Skywalker. Odrodzenie

Trzy wersje, katastrofa i inne plotki o „Skywalker. Odrodzenie”.

Zaczynamy od ploty, która krąży ostatnio po sieci. Trudno ją traktować poważnie, gdyż poza stwierdzeniem, że wiadomość pochodzi z zaufanego źródła, jest to tylko historyjka, której brakuje dowodów. Niemniej jednak warto o niej chwilę napisać, choćby dlatego, że z powodu małej ilościinnych newsów, na ten można się natknąć w wielu miejscach.



O co chodzi? Otóż, cały czas o to, że są pokazy testowe i różne wersje. Plotki o różnych wersjach filmu i pokazach, krążą od miesięcy. I to akurat prawdopodobnie jest najbardziej prawdziwa część obecnej informacji. Pokazy testowe i testowanie różnych wersji w Hollywood to nic nowego. Prawdę mówiąc jedna z najsłynniejszych scen z „Imperium kontratakuje”, w której Han odpowiada Lei „wiem”, nie była preferowana przez George’a Lucasa, ale podobała się Irvinowi Kershnerowi. Kersh przemycił ją do jednej z wersji testowych i spodobała się publiczności, to przekonało Lucasa, by ją zostawić. Zresztą w „Powrocie Jedi” nawet odwrócono ten dialog. Tak więc kwestia tego, że pokazy były i że nie wszystkim się spodobało jest tu pewnie prawdziwa. Zresztą J.J. Abrams sam sugerował, że nie zadowoli wszystkich fanów. Wypowiedź pochodzi z czasu w którym mówiono po raz pierwszy o tych pokazach testowych.

Obecna plotka cały czas bazuje na tych samych przesłankach, ale twierdzi, że powstały trzy wersje filmu. Pierwsza, oryginalna Abramsa, w której pierwszy akt został przyjęty bardzo dobrze, drugi ogólnie mówiąc średnio lub słabo, zaś trzeci tragicznie. Starcie Rey z Palpatinem wywoływało śmiech i politowanie na pokazach testowych. Więc nie spodobało się to Bobowi Igerowi. Ten podobno kazał przygotować inna wersję pod swoje dyktando. Ta została oceniona lepiej, ale wciąż jej czegoś brakowało. Więc w geście rozpaczy zwrócono się do George’a Lucasa i ten kazał poprawić końcówkę, dodając tam choćby sekretnego Skywalkera. I podobno ta wersja z wszystkich trzech jest zdecydowanie najlepsza.



Tu przede wszystkim gryzą się dwie rzeczy. Dziwi fakt, jakoby Iger miał osobiście nadzorować którąś z wersji filmu. Bob jest świetnym biznesmenem, ale jego twórcza filmografia jest dotychczas zerowa. IX Epizod po tym wszystkim, co przeszły „Gwiezdne Wojny” to raczej dość ciężki temat na debiut, więc prawdopodobnie za domniemaną wersją Igera musiałby stać jeszcze ktoś, ale tu żadnej takiej informacji nie ma.

Druga sprawa. O tym, że Lucas był konsultantem przy dokrętkach, pisaliśmy tutaj. Natomiast to, że twórca sagi był zaangażowany, jako konsultant, w powstawanie „Skywalker. Odrodzenie” wiemy już od zeszłego roku. Abrams konsultował się z nim zanim zaczęły się zdjęcia.

Zresztą dokładnie to samo potwierdził Abrams w jednym z najnowszych wywiadów. Gdy pisał scenariusz z Chrisem Terrio to słuchali Lucasa. On miał im wiele do powiedzenia o naturze Mocy i tematach poruszanych w tych filmach. George oczywiście wspomniał o midi-chlorianach, bo lubi ten koncept. J.J. podkreśla, że bez wkładu Lucasa trudno było zrobić zwieńczenie trylogii trylogii, no a słuchanie go mówiącego o sadze to coś niesamowitego. Po raz kolejny potwierdza, iż George współpracował przy tym filmie właściwie jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć.

