skoro tak sie jej wystraszyli, przecież gdyby nie znali tej potęgi to by przed nią nie uciekli ze swojego miasta.

Z czymś tak durnym

rzeczywiście się nie spotkałem. Potrafili zrobić łodzie podwodne z komputerami nawigacyjnymi, pole siłowe i kule z "energią plazmową" (buhuhuchacha!), ale walili z katapult i proc.

No właśnie

skoro w galaktyce mogą być miliony różnorodnych ras to po co pokazywać debilnych Gungan? Przecież rasa może być bardzo zacofana i nie musi jednocześnie być łażącymi jak powaleni, gadającymi jak idioci "prześmiesznymi" stworami. Nie miałbym nic przeciwko temu żeby byli zacofani gdyby nie byli jednocześnie tacy "śmieszni" np. Ludzie Piasku też są zacofani, a nie sprawiają wrażenia "śmiesznych", "słodkich" debili.

HAZAR !!!

do jasnej banthy czy ty znasz kazdego Gungana z osobna ?!?! Słyszałeś kazdego głos ?!?! NIE UOGÓLNIAJ !!!!!!!!!! To że jar Jar był taki jaki był to nie oznacza że do jasnej banthy wszyscy tacy byli !!!! A co do mowy to dziwne że nie czepiasz się tego jak mówią Sullustanie, Ewoki, Geonosianie itp.itd.

Tylko

że to Jar Jar był pokazany, a nie wszyscy. Co mnie obchodzą Gunganie, których nie pokazano, albo którzy przeszli z całą resztą i prawie dali się zmasakrować. Gdyby nie było gungan nie byłoby Jar Jara, Bossa Nassa i Kapitana jakiegoś tam, którzy gadali jak idioci. Nie czepiam się mowy innych ras "Sullustanie, Ewoki, Geonosianie itp.itd." nie mówią "uśmiesznionym" Basikiem tylko własnymi językami.

Teraz

wyobraź sobie gdyby istnieli jacyś ewentualni kosmici i myśleli o nas tak jak ty o Gunganach:
"Hitler był idiotą więc wybijmy całą rase. Co nas obchodzą ci których nie pokazano (Obraz Hitlera z Olimpiady w Berlinie byl pierwszym obrazem telewzyjnym) wybijmy wszystkich"...

Re: Bo

- Pamietaj że TPM miał zachecić młodą widownie do oglądania SW.
-----------
Nie rozumiecie że TPM, ma zachęcić zacznij oglądać jako 6-7 latek TESB albo ROTS i co się bardziej spodoba
tpm jest do zachęceniem do oglądania całej sagi

coś sie czepił??

a co może gammoreanie to była dobra rasa itd.
mają oni bawić czy wzbudzać współczucie??
jest wiele ras gorszych od gungan a ty sie tego czepiłeś
kompleksy masz czy co??

a pozatym ja zacząłem interesować się SW po obejrzeniu TPM
jak byłem mały i robiłem w porty

czecha mistżu

masz szczegulnie racje chociaż ja jestem tym młodszym widzem
mówie ci kyle nie obrażaj mnie z tego powodu.

Jak ostatnio

ogladnąłem ROTJ to prawie miałem łzy w oczach przy finalnym pojedynku w sali audiencyjnej Imperatora ..... Luke leżący na ziemi i błagający ojca o pomoc... rozterki Vadera.. szalony Impek .... a kończąc na pojednaniu Anakina z Mocą i synem ..tiaaaaaa.... buczałem jak mały bóbr

i jego

płytki oddech

chyba jak Wookie:D

Mnie też zaawsze rozczulała scena jak umiera Vader, ciągle nie mogłem uwierzyć że on porostu wyzionął tam ducha. ehhhhh zmienić to w wydaniu DVD

Pożegnanie z Matką, ...

Jeśli chodzi o SW to jest wiele scen, które bardzo mnie wzruszają. Nalężą do nich:
--> ostatnie chwile Anakina z jego matką, a potem jej tragiczna śmierć
--> śmierć Vadera
--> czułe wyznanie miłości między Anakinem i Padme przed wyjazdem na arene i myśl, że zaraz zginą
--> torturowanie Luka przez Imperatora, wołanie Luka o pomoc

Proźba

o zmiane avatarka gdyż Dzoser już go używa. Z góry dzięki.

Prośba przyjęta

Oczywiście dla zachowania różnorodności oraz łatwej identyfikacji każdego z nas przychylam się do twej prośby. Aczkolwiek znalezienie oryginalego avatorka nie używanego przez nikogo będzie trudne.

Hehe

nie przesadzaj Zbiory avatarkowe Bastionu są dość pokaźne a że większość i tak uzywa własnych to tym bardziej nie powinieneś miec większych kłopotów

Nowy avatorek !!!

O to mój nowy avatorek. Mam nadzieję, że się nie powtarza !

Hihi...

...to czy się powtarza czy ne, to czasami nieistotony szczegół Waże, żeby był oryginalny Ale za to chwali się używanie drzewka, za pomocą przycisku `Odpowiedz` pod postem

najsmutniejsza scena

koncówka ROTJ- najgenialniejszej czesci sagi... w ogole jest to moj ulubiony fragment całych gwiezdnych wojen... zaczyna sie, gdy vader szuka luke`a prowadząc swój monolog o leji az do momentu pogrzebu vadera... ten fragment jest po prostu boski!!!! muzyka idealnie budująca nastrój... walka na miecze... rozterki vadera... luke proszacy o pomoc... zabicie palpatine`a... sciagniecie maski... smierc vadera... to wszystko moim zdaniem przebija nawet scene z tesb "luke, ja jestem twoim ojcem"... nawet moja mama, ktora fanką absolutnie nie jest, gdy przez przypadek zobaczyla ta scene kiedy ogladalem rotj, powiedziala ze to jest wspaniale. a jezeli antyfan chwali cos w sw, to znaczy ze to na prawde jest dobre

Do Hazara...

nie wiem dokladnie pod ktorym twoim postem to wpisac, wiec pisze to tutaj... mozesz czepiac sie tpm gungan itp... twoja sprawa kazdy ma inny gust... ale nie rob tego az tak przesadnie ok? pozwol ze cos ci wytlumacze...

Roznice pomiedzy tpm a starymi epizodami wynikaja z jednego prostego faktu, a mianowicie okresu w ktorym powstawaly. A New Hope, kiedy powstawało było swego rodzaju próbą... nikt, nawet GL nie był pewny czy film ten się spodoba... okazalo sie ze sie spodobal... jak bardzo, to chyba wszyscy tutaj wiemy gdy powstawało TPM czasy byly inne, inne bylo tez zapotrzebowanie ludzi na filmy... to logiczne ze nie mogl zrobic filmu takiego jak kiedys poniewaz nowe pokolenia znacznie roznia sie od starych, zmienila sie kultura itd... a wiec lucas zrobil kolejna probe... ktora jak widac nie za dobrze mu wyszla dlatego tez rola jar jara w aotc zostala ograniczona do wypowiedzenia kilku zdań(choc bardzo waznych dla losow galaktyki) i aotc jest juz zupelnie inne, bardziej podobne do starej trylogii. a wiec nie krytykuj az tak bardzo tpm... to po prostu niezbyt udana proba dostosowania gwiezdnych wojen do nowej, innej rzeczywistosci.

Dokładnie !!!

Zgadzam się w 100% !!!
No i ja tym samym kończy dyskusje na ten temat gdyż widze ze do Hazara nie trafiają moje oraz innych argumenty oraz to że on po prostu nie chce zaakceptować tego jakie jest TPM. Jak ktoś chce niech sie z nim dalej użera

hmm

uzeral sie nie bede ale mam zamiar poprowadzic z nim pewna dyskusje ciekawe co mi z tego wyjdzie... bo klutnie nie maja sensu... dyskusje- jak najbardziej mają

Tjaa

tyle że jak ktoś w co drugim poscie jako "nowy" argument podaje to ze Gunganie "to debile bo dzwinie mówią i chodzą" to idzie dostać płaskostopia mózgu...

Tylko

że ta niezbyt udana próba jest wciskana jako część SW. Jar Jar jako mówca zupełnie mnie rozwalił tak idiotycznych gadek nie usłyszy się nawet w naszym skrajnie debilnym, polskim parlamencie. Zresztą wkurza mnie, ze coś tak wielkiego i znaczącego dla dalszych losów świata SW jak imperium powstało m.in dzięki durnej gadce jakiegoś cymbała.

A

mnie wkurza to ze cały czas podajesz te same argumenty...
Dobra teraz to już na serio kończe

o tak

te same argumenty. Tak, tak. A świnie latają. Pisałeś to odganiając różowego słonia zasłaniającego Ci moniotor?
Bo o przemówieniu Jar Jara i jego roli w powstaniu Imperium napisałem pierwszy raz, ale to taki mały szczegół, nieistotny.
Z resztą fajnie jest powiedzieć, że używam tych samych argumentów, albo że nie podaje argumentów i hit odpowiedzi na moje pierwsze posty na tym forum: "masz 5 lat" wiem, że łatwiej to napisać niż jakieś sensowne kntrargumenty, ale lepiej chyba nic nie pisać.

pzrestancie sie klucic...

to bezcelowe poprostu... wyczerpaly wam sie argumenty, zakonczcie temat i tyle

Ależ gdzież tam

ty wcale nie piszesz co chwila o tym samym... nie no gdzie tam...


2004-06-16 15:14:00
Hazar_Chaal napisał:
armia chodziła jak debile i "śmiesznie" (raczej żałośnie) mówiła.

2004-06-16 19:12:00
Hazar_Chaal napisał:
jeszcze nie są aż tak beznadziejne, bo się nie odzywają zbyt dużo.

2004-06-17 15:44:00
Hazar_Chaal napisał:
W GUNGANACH NIE PODOBA MI SIĘ: DEBILNA MOWA, ŁAŻENIE JAK DEBILE, "PRZEŚMIESZNE" GAGI Z JAR-JAREM, DEBILNY WYGLĄD ITD.

2004-06-17 19:44:00
Hazar_Chaal napisał:
łącznie z ich szefem gadali, wyglądali i łazili jak debile. Może nie?

2004-06-19 14:37:00
Hazar_Chaal napisał:
skoro w galaktyce mogą być miliony różnorodnych ras to po co pokazywać debilnych Gungan? Przecież rasa może być bardzo zacofana i nie musi jednocześnie być łażącymi jak powaleni, gadającymi jak idioci "prześmiesznymi" stworami. Nie miałbym nic przeciwko temu żeby byli zacofani gdyby nie byli jednocześnie tacy "śmieszni" np. Ludzie Piasku też są zacofani, a nie sprawiają wrażenia "śmiesznych", "słodkich" debili.

Pokaz mi gdzie napisałem że "masz 5 lat"...

Człowieku

zwłaszcza się powtarzają litery a, i, e wykasujmy je! Nie zauważyłeś że tekst o debilnej mowie przedstawiałem w rózżnych sytuacjach? np. jako przeciwieństwo do ewoków, jako odpowiedź na twoje pytanie
Hazar · Strider · 2004-06-17 14:58:00
a ty weź wytłumacz mi chciaż co ci się w Gunganach nie podoba:?
Powiedz jeszcze gdzie powtórzyłem
skoro w galaktyce mogą być miliony różnorodnych ras to po co pokazywać debilnych Gungan? Przecież rasa może być bardzo zacofana i nie musi jednocześnie być łażącymi jak powaleni, gadającymi jak idioci "prześmiesznymi" stworami. Nie miałbym nic przeciwko temu żeby byli zacofani gdyby nie byli jednocześnie tacy "śmieszni" np. Ludzie Piasku też są zacofani, a nie sprawiają wrażenia "śmiesznych", "słodkich" debili.
Mówienie że się powtarzam z tymi zdaniami to tak jakby powiedzieć, że argumenty się powtarzają bo w nich wyraz "że" prawiewszystkich jest.
Ty też się powtarzasz w każdym z twoich postów jest conajmniej jedna kropka.

facet

chodzi mi o to ze się powtarzasz w tym sensie że twoim głównym argumentem na to co jest w Gunganach złego to mowa, wyglad itp. i to się u ciebie powtarza. Zamiast wymyślec jakiś inny argument piszesz to co wcześniej tyle że jako odpowiedź na inne pytanie...

drogi hazarze ;)

ona nie jest wciskana... ona jest częscią star wars... jar jar jako mówca... wiesz moze tego nie zauwazasz... mam nadzieje ze dokladnie widziales aotc... dla mnie, jar jar jako mowca, to jeden z najlepszych momentow filmu... dlaczego? bo to doskonala intryga palpatine`a. Głupawy senatorek jar jar ktory niczego nie rozumie i dyplomatyczna gadka palpatine`a... palpatine wiedzac doskonale o malej inteligencji gungan po prostu go wykozystal do swoich celow... padme nie ma, nie ma kto zaproponowac nadania kanclerzowi specjalnych praw... a wiec głupiutki jar jar czuje w sobie obowiązek ratowania republiki i sam to proponuje... moim zdaniem doskonale pokazana jest tutaj intryga palpatine`a... na prawde nie rozumiem czego sie w tej scenie czepiasz... ona jest doskonala

Tylko

że Palpi mógł przygotować Jar Jarowi coś sensownego, albo wysłać jakiegoś swojego przekupionego, albo kogoś oddanego ideałom powstania imperium sługusa, któremu wtedy Padme i tak nie mogła przeszkodzić. Głupotą byłoby stwierdzenie, że Palpatine wysłał Jar Jara bo tylko taki idiota zgodziłby się na coś takiego. Przecież już wtedy na pewno znalazłby bez problemu wielu, którzy zgodziliby się go reprezentować używając cywilizowanego języka. Bez sensu jest też, że wsykoczył sobie burak Jar Jar i z miejsca przekonał senatorów, że kanclerzowi trzeba dać prawnienia. Skoro taki idiota mógł to zrobić to równie dobrze mógły to zrobić każdy i nie musielibyśmy oglądać ani słuchać Jar Jara w ep. II

Jar Jar

był bardziej wiarygodny no i pewnie sam przygotowął sobie mowe. Jar Jar jako przedstawiciel planety z której pochodziła Amidala oraz Sam Palpatine był zapewne bardziej wiarygodny no i pewnie Palpatine użył Mocy aby "przekonać" senatorów. W końcu Dooku powiedział ze Senat jest kontrolowany przez Lorda Sith.

oj mylisz sie

palpatine nie wyslal jar jara, a juz tym bardziej sam go do tego nie namowil... jak juz wyzej pisalem, palpatine swoimi slowami sprowokowal jar jara do tego... zrobil to celowo, bo widzial jak zareaguje gunganin. jar jar tak na prawde nie rozumial nawet po co to... ale wierzyl, ze jezeli ktos zaproponowal to, to jest to sluszne... a ze nie ma kto tego zaproponowac pomyslal ze jezeli jest to taka sluszna sprawa, to on to zrobi... co do reszty senatorow... uwazam ze sa 2 wersje:
1) palpatine uzyl mocy by ich przekupic(jednak dla mnie to wytlumaczenie jest zbyt proste jak na intryge palpiego... osobiscie tej wersji nie uznaje)
2) senatorzy wierzyli w to, ze palpatine bedzie potrafil naprawic republikę która podupadała... dla mnie jest to bardziej prawdopodobne... jedyny nieskorumpowany polityk, jedyny ktory moze sprawic by w republice dzialo się lepiej.

Co do przedstawicieli palpatine`a... jemu zalezalo by NIKT nie wiedzial o jego planach... zalezalo mu by byc tym najbardziej zaufanym politykiem galaktyki uwielbianym i szanowanym przez wszystkich mieszkanców... pozostaje jeszcze jedna kwestia do omowienia... jezeli nie chcial by nikt nie wiedzial, to co ma znaczyc tekst dooku o tym, ze senat jest kontrolowany przez sitha? uwazam ze to nie byla na pewno zdrada dooku... palpi chcial odwrocic uwagę od siebie... nikt nie uwiezyl by ze palpatine jest kims zlym, a wiec automatycznie odwrocilo by to od niego uwage jedi i pozwolilo kontynuowac swą genialną intrygę...

Skoro

senatorowie "wierzyli w to, ze palpatine bedzie potrafil naprawic republikę która podupadała..." to po co kretyn Jar Jar miał ich przekonywać, a jeżeli "palpatine uzyl mocy by ich przekupic" to też na co tu Jar Jar?

jar jar

nie mial ich przekonywac... on mial tylko zaproponowac tymczasowe nadanie mu specjalnych przywilejow... nikogo nie przekonywal... dal po prostu cos jak u nas projekt ustawy... reszta to zaakceptowala i tyle. inni porostu bali sie cos takiego zaproponowac

co do mocy, jak juz mowilem ta wersja do mnie absolutnie nie trafia... jest zbyt absurdalnym wytlumaczeniem na wszystko... czemu luke rozwalil ds? bo mu moc pomogla... czemu anakin rozwalil statek federacji? bo mu moc pomogla... czemu luke pokonal vadera? bo mu moc pomogla... ludzi to jest absurd... moc mocą, ale nie mozna wszystkiego tlumaczyc jej istnieniem... moim zdaniem lepiej troche bardziej zaglebic sie w daną sprawę, a na pewno dojdzie sie do jakich sensownych wniosków... a wiec powtarzam... palpatine NIE uzyl mocy na senatorach... to jego doskonale zdolnosci dyplomatyczne doprowadzily go na szczyt, nie moc.

I to jest

podstawowy problem. gdyby nie TPM nie musiałoby być Jar Jara i Palpi mógłby omamić kogos głupiego kto jednak umiałby się wypowiedzieć i nie wkurzałby jak Jar Jar.

odpowiedź ;)

Wybacz... ale moim zdaniem twoj post jest lekko bez snsu... nie umial się wypowiedziec, bo pochodził z rasy posługującej się inną formą języku... to normalne... w polsce równiej występują różne odmiany naszego języka, a jednak nikomu to nie przeszkadza(Chyba ze jakims debilom... ich sprawa) wiec co takiego dla ciebie jest zlego w języku jakim posługuje się jar jar? wypowiedział się dobrze... każdy zrozumial o co chodziło... jar jar wkurza... to juz prywatna sprawa każdego z nas, zależąca od jego gustu... jedni lubią gungan, inni nie. Ale jezeli ich nie lubisz, to nie oznacza to ze nie są oni w star wars potrzebni.

A do czego

są potrzebni? czy zrobili coś czego jakaś inna rasa nie mogłaby zrobić?

no czesciowo masz racje

ale powtorze tutaj jeden z moich argumentow- w tpm byli próbą... lucas myslal ze sie spodobają... jak myslisz czy gdyby wiedzial ze wielu ludzi ich znienawidzi dal by ich? szczerze w to wątpię... a jar jar musial w aotc wystąpic z jednego prostego względu- był jedną z głownych postaci tpm... nie zginął... wiec musial pojawic sięw kolejnym epizodzie, chociazby w tak epizodycznej roli. ktos glupawy musial zaproponowac obdarowanie palpatine`a specjalnymi prawami a kto jest najwiekszym idiotą występującym w tpm? jar jar! wiec automatycznie nasuwa sie spostrzezenie, ze jar jar jednak musial wystapic chyba, ze tpm byloby zupelnie inne... ale nie bylo wiec mowi sie trudno... jar jar byl konieczny

A gdyby

Jar Jar zginął w tej eksplozji na samym początku to by było fajnie i nie trzeba by było oglądać tego kmiota.

no teraz to juz przesadziles :D:D:D

nie zapominaj hazarze ze jar jar jednak ma wielu fanow wsrod dzieci... gdyby zginal 5 latki by sie poplakaly i na e3 juz by nie poszly i fanami by przestali byc... a lucas tez czlowiek zarobic chce a tak btw to zauwazylem ze ci sie argumenty wyczerpuja... niedobrze niedobrze

i nie byłoby

na e3 dzieciaków drących się na siebie, wpierdzielających kilogramy popkornu tak głośno że nagłośnienie kinowe wysiada, siorbających kolę i wylewających ją na buty. nie miałbym nic przeciwko.

Tyle

że te dzieciaki drące się na siebie, wpierdzielające kilogramy popkornu tak głośno że nagłośnienie kinowe wysiada, siorbających kolę i wylewających ją na buty to nasza przyszłość... oni kiedyś nas zastąpią...

ja się

przyszłością nie przejmuję teraźniejszośc jest ważna, a dzieciaki wychowane na TPM i CW to gorsza przyszłość niż zagłada i zapomnienie.

heh hazar...

argumentow ci zabraklo to sie na biedne glodne i spragnione dzieciaczki siedza w kinach przerzuciles? mam nadzieje ze po 20 godzinnej przerwie ci sie szare komurki odswiezyly i bedziesz dyskusje kontynuowal z bardziej sensownymi argumentami a poza tym... star wars to star wars, jedna calosc wiec te dzieciaki nie sa wychowane na tpm... jezeli uwazaja sie za fanow to stara trylgie tez musieli widziec wiec gorsza przyszlosc to to na pewno nie bedzie

Takie

dzieciaki, które się TPM zachwyciły OT nawet obejrzeć nie chciały "bo tam efekty są do dupy" agrch. Faktem jest, że TPM głównie na efektach(które rzeczywiście są dobre) stoi.

chyba

Nioe za bardzo rozumiesz istotę i piękno intrygi Palpatina Hazarze. On pociagając za rózne sznurki robił wszystko tak ze szło po jego myśłi, on się zblizał do władzy sukcesywnie i coraz bardziej, ale nikt nie mógł mu zarzucić niczego, on wymuszal; decyzje żeby go wybieać i zeby mu dodoawać władzy. No a Jar Jar jest jednym z ogniw tego łańcucha dochodzenia do włądzy,, Głupkowaty ale przekonywujący, głupkowaty ale z planety która została najbardzije pokrzywdzona [przez Federację, głupkowaty ale w swojej prostocie i głupkowatości przekonywujący, toż to sam realizm... Ahhh Palpi jest genialny

Z tym...

...całym przemówieniem Jar-Jara, chodzi o to, że Jar-Jar był posłem Amidali (nie wnikajmy w to, jak nim został, narazie nieważne)
Amidala była przeciwna utworzeniu Armii
W Senacie, Poseł przedstawiał zdanie Senatora, którego reprezentował.
Jar-Jar, zwrócił się o przynzanie Kanclerzowi Specjalnych uprawnień.
Padme by tego nie zrobiła, ale senatorowie myślą, że ta propozycja właśnie Padme, bo w końcu Jar-Jar jest jej posłem.
Jar-Jar też myśli, że tak samo zdecydowałaby się zrobić Padme, a czemu? Palpatine go widać przekonał na naradzie w gabinecie

"Ale który senator się na to odważy?"
"Gdyby tylko senator Amidala tu była..."

A czemu Jar-Jar przekonał Senatorów? Bo Amidala była przeciwniczką takiego rozwiązania, więc skoro zmieniła zdanie radykalnie i prawie od razu, musiał być ku temu ważny powód.

Pamiętaj,

że sekretarzem administracyjnym Palpiego była Sly Moore. A Sly Moore natomiast była Umbaranką a oni są znani z umiejętności wywierania wpływu a nawet kontrolowania innych.

To kolejny idiotyzm

że niby Jar Jar mógł podjąć decyzję za Padme nawet się z nią nie kontaktując? Buhuhuchacha

A jak...

...miał się z nią kontaktować? Właśnie leciała na Geonosis czyli jedynym jej prawnym przedstawicielem był Jar-Jar, tak jak dzisiaj, jakbyś dostał prawnego opiekuna, to on podejmowałby za ciebie decycje i nie musiałby tego konsultować z tobą, z tym, że to ty wybierasz sobie tutaj "opiekuna".
Na takiej samej zasadzie działa funkcja namiestnika przecież. Patrz GOndor z Władcy Pierścieni.

eee ni ma

Filmy mnie nie ruszyły, zero smutnych momentów, no mozę sentymentalne - ostatnie sceny rotj`u A ksaizki:
- "slub księżniczki Leii" - dawno czytałem wiec dobrze nie pamietam, ale tam był taki smutny motyw
- Śmierć Chewie`go
- koniec każdej ksiazki ( oprócz: kryształowej gwiazdy, trylogii koreliańskiej i planeta zycia )

Jak dla mnie...

...w pamiętnym roku 1999, pewnego sobotniego poranka bylem na TPM (mialem wtedy, coz...12 lat...) cholernie mnie zasmucila smierc Qui-Gona...Hehee, tak na marginesie - to byl jedyny watek, ktory wtedy rozumialem w tym filmie...Przez cala droge powrotna do domu probowalem zrozumiec, czemu zginal. To bylo straszne

Najsmutniejsza...

jest śmierć Imperatora naszego pana i władcy... śmierć nedznym rebelom...

Mnie tam...

...ta chwila bardzo rozradowała Szkoda tylko, że Imperium przegrało przy okazji

Aby

sępy dzobał twą wątrobe ( albo to co ejszcze z niej ci zostało) po kres dziejów i ejden dzień dłużej!!!

A niech...

...se ją dziobie, chociaż smażona jest lepsza

Okey......

no to ahrdkorowo...aby ten sep sobie ja usmażył, a z twoich jaj zrobił jajecznicze

Będę musiał...

...iść do sklepu i kupić... nie... może lepiej ty go na obiad zaproś?

Ten

sęp chyba już zajęty jest... jak dobrze pamiętam to on się nad Prometeuszem zneca wiec musicie poczekać

Lepiej Carnoks

uważaj aby ci Greenpeace do domu nie wpadł!!.. jak się dowiedzą że chcesz biednego sępa nakarmić zmarskniałą wątrobą i zaśmierdłymi jajkami Fizola

najsmutniejsza...

... jest śmierć Yody i Tego niechybnego Ewoka... Z ROTJ...

Powiedzmy że tyle wystarczy...

Najsmutniejsza

chwila dla mnie to kiedy Veider Ginie to takie smutne polubiłem go przez te wszystkie 3 części w których występował pod ty imieniem

Ewok

Chyba wszyscy sie poplakali kiedy ten ewok zginal chlip ...

dokładnie..

i smutek jego kumpla ... powiem tutaj że gdyby, jak niektórzy chcą, zamiast ewoków była inna rasa (silna) to na nikim by ta śmierćwrażenia nie zrobiła a tak .. smutasne to jest

Może

jestem jakaś dziwna, ale ta śmierć nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia. Ot taki sobie prosty koniec małego ewoka.

Jak pierwszy raz

widziałem RotJ (kiedy to było...?) to mnie z leksza zasmuciło.
Ale teraz... chciałbym więcej takich "smutnych" momentów w RotJ ]

To tylko

kolejna śmierć na twoich imperialnych rękach .... mnie w tej scenie wzrószył smutek kego kumpla... bo zbierali razem żołędzie na zime i ten który zginął je zakopywał w lesie ... no i ten drugi jęczy bo nie będzie miał co jeść .. i nie wyżywi rodziny .. to jest tragedia

Raiana...

jesteś bez serca, mi się łezka w oku zakręciła jak tego ewoka zabili, ale to było z siedem lat temu i chyba nauczyłem się z tym żyć, bo dziś śmierć tego karła nie robi na mnie wrażenia

Ech..

To Imperium mnie tak wypaczyło ,
ale jego śmierć nigdy nie robiła na mnie najmniejszego wrażenia,
nie to co smutny koniec Palpiego

Vader

Jak Vadera palili

Śmierć Padme

Na pewno jej koniec sprawi , że w kinie nic nie bedzie słychać , tylko mój PŁACZ

:-(

Bidulka ta Padme

Ech

mogę się założyć, że śmierć Padme będzie trwać minimum 15 min i będzie tak kiczowata i łzawa, że w kinie nie będzie słychać nic oprócz wymiotowania.

TPM

W TPM śmierć Qui-Gona

Jak dla mnie

najsmutniejszym momente jest koniec E6.
Ale nie konkretna scena, tylko koniec jako całośc.

Teraz gdy E3 jest prawie ukończony, to zdaje mi się że będzie to sam fakt zakończenia pewnego okresu historii.
(dopuszczam ewentualnie myśl, że GL zapowie kontynuacje sagi)

wzruszenie!!

Moim najbardyiej wyrusyajczm momentem bzo wtedz jak ten... ten biednz Ewok yosta załatwiony przez...przez.. te głupie AT-ST!!!!!!!!
;-(

Hmm...

Śmierć Shmi Skywalker...

dla mnie....

śmierć Yody
śmierć Maula
śmierć Vadera
śmierć Chewiego
śmierć Qui Gonna
zniszczenie alderaan

ps

zapomniałem o:
śmierci Obi Wana

Chyba

moment w "Próbie Bohatera", gdy Han zamiast Dromy w fotelu "Sokoła" widzi Chewiego. Naprawdę się wzruszyłem.

Moim zdaniem

takich momentów za dużo nie było, ale najbardziej krąży mi w pamięci moment z "Ostatniej nocy w kantynie". kiedy jeden z bohaterów(tylko jak on się nazywał...) lecąc myśliwcem umyślnie puszca drążki sterownicze i ginie..łącząć się w ten sposób z nieżyjacą ukochaną...;(

Moment

gdy Han wspomina Chewiego w Wektorze Pierwszym-nie moment jego smierci ale wspomnienia Hana...to ejst najbardziej wzruszający moment CAŁYCH Gwiezdnych Wojen.

A to było....

...tak artystycznie zrobione... Śmierć Thrawna.
...śmierc Ewoka w bitwie o Endor, w sumie ten moment najbardziej mnie wzrusza

Co do wzruszenia to tak naprawde..

wzruszyłem się (al epoważnie) jak imperiale zabili Brie Tharen fajan była z niej dziewczyna.. przez cały dzień łaziłem załamany..... aż mi się płakać chce kiedy wspomne sobie tą chwile!

Śmierć...

...Dartha Maula (chłopak sie zdziwil i go rozcieli),
...admirała Thrawna (największy geniusz w galaktyce, a zabil go jego ochroniarz, powinien to przewidziec),
...Dartha Vadera ( raz go kopnal prad i z czlowieka powstal wrak)
...Yody (no i gdzie teraz znajdziesz takiego samego dowcipnisia ?)

Lucas chyba sobie poradził prawda...

Jar Jar


okropne
ale prawdziwe
a jak by wyglądała jego śmierć??
była by wesoła

Śmierć

Wielkiego Admirała Thrawna -byłam zszokowana

Śmierć...

... nieprawdziwa - Boby Fetta, kiedy wleciał do Sarlacca
... Jango Fetta - kiedy Boba podnosi hełm ojca
... Jastera Mareela w Open Seasons - to najbardziej mnie wzruszyło... byłem zszokowany gdy to zobaczyłem... nie nawidzę Vizsly!!!

najbardziej wzruszający

był mały martwy Ewok w ROTJ

dla mnie to...

-śmierć Vadera (zdecydowanie)
-na końcu Rajskiej Pułapki, niby nic, ale Han zaczyna nowe życie. To, jak stoi na lądowisku i patrzy, że także jego nikt nie żegna, żadna rodzina albo chociaż przyjaciel...

Heh ewoka jak widać wiele osób wymienia

Ten najlepszy:

Scena gdy Vader ratuje Luke`a na DS II(gdy byłem mały trzymałem kciuki by to zrobił... a potem aby przeżył - cholernie się zawiodłem;( ).

"Powiedz siostrze, że miałeś rację" i te sprawy

Warto dodać...

... że tą najsmutniejszą chwilą dla każdego fana będzie zakońćzenie OSTATNIEGO(buuuu) filmu z serii Star Wars, czyli prawdopodobnie EPIII. Nigdy więcej odliczania, spoilerów, nadzieii na śmierć Jar-Jara Ehh...

mam nadzieję, że i w tej histerii znajdzie się ten Jeden

który wyprowadzi Trylogie na szersze wody i spowoduje nakręcenie dalszych epizodów bo jak czas pokazuje - jest to doskonała maszynka do robienia WIELKICH GIGANTYCZNYCH pieniędzy także ja bym się aż tak nie martwił...a jak nie to zawsze pozostają coraz lepsze technicznie i aktorsko fanfilmy...

Na szczęście

SW nie kończą sie z zakończeniem filmów.... książki, komiksy, filmy animowane to wyszystko tworzy odległa galektyke, w której sobie żyją (...lub już nie ) nasi ulubiebni bohaterowie..... a tego z zapowiedzi będziemy mieli jeszcze przez kilka lat pod dostatkiem. A potem sami będziemy kręcić nowe epizody i ekranizacje ksiazkowe

ta najsmutniejsza...

mój pierwszy post, ale myśle, że śmierć mojego poplecznika DarthVadera była najsmutniejszą sceną starej Trylogii...
... a tej nowej to śmierć Qui-Gona
no i ten biedny Ewok

dwie chwile

Gwiazda Śmierci I - krzyk dziesiątków tysięcy ludzi i robotów członków personelu imperialnego w momencie zagłady stacji (o ile zdążyli krzyknąć)

Gwiazda Śmierci II - jak wyżej

a poważnie - scena ze stosem Vadera/Anakina pod koniec ROTJ :`{

Zgadzam się

z przedmowcą co do obu DSów hehehe
A tak serio: hmmmm
To nie będą klasyczne "wyciskacze łez" ale raczej sceny w których en smutak jest jakby ukryty...
Z NT to chyba scena z Anakinem i Padme w garżu gdy Anakin kompletnie wyrzuca z siebie wszystko... IMHO jedna z niewielu scen naprawdę FAJNIE zagranych przez Haydena
A w OT hmm mi się wydaje że scen rozmowy Luke`a i Vadera, gdy ten drugi przylatuje po syna na Endor i ma nadzieję, że ten się do niego przyłaczy... widać wewnętrzną walkę w Vaderze... rozdarcie...
A z EU? dużo tego więc jak się zastanowie to napiszę.
Ale chyba śmierć Thrawna... Bardzo zaskakująca.
I chyba śmierć Chewbaccy, też...

Najsmutniejsze

Jest dla mnie patrzenie na Jar-Jara.
Biedny flegmatyk z wadą wymowy i problemem ruchowym... aż się łza w oku kręci że matka Naboo wydała na świat taką ofermę (a właściwie całą rasę idiotów)

No i

... Palpatine`a

nie lubisz sensei Sidiousa ?

z całym szacunkiem ale Bobę Fetta to by zjadł na śniadanie razem z jego mandaloriańską zbroją nie żując przy tym zębami...

Toż to

profanacja najsławniejszego Mandalorianina! :O

żadna profanacja...

ale tak na poważnie to jakie by mial szanse Boba w starciu z Sidiousem lub z Vaderem... skoro sam potężny Mandalore dostał łupnia od Ulica Qel-Dromy i to bez użycia miecza świetlnego i mocy

Luke

Najsmutniejsza chwila jest wtedy, kiedy na ekranie mojego telewizora pojawia się postać Luke Skywalker.

Po Twym nicku

i Twej wypowiedzi, domyślam się, że jesteś ortodoksyjnym fanem/fanką Władcy Pierścieni

myśle

że najsmutniejsza chwila to z tymi ewokami postrzelonymi przez AT-ST, anakin przywraca równowage mocy a zachwile umiera(vader)śmierc shmi,śmierc qui gona,a teraz coś dla osób nielubiących jarjara:dla takich osób najsmutniejszą chwilą pewnie jest świadmość że jar jar przetrfał bitwe na naboo. a teraz coś z innej beczki, ktoś powiedział że rebelia zabija bez powodu. mieli powody, imperium chciało zniszczyło republikę, więc rebelia miała powody do zabijania imperialnych żołnieży,jeszce musze coś dodać jeżeli chodzi o ROTJ z tym jak a-wing wleciał w pokład niszczyciela, jak oni mogli być tacy głupi i obrócic się w momencie zderzenia z awingiem. przeciesz napewno słyszeli dzwięk czegoś szybkiego co leci w ich strone. napewno taki dzwięk słyszeli(chyba że pokład niszczyciela jest dzwiękoszczelny)mogli wczesniej się obrócic żeby go jeszcze rozwalic zanim dojdzie do zderzenia, labo mogli wogule sie nie odwracac.

heh

Taki statek raczej szybko się nie przekręca.... a co najważniejsze : Gdyby superniszczyciel NIE BYŁ dźwiękoszczelny, to i tak nic by nie usłyszeli, bo w próżni dźwięk NIE istnieje

najsmutniejsza chwila

Dla mnie najsmutniejszą chwilą w sw jest przegrana bitwa o Endor przez Imperium Galaktyczne.

Najsmutniejsza chwila

Dla mnie to chyba będzie śmierć Padme i rozłączenie Luka i Lei. Czyli ostatnie sceny z EIII. Również dlatego, że to ostatni film z Całej Sagi. No może jeszcze kiedyś cos nakręcą.

zgadzam sie...

Padme straci ukochanego...
dzieci stracą rodziców...
My na koniec filmu poczujemy, że coś się kończy...

myślę, że będzie wielu zaryczanych w kinach.

smierci

vadera maula ewokow i obiego ;(

Dla mnie smutne

bylo zakonczenie ROTJ. nie dlatego ze byla to jakas scena smierci itp, tylko ze to juz koniec, pewnie taki smutek bede czul jak rots bedzie sie konczyc... moze lezka sie zakreci

Ja ostatnio

płacze na Mrocznym Widmie- w chwili, kiedy pojawia się... JAR-JAR to najsmutniejsza chwila, nie tylko w Epizodach, ale i w calym SW, łącznie z Expanded Universe. Zawsze oglądając EI mam chusteczki. Smark...

Jesli o mnie chodzi, a nawet biega...

Filmy:
->Ep. I:
Aurra Sing znika po ukazaniu się na pół sekundy , gine Qui-Gon
->Ep. II:
Jango Fett daje ciała (głowy) (płaczę za Mandalorianami, nie za Tobą, Jango )
->Ep. III:
Nie mam pojęcia... Nic mi do głowy nie przyszło, ale znów w jakieś scenie znów zawiodą mnie Łowcy
->Ep. IV:
Kantyna - tylu Łowców, a taki brak potenciału... ten Greedo przynoszący wstyd pięknej profesji... no i zniszczenie Alderaanu
->Ep. V:
Łowcy pojawiają się w mojej ukochanej scenie Odprawy, po to, by z już nie powrócić w tym składzie, Porucznik Sheckil daje się zrobić w tzw. bambuko (a dodatkowo w wersji DVD... Boba odzywa się głosem Temuery Morrisona )
->Ep. VI:
"Śmierć" Boby Fetta, Dengar pojawiający się tylko na ułamek sekundy i poprostu gapiący się bezczynnie, Bossk... jw. oraz rozmowy Hana i Lei o miłości (w wiosce Ewoków i po zwycięstwie Biwy o Endor)
->Holiday Special:
Boba Fett wycofuje się ze strachem z pokładu "Sokoła"
EU:
->Opowieści Jedi
Śmierć Gava Daragona
->Łowca z Mroku
Ginie Mahwi Lihnn
->Trylogia Hana Solo
Całość była pełna smutnych momentów... każdy, kto czytał, ten wie
->Opowieści z Kantyny Mos Eisley
Greedo powala Gorma
->Przygody Hana Solo
Śmierć Rekkona (mój ideał)
->Opowieści Łowców Nagród
Ostatnio mnie wzruszyły rozważania Dengara nad własnym wnętrzem
->Dark Empire
Moment, w którym Dengar mówi "Fett, ty kretynie, ostatni raz z tobą współpracuję" - Auć... no i utrata hełmu przez Bobę
->Opowieści z Nowej Republiki
Boba rozmawia z Rivem na końcu (nie wiem czemu, ale mnie wzrusza)
Ale napisałem referat... Ale mam tendencję do łatwego wzruszania się, więc...

Najsmutniejsza chwila

ja się popłakałem jak było:
1. Palenie Vadera
2.Śmierć i palenie Qui-Gonna
3.Śmierć matki Aniego
4.Śmierć Obi-Wana

Heh

-Palenie Vadera (...)palenie Qui-Gonna
Faktycznie- ja też bym płakał- od takiego nawarstwienia dymu papiersowoego- komu by oczy nie łzawiły- no i to pokazanie, że jedi też palą, ze nawet Moc nie chroni przed nałogami (np. Alkoholizm Obi-Wana)... Choosen one- nie jesteś jedyny...

Myślę...

...że najsmutniejszą chwilą jest śmierć Vadera w ostatnim epizodzie i tylko ta sama scena. Lecz ciekawe odczucia miałem też przy scenie wjazdu na arenę Anakina i Padme w epizodzie II (ona i jeszcze ten soundtrack robi wrażenie!!!).

Według mnie....

najsmutniejsza była nie sama scena śmierci Vadera, ale moment, kiedy Luke sprowokowany słowami ojca naciera na niego, a w tle słychać męski chór....

Do Darth Cassius...

To byla bardzo dramatyczna chwila i chyba tak bym ja bardziej nazwala niz smutna - bo choc Luke przez ten jeden krotki moment przekroczyl granice, poddal sie Ciemnej Stronie, to jednak Dobro w nim zwyciezylo. A co do samej sceny, to fakt, daje jej 12 pkt na 10 mozliwych...