Jednocześnie Abrams porównuje pracę nad „Skywalker. Odrodzenie” z „Przebudzeniem Mocy”. W dużej mierze dzięki Rianowi Johnsonowi, reżyser i scenarzysta IX Epizodu poczuł się wolny. Nie musiał tak kurczowo trzymać się tego, co wiedzieliśmy w poprzednich filmach. Dzięki temu czuł, że ma dużo większą wolność. I mógł spróbować rzeczy, których bał się w VII Epizodzie, gdzie miał przeświadczenie, że wszystko musi być zgodne i spójne z oryginalną trylogią jak to tylko możliwe. Teraz mógł wrócić do pewnych pomysłów, które wówczas wydawały się zbyt ekstrawaganckie. Jednocześnie przyznaje, że wcześniej koncentrował się na „Przebudzeniu Mocy”, więc nie miał czasu na VIII i IX Epizody. Jego wpływ na nie był minimalny, lub wręcz zerowy. Abrams potwierdza też, że część krytyki „Ostatniego Jedi” dotyczy tego, że zniknął zakon Jedi (wraz Lukiem) oraz, że Kylo pozostał po Ciemnej Stronie. J.J. zauważa, że te rzeczy i tak podążyłby w tym samym kierunku pod jego kierownictwem. Dodaje, że nie ma zamiaru odkręcać rzeczy zrobionych przez Johnsona. To ma być kontynuacja. Ale też w jak każdej dobrej historii, czekają nas zwroty akcji, w tym także te zaskakujące.

Nie tylko Abrams zaczyna promować medialnie film. Robią to także aktorzy. John Boyega potwierdził, że Finn będzie miał większy wpływ na to, co dzieje się w „Skywalker. Odrodzenie”.

Adam Driver za to przyznał, że zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie będą go przez wiele lat pytać o „Gwiezdne Wojny”. Cieszy się jednak, że już nie długo, po raz pierwszy od 6 lat, będzie spokojnie mógł mówić o tych filmach, bez żadnych zakazów w umowie. Kto wie, może w końcu najbliższe panele na Celebration w Anaheim będą w końcu obfitowały w smaczki o nowej trylogii?



Daisy Ridley mówiła o Darth Rey, którą widzieliśmy w zwiastunie. Nie powiedziała o co chodzi, ale granie tej innej postaci było dla niej bardzo przyjemna odmianą. Całość jest szokująca, ale nie powinna być, bowiem „Gwiezdne Wojny” to historia zmagania dobra ze złem. Robi to każdy z bohaterów na swój własny sposób. Jednocześnie to ujęcie w zwiastunie ją bardzo zaskoczyło. Sama scena została nagrana w listopadzie 2018, w Anglii. Na planie było bardzo zimno, co jedynie wyolbrzymiło to reakcję na tych, którzy widzieli tę scenę. Byli poruszeni.
Zaś opisując film użyła czterech określeń: mroczny, przerażający, smutny i sprawiający radość. Zobaczymy już za trochę ponad miesiąc.
Aktorka mówiła także o scenie walki z Kylo Renem. Z Driverem pracuje się bardzo dobrze, więc oboje się o siebie troszczą. Pojedynki były przerywane pytaniami, czy wszystko w porządku.
Ridley przywołała też jedną ze scen w Jordanii. Bardzo krótką, kręconą już na sam koniec, w dodatku przy zachodzącym słońcu. To ponoć niezwykła i wzruszająca scena, która poruszyła aktorkę i wiele osób na planie. Daisy jest ciekawa jak widzowie na nią zareagują, zwłaszcza gdy zostanie wzbogacona o muzykę Johna Williamsa.

Oscar Isaac mówiąc o IX Epizodzie porównał zmagania Jedi i Sithów do bardzo długiej gry. Jego zdaniem, w „Skywalker. Odrodzenie” zobaczymy finalny szach i mat, cała reszta została już rozegrana.