Kina -

Masz rację! Kiedy zobaczyłem tytuł Twojego tematu zacząłem intensywnie się zastanawiać. Przyszedł mi do głowy koniec "Imperium" - Luke, Leia i droidy patrzą w kosmiczną pustkę, gdzieś daleko lśni i ch Galaktyka, przyjaciele odlatuja szukać i ratować Hana. Wyobraźcie sobie co dzieje się w tym momencie w umysłach bohaterów - jakie potworne rozterki przeżywają, jakie wewnętrzne dramaty. Poza tym, każde z nich ma coś do ukrycia - Luke imię swojego ojca, Leia - miłość do Hana, bo wciąż nie jest pewna uczuć Luke`a. Zamrazanie Solo to bardziej tragicznai przerażająca scena, niż smutna.
Ale faktycznie - śmierć tego miśka porusza. Mała scenka a bardzo emocjonalna i sprowadza widza na inny poziom - okazuje się bowiem, ze to nie jest zabawa w wojnę stworków z baśni, ale prawdziwa walka i poświęcenie szlachetnych istot.

kiedy

roboty bojowe zabijają klony

Kiedy

Darth Maul zabija Qui-Gon Jinn`a .

Re: Kiedy

JORUUS napisał:
Darth Maul zabija Qui-Gon Jinn`a .
-----------

Nie, nie, nie. Kiedy Obi zabija Maula...

śmierć

wielu, wielu Jedi z ręki Klonów (np. Aayli, Quinlana, Ki-Adi Mundiego, Luminary, Barissy...) oraz oczywiście śmierć Nejii Halcyon`a

śmierć

jednego ewoka na Endor, Kiedy wysadzają drugą Gwiazdę Śmierci (ale to bardziej "Łzy wściekłości" ), Kiedy ginie Maul, Umiera Vader... kiedy konczy sięROTJ

dla mnie

Dla mnie najsmutniejszą chwilą jest koniec rotsa kidy stoi duch anakina obiwana i yody
z tego powodu że czuję się jak by w tym momencie zakończyła się pewna era w historii sw kidy nic już nie będzie takie same.
Czyż tak w rzeczywistości nie jest.
Przypomnijcie sobie chwilę kiedy po raz pierwszy oglądaliście sw

smutek.

Ja rzadko kiedy film czy książki biorę głęboko do siebie i zastanawiam się bądź smucę. Owszem regularnie płączę na E.T. ale to wyjątek. Co do SW to najsmutniejszy moment (tzn. wtedy kiedy realnie łza mi sie zakręciła) to śmierć Chewiego w Wektorze Pierwszym. Uważam, że wybranie przez Salvatore tej postaci do uśmiercenia było poniżej poziomu. Między wszystkim durnotami SW, kolejnymi plagami DarkSajdów, Imperiów, Vongów Wookiee prezentował coś... nie wiem jak to okreslić. Nosił w sobie pierwiastek tak bezgranicznej przyjaźni i lojalności jakiej nie można spotkać w innych postaciach. Dla mnie osobiscie jego strata w porównaniu z zostawieniem rozwydrzonej dzieciarni Solo, Kypa czy Mary przy życiu to kpina.
I nie powiem nic więcej.

No i

właśnie o to chodziło Bart ! Dlatego tak śmierć tak szokuje ! Sam nie mogłem uwierzyć w to co sie stało, z podobnych powodów co ty, ale no cóż... sam przyznaj że gdyby to była Jaina, to nie trafiłoby to nas tak bardzo, co nie ? Ten moment MIAŁ być smutny, MIAŁ być wielki, MIAŁ być poruszający... no i rzeczywiście był...

....

Tu muszę zamieścić poprawke do wypowiedzi Jagged Fela i Przybora ponieważ pierwsza Gwiazda Śmierci miała 120 km średnicy przy okazji druga miała 160 km. No a najbardziej wzruszające momenty to śmierć Qui Gona, Yody, Vadera (piękne ostatnie słowa), Obi Wan (to zaufanie w stosunku do mocy i oddanie), Thrawn (kurde ciekawe czy oni wszyscy jak im sie nudziło to przygotowywali se fajne teksty na wypadek śmierci ?!), no i Chewbaca na kazdą inną śmierć byłem jakoś zawsze przygotowany tzn wiedziałem ze jest ona w jakiś sposob konieczna (oprocz Qui Gona), jednak ta do dziś nie daje mi spokoju...

wyciskacz łez

Dla mnie najsmutnieszą chwilą jest śmierć każdego szturmowca w bitwie na Endorze, bo aż płakać się chce, gdy sobie myślę, jak oni mogli tak łatwo dać się podejść!
A tak poza tym ton wzrusza mnie to samo, co większość: śmierć Vadera, Obi-Wana, Yody, końcówka V epizodu, śmierć Shmi, Qui-Gona, pożegnanie Anakina i Shmi, a także śmierć tego Ewoka ROTJ.
Jak przeczytam Ostatni Rozkaz, to też mi się pewnie łezka w oku zakręci przy śmierci Thrawna. Każdego smuci chyba śmierć Wielkich.
A na pewno się poryczę jak umrze Luke, Han czy ktoś z tamtego okresu.
A tak na marginesie, to jak zginął Chewie?

Wzruszające momenty w Star Wars

e1 smierć Qui-Gona
e2 wjazd Padme i Aniego na arene
e3 najpewniej śmierć Padme, Luminary i Barrissy i sam koniec Całej Sagi (będę miała chustecczki na premierze)
e4 śmierc Obiego
e5 zamrożenie Hana i rozmowa w tej samej scenie z Leią no i śmierć Yody
e6 Palenie Vadera i końcowa scena przy oglądaniu jej czuję pustkę w sercu
z książek
"Dziedzic Imperium" kiedy Obi-Wan wzraca (we śnie) się do Luke`a po raz ostatni (płakałam nad tym STRASZNIE)
- no i kiedy Leia rodzi bliźniaki- naprawdę się wzruszylam

Moim zdaniem...

e1 śmierć Maula
e3 śmierć Padme
e4 zniszczenie Gwiazdy Śmierci, wraz z Tarkinem na pokładzie
e6 śmierć Palpiego i nawrócenie Vadera
(kocham Imperium!)

Aha no i...

Kiedy ten pilot Y-winga (patrz Avatar) dostał od TIE fighterów w e6 (z Rebeli lubię tylko tych pilotów), a w e4 jak trzech pilotów Y-wingów w wąwozie ginie z ręki

aha no i jeszcze

Ewok z e6 <buuuu>

Vader

Dla mnie najsmutniejszą chwilą była ta, w której Vader umiera...

...

E1- pojawienie sie jar-jara
E2- Boba z glowa ojca w rekach
E3- (przypuszczalnie) smierc Greva i Padme
E4- "jak widac nigdzie..."
E5- "I know..... trrrrssssszzzzzzzz(to mial byc ten odglos zamrozenia).... rrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr(a to glos Chewiego)
E6- biedny Ewok, last chance, stos Anakina.

...

Myśle że po ostatniej premieże wiele się zmieniło w tym temacie...
Dlamnie najsmutniejszą chwilą w SW było wykonanie Rozkazu66 w EIII.

Kiedy

Obi-Wan Kenobi krzyczy na Mustafar do Lorda Vader`a "You was the chosen one."

najsmutniejsza

tak racja, zmieniło się wiele, teraz najsmutniejsza jest scena z Younglings i nic chyba jej nie jest w stanie przebić!

a ja

raczej stwierzę, że monolog Obi-wana jest najsmutniejszy. McGregor naprawdę się tu popisał. Scena z dziećmi nie ma wydźwięku, bo to praktycznie same domysły, a wyrzuty Obiego naprawdę przejmują.

W EIII

jest parę smutnych scen...

- Anakin i Padme "patrzący" na siebie na Coruscant, Ani z akademii, Padme z apartamentu, a tle fajna muzyka...
- rozkaz 66...
- wyżej wspomiana przez Mefa scena na Mustafar

A co do sceny z junglings to mnie bardziej przeraża niż smuci...

Re: W EIII

-
A co do sceny z junglings to mnie bardziej przeraża niż smuci...

-----------
tak masz rację

A wiec

-You were the chossen one(scena po walce Anniego z Obim)
-Jedi turn against me-ta scena symbolizuje upadek Anakina
-Mistrzu Skywalker ich jest za dużo...
-Tekst Yody o tym co zostało z prawdziwego Anakina
-Anakin(Vader) na stosie
-pożegnanie małego Anakina z Matką,Shmi
-Śmierć Anakina Solo
-Pożegnanie Obi-wana z Lukiem
-Śmierć Chewbaccy
-Luke który dowiedział się że Vader jest jego ojcem .
-No i ogólnie wiekszość scen z Mustafar jest smutna
-I jeszcze jedna z gry RotS , strasznie żałuje że jej nie było w filmie:Rune Haako mówi do Anakina:mam dla Ciebie wiadomość -nie możesz mnie zabić jestes rycerzem...W tym momencie Anakin go zabija

....Śmierć Yody ...... oraz ..

ROZKAZ 66 !!! dranie ... do gazu z nimi

Vader

A dla mnie j/w smierc Yody, Ewokow i Vadera.

Re: Vader

Andaral napisał:
A dla mnie j/w smierc Yody, Ewokow i Vadera.
-----------
I oczywiscie mord w swieatyni Jedi.

...

Wiesz,żeby sie samemu cytować ??
Widocznie tylko swoje słowa jesteś w stanie zrozumieć wiec tylko je cytujesz

III ep

Pogrzeb Padme..
Scena na coruscant kiedy Ani czeka w akademi Jedi i decyduje się przejść na ciemną stronę....
You were the chossen one....
Śmierć Jedi z rozkazu 66..
To tylko z IIIep

no to się jeszcze dopisze :( po RotSie

bo gdzieś tam wcześniej pisałem że najsmutniejsza jest dla mnie śmierć Vadera i Yody a dorzucam jeszcze do tego scene jak spalony kadłubek Anakina czołga się w stronę Obiego a ten odchodzi

Dla mnie

Beru i Owen Lars z małym Lukiem wpatrujący się w dwa słońca Tatooine, w tle wiadomo jaka muzyka...
Ja i kilka osób koło mnie prawie sie ropłakało...
Może jeszcze ,,You were the choosen one" i śmierć Vadera oraz jego spalenie...

A w EU

śmierć Ulica Qel Dromy... zapomniałem wdcześniej napisać. Sorry, za nabicie posta.

definitywnie

rozkaz 66 ;___;

dokladnie

4 razy bylem narazie i 4 razy płakałem na tej scenie... a myślałem, że na zadnym filmie mi sie to nei zdazy:/

...

i patrząc na tekst pieśni w twoim opisie nasuwa mi się też na myśl pogrzeb Padme, i tych wszystkich ludzi ze świecami, smutne oczy dzieci... ludzie mogą wychwalać OT jak chcą, dla mnie EIII bije na głowę wszystkie inne epizody mrokiem.

i jeszcze jedna ważna scena, która została pominięta być może na czas trwania - jest bowiem dość krótka - młody jedi rzucający się na grupe szturmowców, chcący utorować drogę Bailowi Organie... masakra ;_;

to

jest radosna pieśń Ewokow :/

hehe

to któryś z nas jest nieuświadomiony włacz teraz sobie duel of the fates i posłuchaj razem z tekstem, który masz przyklejony do posta:

Nyohah Keelah Korah Rahtahmah
Syadho Keelah Korah Rahtahmah
Korah Daanyah Korah Rahtahmah
Korah Daanyah Korah Rahtahmah

a teraz włącz sobie pieśń Ewoków i posłuchaj tego tekstu:

Yah wah
eee chop yah wah
ah toe meet toe pee-chee keene
g`noop dock fling oh ah
Coatee chah tu yub nub
coatee chah tu yahwah
coatee chah tu glowah
allay loo ta nuv

więc chodziło mi o to, że przy pogrzebie padme leci muzyka podobna do tej z duel of the fates, jest to też motyw pogrzebu Qui-gona. (nawet słowa są w tym samym języku chyba) i to jest bardzo smutne.

mi się wydaje

że ten Padawan raczej upatrzył sobie szansę wydostania się i ucieczki ze Świątyni Jedi, z Organą lub bez to już w zależności od rozwoju sytuacji, no ale mu sie nie udało szkoda.

Cóż...

Każdy epizod ma takie sceny, trudno wybrać tę najmocniejszą.
Scena na Mustafar - nie trzeba wymieniać.
Dla mnie jednak scena, w której roboty robią z Anakina maszynę i przyczepiając mu protezy nóg, on krzyczy "Nooooo.....!!!!" Tego nie wytrzymałam ;((

Smutek oznacza przywiązanie...

...A przywiązanie to ciemna strona mocy...

Masz rację..

.. i to właśnie jest smutne

Było takich kilka

np śmierć Ki-Adi-Mundiego. To jego spojrzenie na mierzące w niego klony i desperacka próba odbicia boltów...
Jednak najbardziej wzruszyła scena gdy Obi-Wan stojąc nad palącym się Anakineem krzyczy załamany "You were the chosen one"...Nie bedę ukrywał, że się o mało nie popłakałem...
A ze starej trylogii to śmierć Obi-Wana , spalenie Vadera (muzyka!) i Vader wrzucający Imperatora do szbu(może to nie smutne ale bardzo poruszające)

Hmm

to wtedy jak biednego Palpusia bije Windu. On tak smutno krzyczy: "Enykyn, help mi, Help Mi!!" "Gupi" Windu
-----------------------------------------------------------------
A teraz na poważnie:
- spalanie Vadera na stosie
- Anakin wchodzi do sali rady, gdzie są dzieci
- większość filmu

JEst

sporo takich scen.

E1: pożegnanie Aniego z matką; śmierć Qui-gona (standard )
i jego pogrzeb
E2:Ciężko powiedzieć, może śmierć Shmi?
E3: W sumie całość, choć najbardziej smutną (i bardzo nostalgiczną) scena jest końcówka: pogrzeb Padme i Vader idący po pokładzie SD - tam muzyka w tle!!!!!!!!
E4:Jedna z najpiękniejszych scen w historii kina (IMHO) - Luke i 2 zachodzące słońca; Śmierć Obiego, choć smutne stała się dopiero po obejrzeniu wszystkich części - wielki człowiek, wielki Jedi, który do końca życia pozostał wierny ideom Jedi.
E5:"Leia...Hear me, Leia.", ponadto cała scena z wypowiedzią Yody i pokazaniem Luke`owi na czym polega MOC i wiara we własne umiejętności. Ofcourse, "Luke, ja sem twoj tatienek" także!
E6:Śmierć Yody, śmierć Vadera, pojedynek Luke`a z Vaderem i chór w tle (smutne, choć piękne zarazem). Scena pojawienia się 3 duchów i w ogóle napisy końcowe - koniec sagi, koniec pewnego etapu w histoprii kina. To samo wrażenie ma się po napisach końcowych E3 - kiedy przebrzmiewają ostatnie takty muzyki Williamsa trudno powstrzymać łzy i uczucie smutku....

Bez wątpienia...

najsmutniejszymi scanami są:
- śmierć Yody (jeszcze przez długi czas nie mogłem w to uwierzyć)
- śmierć wspomnianego już Ewoka - żadna anonimowa śmierć tak nie wzrusza.
- pojedynek Luke`a z Vaderem (przepiękna muzyka) i śmierć Anakin (już nie Vader`a)
- palenie ciała Anakina
- rozkaz 66, a raczej jego następstwa - choćby desperacka obrona Jedi lub boleść na twarzy Yody
- śmierć Qui-Gon Jinna i palenie jego ciała (od razu przypomina się palenie ciała Aniego).

od najsmutniejszej :)

-"You were the Chosen One"-Obiego i następujące po nim palenie się Anakina...chlip...
-Śmierć Vadera w ROTJ
-Order 66
-śmierć Qui-Gona
-okrzyk Luke`a po śmierci Obiego w A New Hope

Moim zdaniem :P

Najsmutniejsze
E1 "Smierć QuiGona"
E2 nic tu strasznego sie nei dzialo procz tego ze umarlo wielu jedi i jango
E3 "Wykonanie rozkazu 66"
"Lekkomyslnosc i zdrada anakina"
"Smierc wszystkich jedi"

E4 Hmmmm Smierc obiego ?
E5 nothying
E6 "Smierc m4stera y0dy"
"Smierc ew0ka :*"
"And ,zdycha zdrajcaktory zostal nawrocony ^^` - Anakin"

Re: Moim zdaniem :P

Avalong napisał:

"And ,zdycha zdrajcaktory zostal nawrocony ^^` - Anakin"

Nikt nie zdycha,Zdychają takie kretyny jak ty.Osoby które piszą ze ktoś zdycha samezdychają .Po pierwsze Anakin nie zdradził...tylko...zmienił poglądy
.Nie pisz że Anakin zdycha bo umarł śmiercią bohateerra..Gdyby nie to to ten łuk by został spalony przez Palpa i jego błyskawice.

wedlug

mnie najberdziej wzrusza scena w ROts kiedy to Trawn Imperator i Vader Stoja w niszczycielu patrzac na budowana gwiazde smierci.

Re: wedlug

Jandar napisał:
scena w ROts kiedy to Trawn

Trawn...Trawn...Trawn...Kto to?Może mi ktoś pomoże ale ostatnio oglądałem RotS i Trawna nie widziałem.Wiidziałem tylko Tarkina ale chyba nie o to chodzi.Jest wyraźnie napisane Trawn...

a

dla mnie najsmutnejszym momentem jest to że cały misterny plan imperatora szlag trafił i to jeszcze przez kogo ,normalnie można się rozpłakać a było tak blisko,to już bym wolał żeby imperatora sprzątnoł ten wiejski przebój Łuk czy jak mu tam a nie Vader,normalnie życie jest nie sprawiedliwe

:(

Moim zdaniem najsmutniesze było:
ep1 - śmierć Qui-Gona i spalenie jego ciała
ep2 - śmierć matki Anakina
ep3 - wykonanie rozkazu 66, Obi-Wan krzyczący go palącego sie Anakina - `you were the chosen one`, śmierć Padme i jej pogrzeb
ep4 - śmierć Obi-Wana
ep5 - brak
ep6 - śmierć Yody i Anakina oraz palenie jego ciała

:(

Moim zdaniem najsmutniejsza była scena śmiercia Dartha Vadera w ROTJ

Końcówka

Najbardziej poruszyła mnie końcówka 6 ep, bo Luck wraca do Lei i Hana a jest zrospaczony po utracie ojca lecz szczęśliwy, że już po wszystkim Imperator zginął itp. A później podchodzi do drzewa i pokazuje mu się Yoda Obi-Wan-Kenobi i Anakin Skywalker. A scena, na której zawsze przechodzi mnie taki miły prądzik to ta, gdzie już na samym końcu wszyscy się ustawiają jakby się z nami żegnali, bo przecież to OSTATNI EPIZOT.

Według mnie

najmocniejsza jest śmierć Vadera w ep6 i rozkaz66 w ep3, czyli nic nowego nie odkryłem i zgadzam sie z poprzednikami, ale swoj 3 grosze dożucam

zgadzam się z ...

(OLD) JEDI MASTER, ale tylko w jednym przypadku Wykonywanie rozkazu 66 było cholernie prejmujące ... jak pierwszy raz oglądałem ROTS to jakoś tak bezuczuciowo do tej sceny ... Ale drugi, trzeci, czwarty itd.... autentycznie płakałem ze wzruszenia Kilka chwil i wielki Zakon Jedi zniknął z galaktyki w którą wrastał przez kilkanaście tysięcy lat ... Aha i jeszcze to jak Luke pali zwłoki Vadera - koniec pewnej ery w historii również wycisnął ze mnie łezkę

Re: zgadzam się z ...

Dark Lord Revan napisał:
(OLD) JEDI MASTER, ale tylko w jednym przypadku Wykonywanie rozkazu 66 było cholernie prejmujące ... jak pierwszy raz oglądałem ROTS to jakoś tak bezuczuciowo do tej sceny ... Ale drugi, trzeci, czwarty itd.... autentycznie płakałem ze wzruszenia Kilka chwil i wielki Zakon Jedi zniknął z galaktyki w którą wrastał przez kilkanaście tysięcy lat ... Aha i jeszcze to jak Luke pali zwłoki Vadera - koniec pewnej ery w historii również wycisnął ze mnie łezkę
-----------
zadzrzewkować to nie łaska

Zgadzam się z Tobą....

ten moment też porusza ludzi i fanów Star Wars....

wiem, że jesteś nowa

więc cię pouczam, że jak zwraczasz się do kontertnej osoby(posta)
to dawaj odpowiedz lub zacytuj czyli zadrzewkuj

TPM obejrzałam

z kuzynkami i wszystkie jak jeden mąż najpirw złapały się za trzewia, a potem się poryczały,-wiadomo jaka scena. Ja posmarkałam się chwilę później.
-Eire, u ciebie coś z refleksem?
-Nie, tylko Maula mi żal. Sidosus go tam posłał na pewną śmierć...Qui-Gon był mądry i dobry, ale Jedi są tysiące, a on, biedaczek sam...Sithowie powinni być pod ochroną!
Nie wiem czemu popatrzyły sie jakoś dziwnie

:(

W Mrocznym Widmie jak ginie Qui-Gon i w III epizodzie, jak Jedi zostają wybici (

Najsmutniejsza chwila to...

śmierć Anakina w ROTJ, trochę mniej mnie rusza śmierć Yody.
W nowej trylogi śmierć Qui Gona i Padme.



:\

Zniszczenie DSI i DSII, śmierć Palpiego (tu prawie płakałem ).

Generalnie

nie lubię jak ktoś umiera, ale trzy najbardziej wzruszjące sceny to wg. mnie:
III
Śmierć Maula i Qui-Gona, oraz pogrzeb tego drugiego- klimatyczna muzyka, ciemne tło i taki kontrast z późniejszym festynem
II
Rozkaz 66 i masakra w świątyni- na eIII byłam z siostrą i kuzynem na wszelki wypadek trzymałam ich mocno.
I
Fett junior z hełmem ojca. Taka milcząca scena, wielka rozpacz i ludzki gest. Okazuje się,że Boba miał też ludzkie uczucia.

najbardziej

zasmuciła, poruszyła mnie scena w Epizodzie III, jak Darth Vader wszedł do Świątyni Jedi i wychodzi mu z naprzeciwka jakis padawanek "Mistrzu Skywalker, za duzo ich! co mamy robic?", a DV w odpowiedzi zapala klingę miecza... uaah, podobało mi się, że nie pokazano, jak Vader zabija padawanów, tak, jak to było na filmie wydaje mi się znacznie bardziej poruszające.
śmierć Yody - mimo, że on przecież się połączył z Mocą i nie powinniśmy się smucic, to ta scena na chwilę wywołuje u mnie żal, że już go więcej nie zobaczę w filmie staruszka Yody. i pogrzeb Vadera, bardzo klimatycznie

Taaa..

scena ta była naprawdę poruszająca ale od kiedy Anakin jest mistrzem??

re

W liecum nie każdy nauczyciel jest profesorem. To po prostu taki zwyczaj.

dokładnie-

wyższy rangą, a więc "psze profesora", "psze Mistrza", niezależnie od rzeczywistego stopnia

Fakt

troche głupio by brzmiało gdyby ten padawanik mówił do niego na "ty" albo "panie Anakinie"

Chewie...biedny Chewie...

Według mnie to najsmutniejsza jest śmierć Chewiego w NEJ,
śmierć Qui-Gon Ginna (ale maul śmiesznie spadał hihihi...)
i śmierć Anakina Solo(ale on się poświęcił... chlip... chlip....)

Było tego jeszcze troche ale sie rozpisywać nie będe.

ha....

zaraz chwila, ja miałam dwie i pół h smutku oglądając ROTSa po raz drugi. Paczka chusteczek poooszła w dal....

Śmierć Anakina...

...w VIep jest dla mnie najsmutniejsza. I w ogóle cała końcówka Powrotu. Smutno mi też na napisach, zwłaszcza VI i III epizodu.
Wzruszające są też:
- scena gdy Obi-Wan i Anakin żegnają się i nie wiedzą, że ostatni raz widzą się jako przyjaciele,
- śmierć Qui-gonna
- pożegnanie Anakina z matką,
- zamrożenie Hana,
- śmieć Ewoka,
- dużo scen z III ep, zwłaszcza na końcu
- śmierć Chewiego

Re:Śmierć Anakina

Scena w której Anakin umiera na DSII jest na prawde smutna, ten jego wyraz twarzy jest smutny jakby żałował za wszystkie swoje winny - aż za serce chwyta ;(

PS: Nie przypominam sobie śmierci Chewiego. Chodzi ci raczej o Ewoka co zginął z dział AT-ST?

A poza tym najbardziej wzruszający jest EIII.

Nie

nie chodziło mi o Ewoka.
To miało miejsce w jednej z książek. Przepraszam za zdradzenie tego wydarzenia.

Jak dla mnie

najsmutniejszą sceną w SW jest rozkaz 66. I mówię tu o pierwszym odczuciu, bo jak się coś później ogląda to już nie taki efekt.

Jak to nie tak

Morzna zacząć wyliczać zdrady ale podam kilku zdrajców:
1.Palpatin
2.Anakim
3.Klony
4.Codi
Lubie rozmowe Obw-wana z Anakimem na planecie Mustafa cytuje:Jestem lojalny republice , naszej demokracji ! Jeśli nie jesteś zemną to
jesteś mojim wrogiem.Tylko sitch tak przemawia a ja zrobie swoją powiność.

...

Najsmutniejszą sceną było na pewno pożegnanie z matką, śmierć Maula, Anakina, Ewoka... chlip. ;( Ale i tak mi nie zal Anakin , bo uwazam, ze on zasluzyl na smierc...

Moja...

rozpacz zaczyna się gdy ginie Windu a kończy gdy Yoda na Kashyyyku łapie się za sercę. Ryczę kiedy to oglądam.
I gdy palą Qui Gona. CHLIP, CHLIP I JESZCZE RAZ CHLIP.

P.S

Zapomniałem.
Gdy ubierają w zbroję Anakina i w tym samym czasie rodzi Padme.

Hmmm...

Smutne było to, kiedy Hayden silił się na ukazanie jakichkolwiek emocjiPP A tak już zupełnie poważnie: walka Vader vs Luke (EVI)+ chór w tle, a także scena, w której Luke wisi pod Cloud city i mówi: "Hear me, Leia...". Niesamowite, czyż nie?
Z NT - cóż, chyba tylko "You were the chosen one!!" i Vader kroczący po pokładzie SD (znów zasługa muzyki).

Dla mnie

najsmutniejsza chwile to "You were the chosen one" poprostu genialnie zagrane, ten cały smutek Obi Wana udziela sie widzowi strasznie, ja to az czułem jego bol Śmierć Yody, Qui Gona, Obi Wana (choć ta nie tak bardzo jak inne, moment gdy widzimy Anakina na Mustafar i ta łza, oszczedznie zagrane ale jak wymownie. Cała walka Luke`a z Vaderem i moment "nawrócenia" szczegolne wrazenie robi po obejrzeniu Ep. III, Śmierć Windu, pogrzeby Qui Gona i Anakina, śmierć Padme przeplatana z powstawaniem nowego "imidżu" Vadera, śmierć Shmi, Rozkaz 66 i to jak Younglingsy sie chowają wchodzi Ani one zeby im pomogł a on tylko zapala miecz... to chyba wszystko chociaz pewnie cos pominąłem...

hlip,hlip

Najsmutniejszym momentem dla mnie była scena w świątyni, gdzie padawani proszą o pomoc Anakina. No i śmierć Anakina na DS II.

W niedzielę

obejrzałam kawałek ROTJ i zobaczyłam ową nieszczesną tancerkę. Biedaczka... chlip... znaczy się zwierzak biedny co go Jabba w korytarzu trzymał i karmił kościstymi Twi`lekkami. idę donieść do TOZU. Jak sie Jabbie zwierzoluby do skóry dobiorą to nie będzie zwierzaczków(ani nic więcej) pod podłogą trzymał!

Według mnie

najbiedniejszy był Jango

według mnie

Najsmutniejszy był rozkaz 66, śmierć Ewoka, pogrzeb Qui gona ,pogrzeb Padme śmierć Vadera

według mnie

Rozkaz 66...Ta muzyka, normalnie jak to pierwszy raz widziałem w kinie to mi się tak smutno zrobiło...

O filmach już kiedyś pisałam

natomiast w cały EU najbardziej mnie zasmuciła ( nie, to trocj=hę złę słowo, raczej najbardziej przeżyłąm) śmierć Chewiego. Po raz pierwszy ktoś z "nieśmiertelnych bohateró z pod Endoru zginął...). Piękna i poprzednia scena, bo wreszcie wniosłą jakiś element niepewności do EU, ale... naprawdę mi go szkoda było!

walka Luka z Vaderem

Ta scena wymiata - genialna muza w tle, wsciekly Luke, opadajacy z sil Vader - ciarki mnie przechodza za kazdym razem jak ja widze. Samej walki nie traktuje jako najsmutniejszej sceny ale niewatpliwie jest to wstep do chwytajacej za serce sceny ocalenia Luka i smierci Anakina Skywalkera. Ponadto Order 66, Smierc Padme, You were the chosen one, Zamrozenie Hana.
Troche OT ale spot Epic Tragedy jak malo co nawilza moje oczeta W sumie to przez to ze ogladalem go setki razy przed premiera wyszedlem z niej z bardzo mieszanymi odczuciami

Poruszająca..

Oglądałam właśnie po raz kolejny Zemste i naprawdę wstrząsnęła mną scena śmierci Padme.. to chyba jedna z najbardziej wzruszających momentów filmu.

Ehhh tam

ja jednak bede sie upierał przy przyrumienieniu anakina i legendarnym już "You were the choosen one" oraz wykonanie ORDER 66 ...

Ewan rządzi :D

Mnie najbardzije urzekła scena w której Obi-wan wygłasza te poruszające słowa do Anakina, to dowodzi wielkości i wielkiego talnetu aktorksiego tego artysty :> choć do Aleca mu trochę brakuje...

---

Rozkaz 66 i wybicie wszystkich Jedi,zrobiło na mnie duże wrażenie,szczególnie dzięki genialnemu kawałkowi Anakins Batrayal.Jeszcze pogrzeb Padme (mimo tego,że za nią nie przepadam to była naprawdę dobra,jak dla mnie,scena) i równolegle prowadzone "tworzenie" lub "budowanie" Vadera.Oczywiście także koniec pojedynku Obi vs. Anakin (straszny moment jak się Ani pali,Boże takie piękne włosy miał ).

Śmierć Jedi.

Wzruszyłem się w III epizodzie w momencie rozkazu 66... Niesamowita scena. Ta muzyka, ujęcia, śmierć Jedi... Wtedy się najbardziej wzruszam. Mimo, że film ogądałem już dziesiątki razy, to zawsze w tym momencie oczy mi się pocą lekko

Śmiertelny moment

Mojim zdaniem Anakim był głupi bo uwierzył w bajeczki Palpatina
a gdyby Palpatine zginoł wszystko było by dobrze.Bo kto wtedy wydał
by rozkaz 66.

śmierć Trowna

Napewno jedną z najsmutniejszych scen była śmierć i pogrzeb Padme
Rozkaz 66, kiedy Jedi nie mają szans i kolejno giną na Kasyyyku
Ale pamiętam, że najbardziej wzruszył mnie, a ja nieczęsto się wzruszam, książkowy opis śmierci admirała Trawna - Mitth`raw`nuorodo w ,,Ostatnim Rozkazie"

III epizod

Moim zdaniem najsmutniejsze było to kiedy Anakin Skylwaker przeszedł na ciemną stronę mocy.

Najsmutniejsze w Star Wars?

W kolejności od najsmutniejszego/najżałośniejszego:
1. TPM całość
2. ROTS też całość
3. AOTC również całość no może poza momentem, w którym Palpi i Vader patrzą na DS, a w tle pojawia się grand moff Tarkin.

A?

Hazar_Chaal napisał:

3. AOTC również całość no może poza momentem, w którym Palpi i Vader patrzą na DS, a w tle pojawia się grand moff Tarkin.

-----------

A to nie ROTS przypadkiem?

ta

racja - oczywiście chodziło mi o ROTS. Yyyyyyyyyy. To jest właśnie największa wada tego forum - brak mozliwości edytowania własnych postów:/

A dla mnie...

Może już ktoś o tym napisał, ale ogromnie poruszył mnie moment ostatecznej przemiany Anakina w Lorda Sith... wiadomo było dlaczego to robi - z miłości do Padme - został zwiedziony obietnicą bez pokrycia... To był dobry człowiek i świetny Jedi; dał się omamić, a potem nie było odwrotu. Boleśnie widoczna była Jego walka z samym sobą, którą przegrał w imię Miłosci - i to dla mnie był najsmutniejszy monent. Jak powiedział później Obi Wan Kenobi: dobry człowiek, którym był Anakin - umarł...

Ciekawy i smutny moment

Tak to był smutny moment . W ostatniej czeńści star wars decyzjacyzia Luka nie ma znaczenia dla świata tylko dla niego samego.

Przejść czy nie ? Oto jest pytanie

To jest proste jak by Luk stał się drugim Vaderem by zginoł, a jak nie
to uda mu się uciec. Jego decyzja nie ma znaczenia dla galaktyki tylko dla siebie samego. Wyjaśnienie jest proste rebeliancka flota już leciała
zniszczyć nową Gwiazde Śmierci.

Najsmutniejsza...

Jak Maul zabija Qui Gona i moze jeszcze jak ginie Padme ale tez smutne bylo jak Annie zabil Mace`a

Dla mnie

najsmutniejszą chwilą w Star Wars jest moment śmierci Chewie`go...
Ale zasmuciła mnie również chwila walki Obi-Wana i Anakina( juz w sumie Vadera). Dla mnie ta walka była z jednej strony piękna, a z drugiej przerażająco smutna... Zwłaszcza te końcowe momenty gdzie Anakin już bez nóg leży przy morzu lawy a Obi-Wan wyznaje mu że traktował go jak własnego brata itp. Piękne a z jednej strony smutne...

No więc tak:

Smierć Yody, Rozkaz 66, kiedyś śmierć Qui-gona, ale teraz kiedy wiemy że zjednoczył się z Mocą to już mniej to przeżywam, Moment przejścia Anakina na CSM, a za razem śmierć Mace`a no i tekst Obi-wana do Anakina gdy ten pali się w lawie (świetnie zagrane przez Ewana)

Wedlug mnie

Najasmutniejszą chwilą jestzarazem najpiekniejsza scena w calej sadze a moze i w kinematografii(rownać sie z nia może tylko scena w Ojcu chrzestnym podczas chrztu w katedrze naprawde wymowna) to wyznanie Vadera I am your father scena ta jest przelomowa w starej trylogi i wiem ze tylko kilka osób z ekipy wiedziało o tym. Naprawde piekna scena.

Według mnie

tekst Obi-wana do Anakina na Mustafar
Byłeś mi bratem Anakin.....................................................

smutna chwila

1.smierc Qui Gona
2.Padme pod koniec zemsty sithow
3.mace z palpim ;(
4Anakin i CSM
5. moze jeszcze seasee Agen Kit ;(

Śmierc Vader`a

Ja się przyłącze do tych wszytkich, którzy podpisują się pod śmiercią Vader`a... jednak to był chyba najbardziej zaskakujący zwrot akcji (przyznanie się Anakina do ojcostwa nad młodym Skywalker`em), i chyba wszyscy widzowie w jakiś głębszy sposób to odczuli.

~Pozdro

Śmierć Bena

Śmierć(lub przejście w inny świat jak kto woli)Bena była taka smutna ... I to Luke`a "NO" ...

ja i mój kuzyn...

Kuba chcieliśmy wystawić sztukę na podstawie kolejnych epizodów. Nie udało się nam jednak to. potrzebujemy streszczenia ,,ZEMSTY SITHÓW" JAK NAM SIE UDA PRZEDSIĘWZIĘCIE ZOSTANIE UDOKUMENTOWANE NA WWW.IDRIL.BLOG.ONET.PL

pisać

W SPRAWIE STRESZCZENIA- PISAĆ PROSZĘ NA gg 2021551

Streszczenie

OMG, Madie

jesteś okropnym draniem i nie liczysz się z uczuciami innych, iii w ogóle paskuda z ciebie!

w/g mnie najsmutniejsze to:

1 śmierć Chewie`go
2 śmierć Anakina Solo
3 śmierć Obi Wana

najsmutniejsze:

Ep IV: śmierć Bena
Ep V: zamrożenie Hana
Ep VI: śmierć i pogrzeb Anakina
Ep I: Anakin żegna się z matką, śmierć i pogrzeb Qui Gona
Ep II: śmierć Shmi
Ep III: praktycznie cały jest smutny...

aaa...

... mala porpwaka:
Ep VI: wydażenia na DSII + pogrzeb Anakina

Jinn i Vader

Mi się wydaje że to jest Spalenie Qai Qon Jinna i Vadera

Zdecydowanie...

... pogrzeb Padme i smierc Hrabiego Dooku, bylo mozna sie poplakac jak Dooku zrobil to smutne spojrzenie na Anakina

ORDER 66

Te sceny, w których Jedi ginęli strzałami od tyłu... zaskoczeni...było ich (scen) za mało

Wszystkie teksty Anakina, Obi-Wana i Padme na Mustafar

Rozstanie Anakina z matką

Yoda wyjaśniający, co się stało z Anakinem

Świątynia Jedi w EIII

Stroje Amidali w EI (smutna, straszne, żałosne)

Końcówka EIII

Śmierć Yody

Śmierć Qui Gon Jinna

Śmierć i pogrzeb Padme

Najbardziej...

... to wzruszyla mnie smierc Ewoka to takie nie winne stworzenie
No ale pogrzeb Padme tez nalezal to smutnych za to order 66 jak dla mnie wcale nie byl az taki smutny.

Obi

niewiem czy dobrze przytaczam :
"...Byłeś mi bratem Anakin , Kohcałem cię ..." Ryczałem przez całą drogę z kina do domu

Oj ja też

według mnie Horus ma rację. Kina pisząc ten temat nie widziała jeszcze RotS więc nie dziwi że mówiła o RotJ.
Do Re: to fakt ep. III jest naładowany takimi scenami

używaj drzewek

-Jeśli zarejestrowałeś się na Forum musisz się zalogować. Po tym procesie pod każdym postem (czyli wpisem na Forum) zobaczysz takie pole:

Odpowiedz · Zacytuj

Jeżeli zwracasz się do jakiegoś konkretnego użytkownika musisz kliknąć na jedno z tych pól, aby ta osoba wiedziała, że to właśnie do niej się zwracasz. Wybierając Odpowiedz Twój wpis będzie widoczny pod postem, na który odpowiadasz, ale będzie miał większe "wcięcie", czyli odległość od lewej krawędzi ekranu. Jeśli zaś wybierzesz Zacytuj wejdziesz na stronę z całym postem użytkownika - tam możesz wyedytować ten post, aby było wiadomo, który fragment masz na myśli wtykając coś komuś

Ogólnie ujmując tak zwane drzewka są to bezpośrednie zwroty do danego użytkownika.

magul17

według mnie najsmutniejszą chwilą był pogrzeb Padme.

dla

mnie najsumtniejsz chwile to gdy gine chewie oraz thrawn. A z filmów gdy palą Anakina oraz gdy DSI wysadziło Alderaan. Ta mina Lei mnie rozbraja

:(

Ja prawie płakalem, gdy spadał ten "pojazd" Obiego w EP3 do tej wody.

Wg mnie

Plakalem w kinie jak klon zestrzelił mysliwiec Plu-Kona.
Wtedy Plu-Kon tak z poswieceniem zaslonil glowe rekami buu, buu

Zapomnialem dodac

Jeszcze jak na pogrzebie Padme komera dobitnie pokazuje naszyjnik ktory dal jej Ani w mrocznym widmie

Mundi

Wg mnie najsmutniejszym momentem była akcja gdzie kilku szturmowców bezlitośnie strzela do starego Ki Adi Mundiego, Mundi próbuje jakos sie wybronić. Po czym bezwładnie upada na ziemie

inne

Napisze to w telegraficznym skrócie:
E1 - Palenie ciała Qui Gona
E2 - śmierć Shmi i wściekłość Anakina
E3 - śmierć Mundiego i pozostałych Jedi, a także Przybycie obi wana z Lukiem na Tatooine
E4 - Śmierć Obiego
E5 - Ostatnia scena gdzie Luke stoi obok Lei
E6 - Gniew Lukea, zacięty pojedynek z Vaderem i palenie zwłok tatuśka

To Co Mnie Rusza

1 Qui Gon Ginie
2 Pozegnanie małego Aniego
3 Jak Gina Wookee na Kashyku

smutne

cala scena order 66 i walka luke`a z vaderem kiedy luke wpadl w szal i dostal pare punktow mocy, no i kiedy vader juz na kleczkach jedna reka trzymal niepewnie miecz a luke walil go jak z paly z calej sily ;]

Smutnym, a wręcz tragicznym...