Anthony Daniels przyznał, że na planie „Skywalker. Odrodzenie” było wiele zmian, sceny były kręcone w różnych wersjach, scenariusz poprawiany, a nakręcone rzeczy trafiały do kosza. Jedna z takich scen, która wyleciała z filmu to była scena między C-3PO a Poe Dameronem, która bardzo się Danielsowi podobała. Podoba mu się też ostania scena, którą zagrał, z dwojgiem jego ulubionych ludzkich bohaterów. Nie powiedział jednak o kogo chodzi.



Wygląda na to, że plotka o tym, iż „The Mandalorian” może w pewien sposób wprowadzić nas w Epizod IX może być prawdziwa. Podobno tam mamy się dowiedzieć o tym jak Imperator przeżył, lub raczej jaki właściwie los go spotkał. Prawdopodobnie to może być ten spoiler w serialu o którym pisaliśmy.

Przypominamy, że „Skywalker. Odrodzenie” w naszych kinach będzie już od 18 grudnia. Bilety już są w przedsprzedaży.



Tagi: Adam Driver (121) Anthony Daniels (190) Bob Iger (137) Chris Terrio (20) Daisy Ridley (213) Epizod IX: Skywalker Odrodzenie (288) Epizod V: Imperium kontratakuje (475) Epizod VI: Powrót Jedi (450) Epizod VII: Przebudzenie Mocy (825) Epizod VIII: Ostatni Jedi (472) George Lucas (987) Irvin Kershner (36) John Boyega (207) John Williams (377) Oscar Isaac (155) Rian Johnson (277)

Komentarze (45)

Przecież to Twoje wnioski są z du**. xD

@Lubsok
Wiem, że Cię irytuję, bo obnażam Twoją niewiedzę i złą wolę :)

BTW powołujesz się na plotki z d..y i się dziwisz że masz wnioski z d..y xDDD

"Idź dziecko na obiad zamiast się kompromitować wnioskami z d..y." - piękny opis pasujący do twojej jakże irytującej osoby.

To działa na takiej zasadzie, że obecni twórcy biorą różne rzeczy ze śmietnika i wdrażają je w kanon myśląc, że są jednakowo ważne co rzeczy dokonane/sfilmowane/oficjalne :P

A widzę piaskownica na dole jak zwykle. Teraz rozumiem żale Anakina.

Tak, Lubsok. Bo z kolejnych komentarzy nie widać jak bardzo nie masz pojęcia o SW xDDD

Idź dziecko na obiad zamiast się kompromitować wnioskami z d..y.

Jeśli ktoś tutaj nie zna się na SW to jesteś tą osobą ty. "Gratuluję". Możesz przybić piątkę z Lukiem S!

Ależ rozumiem, tak jak wszyscy - że się skompromitowałeś zarówno nieznajomością SW, jak i suabymi próbami ich dyskredytowania xDDD

Jak zwykle nic nie rozumiesz. xD Nie będę tego tłumaczył dla jakiegoś jełopa, którego jedyna aktywność sprowadza się do czepiania się Marvela i żałosnego bronienia sequeli.

Lubsok, Twoja umiejętność samozaorania jest cudowna!!!

Były u Lucasa przeróżne wersje fabuły, wątków, scen? Przyznajesz że były, ale jednocześnie uporczywie twierdzisz że u Lucasa to Wielkie, a u obecnych twórców SW to dowód indolencji i braku szczegółowego Planu Trylogii ułożonego przed rozpoczęciem pisania pierwszego scenariusza xDDD

Wiary w rzeczy wyssane z brudnego palucha jakiegoś szukającego atencji marvelowca nawet nie komentuję :D

Rozwala mnie Twoja nieumiejętność funkcjonowania w tej samej rzeczywistości co inni. xDDD Co mnie obchodzi, że Lucas wymyślił coś czego nawet nie nakręcono? Mógł nawet napisać wersję, w której Han i Luke na koniec całują się. Nakręcił tylko jeden finał.