...momentem jest podpisanie pokoju między Imperium a Nową Republiką.
Raz, że to praktycznie kapitulacja Imperium (mimo, że nadal będzie niepodległym państwem).
Dwa: Rebeliantom się pofarciło pod Endorem i Bilbringi.
Trzy: To wina tego Noghri`ego, Rukha, Thrawn zgniutłby Rebelię.
Cztery: Wolałem jak się klepali z Imperium, niż z Vongami.
Pięć: Minuta ciszy za Ipmerium.

najsmutniejsze to...

to ostatnie spojrzenie na Luka przez Vadera,palenie go,AT-ST killer Ewoczka (chlip),śmierć Shmi,Quin ginie, rozkaz 66.

i jeszcze na pogrzebie Padme

i jeszcze a pogrzebie Padme buuuu buuuu ryyyk!chlip!

aha

1.Bum Gwiazda Śmierci
2.NIepotrzebna śmierć Dartha Vadera gdy ratował Luke`a(po co)
3.Śmierć generała Grievousa(chamstwo)
4.Spalenie Qui gona(barbecue,chlip)

Najsmutniejsza

chwila w całej serji SW t jak
Obi-"ONE" zabija Maula chlip chlip chlip ;( ;( ;(

Jak się dowiedziałem

że według kanonu Revan był po jasnej stronie w kotorze

myślę że.....

Najsmutniejsza chwila jest w``Ostatnim Rozkazie" gdy Rugh zabija Thrawna podczas bitwy o Bilbringi,a miało być tak pięknie.``W końcu rebelia zostałaby zdławiona i zapanował by ład i porządek``

Zgadzam

się z panem wyżej

a ja się zgadzam ...

z używaniem drzewek

Śmierć i pogrzeb Padme Amidali

są według mnie najsmutniejsze w S.W.

Moje

-Rozkaz 66
-Śmierć Qui-Gon`a
-Śmierć Amidali

Na tych momentach w kinie prawie się rozpłakałem

Rozkaz 66 m.in Na felucci
Śmierć Qui-Gona Buuuuuuuuuuu!!!
Śmierć Padme Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!
Ogólnie los Anakina (spalenie się i śmierć)

Jeszcze smutna była śmierć Shmi i tego ewoka którego zabił AT-ST. Szkoda też Jawów w ANH

I jeszcze koniec EIII (na Tatooine)

Ja mam za kazdym razem

lzy w oczach jak jest Order 66 i jak PAdme nadaje imiona blizniakom

:)

moim zdaniem najsmutniejsza to chwila gdy anakin przechodzi na ciemną strone mocy i gdy okazuje sie na koncu ze w Vaderze było dobro az do konca

Re: :)

DarthAnakin napisał(a):
i gdy okazuje sie na koncu ze w Vaderze było dobro az do konca
________

I to ma być smutne ? Hmm .. w zasadzie jak się głębiej nad tym zastanowić ... Rzeczyiwście - to smutne

dla mnie najsmutniejsza rzecz w SW to...

jak w kotorze gra sie po ciemnej stronie i bastila zaczyna uzywac bitewnej medytacji przeciwko republice co wtedy ten lewiatan zdziela swoimi laserami ten statek w kilka sekund po nim nic nie zostaje (

Re: dla mnie najsmutniejsza rzecz w SW to...

dooku18 napisał(a):
jak w kotorze gra sie po ciemnej stronie i bastila zaczyna uzywac bitewnej medytacji przeciwko republice co wtedy ten lewiatan zdziela swoimi laserami ten statek w kilka sekund po nim nic nie zostaje (

________
i jeszcze chcialbym dodac ta muzyczke z zakonczenia kotora2

Cóż...

W filmach to mimo wszystko jest rozkaz 66. Od początku wiadomo, co się stanie, ale śmierć tylu postaci, z którymi się związałem w EU mimo wszystko smuci... Bardziej, niż śmierć Padme .

W całym EU to chyba będzie śmierć Anakina Solo. Taka tragiczna i bezsensowna. Żeby chociaż była tak efektowna, jak koniec Gannera...

:(

1. ,,Anakin, you breaking my heart..." - za pierwszym razem, gdy Padme to mówiła coś mnie ścisnało za gardło, czułem, że coś się stanie...
2. Rozkaz 66 - wielcy wojownicy zabici tak perfidnie...
Episode III był ogólnie smutny....

sceny

E1 - śmierć Qui-Gona. Jak to oglądałem po raz pierwszy w kinie (jako 9latek) byłem zszokowany tym że umiera
E2 - jakoś żadna scena nie wprawiła mnie w smutny nastrój
E3 - Order 66 i z lekka Padme na Mustafar
E4 - śmierć tego pilota który wystrzelił torpedy w DS ale nie trafił (nie pamiętam jak się nazywał)
E5 - nic mnie nie przygnębiło..
E6 - śmierć Vadera, Yody i pogrzeb Vadera...

a w EU to zdecydowanie śmierć Chewiego - wprost nie mogłem w to uwierzyć że zginął... Brakuje mi go w NEJ i post-NEJ

E III

Jak dla mnie najsmutniejszy był order 66....może są smutniejsze chwile ale w momenci pierwszego obejrzenia to ta scena sprawiła że miałem ciarki na plecach....oczywiście można też dodać walke Luka z Vaderem w TESB i pogrzeb Padme także z ep III

...

Scena order`u jest smutna... ale prawdziwie genialnie jest muzyka w tymze momencie... moment jak obi leci w dol... Chlip

Może to głupie pytanie...

... ale co to są: TPM, AOTC i ROTJ??? Niezdążyłem się jeszcze tak wkręcić w SW, pozatym najsmutniejszy moment to palenie Qui-Gona
a w książce to z serii "Uczeń jedi" jak ginie Cerasii( . Kojaży to ktoś?

jak najbardziej

to głupie pytanie Spójrz na orginalne tytuły epizodów i pomyśl.

A palenie QG to piękne określenie

sory...

Rzeczywiście ale mówiłem że sw interesuje mnie od niedawna

Nie

szkodzi, wyrobisz się Ale używaj drzewek, czyli funkcji "odpowiedz" pod postem

:(

smutne: śmierć Ewoka, Śmierć Mace Windu, śmierć Padme, gdy Vader wyznaje Lukowi bez ręki, że jest jego ojcem i przede wszystkim w 3 gdy Anakin zabija młodych padawanów, a klony zabijają niewinnych Jedi

Vader

Najsmutniej mi bylo gdy umieral Vader

Moim zdaniem...

...najsmutniejsze momenty to:
W SW - palenie ciała Qui-Gona, rozkaz 66, pogrzeb Padme, śmierć Yody, kiedy Luke pali ciało swojego już nawróconego na Jasną Stronę ojca.
w EU - śmierć Chewie`go (przyznaje że łza mi poleciała), zniszczenie Ithora, śmierć Anakina Solo.

"Śmierć Chewiego mną wstrząsnęła"

jak w tytule

sorry ale nie kumam

Chewie ginie ???
W jakiejś ksiąrzce bo
I don`t now .

Ginie

w "Wektorze Pierwszym" - pierwszym tomie NEJ

co nsię stało z mieczem Qiu-Gon jinn po smierci

Zastanawiam się nad zadanym pytaniem co się stało z mieczem Qiu-Gon Jinn. Wzioł go na pogrzeb mistrza Obi-Wan Kenobi w Epizodzie 1 w Epizodzie 2 miał miecz o kolorze niebieskim a Qiu-Gon miał o kolorze ostrze zielonym

buuuu

Moim zdaniem najsmutniejsza chwila to jak Anakin przechodzi na złom strone mocy

tak

Anakin przeszedł na złom, w końcu można na tym dobrze zarobić, metal się dobrze sprzedaje

przypuszczam i dalej przestawiam

Też tak przypuszczam,ale dla mnie najsmutniejsza chwila była śmierć Qiu-Gona i Jango Fetta.Niekture sceny gdy kazał Palpatine w tedy już stał się Imperatorem i dał rozkaz dowodzącym klonów aby rozpoczął rozkaz 66 i śmierć niektorych Jedi.Na końcu śmierć ze starości wielkiego mistrza Yody.

Widze że lubisz misie które są Ewoki.

Coś nie tak


Qui-Gon Jinn
Wielki mistrz Jedi. Niestety zginął podczas walki z Darth`em Maul`em. Był mentorem Obi Wana Kenobiego. To on na Tatooine wyczół Moc w młodym Anakinie. Gdy zginął jego ciało zostało spalone wraz z Mieczem Świetlnym jak mówi tradycja zakonu

Obi-Wan Chyba spalił mieć nie przechował dla pamięci o mistrzu.

Tak się

składa, że Obi-Wan, z tego co wiem przechował miecz po Qui-Gonie. Ba, nawet go przez pewien czas używał. Odsyłam do książki Planeta Życia.

Poza tym czy to jest temat na tego typu rozmyślania?

Sądzisz

Jak sądzisz że tanten użytkownik nie mówi prwawdy ta wiadomość jest z jednej z encyklopedi. Nie było pokazane czy miecz został spalony możemy tylko przypuszczać 2 wersje
1. Miecz zachował Obi-Wan na pamiątkę po Mistrzu.
2. Miecz został spalony z ciałem.

Dziecko

nie odzywaj się nie mając żadnej wiedzy - a książce "Planeta Życia" jest powiedziane, że Kenobi używał miecza Jinna. Rozumiesz powyższe zdanie czy mam Ci narysować schemat?

Używał...

Używał miecza Mistrza ale potem musiał stworzyć sobie własny co nie....

chwile

3 najsmutniejsze chwile:
1.Śmierć vadera( a mógł jeszcze pozabijać)
2.Dobro do samego końca (co?! dobro? chlip a vader przecież zawsze jest zły czemu dobry?buee
3.Śmierć imperatora(jak to koniec imperium?)

nie wykręcać sie że po palpatinie było imperium bo były tylko resztki a klon palpiego co on zrobił było żałosne

Re: chwile

prezi napisał(a):
a klon palpiego co on zrobił było żałosne
________
Dlaczego?

Hmmm...

Moim zdaniem smutnej chwili nie było, ale szkoda że, Darth Maul umarł.

Dla

mnie jak umierał Quin-Gon i Vader poleciały mi łzy przy Vaderze.I jeszcze jak zostaje zniszczona DEATH STAR

Jak wypiłem

wszystkie piwa na ROTSie i nie miałem już kasy nakolejne .

Najsutniejsze

to jak Obi-Wan w ROTS odciął Anakinowi nogi i ręke... i jak się potem pali
i przeklina Obiego

hmm...

Film sie skonczyl bo Anakin trafil do niesmiertelnosci razem z Yoda, Obi Wanem i Qui Gonem. Ten film opisywał porpostu jego zycie a jaiedy jego cialo opuscila dusza skonczyl sie film Happy End`em.

A najsmutniejasza dla mnei scena Śmierć Mace`a Windu w tak bzdurny sposob.

najsmutniejszy był moment

gdy Egzekutor wbił się w Gwiazdę Śmierci. Iluż wspaniałych imperialnych oficerów i żołnierzy wtedy zginęło!

Smutne było też spojrzenie, jakie Han rzucił Lei gdy zamrażali go w karbonicie (ale to piszę jako kobieta - serce mi zmiękło...)

Najsmutniejsza chwila

Rozczarowanie Obi-Wana Anakinem po finałowej walce w RotS.
"Miałeś zniszczyć Sithów, a nie się do nich przyłączyć.
Przywrócić równowagę Mocy, nie prowadzić ją w ciemności".

...

Anakin traci ciało i częśc mocy.Śmierc Padme,zniszczenie DS I i II.Śmierc Yody.A najgłupsze jest szkolenie Luke, bo te debile zamiast go od razu szkolic to se po 19 latach zaczeli(Yoda i Obi)

Jeszcze

śmierc Vadera

No cóż

może bali się, że jak wyszkolą Luke`a na wzór Anniego to podąży drogą Ciemnej Strony... Jak Jacen...

...

Jakby go szkolili od dziecka było by małe prawdopodobieństwo przejscia na CSM niż trenig w wieku 19lat.

Jak

dla mnie to:
TPM - śmierć Qui Gon Jinna, a później Maula...
AOTC - jak Amidala nie ginie, po wypadnięciu z kanonierki...
RotS - jak Yoda przegrywa z Sidiousem (nie do pojęcia jest to dla mnie)
ANH - jak ginie Ben Kenobi
TESB - brak
RotJ - Boba wpada do jamy Sarlacca, śmierć Vadera i Yody, śmierć biednych ewoków...

Dla mnie

najsmutniejsza, może nie chwila, lecz świadomość jest, iż młody obiecujący jedi - Anakin - kiedy czuł się zagubiony, gdy najbardziej potrzebował wsparcia, nie otrzymał z nikąd pomocy. Mówię tu oczywiście o jego upadku. Nie był złym człowiekiem, a jedynie pragną uratować osobę, którą darzył najgłębszym z możliwych uczuć. To poczucie bezradności, świadomość, że wszystko się wali... stworzyły tragiczną postać, postać zaślepioną, nieświadomie (przynajmniej z początku) działającą na rzecz zła.

Chyba najsmutniejszym episodem jest RotS, chociaż i w innych częściach sagi znalazły się smutne sceny, wielokrotnie już tutaj przytaczane.

Bo

Jedi to są debile zamiast oddac go w ręce doswiadczonego mistrza a nie Obi-wana ktory o mało co też sie nie zakochał ale interweniował Quin-Gon.Obi zamiast ich rozdzielic to nic nie zrobił.Jakby Yoda go uczył lub Mistrz Windu to by do tego nie doszło.

Kto

jak kto, ale Obi był dobrym nauczycielem, problem w tym, że Anakin był trudnym uczniem.
To, że Obi-wan nie interweniował w stosunki Ani-Padme wynika z faktu, że darzył Anakina braterską miłością i mimo, iż w wielu sprawach mógł się nie zgadzać z jego decyzją, to starał się ją uszanować.
BTW. Jak mniemam do Rady nie przyjmowano za " bycie debilem ".

myślę, że

Obi-Wan był jednak dobrym naczycielem, a poza tym praktycznie całe życie wychowywał się w Świątyni Jedi, więc nie znał niektórych "aspektów" zwykłego życia.
Poza tym miał wielkie zaufanie do Anakina, którego - niestety - Ani nadużywał. Może dla Obi-Wana związek Anakina i Padme wyglądał inaczej? Może Obi-Wan nie spodziewał się tego, że Anakin może złamać jakieś zasady Zakonu Jedi, które obowiązywały od n-lat? Myślę, że dla Obi-Wana takie zachowanie było niewyobrażalne, pozwólcie, że się tak wyrażę "w pale mu się nie mieściło"

A co do "debili Jedi". Nie lubię Jedi, ale mam dla nich szacunek i nie sądzę, że byli debilami No, może raczej byli zbyt pewni siebie i napuszeni, uwielbiali słodkie słówka i mdli mnie na samą myśl o ich "dobrych intencjach i serduszkach" Ale debilami bym ich nie nazwała. Co innego Gamorreanie...

...

Zgadza się. Choć Obi-Wan był dobrym nauczycielem, to nieodpowiednim dla Anakina. Mimo, że Obi był przyjacielem i potężnym Jedi, to nie rozumiał Anakina. To może wywołać dyskusję, ale co tam.

Ep.2 "It`s Obi-Wan fault. He`s holding me back".

Anakin uważał, że Obi nie ma już nic do zaoferowania (pomylił się). Ale przekonanie to wynikało z metod szkolenia stosowanych przez Obi-Wana.

uderz w Kenobiego a Ciastka zadrżą:P

tralalalala..metody to jedno<takie , a nie inne..pytanie czy który kolwiek z Mistrzów od najmłodszych lat wychowany w Świątyni przez innych wychowanych w ten sam sposób był odpowiednim nauczycielem dla Anankina> a od siebie dodam, iz owe przekonanie, przedstawione przez Dartha Doomsday`a wynikało bardziej z zadufania w sobie młodego Skywalkera niż metod Kenobiego. Nie na darmo Ani-Obi zwani byli "młotem Jedi". Razem byli nieprawdopodobnie skuteczni, fenomenalni jako zespół- to jest wystarczający dowód by sądzić, ze jednak Kenobi był odpowiednią osobą dla Anakina. Zresztą, jak wynika z nowelizacji ROTS : gdyby Kenobi nie poleciał na Utapau tylko został jako wsparcie dla młodego Skywalkera ten nie przeszedłby na CSM . Sam Lord Sidious był tego świadomy.

tralalala

Nie kwestionowałem związku Ani-Obi. To, że razem byli skuteczni nie podlega dyskusji. Ale kwestia nauczania już może. Wychowanie w świątyni nie może być argumentem. Co, że niby wychowywani od najmłodszych lat, byli wyprani z uczuć? Sam Obi powiedział - "Byłeś dla mnie bratem". To związek nauczyciela z uczniem? Nie, to związek partnerski. Anakin swobodnie kwestionował decyzje nauczyciela i zazwyczaj miał rację. Niesłusznie więc uważał, że Obi niczego go już nie nauczy? Obi-Wan zamiast starać się zrozumieć Anakina, kierunkować jego naukę (nie mówię o walce), cały czas go strofował. Ze wszystkich Jedi to Obi miał największe predyspozycje do ukształtowania Anakina. Ani potrafił się przed nim otworzyć, uzewnętrznić. A ten nie potrafił tego wykorzystać. Jak to świadczy o jego metodach? Co by się stało gdyby Anakin opowiedział Obi-Wanowi o swoich obawach, żonie, ekscesach? Zamiast pomocy dostałby mądrą gadkę w stylu "To nie droga Jedi". Napisałem, że Anakin pomylił się co do umiejętności Obi-Wana. Ale to nie ma związku z metodami nauczania. Był jeden fragment w książce (nie podam dokładnych informacji, bo nie pamiętam), kiedy Anakin ćwiczy i wyrusza na misję z jednym Jedi, który ma żonę. On lepiej poprowadziłby Anakina (wiedział o różnych emocjach, których można doświadczyć) niż "wyprani z uczuć" Jedi od dziecka wychowywani w świątyni. Yoda, jako długowieczny staruszek, też niejedno przeżył i widział.
A Anakin na CSM przeszedłby wcześniej czy później. Obecność Obi-Wana nic by nie zmieniła. Od początku szkolenia miał "drobne wypady" w tym kierunku.

Obi

był dobrym mistrzem(bardzo lubię tę postać)ale on powstrzymywał Anakina by ten się rozwijał.Gdyby tylko Yoda,Windu ruszyli swoje dupska i uczyli Skywalkera ten byłby o wiele potężniejszy i nie związał by się z Padme.

Yoda

i Windu uczyli Anakina ale tak trochę "z boku" tzn. starali się mieć na niego jakiś wpływ.

Ironik

jestes strasznie ograniczony, wiesz?? Rusz mózgiem...Yoda nauczał Dooku i jak skończył hrabia?? Windu był Mistrzem Depy..i jak skończyła....??Skąd ta pewność, że lepiej by im poszło ze Skywalkerem, ja nie jestem o tym przekonana Radzę zweryfikować poglądy...

Rep

Nie obrażaj Irona.
"Rusz mózgiem...Yoda nauczał Dooku i jak skończył hrabia?"
Dooku nauczał potem Qui-Gona i jak ten skończył? Jest uważany za jednego z najlepszych Jedi. Więc Yoda dobrze wyszkolił Dooku, choć później tamten przeszedł na CSM. Poza tym Dooku nawet jako Sith darzył Yodę ogromnym szacunkiem (Mroczne spotkanie), a ich spór miał ideologiczne podłoże, nie emocjonalne.

..::>>*<-<-::..

a co mam napisać: rusz ręka??okej...tylko co ma ręka do myślenia...i gdzie tu było coś obraźliwego?? Dobra rada, nic wiecej wartyo czasem czytac co piszą inni a nie na ślepo udowadniać swoje racje<co się Ironowi zdarza, a lepiej dla niego jakby jednak nauczyła sie słuchać innych>..a na pewno jest to mniej obraźliwe niz stwierdzenie, ze Żydzi i Afroamerykanie mają urojenia, że są dyskryminowani(że tak się doczepię do innej dysputy). Iron, jeśli czujesz sie dotkniety to przepraszam, wiecej sie to nie powtórzy
Słonko: Jedi, który przechodzi na CSM ma złego/niedopasowanego nauczyciela- tak wynika z Twoich postów Więc idąc tą logiką: Dooku przeszedł na CSM bo miał złych nauczycieli<ja nie mówię, że tak myśle, mówię, że tak wynika z Twojego toku rozumowania>

ps. jak skończył Qui-Gon?? no jak to jak zabity przez Sitha tamtaram..koniec wilekości....moze po prostu nie zdażył przejść na CSM

?:|

Tobie również (choć w mniejszym stopniu) zdarza się dopatrywać rzeczy, których w tekście nie ma i wybierać tylko wybrane słowa nie odnosząc się do całości.
"Jedi, który przechodzi na CSM ma złego/niedopasowanego nauczyciela- tak wynika z Twoich postów Więc idąc tą logiką: Dooku przeszedł na CSM bo miał złych nauczycieli<ja nie mówię, że tak myśle, mówię, że tak wynika z Twojego toku rozumowania" - przykład.
Jak można dojść do takiego wniosku, czytając moje posty?

:D

można....tak samo jak można twierdzić ,ze stereotypy nie isnieja w tym kontekscie wszystko mozna....a ze mam nastrój niepoważny to i jestem niepoważna...nie przeczę..<a i Tobie się zdarza dopatrywać w tekscie rzeczy któych nie ma, a co gorsze pomijać te które są..tyle,ze ja nie twierdzę, ze jestem nieomylna i umiem odpuscić jeśli nie mam racji ..oczywiscie jeśli argumenty są odpowiednie- przykłady tego sa na forum..swoja drogą..Iron Ci płaci za ochronę?? >

:D

Nie płaci.
Ale jak pisałem w poście "Co się dzieje na forum", reaguję na takie zachowania, bo tak trzeba.
Źródła skoro tak bardzo je lubisz. O Ep.3 napisałem poniżej.
star wars - the essential guide to characters (andy mangels) s.176
"Obi-Wan failed to notice that his pupil was being seduced by the dark side of the force" (tak podaję źródła, jak się na nie powołuję).
To świadczy o kompetencji nauczyciela.

E tam

wszyscy wokół widzieli, jak blisko Ciemnej Strony stąpa A`Sharad Hett, nie mówiąc już o np. Mrocznej Kobiecie czy Jonie Antillesie. W takim wypadku wszyscy "zawodziliby" jako nauczyciele, ale wcale tak nie było. Co do całej reszty zapraszam do mojego postu na samym dole.

:)

lubię źródła, bo są kompetentne w miarę. Niech Ci będzie, świadczy w jakimś stopniu, ale nie powinno decydować o końcowej ocenie, poza tym to nie jest jedyne źródło na jakim trzeba sie oprzeć żeby wyciągnać pełen obraz sytuacji.

Dla jasności bo ja wciąż nie podejmę polemiki na temat zdolności mentorskich Kenobiego: wg mnie Anankin nie nadawał sie na Jedi i nigdy nie powinien nim był zostać, a skończyłby najpewniej tak samo przy kazdym innym nauczycielu..jakby nie patrzeć jego życie było obciążone przepowiednią i możliwe, ze własnie jego przejscie na CSM było nieodłącznym fragmentem wypełenienia się przepowiedni. Poza tym kusiła go CSM od zawsze... Z tym, że tu urwę bo wejdziemy na temat Anakina a i tu polemiki nie podejmę bo jestem świadoma swojego subiektywnegio bardzo zdania i nie czuję się przez to kompetentna dyskutować o nim

pozwolę

sobie tylko zauważyć, że Yoda nauczał Dooku na tej samej zasadzie jak wszystkich innych Younglings. Więc biorąc to pod uwagę, można było go obarczyć losami wszystkich Jedi których jako younglings szkolił.
Dooku był Padawanem Thame Ceruliana.
Ta sama kwestia tyczy się odpowiedzi Doomsdaya. Nie przeceniałbym tego, jak dobrze Yoda wyszkolił Dooku, bo tak naprawdę większy wpływ ma przecież Mistrz na Padawana niż jak to mialo w przypadku szkolenia Yoda-Dooku mistrz na grupkę uczniów prowadzonych jednocześnie.

sialalalala

nie masz racji i tyle być moze na prawie każdy Twój argument mam cytat książkowy, który obali Twoje tezy ale, że się o Kenobim nagadałam już wystarczająco<polecam www.ossus.pl- i artykuł o Obi-Wanie >, a w tym momencie nie mam czasu, więc polemikę odkładam na później.

Garść przmyśleń: A oczywiscie, ze Mistrzowie wychowani w Świątyni znają tylko Świątynię i takie życie partycypować w czymś a o tym słyszeć to dwie różne płaszczyzny pojmowania rzeczywistosci i problemu..<a ta ksiażka o której mówisz to była "Próba Jedi" >

I nie masz racji..Kenobi go nie strofuje prawie cały czas, okazuje pomocną dłoń i nie zawsze mówi "to nie droga Jedi",a zresztą co ma odpowiedzieć, jeśli Anakin ma zostać Jedi to nie może sie zachowywać jak kierowca cieżarówki, to nie przedszkole i Kenobi nie jest niańką, jest tylko przewodnikiem po zawiłym świecie Mocy i nie może za Anakina rozwiązywac jego problemów

Metody: mówisz o metodach z punktu widzenia Anakina, a jak wielu uczniów ma za złe swoim nauczycielom, ze robią coś nie tak, a po wielu latach przyznają, że sie pomylili w osądzie

POza tym pozwolę sobie odwrócić kota ogonem: a może to nie metody Obi-Wana były złe tylko Anakin nie nadawał się na Jedi??

tralalalalala

sialalalala

"A oczywiscie, ze Mistrzowie wychowani w Świątyni znają tylko Świątynię i takie życie". Nie, mistrzowie też znali "przyziemne" problemy. Yoda na przykład też kiedyś był (uprościmy) zakochany.
Oddziel koleżeństwo pomiędzy nimi od relacji nauczyciel-uczeń. Anakin nie zachowuje się jak kierowca ciężarówki. Jego metody działania są zazwyczaj skuteczniejsze od Obi-Wana. I często to Obi-Wan uczy się od Anakina. Co więc ma mu do zaoferowania? Z tego co pamiętam, to Anakin częściej pomagał Obi-Wanowi, niż odwrotnie.
Odwrócenie kota ogonem nic nie da. Rada nie chciała Anakina (nie ma dyskusji, Yoda od razu powiedział, że Anakin na Jedi się nie nadaje). Z szacunku do Qui-Gona, przyjęto go jednak do świątyni. Więc ponosili za niego odpowiedzialność. Obi-Wan podjął się szkolenia, ale wszyscy później zauważyli, że uczeń prześcignął mistrza.
tralalala

;P

z tego co mi wiadomo to jeśli uczeń nie prześciga mistrza to świadczy jak najgorzej o mistrzu - jako nauczycielu, a nie o uczniu

uhlalalalala

uhlalalalala

I dlatego, powinno się zmienić Mistrza.

hola

ale przecież Anakin przerósł Kenobiego, wiec chyba wszystko jest w jak najlepszym porządku..nieprawdaż...

Otóż

Nie jest. Rada uważała, że Anakin nie jest jeszcze gotów. Więc jego szkolenie powinno trwać nadal. Ale pod okiem kogoś lepszego.

ooo

a które to źródło podaje , ze: Rada twierdziła, ze Anakin powinien być szkolony dalej ale pod okiem kogos lepszego...a skad Ty takie rzeczy bierzesz??

...

Zauważ, że na źródło się nie powołałem. Więc nie wkładaj mi ponownie w usta czegoś, czego nie powiedziałem. Podczas wojen klonów wielu Jedi ubyło, więc procedura szkolenia została przyspieszona. I to jest fakt. A jak będę miał dostęp do książek, bo obecnie jestem poza domem, to podam ci nawet źródło.

:)

chętnie poznam owe źródł a co ja ci wkładam w usta...?? to było pytanie...ale zjadły sie znaki zapytania..myslałam, ze to mozna wyłapać z kontekstu..Wiec jeszcze raz: mój post zawierał pytanie " jakie źródło podaje takie zdanie w takim kontekście: ze Rada stwierdziła, iż Anankina trzeba szkolic, ale pod okiem lepszego mentora..." bo ja naprawdę jestem ciekawa. Jesli takie coś istnieje bed emusiała zmienic kilka poglądów stąd moje zaciekawianie..to chyba zrozumiałe?? i nic ci nie wkładam w usta, chce po prostu wiedzieć i pomyślałąm, ze skądś musiałes zaczerpnąć ową myśl, bo jak z kosmosu to nie mamy o czym rozmawiać< ja chce wiedziec co myślała Rada a nie to co Ty myślisz, ze myslała>

Rada

była za co fana w rozwoju Bo to tylko Windu twierdził i jeszcze ktoś tam że Skywalker jest jeszcze za słaby....A juz mógł pokonac ich po kolei oprucz Yody(jeszcze)... Sorry że tak najechałem ale mam trudny dzień

...

Z Padme by się związał. Nikt by tego nie powstrzymał. Byli Jedi, którzy zawierali związki małżeńskie. Co prawda dalsza kariera była niemożliwa. Raczej mistrzami by nie zostali. Mace Windu w życiu nie wziąłby Anakina na ucznia. Jakaś antypatia była od początku. Ale Yoda. Tak, tylko zramolały był i pewnie mu się nie chciało. Miał też ważniejsze sprawy na głowie. Republika się waliła. Nie wierzył też, że Anakin jest wybrańcem. Gdyby tak było od razu by się za niego wziął.

Przypomnę

tylko, że Yoda od początku był przeciwny szkoleniu Anakina.
BTW, myślę, że Obi-Wan był najlepszym z możliwych nauczycieli dla wybrańca, co nie zmienia faktu, że popęłnił kilka błędów (a nawet całkiem sporo). Wydaje mi się, że on jeden miał realną możliwość uratowania Anakina, jednak nie był do tego przygotpwany. Nikt z ówczesnych Jedi nie był.

Yoda

był zdecydowanie mniej zagorzałym przeciwnikiem Anakina niż Mace Windu. Okazywał sympatię, podczas, gdy drugi ledwie tolerował jego obecność. Moim zdaniem lepszy byłby ten Jedi z książki, który miał rodzinę, o którym wspominałem. Pamięta ktoś jak się nazywał? Punkt przełomu, albo Próba Jedi. Daje się zauważyć, że lepiej się dogadują. Tamten rozumie emocje targające Anakinem, bo sam ich doświadcza, a jednak trzyma się dalej JSM.
Czy miał możliwość uratowania Anakina? Wątpię, już AotC Anakin odsuwa się od Obi-Wana i dochodzi między nimi do spięć. A w RotS jest mu już jawnie wrogi.

taa

szkolenie Jedi dokonywane przez Jedi, który złamał jedną z podstawowych zasad Kodeksu...genialne..więcej masz takich pomysłów??

ps. owy mistrz nazywał się Nejaa Halcyon...grunt to kompetentny rozmówca

ROTS...a nowlizację czytałeś??WArto....

taa

Konsekwencją złamania tej zasady był brak możliwości zostania Mistrzem. Nic ponadto.
Qui-Gon również nie mógł dostąpić tego zaszczytu, a jednak Obi-Wana szkolił.
Grunt to umiejętność wyciągania wniosków, rozumienie tekstu i odpowiedzialność za słowo.

że

co proszę? Że Mistrzem nie mógł niby zostać? Dobrze zrozumiałem? Bo jakoś nijak ma się to do tego, że zarówno Qui-Gon jak i Nejaa Halcyon Mistrzami byli. I nie mówie ty o tytule używanym przez szacunek ale stopniu w hierarchii zakonnej.

...

Mea culpa.

..:: rotfl ::..

jestem w pełni odpowiedzialna za swoje słowa, wierzę, ze Ty też..ale nie rozumiem co za herezję mi wykładasz..że niby mozna mieć sobie żonę bedac w ZAkonie, tyle tylko, ze nie można mieć tytułu mistrza...?? dobrze rozumiem...??Bo jeśli tak twierdzisz to chyba rozmawiamy o dwóch różnych Zakonach....kardynalna zasada: Jedi nie zna gniewu, nienawisci ani miłosci..w tym zawiera sie częsć o przywiązaniu...masz żonę<jawnie oczywiscie> nie jesteś w Zakonie.<Ki-Adi Mundi to inna kwestia więc nie wyskakuj mi z tym przykładem >, a Qui- Gon miał tytuł Mistrza tyle, ze nie zasiadał w Radzie...grunt to kompetencje rozmówcy...

...

Nejaa Halcyon. W zakonie był i stopień mistrza jak się okazuje miał.
Ponownie pomijasz to co ci nie pasuje.

ach

przeczytał w poście wyżej...rybko złota: napisłam, ze jesli jawniemiał żonę..przecież o małżenstwie Halcyona, podobnie jak Anakina nikt z Zakonu nie wiedział!!!!!!!!!!!!! a o stopniu mistrza w przypadku Halcyona nie pisałąm bo poddałes w wątpliwość literalnie mistrzostwo Qui-Gona...

...

Tak więc post poniżej - Rusis. Plus Anakin o żonie wiedział, bo Halcyon bez oporów sam się mu do tego przyznał. Nie wiadomo, kto jeszcze o tym wiedział. Corran Horn badając swoją przeszłość mimo upływu lat, jakoś doszedł do tego, kto jest jego prawdziwym ojcem. Można więc założyć, że było grono, które o żonie Halcyona wiedziało, tylko przymykało na to oko.
Jawnie.
Więc przyznajesz, że niejawnie można było ten zakaz pominąć.

/\/\/\

ble ble..tak samo jak można donosić na kolegów i być teraz osobą publiczną w naszym pięnym kraju..ta samam zasada. Jawnie= oficjalnie o to mi chodziło, ja sie nieprecyzyjnie wypowieziałam. A fakt, ze wiedział Anakin pominęłam, bo to nic nie wnosi do sprawy..a mój drogi jeszcze jedno..pewnie, że niektórzy wiedzieli, ale nie mówli o tym głośno więc wychodzi na jedno: że oficjalnie małzeństwa być nie mogło., a poza tym sugeruję uważnie przeczytać Ja, Jedi..tam jest napisane dokładnie skąd Corran wiedział o swoim przodku.

Więc odpowidając na Twoja jakby pytanie. Niejawnie można było na dobrą sprawę wszystko, ale niezaprzeczalny fakt jest taki, iż oficjalnie był zakaz, który dotyczył w takiej samej mierze padawanów, rycerzy i mistrzów.

...

Ja Jedi czytałem i to całkiem niedawno. Corranowi o ojcu powiedział Luke na podstawie noszonego medalionu. Bla, bla Nie rozwodzę się dłużej, bo zaraz lecę do domu.
Niczego ta dyskusja nie dowodzi. Nie rozmawiamy o zasadach, tylko o nauczaniu. Bla, bla j.w.
Odpisałem Wedgowi, więc nie chcę ponawiać. Później jeszcze wstąpie.

ach

ach ach..chodzi mi o to, ze w Ja, Jedi jest wyraźnie powiedziane, ze wiedze o tym kim był Nejaa Halcyon i o jego losach posiadali nie tylko Jedi, wiec fakt, iż np. Horn wiedział o swoim przodku, nie jest niepodważalnym dowodem, że niektórzy Jedi koniecznie musieli wiedzieć o występkach niektórych..mogli...ale nie musieli. to tak gwoli ścisłosci A wstepuj Wedge też zniknął więc jesteś skazany na mnie zamiast niego ale poza stylem wypowiedzi to żadna w sumie większa różnica....

ostatnią

już rzecz przed wyjściem wtrącić sobie pozwolę. Nejaa w Zakonie był, żonę miał ale nikt o niej oficjalnie nie wiedział. Jak sam twierdził, podejrzewał, że Yoda się domyśla ale pewien nie był. Natomiast nie było możliwości posiadania oficjalnie żony. Nie w czasie schyłku Starej Republiki. W odrodzonym Zakonie byla taka możliwość. W starym Zakonie daaawniej też. Ale nie w czasach schyłku Starej republiki.
(pomijamy Ki-Adi-Mundiego znowu, ale inna to kwestia)

Ponadto

Historia pokazała, jakie konsekwencje niesie za sobą złamanie tej zasady.
Anakin - Luke,
Leia - Anakin, Jacen, Jaina,
Halcyon - Corran.

ee

a w którym miejscu Leia złamała tę zasadę?
W odrodzonym Zakonie nie było tej zasady, to tak gwoli przypomnienia.

:)

ja myślę, że to znowu kwestia kompetencji rozmócy tralalalalala...

:)

Sarkazm i złośliwe uwagi nie robią na mnie wrażenia. Twoje uszczypliwości spływają po mnie jak woda po kaczce. Do takich wypowiedzi dochodzi, gdy rozmówca nie ma sensownych argumentów na poparcie swoich racji.
A prawda jest taka, że Obi-Wan w późniejszym okresie nie sprawdził się jako nauczyciel. I tego nie zmienisz. W Ep. 3 sam powiedział - "I fail you Anakin".

chyba

"woda spływa jak po Kaczorze"

raczej

Po Kaczorze to raczej spływa opinia publiczna.

...

touche!!!

Nie

możesz traktować związku nauczyciel-uczeń jako wiecznego trzymania za rączkę. Po tym, jak zostaje się pasowanym na Rycerza samemu odpowiada się za swoje czyny. Jeśli Rycerz przeszedł próby, oznacza to, że mistrz dobrze go wyszkolił - bo inaczej próby byłyby oblane. Zaś co się działo potem, to już wyłącznie osobista odpowiedzialność każdej istoty. Zboczyć ze szlaku można było i za młodu i na stare lata, ale nie można wiecznie obwiniać nauczycieli za swoje grzechy i zrzucać z siebie brzemię odpowiedzialności.

Po drugie mimo wszystko Kenobi był jednak skutecznym mentorem, skoro wszyscy się zgadzamy, że gdyby był w składzie Jedi Strike Team, Anakin by nie zdradził. Więc jego wpływ jako nauczyciela był przepotężny, więc trudno żeby "zawiódł" skoro go po prostu nie było... Ale tak samo, jeśli Ty wyjedziesz do Anglii i popełnisz tam jakiś grzech, to dziwne by było, jakbyś obwiniał o to swoich rodziców - bo Cię źle wychowali albo bo ich przy Tobie nie było...

I po trzecie, Nejaa panicznie się bał ujawnienia przed Radą swojego związku małżeńskiego. Historia dowodzi, że gdyby to wyszło na jaw, wyleciałby z Zakonu na zbity pysk. Anakin także. Przykład - Ranik Solusar, Mistrz Jedi zresztą, który tak skończył. Trzymanie sekretu przez jedną czy dwie osoby (nie będące w Radzie) to jedno, niejawny ale znany związek to co innego...

ach

wzruszające..alez to prawda, nie masz kompetencji żeby wypowiadać się na niektóre tematy a dalej to robisz..troszkę samokrytyki a poza tym już przy pierwszym poscie napisałam, ze w tym momencie nie chce mi się zarzucać cyatatmi z książek...i w sumie nie podejmuję polemiki z Tobą na temat tego czy Kenobi był dobrym czy złym mentorem dla Anakina..rozwiałam tylko kwestię: uczeń przerósł mistrza i kilka pobocznych jak kwestia Mistrzostwa...za wątek główny praktycznie się nie zabrałam

...

Podałem już dwa źródła w których Obi-Wan przyznaje się do porażki Wedge.
star wars - the essential guide to characters (andy mangels) i Ep. 3.
Czego jeszcze trzeba? Sprowadzić Obi-Wana wam nie mogę.
Kiedy teoretycznie rozważam, rzucacie mi "kanonicznymi" cytatami i też ich oczekujecie.
Kiedy podaję wam "kanoniczne" przykłady, też źle, bo jednak jak się okazuje można je teoretycznie inaczej interpretować.
Muszę przyznać, że podejrzewałem, że się pojawisz.
Nadciąga kawaleria.

To, że każdy odpowiada, za swoje czyny, to chyba jasna sprawa. Nie kwestionowałem umiejętności Yody w nauczaniu (okazuje się, że nie był on nauczycielem Dooku, choć muszę sam to sprawdzić), dlatego, że po iluś tam latach Dooku przeszedł na CSM. Cały czas stałem i nadal stoję na stanowisku, że Yoda i Halcyon powinni przejąć Anakina, jako bardziej "życiowi". To, że Anakin przestał się nadal szkolić było "zasługą" wojny klonów. Gdyby tak jednak nie było, powinien robić to ktoś inny.

"skoro wszyscy się zgadzamy, że gdyby był w składzie Jedi Strike Team, Anakin by nie zdradził" - ja się nie zgadzam. Anakin od AotC kwestionował decyzje Obi-Wana. Już pisałem. A w RotS jest mu już wrogi jeszcze zanim przeszedł na CSM. Gdyby był w Strike Team prawdopodobnie zginąłby na początku starcia, tak jak Kit Fisto. W przeciwnym razie zginąć musiałby Mace Windu. Lub Strike Team zabiłby Sidiousa. Gdyby jednak doszło do takiej sytuacji wyboru (zamiast Mace Windu stoi Obi-Wan), Anakin postąpiłby identycznie. Za bardzo zależało mu na Padme, zbyt daleko już się posunął na CSM. A to, że się tam posunął było winą Obi-Wana właśnie, który tego nie dostrzegł podczas szkolenia. Fin.

...

Dokładnie rzecz ujmując, to go totalnie olałaś. Ale nie mogłaś w tej kwestii niczego zmienić.

Kawalerzyści! Cytaty w dłoń i do natarcia!