@Lubsok
Jak wierzysz w bajki wyssane z palca ajronmena, to co ja poradzę xDDD

PS W pierwotnym finale OT Han miał nie żyć, a Luke odejść smutny w stronę zachodzącego słońca. No, ale jak wiadomo Lucas zawsze miał przemyślane od początku do końca i nigdy nic ważnego nie zmieniał xDDD

Tak bartoszcze, porównuj małą zmianę dialogową do zmiany finału całej sagi. Rany, co za typ. xDDD

No i w tym sęk, że brali z głowy, czyli z niczego.

@Yogurt
Dlatego były wizje Mocy i Force bondy - żeby aktorzy sobie przypomnieli co było w planie który widzieli na początku ;)

@Lubsok
1. Tak, i to że TESB miało kilka wersji scenariusza diametralnie się od siebie różniących, dowodzi że tylko Lucas wiedział od początku do końca jak będzie wyglądać trylogia, także wtedy, kiedy wszystko zmieniał w trakcie :))) Zmiany scenariusza w trakcie są najzupełniej naturalne, czasem po prostu dlatego, że coś po nakręceniu wygląda nieprzekonująco.
2. Tak, z pewnością jak się raz Lucas zdecydował, to potem wszystko było jasne, tylko Hamill nie wiedział jaki plot twist mu zaserwuje Vader :)
3. Skoro w komentowanym tekście masz podane że jedna z kultowych scen TESB powstała jako WARIANT, to na pewno była nakręcona tylko jedna wersja całości xDDD

Ale marudzicie. Oczywiście, że była szczegółowa koncepcja. Plan być precyzyjnie rozpisany. W punktach. Dla bezpieczeństwa w jednej kopii schowanej w pancerkasie. Niestety, szyfr, klucze i pinkody ktoś posiał. I wyszło to, co wyszło...
Ale plan był. ~:P

Średnio w to wierzę. Z drugiej może stąd te wycieki...

To samo co od TFA - brak jakiejkolwiek koncepcji. Wyjdzie epicka kupa, nic nowego.

Bartoszcze, fakty są takie, że TESB miało kilka wersji scenariusza przed ostateczną, ale gdy się ostatecznie zdecydowano to nakręcono jedną finalną wersję, nie patrząc czy komuś się podoba twist z Vaderem czy nie. A Disney to tchórze, którzy nawet nie są pewni jak chcą zakończyć całą sagę. ŻENADA

TROS 10/10 ❤️

Blade Runner ma z 5 wersji... i żyje.

Tak, Lubsoczku, jak zwykle kiedy mówimy o faktach to nie masz nic do powiedzenia xDD

A bartoszcze jak zwykle się mądrzy nie widząc tak naprawdę o czym w ogóle mówi. xD

#ludziektórzy nie odróżniają zasadniczej koncepcji trylogii od zmian szczegółów...

Proponuję sprawdzić ile było wersji scenariusza do SW i TESB, ile wersji scen...

"Anthony Daniels przyznał, że na planie „Skywalker. Odrodzenie” było wiele zmian, sceny były kręcone w różnych wersjach, scenariusz poprawiany, a nakręcone rzeczy trafiały do kosza."

Właśnie ta oto wypowiedź pokazuje, jak bardzo było wiadomo od samego początku co się wydarzy, jak bardzo kontrolowano w ogóle co się dzieje w fabule, jak bardzo przemyślany był już ten film od 2013 roku!!!!
Nic dziwnego, że zlepiają teraz kilkanaście wersji.

Pojedynek Palpatine`a i Rey wzbudza politowanie? Sam pomysł wzbudza politowanie. Można sobie wyobrazić chodzącego na dwunogim robocie rozkładającego się, półprzytomnego dziadka podłączonego do aparatury podtrzymującej życie i ciskającego błyskawice, i skaczącą nad nim dziewuszkę z laserowym mieczem (a przecież wystarczyłoby podciąć nogi robotowi na którym jest).