Kawaleria zawsze nadciąga z odsieczą ^^

Gdyby tak było jak mówisz, Anakin nie pożegnałby Obi-Wana przed wylotem na Utapau słowami przeprosin i nie przyznałby się do błędu. Ale jednak to zrobił - w przypływie zdrowego rozsądku, który na chwilę uciszył rozbuchane hormony. Owszem, Obi-Wan czuł się odpowiedzialny za zdradę Anakina, ale kto w takiej sytuacji by się nie czuł? I nie rozważamy tu myśli Kenobiego ale staramy się dociec, czy Obi-Wan rzeczywiście był winny (niczym w serialu CSI ). Yoda sam zabronił Obiemu obwiniać się za to wszystko. Czy gdyby kto inny szkolił Anakina, ten by nie zdradził? Wątpliwie, albowiem miłość do Padme i machinacje Sidiousa przyćmiły mu umysł. Poza tym sami widzieliśmy, jak zaraz po E2 Skywalker zaczął się wymykać spod wszelkiej kontroli - spójrz co się stało, gdy na moment przejął go Ki Adi Mundi, który przecież ugłaskał takiego raroga jak Hett => zero dyscypliny i posłuszeństwa. Gdy zaś przejął go Hett o mało nie przypłacił tego życiem. Sam widzisz, Skywalker po prostu taki był, a Obi-Wan zrobił co było w jego Mocy (w wielu książkach masz podaną kwestię - myśl bohatera - że jeśli ktokolwiek ma obłaskawić Anakina, to tylko Kenobi: Thracia w "Planecie Życia", Luminara w "Nadchodzącej Burzy", etc.).

Co do interpretacji, to sam jesteś znany na tym forum z tego, że potrafisz po swojemu inaczej interpretować jakiś kanoniczny fakt - jak choćby wizja Luke`a w jaskini

Śmierć Kenobiego z ręki Palpatine`a jest wątpliwa w sytuacji, gdy przy boku miałby Mace`a, który miał duże szanse zwycięstwa w starciu z Palpatinem (kwestia nierozstrzygnięta na ile Palpi się podłożył). Zresztą w nowelizacji masz wyraźnie napisane, że największym zagrożeniem dla Sidiousa była obecność Obi-Wana na Coruscant. Czy Anakin zaatakowałby Kenobiego? Być może, wtedy skończyłby tak jak na Mustafar. Nie zapominaj, że Mace stracił rękę przez to, że za bardzo skupił się na punkcie przełomu, a nie dlatego, że Anakin był od niego potężniejszy.

ach

Pewnie, że masz lepsze kompetencje ode mnie.
Bo Obi-Wan mówiąc, że zawiódł Anakina miał na myśli to, że przyleciał na Mustafar, a Anakin tego nie chciał. Nie zwróciłem uwagi na kontekst tej wypowiedzi. Przepraszam.

Spokojnie

ja też się mylę i wcale nie tak rzadko można mnie przyłapać na wpadce

Co do powyższej interpretacji to ja się osobiście z nią nie zgadzam Mówiąc o zawodzie Kenobi oczywiście obwiniał się za złe wyszkolenie Anakina i co do tego nie ma wątpliwości - ale jak napisałem wyżej, Kenobi nie miał powodu dokładać sobie tego ciężaru albowiem zdrada Anakina nie była jego winą. No ale natura Obi-Wana kazała mu znaleźć kozła ofiarnego i padło na niego samego

Re: Kawalerzyści! Cytaty w dłoń i do natarcia!

Wedge napisał(a):
Sam widzisz, Skywalker po prostu taki był, a Obi-Wan zrobił co było w jego Mocy (w wielu książkach masz podaną kwestię - myśl bohatera - że jeśli ktokolwiek ma obłaskawić Anakina, to tylko Kenobi: Thracia w "Planecie Życia", Luminara w "Nadchodzącej Burzy", etc.).

Jak mówiłam o cyatatch m.in chodziło mi o słowa Luminary z Nadchodzacej burzy, uzyłam go zresztą specjalnie w artykule o Obim na Ossusie dla podkreślenia talentu pedagogicznego Kenobiego<podkreślanego nie raz i w niejednym źródle>

Larum grają


"Czy gdyby kto inny szkolił Anakina, ten by nie zdradził? Wątpliwie, albowiem miłość do Padme i machinacje Sidiousa przyćmiły mu umysł."
Halcyon miał podobne doświadczenia. Poradziłby sobie lepiej niż Obi-Wan, który o sprawach sercowych nie wiedział nic.
"Sam widzisz, Skywalker po prostu taki był"
Nie był. To Obi-Wan pozwalał mu na przeróżne harce. Choć jak się nad tym zastanowić, to Obi-Wana może usprawiedliwić to, że Anakin był jego pierwszym uczniem i to zaraz po pasowaniu na Jedi.
"Obi-Wan zrobił co było w jego Mocy"
Wiem, dlatego pisałem, że w późniejszym okresie powinien przejąć go ktoś inny. Z Halcyonem łączyła go nić zrozumienia. Do mistrzów czuł szacunek.
"Co do interpretacji, to sam jesteś znany na tym forum z tego, że potrafisz po swojemu inaczej interpretować jakiś kanoniczny fakt - jak choćby wizja Luke`a w jaskini"
I o to chodzi o swobodę myśli, o wyrwanie się z kajdan "kanonicyzmu". Ktoś ten świat przecież ciągle tworzy i wiele rzeczy się zmienia. To że w Mrocznym Gnieździe wyrywa się pilotom drążki sterownicze, mam przyjąć bez zmróżenia bo to kanoniczna książka? W życiu. Bo tak jest zapisane w książce, a ja nie mam kompetencji tego podważać? Bzdury.

Końcówka to chyba podpadła by już pod innego posta, bo ciekawy temat.

ekhem

a co to ma znaczyć: ale natura Obi-Wana kazała mu znaleźć kozła ofiarnego i padło na niego samego ...że Kenobi szukał kozłów ofiarnych?? Wskazał siebie bo od poczatku nie czuł sie godny roli mistrza dla Anakina, bo cały czas porównywał sie do Qui- Gona i tak naprawdę chciał czuć się godny swego mistrza i robić wszystko na jego miarę, by nie zawieść go nawet gdy ten już nie żył. A fakt, ze Ani przeszdło na CSM sprawiła, ze jednak czuł sie jakby zawiódł Jinna.

100% prawdy

dlatego właśnie czuł się winny

:)

Yoda nauczał Dooku jak każdego innego ucznia, ale Dooku nie był jego padawanem.

Sugeruję nowelizację ROTS, tam wyraźnie widać jak Anakin się miota i potrzebuje rady Obi- Wana, wiec nie do konca kwestionował wszystko co Kenobi mówił.
A tak dorzucę:..tylko Kenobi winny...??polecam komiks Obsesja, częsć 2, gdy Kenobi niespodziewanie pojawia sie na Naboo i trafia na Padme i Anakina na pytanie Skywalkera jak go znalazł odpowiedział: " (...)każdy padawan na Coruscant wie, gdzie Cie znaleźć" co dowodzi, że o kontaktach zażyłych Anakina i Padme wiedziało bardzo wielu ale wszyscy przymykali oko. a skłonności Anakina do CSM nie dostrzegło też wielu w Twojej opini potężniejszych Mistrzów jak Yoda. Ale fakt, iż Qui- gon nie dostrzegł "ciemnych" skłonności Xanatosa jakoś nie umniejsza w Twoich oczach jego zasług. Czyżby zwykła niechęć do postaci Kenobiego Tobą kieruje??

I nie mogę się z Tobą zgodzić, iż Halcyon byłby lepszym nauczycielem. Jedną z głównych przyczyn dla której Anakin przeszedł na CSM był fakt , iż przywiazął sie do Padme<złamanie zakazu przywiązania>i był gotów wszystko zrobić by ją uratować<pominę tu moją interpretację, która sugeruje, iż Anankin po prostu pożądał szeroko pojętej władzy i potęgi a Padme to świetny pretekst by po takową sięgnąć=zgłębić nauki Sith>. Mistrz Nejaa nie wybiłby Skywalkerowi z głowy Padme więc finał byłby identyczny, bo Anakin popędziłby żeby ją uratować.

...

Nareszcie bez presji czasu.
Pozwól, że najpierw trochę się cofnę.
1. Kwestia - kanon. Jeżeli czytam książkę, nie zwalnia mnie to od myślenia. Nie może być tak, że jak czegoś w książce nie ma, to nie ma. Przykładowo moja dyskusja z Kaldamem dotycząca zsyłania wizji przez Sidiousa. Niby herezja, ale jak się nad tym głębiej zastanowić, to ma sens. Nawet dużo sensu. I co niekanoniczne? A powiedzmy wyjdzie książka po Czarnym Lordzie, gdzie Sidious powie do Vadera "Dziś nauczę cię czegoś nowego. Pokażę ci jak zsyłać wizje. Tak samo zrobiłem z tobą." To już będzie kanoniczne? Jeżeli za cztery lata wyda ktoś książkę w której Obi-Wan siedzi sobie na Tatooine, pije wodę, patrzy na młodego Luka i myśli "Źle wyszkoliłem Anakina, ale z jego synem pójdzie mi lepiej". To też będzie kanoniczne? Tego już podważać nie będziesz. Takie rozważania mają to do siebie, że pozostają nierozstrzygnięte. W chwili obecnej każde z nas może mieć rację lub jej nie mieć. Dużo jest osób na forum którzy mają ortodoksyjne poglądy. "Tak być nie może, bo to nie jest powiedziane w książce". Ale nie oznacza to również, że tak być nie może. (Chyba zrozumiesz o co chodzi. Jakoś jaśniej wysłowić się nie mogę) W swoim myśleniu trzeba być bardziej elastycznym, a nie twardo trzymać się książki i jej literalnego brzmienia.(to do zasłynięcia z teoretycznych rozważań)
2. Co rozumiesz przez kompetencję do wypowiadania się na jakiś temat. Gdybyś mogła mi to wyjaśnić. Bo jako nowy postrzegany jestem za przygłupa jak widać. Przeczytałem 80 książek SW. Obejrzałem filmy i odcinki wojen klonów. Przeszedłem większość gier. Przeczytałem część komiksów. Na jednym spotkaniu fanowskim byłem i więcej się nie pokażę. Więc proszę, kiedy będę kompetentny do wypowiedzenia się. Nie będę bazgrał w książkach i zaznaczał fragmentów żeby zabłysnąć, bo mi serce pęknie. Nie będę wkuwał na pamięć, bo nie mam ochoty. 24h na Bastionie też nie przesiedzę, bo nie mam czasu. Więc pomóż mi troszkę i podpowiedz. Co muszę zrobić?

Co do przymykania oka, prawda. Nawet wiedział, że Padme jest w ciąży. Ale to było po fakcie. Nikt by już tego nie zmienił.
Skoro Obi-Wan zdawał sobie sprawę, że sobie nie poradzi, to dlaczego przyjął Anakina na Padawana?
Obi-Wan był bliżej Anakina niż Yoda w sensie, częściej się widzieli (z Yodą przelotnie). Więc łatwiej mu było wyczuć wahania Anakina.
Halcyon, jeszcze raz, miał żonę. Również był do niej przywiązany. Piszę ciągle o podobnych doświadczeniach. Nie mówię o wybijaniu z głowy. O wsparciu mówię. Jak sobie radzić z rozterkami, rozstaniem, lękiem o bliską osobę. Już czwarty raz o tym piszę. Chcesz mnie zniechęcić?

:)

ad.1 ja już po jednym z pierwszych Twoich postów napisłam, iż fakt, że kwestionujesz to co czytasz świadczy, że myślisz nad tym i że jesteś osobą inteligentną Poza tym ja się nie powołuję na kanoniczność, ale lubię wiedzieć jakie są podstawy pewnych poglądów...<jeśli nie wierzysz sięgnij do moich najpierwszych postów na tym forum z 2005 roku, nawet gdy zadawłam pytanie zawsze potem pytałam o źródła> i odpowiadając na pytanie Twoje tak po krótce<ja nie jestem specjalistką od kanoniczności, obracam się w kilku tematach, w których jestem MOCna a tego na czym się nie znam generalnie nie tykam Kanon jest w ruchu..tak parafrazując tak samo jak w tzw. kanonie znajdują sie rozwiązania z Labiryntu Zła a nie z serii CW<chodzi mi o wydarzenia dotyczące ataku na Coruscant> na tej samej zasadzie owe przyszłe ksiażki też zostaną wciagnięte do kanonu bądź nie
ad.2 kompetencja= wiedza. Jeśli ewidentnie widać, że mówisz o rzeczach o których nie masz pojecia<np. kwestia małżeństwa w Zakonie>, i opierasz się na własnych, błędnych przekonaniach..wysnuć pewne domniemanie to jedno, ale popierać swoje tezy takimi argumentami to jest ewidentne kręcenie sobie pętli na szyję i podstawa by być branym za osobę niepoważną. Poza tym na tym forum trzeba zapracować na swoją pozycję i tyle

ad.3 wziął bo obiecał Qui-Gonowi
ad.4 IMO co z tego, ze pomógłby mu poradzić sobie z rozterkami skoro i tak finał by był taki sam?? Gdyby Anakin poradził soie z rozterkami tak czy siak nie poświęciłby PAdme. Kropka. Dlatego jeśli już mowa o innym mentorze, to Halcyon raczej nie byłby odpowiednim żeby odwieść
Wybrańca od przejścia na CSM<pomijam kwestię czy to w ogóle byłoby możliwe>

...

Ad. 1,2 - http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=148431
Ad. 3 - nie zmienia to kwestii, że nie był przygotowany. Mogę obiecać, że napiszę za ciebie pracę magisterską w jeden dzień, choć nie jestem "kompetentny". Do tego czasu napiszę dwa rozdziały i się nie wyrobię. Podjąłem się tego, choć nie byłem pewny swoich umiejętności, a konsekwencje poniesiesz ty. Czy nie zwrócisz się do kogoś, kto zrobi to lepiej? A ja nie będę miał wyrzutów sumienia, że później oblałaś. Dobre.
Ad. 4 - Byłby. Powiedziałby, ja też mam żonę i w czasie toczącej się obecnie wojny nie ma dnia, żebym się o nią nie martwił. Wiem, co czujesz Ani. Twoje sny nie muszą się sprawdzić. To tylko jedna z możliwości. Nawet dziś ktoś może wysadzić wasz apartament w powietrze. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu. itp. itble.
A nie. Przecież tyle razy ci mówiłem, że Jedi nie może mieć żony. Co z ciebie za Jedi. Ale trudno stało się, choć kolejny raz mnie zawiodłeś. Coś tam spróbujemy wymyślić, ale nie mam zielonego pojęcia co, bo całe życie otaczały mnie mury zakonu.

ach..

krótko bo wychodzę:
ad. 3 ale ja nie twierdze, że był ja tylko odpowidziałam na Twoje pytanie: "dlaczego Kenobi wziął Anakina na ucznia?"odp:"bo obiecał Qui-Gonowi"..przypomnę, że wciąż nie rozpoczynam dyskusji na ten temat.
ad. 4 Bycie Jedi wiąże sie z pewnymi zasadami zawartymi w kodeksie, jeśli łamiesz kodeks Jedi być nie możesz. Rozważam w tym momencie kwestie czysto prawne, że tak to ujmę. Łamiesz etykę lekarską- przestajesz być lekarzem, łamiesz kodeks nie mozesz być Jedi ani pełnić pewnych funkcji z tym związanych: np. mam tu np. na myśli nauczanie. Przejaskrawię, ale to tak jakby pedofil uczył w podstawówce...nie powinno mieć miejsca<ja nie mówię w tym przypadku czy jest dobrym nauczycielem, mówię o pewnym niezaprzeczalnym fakcie, że ma skłonności, które nie pozwalają mu uczyć w szkole<przebywać w tej placówce> więc robić tego nie powinien. I zgodnie z tą logiką Halcyon- wynaturzeniec nie powinien uczyć drugiego wynaturzeńca..bo to jest sianie fermentu w Zakonie i herezji.. i zaznaczam: nie oceniam w tym momencie czy Nejaa lepiej rouzmie Anakina czy Obi-Wan>

pomyślności

...

Gwoli przypomnienia, Leia nie była również w zakonie. Zły przykład.

Yoda

wiedział że jest wybranym tylko wiedział jak skończy.

heh

najlepiej by bylo jak by Revan uczyl Anakina tylko ze Revan juz nie zyl

heh

najlepiej by bylo jak by Revan uczyl Anakina tylko ze Revan juz nie zyl

Dla wielu fanów - tych pierwszego pokolenia

końca lat `70, najsmutniejszą chwilą - która wydawała się najpierw najweselsza - było rozpoczecie prac nad TPN , które potem znienawidzile hihi.

śmierć

Miejsce 1:
PADME : Obi-Wan . . . there . . . is good in him. I know there is . . . still . . .
A last gasp and she dies.
A potem jej pogrzeb. Od premiery tak mam, że za każdym razem jak to oglądam płaczę jak bóbr. Na premierze wołałem (po cichutku) aby Padme nie szła do Anakina, bo on ją zabije. Do dzisiaj tak mam.

Miejsce 2:
VADER (a whisper)
Luke, help me take this mask off.

LURE
But you`ll die.

VADER
Nothing can stop that now. Just for once... let me look on you with my
own eyes.

ANAKIN (very weak)
Now...go, my son. Leave me.

LUKE
No. You`re coming with me. I can`t leave you here. I`ve got to save
you.

ANAKIN
You already have, Luke. You were right about me. Tell your sister...you
were right.

LUKE
Father...I won`t leave you.

Darth Vader, Anakin Skywalker...Luke`s father, dies.

Miejsce 3:
To chyba pogrzeb Qui - Gon Jinna

Poza tym smucę się jak Yoda umiera:
There is another Sky...walker
ale to już nie to samo co 3 pierwsze (moim zdaniem) miejsca.

Smierć...

Najsmutniejsza chwila dla mnie to Smierć Jedi....

Najsmutniejszą

chwilą w filmie jest palenie ciała Vadera . Ta scana ma swój niezwykły klmiat ( muzyka i wyraz twarzy Luke`a). Natomiast w EU najsmutniejszą chwilą był moment w ,,Wojnie Rojów" kiedy Jagged Fel i jego eskadra nie zestrzelili Jaina i Zekka .

palone ciało Anakina

W TPM- śmierć Qui Gona
w AOTC śmierć Shmi
w ROTS wycięcie Jedi(ginie Plo Koon,Ki Adi Mundi i Ayla Secura) oraz rozmowa z Anakinem(najpierw Padme a po walce Kenobi)
w ANH śmierć Obi Wana
w TESB mrożenie Hana
w ROTJ palenie Vadera(w sumie Anakina)


a ogólnie to chyba palenie Vadera przez Luke`a

najsmutniejsze

że w SW nie występował vito corleone

...

1.Śmierć Vadera\Anakina
2.Zniszczenie Super Niszczyciela "Egzekutor"
3.Śmierć Padme\Vader dowiaduje się o śmierci żony
4.Śmierć Quin-Gona
5.Zniszczenie Gwiazdy Śmierci

moim zdaniem

Rozkaz 66, Anakin zabijający Jedi w świątyni, śmierć Qui Gona, Luke przy płonącym ciele Vader`a i na koniec Palpatine ogłasza się Imperatorem.

klony

Mnie klony zabijające Jedi najbardziej zasmuciły.

Ja myślę

Ja myślę że najsmutniejszą chwilą jest czas kiedy Anakin Skylwaker stoi z mieczem nad małymi Jedi-ami i chce ich zabić.

...

to chyba była najmocniejsza scena w całej sadze. Na mnie wywarła piorunujace wrażenie przez to, że Lucas nie pokazał jak Anankin zabija, ale pozwolił nam puścić wodze wyobraźni i "zobaczyć" to na swój sposób. Ta scena mną wstrząsnęła. Jest jedną z najlepszych w całej sadze

co prawda to prawda

ta scena mnie również powaliła...
wzdrygnięcie dziecziaka gdy Anakin właczuył miecz i potem jego mina...
zdziwienie, przebłysk i...
strach...

dla mnie

najsmutniejszą chwilą była śmierć mistrza Yody. Może nie była to straszna śmierć ale było mi smutno gdy umarł jeden z najpotężniejszych mistrzów Jedi...

nie wiem jak

wy, ale ja zawsze strasznie becze przy TESB, wiadomo przy ktorej scenie....Rzecz jasna chodzi mi o zamrazanie Hana..Moge plakac godzinami

dla mnie

Kiedy Obi-Wan odcina nogi i ręke Anakinowi i on zaczyna się palić w tej lawie... No i śmierć Yody

Moim zdaniem

to najsmutniejsza jest śmierć Padme Amidali. Zawsze jak oglądam ROTS ronię łzę w tej scenie. Poza tym reaguję dosyć emocjonalnie na scenę jak Padme siedzi w kabinie pilota swojego statku, podpiera głowę i wpatruje się gdzieś daleko (na Mustafar). Wtedy też robi mi się przykro, a poza tym wołam (mówię cicho) do niej, aby nie szła do Anakina, bo on ją zabije (miałem taką jazdę na premierze ROTSa, bo byłem po lekturze książki - znałem zakończenie). Poza tym:
- śmierć Anakina Skywalkera

ANAKIN : Now...go, my son. Leave me.
LUKE : No. You`re coming with me. I can`t leave you here. I`ve got to save you.
ANAKIN : You already have, Luke. You were right about me. Tell your sister...you were right.
LUKE : Father...I won`t leave you.
Darth Vader, Anakin Skywalker...Luke`s father, dies.

- Anakin zostawia matkę (dodana przejmująca muzyka)
- 3 pogrzeby (lub kremacje) : Padme, Qui Gona i Anakina
- śmierć Ewoków na Endor

Śmierć

Dla mnie najsmutniejszą sceną była chyba śmierć mistrza Yody i Anakin chcący zabić małych Jedi. Oprócz tego śmierć Shmi i tego biednego Ewoka

<--->

Ewoka?
Przecież na Endorze zginęły setki Ewoków no chyba że działamy według zasady Stalina:
"Jedna śmierć (Ewoka?) to tragedia, milion- to statystyka"

...

Chodzi o te dwa, które upadają i jeden z nich wstaje.. a drugi już nie...

<--->

OK już czaję...

BTW, korzystaj z drzewek (pod każdym postem są 2 napisy: "Odpowiedz" i "Cytuj", kiedy chcesz odpisać wciśnij to 1 )

Pełny Regulamin znajduje się TU:
http://www.gwiezdne-wojny.pl/tekst.php?nr=419

Smutne sceny...

Ep. I- pożegnanie Anakina i Shmi, śmierć Qui-Gona, a także... nie wiem czemu, ale trochę smutna wydaje mi się scena w której Annie rozmawia z padme po raz pierwszy.
Ep. II- śmierć Shmi i Boba Fett oglądający śmierć swojego ojca.
Ep. III- zagłąda Jedi, przejście Anakina na CSM, prezde wszystkim takze rzeź małych Jediajków, i ogólnie wszystkich Jedi. koniec walki na Mustafar.
Ep. IV- śmierć Obi-Wana, wysadzenie Aldreeanu
Ep. VI- kiedy jeden Ewok podbiega do drugiego i widzi, ze tamten jest martwy, śmierć Yody, śmierć Anakina, i te sceny kiedy Vader widząc umierającego syna, z powrotem staje się Anakinem Skywalkerem

A ty

Hazar, skoro ci się nie podoba TPM, to nikt cię nie będzie błagał, zebyś tu został. możesz spadać, nie zabraniamy!

a

jak dla mnie, Hazar to ty jesteś jakimś beznadziejnym antyfanem (któremu w dodatku barkuje argumentów i który jest bezczelny) i mam cię gdzieś

{=}

A nie mozna było napisać jednego posta zamiast trzech ??

Cóż...

tylko krowa nie zmienia poglądów...
- Śmierć Jango Fetta
W temacie nie jest tylko o filmach, nie? No to dam jeszcze:
- Śmierć Jastera Mereela

:>

dodałabym jeszcze scenę kiedy Jaster przytula małego Jango xD chlip chlip

Właśnie...

Trzeba się uaktualnić
- Śmierć Chewie`go (Tu mi łezka poleciała.....żeby jedna)

Długo, długo nic:

- Rozkaz 66 (Jedyna scena filmowa, na której chciało mi się płakać)
- Śmierć Yody
- Walka Gannera w Zdrajcy i "Nikt nie przejdzie", a potem śmierć

hym

walka Anakina w ,,Gwiazda po Gwieździe" też była no smutna, dla mnnie wręcz tragicznie przejmująca...

Re: Właśnie...

Moof napisał(a):
Trzeba się uaktualnić
- Śmierć Chewie`go (Tu mi łezka poleciała.....żeby jedna)(

________

To Chewie już zginął?
Kiedy?

Ano tak

Zginął. I to dość oryginalną śmiercią. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, przeczytaj "Wektor pierwszy"

Najsmutniejsza chwila

Na pewno Rozkaz 66 i zamrożenie Hana

Dla mnie...

najsmutniejszą chwilą w SW jest gdy ginie Qui-Gon ale popłakałem się tylko gdy Anakin zabijał młodych padawan.

A ja...

Za pierwszym razem nie dokończyłam oglądać "Zemsty Sith", bo już nie mogłam. Doszłna do momentu pojedynku między Obi-Wanem a Anakinem i nie chcialam wiedzieć, który z nich zginie.

Dla...

...mnie najsmutniejszymi są momenty od kiedy anakin zaczyna się palić, aż do śmierci padme. Trzeba też przyznać że muzyka robiła swoje.

Dla mnie to...

Śmierć Yody
Przejście Anakina na ciemną stronę mocy
Luke dowiaduje się że Vader to jego Ojciec
I oczywiście rozkaz 66
...

star wars

całe star wars jest smutne

Mnie...

...najbardziej zasmuciły 2 sceny w całym SW
-Śmierć Qui-Gon Jinna
-Śmierć Dartha Vadera vel Anakina Skywalkera
Teraz jak już oglądam po raz setny to mnie żadna scena nie smuci

Order 66

Zdecydowanie najsmutniejsza to wykonanie rozkazu 66 i palenie sie Anakina i kiedy wrzeszczy do Obi Wana "I hate You!!!"

Zapomniałem....

No i zapomniałem o tej scenie kiedy Anakin pozabijał młodych kadetów....

o nie! (zawołajcie Moda!)

Chiny wstąpiły do UE?!

Płakaliście?!

Płakaliście na Star Wars-ach?! Czy były takie momenty, sceny w którym zanosiło się Wam na płacz?

Wątek już jest

-Najsmutniejsza chwila, używaj wyszukiwarki aby sprawdzić czy wątek może już istnieje i nie dubluj go .

...

nie płakałem, bo jestem twardzielem Nawet na największych wyciskaczach łez mi się nie udało (jak filmy o JP2)

Re: ...

TheMichal napisał(a):
Nawet na największych wyciskaczach łez mi się nie udało (jak filmy o JP2)
________
Czy filmy o JP2 to wyciskacze łez to nie byłbym taki pewien.

A wracając do tematu... Wzruszających scen z SW za dużo nie ma, ale takie zakończenie Powrotu Jedi mógłbym spokojnie do takich zaliczyć.

...

Niektórych scen inaczej nie dało się nagrać, ale niektóre są zrobione tak aby maksymalnie wzruszać, jak np. łza w oku Papieża w momencie jego śmierci. Jeśli tak było w rzeczywistości to OK, ale w żadnym serwisie informacyjnym o tym nie było, a przez tydzień o niczym innym nie mówiono w telewizji, więc dla mnie jest to lekko przegięte i to nie tylko moje zdanie. Wiele osób z którym rozmawiałem też ma takie odczucia...

Ja

nie płakałem ani na Jurassic Park, ani na JP2, ani na JP3 i na mającym powstać JP4 też płakać nie zamierzam.

A JA TAK!!!!!

TAK Podczas ROTS A sceny juz chyba wymienialem w topicu, ktory juz zostal wspomniany przez JORUUSa

jaa

jaa płakałem RAZ na rots na samym końcu jak sobie pomyślałem że jużnie będziewięcej epizodów

Ja

przepłakałem wszystkie filmy... To dlatego znam fabułę tylko pierwszych pięciu minut, a RotJ, to ja w ogóle nie kojarzę...

a ja

Na Powrocie Jedi gdy leżał w płomieniach
No i potem ta muzyka w wiosce Wicketów (tylko nie ta z pierwszej wersji)
Nie wiem czemu ale po tym zawsze mam łzy w oczach

a

ja tylko w 3 miejscach

1 - jak vader plonie w powrocie jedi

2- rozkaz 66 jak migawki jak klony jedi roznych zabijaja chamsko

3 - pod koniec epizodu 3, tak pożegnalnie po prostu

ech

ja sie wzruszylem na RotS. Wg mnie koniec jest bardzo smutny, koniec gdzie Obi Wan zostaje sam, gdy Jedi przegrywaja. I wczesniej moment gdy wykonywany jest rozkaz 66..
A gdy pomyslalem sobie, ze to juz koniec, ze nie ma juz na co czekac, ze est juz 9 epizodow to zrobilo m sie niesamowicie smutno, ale i zdalem sobie sprawe, ze wreszcie obejrzalem film, na ktory czekalem od momentu gdy po po raz pierwszy zobaczylem klasyczna trylogie, czyli od 6 roju zycia... kawal czasu


Koniec RotJ tez mnie wzruszyl

***

Popłakałem się podczas wykonywania rozkazu 66. Z radości.

Jak dla mnie,

Jedną ze smutniejszych sytuacji jest rozmowa Anakina i Padme tuż przed wyjechaniem na Arenę Petranaki - cichy, rwący się głosik Padme: "I`m not afraid to die..." No po prostu gardło się ściska.

A z nieobejrzanych filmów i nieprzeczytanych komiksów/książek, znanych tylko z pojedynczych obrazków zamieszczonych na Wookieepedii i krótkich filmików na YouTube, najbardziej wzruszyło mnie: http://images.wikia.com/starwars/images/d/d7/Quinlanaaylaryloth.jpg - Quinlan w końcu odnalazł Aaylę, a ona go nie pamięta...

Z YouTube`owskich filmików - śmierć Shaak Ti. "I`m sorry, Master Kenobi... I`ve falid..." I po chwili Grievous ją przebija. Żal mi jej, po prostu.

x

Zdecydowanie powiem wykonywanie rozkazu 66 najbardziej mnie wzruszyło... Ach i jeszcze ta muzyka

x

Zdecydowanie powiem wykonywanie rozkazu 66 najbardziej mnie wzruszyło... Ach i jeszcze ta muzyka

...

rozkaz był fajny,ja uważam że śmierć Qui gon`a.

Z tym, że

Ja nie widziałam Zemsty Sithów...

...

wow. Jesteś chyba wyjątkiem na tym forum

Wyjątkiem...

Ale potwierdzającym regułę! ;P

Ewok

też mi sie wydaje, że z Ewokiem, bo one są takie fojne ^^
Wicket rządzi

No tak.

Najsmutniejsza chwila w SW według mnie jest ta w której ginie Vader.
Może być jeszcze wtedy kiedy Moal zabija Jinna.

Racja.

Masz rację, także uważam że najsmutniejszy moment jest ten z ewokami i może jeszcze ten gdy Ani żegna się z matką.

Śmierć i zejscie na ciemna strone

Oczywiscie że sceny z Epizodu III Zemsty Sithów!
Przejśćie Anankina oraz jego porażka na polu bitwy z Kenobi te dialogi ogolnie wiekszosc scen z tego epizodu była smutna -upadek Mistrza Yody

Drumcore...

...ciesze sie ze sie ze mna zgadzasz. Tyle, ze nie wiem czemu mowisz o upadku Mistrza Yody? Fakt, pare razy spadl w walce z Palpatine`em, ale... ?

Yoda sam sobie odpowiedział

zawiodłem -cos w tym stylu!

Dla mnie

najsmutniejsze jest to gdy ewok umiera, gdy Qui-Gon ginie i gdy Obi zabija Maula.
Oprócz tego jeszcze wtedy kiedy imperator zabija Mace Windu

najsmutniejsze chwile według NK Necrosis :P

ep1: śmierć Maula, Palenie Qui-Gona
ep2: śmierć Shmi, śmieć wielu JEDI na arenie
ep3: Rozkaz 66, śmierć Padme
ep4: śmierć Bena Kenobiego
ep5: "I`m your Father"
ep6: spalenie Vadera przez syna

Powiedzcie co myślicie o tych momentach

Racja

W e1 najsmutniejsza była śmierć Maula (ale Qui-Gona też)
W e2 NIC nie było smutne oprócz śmierci Janga
W e3 śmierć Mace`a i Kita Fista
W e4 chyba nic
W e5 "I`m your father"
W e6 jak Palpi walił błyskawicami W Luke`a, jak dwa ewoki się przewróciły ale tylko jeden wstał i ostatnie chwile życia Vadera

Najsmutniejszych chwil nie było

w filmach. Były poza nimi. A raczej: po nich.

Dla chłopczyny, który nastawiał się że GL poda najmniej 9 części sagi prawdziwie smutne było to, że po ROTJ cisza. (W tej sytuacji i Jar-Jar okazał się cudem, bo lepszy binks niż nic.) Dzisiaj za najsmutniejsze mam ostatnie sceny z ROTS: dwa słońca. Człowiek myśli "kurcze, jeszcze trochę napisów, trochę Williamsa, i znowu nastanie cisza". Drugi raz przeżywać żal, że coś się kończy, to dopiero smutne, zwłaszcza jak ma się poczucie deja vu sprzed kilkunastu lat.

Ze smutków filmowych: prawie każda scena, w której podkładem jest "The Force Theme".

Spoza filmów: Kotor I - kiedy trzeba zabić Bindo. Albo B. Shan.
Kotor II - kiedy słucha się tego, co mówi Traya - i trzeba ją zabić.

Naj

Myślę ze wtedy, kiedy przyczynił się do zabicia Windu... (Ale jestem sentymentalny) Wtedy on uronił łzy, a mi sie zbierało na łzy.

wg mnie

EP1 jakos nie kojarze
EP2 gdy umierala Shmi, rozmowa Anakina z Padme o smierci jego matki
EP3 gdy Obi-Wan mowi do Anakina, ze byl mu jak syn
EP4 powrot luke`a na farme w zgliszczach
EP5 zamrozenie Hana
EP6 Smierc Vadera

z ksiazek to:
"Wektor pierwszy" i smiercpoczątek spoilera Chewiego koniec spoilera
"Star by Star" smiercpoczątek spoilera Anakina koniec spoilera
opisy szpitali polowych w "Chirurgach polowych"

na chwile obecna wiecej grzechow nie pamietam

<---------------------->

Ep 1.Jak umiera Maul,normalnie walka jedi z Maulem to najfajniejsza część filmu i smutno jest,że się kończy.
Ep 2.Anakin załatwia tuskenów,ginie Jango Fett.
Ep 3.,rozmowa Vadera z Obi-Wanem przed walką,mord w świątyni.
Ep 4.Luke się wścieka po zabiciu Bena i strzela do szturmowców.
Ep 5.Zamrażają Hana.
Ep 6.Ewok ginie,Luke z furią rzuca się na Vadera (moja ulubiona scena w całych SW.)

Ewok...

Kiedy Ewok pada martwy na ziemię

oryginalny?

wedlgu mnie zadna ze scen byla tak przejmujaca i tak tragiczna...
jedyne co mi przychodzi na mysl to kiedy Vader sie zegna z Lukiem na wybuchajacem DS.
A te wszystkie inne smierci, QGJ,Maul,Windu... bof...

Gwardziści i walka

Smutną sceną jest gdy Imperator atakuje Yode błyskawicami a on pada bezwładnie na ziemię.

A tak wogóle to co się dzieje z armią Sithów z kotora bo przecierz nie wyparowała gdy pojawiła się armia klonów

...

Do czasow powstania Armi klonow po armi sithow sladu nie bylo juz..

A szkoda

Szkoda bo żołnierze sithów mieli bardzo fajne,imponujące posrebrzane zbroje i gdy gram w kotora właśnie ulwielbiam moment w którym trzeba się przebrąc w dany strój bo jest taki fajny,lepszy niż te zbroje klonów.

Wogóle kiedyś myślałem że armia sithów to armia wariatów z czerwonymi lightsaberami i każdy ma moc.Się zdziwiłem jak się okazało że to zwykli żołnierze

no coż,...

Smutna scena to na pewno jak Anakin ma zamiar zamordować adeptów, a poza tym to jak Darth Vader pali sie na tym stosie po śmierci i chyba jeszcze to jak w ROTJ Vader leży już po walce z Lukiem i nie bardzo ma sie jak bronić, a Luke odcina mu rękę ( strasznie mi Vadera szkoda, chociaż był zły, ale tak jakoś go lubię).

echhh...

W EIII to będzie:
Egzekucja Jedi
Walka Obiego z Anakinem (mianowicie to scena kiedy Ani leży bez konczyn)

W EVI to jak Vader wrzuca Imperatora do szamba (), a potem umierający Vader.

Anakin

Łezka mi sie kreci w oku za kazdym razem jak ogladam scene z anakinem bez nóg i Obi-wanem wyzucajacym mu ze zawiół jego i caly zakon Jedi. Rownie smutna jest wedlug mnie smierc Qui Gona przebitego przez maula albo scena wkroczenia Anakina do swiatyni Jedi i to jak mlody padawan w salach rady mowi do Anakina "Mistrzu Skywalker, niestety jest ich zbyt wiele. Co my teraz zrobimy?" a Anakin w tym momencie wlacza meicz świetlny i zabija wszystkich padawanów.

smutek

Najsmutniejszym dla mnie momentem byla walka Obi-Wana z Anakinem i ich rozmowa, oraz śmierć Vadera.

...

Odcięcie ręki i nóg Anakina i rozmowa Obi-Wana z pokonanym przeciwnikem, kiedy Anakin mówi że go nienawidzi itp. Smutne też było jak Darth Maul zabił Qui-Gona.

...

Odcięcie ręki i nóg Anakina i rozmowa Obi-Wana z pokonanym przeciwnikem, kiedy Anakin mówi że go nienawidzi itp. Smutne też było jak Darth Maul zabił Qui-Gona.

W EU

Zakończenie Braterstwa Krwi, kiedy początek spoilera Han mówi do Jacena, że go nienawidzi (czy coś w tym stylu) koniec spoilera

...

Zdecydowanie wykonywanie rozkazu 66... Nic tego nie przebije.

Biedny Anakin...

Dla mnie było najsmutniejsze kiedy
1.Mały Anakin żegna się z mamą.
2.Śmierć Dartha Vadera.

...

"Execute Order 66"
I wszystko jasne...

;(

order66, a jak. ;(

Dla mnie

to Rozkaz 66. Ta muzyka...ta chwila...prawie sie rozpłakałem w kinie.

Dla mnie

to Rozkaz 66. Ta muzyka...ta chwila...prawie sie rozpłakałem w kinie.

Dla mnie

to Rozkaz 66. Ta muzyka...ta chwila...prawie sie rozpłakałem w kinie.

Dla mnie

to Rozkaz 66. Te żniwo śmierci dobrodusznych Jedi...ta nostalgiczna muzyka...prawie się rozpłakałem w kinie

Hmmm...

Dla mnie najsmutniejszą chwilą w SW był moment gdy Luke Skywalker patrzył na palące się ciało jego ojca Anakina Skywalkera/ Dartha Vadera. Smutną chwilą była też śmierć Anakina Solo w książce Troy`a Denninga pt."Gwiazda Po Gwieździe".

hmm

cóż smutno było jak zginęli Jedi na Geonosis, jak Obi-Van zginął, jak Vader przemawiał przed śmiercią do Lucka i jak był rozkaz 66 (zgadzam się z Comndo)

ROZKAZ 66

WYDAJE MI SIĘ, ŻE NAJSMUTNIEJSZY MOMENT STAR WARS ZAWARTY JEST W ZEMŚCIE SITHÓW, CHODZI MI OCZYWIŚCIE O WYKONANIE ROZKAZU 66. SMUTNY MOMENT, PRAWIE SIĘ POPŁAKAŁAM

Wiesz

Wiem że życzyć komuś śmierci, ale fakt że Jocasta Nu wyłożyła nogi podczas czystki jedi w pełni mnie usatysfakcjonował.Jocasta bardzo zdenerwowała mnie swoim przekonaniem o nieomylności Archiwów jedi i ignorancją.

Ja myślę że

E1-Ani żegna się z matką
E2-Matka Aniego umiera
E3-(mam dwie) albo wykonanie rozkazu 66 albo jak na mustafar obi mowi z zalem do aniego "To ty byles wybranym, miales zniszcyc sithow a nie dolaczyc do nich"
E4-jak luke przezywa smierc obiego
E5-zamrozenie hana
E6- jak na kocu byla ta fajna, wzruszajaca ,uzyka, wszyscy sie cieszyli a luke`owi pokazal sie obi, ani, yoda
łza sie kreci w oku

a według mnie...

najsmutniejsza chwila to.....
jak wytępili Jedi...
albo jak umierała Padme...
płakałam jak bóbr....

Re: a według mnie...

Całkowicie się z tobą zgadzam. Też płakałam jak bóbr... Albo jak Anakin przeszedł na Ciemną Stronę. Wtedy też płakałam.
________

Rozkaz 66

Zgadzam się z wszystkimi, którzy to napisali. Jedi-jesteśmy z wami!!

a dla mnie

najsmutniejszumi scenami są
1.śmierc i pogrzeb vadera
2.rozpacz obi wana po stracie ucznia (zemsta sithów)