@Gracu
Zmiany w scenariuszu spowodowały opóźnienie zdjęć tylko o miesiąc i obejmowały zmniejszenie liczby planów. Jako uzasadnienie przesunięcia premiery podawano znakomity wynik grudniowej premiery TFA.

I trochę to smutne, że filmy robią zależnie od opinii, bez konkretnego pomysłu i wizji na to wszystko tylko na zasadzie aby było jak najbezpieczniej i żeby jak najwiecej fanów zadowolić. A naturalnie to przynosi odwrotny skutek. I tak, OT powstawało podobnie, ale tak jak ktoś niżej napisał - było to coś nowego, całe uniwersum zaczęło się dopiero kształtować gdzieś przy ROTJ i później. Natomiast przy Prequelach Lucas już przed realizacją TPM, czyli gdzieś przed 1997 rokiem miał cały silny szkielet historii, na podstawie której potem kolejno do każdego filmu pisał scenariusz (albo storyboardy :P). I może PT nie jest idealne ale dało wspaniały potencjał na rozwój uniwersum, dało nam TCW, poszerzyło i rozwinęło ten świat. I tak wiem, że opinia o TPM wpłynęła na marginalizację Jar Jara w kontynuacji ale to był wątek drugoplanowy, pierdoła. Mam nadzieję, że TROS pozytywnie mnie zaskoczy, bo jeśli popełni błędy poprzedników to dostaniemy całkowite odbicie OT, z wrażeniem że historia zatoczyła dziwne koło, nie dając możliwości rozwinięcia.

Im więcej poprawków i dokrętków tym film będzie lepszy. Pokazały to spinoffy, pokaże i E9. Będziemy płakac jak bobry, a Rey niech w końcu będzie tym ostatecznym wybrańcem, który zawinie sithów tam gdzie ich miejsce. I brat Ben nic nie pomoże, bo padnie w drugim akcie. I have spoken.

Co do Drivera jakoś rok temu w jednym z wywiadów mówił, że wątek Kylo Rena i jego zakończenie zna praktycznie od początku powstawania TFA, czyli faktycznie gdzieś od 2013-2014 roku. I nie twierdze, że był plan ustalony od początku, ale jakieś tam wytyczne pewnie ustanowili w okresie powstawania TFA czyli gdzieś ok 2013/14 roku. Jedną z takich rzeczy mógłby być właśnie finalny los Rena czyli np. czy zginie czy nie. Czy się odkupi czy nie. Myślę, że ta kwestia została ustalona na początku. Natomiast reszta sie zmieniała w trakcie powstawania i odbiorów danych filmów. Np. nie wiem czy pamiętacie początkowo TLJ miało mieć premierę w maju 2017, ale w styczniu 2016 kiedy to miały rozpocząć się zdjęcia do TLJ, Johnson zaczął modyfikować scenariusz, zapewne wpłynął na to odbiór TFA i przez to przesunięto zdjęcia na wiosnę a premierę na grudzień. To tylko potwierdza tezę, że nie było silnie ustanowionego szkieletu historii, był raczej taki luźny na zasadzie wątku Rena, czy tego że Luke się ukrywa i jest Yodą sequeli. A na przykład taki Imperator to już zapewne pomysł narodzony kiedy Abrams wszedł na pokład IX na jesień 2017.

@AJ73
Wiesz, ja przynajmniej dywaguję na podstawie jednego zdania osoby która wie ocb, nawet jeśli nie wszystko od początku ;)

O ile pamiętam jakiekolwiek chronologie, to scenariusze do Epizodów 8 i 9 powstawały po premierach poprzednich Epizodów, więc w tym momencie Driver nie miałby się o co martwić w wywiadach, że powie coś co musi jeszcze zostać tajemnicą - chyba że to co wiedział od początku. BTW jeśli wiedział "coś" to ciekawe na ile to wpływało na jego grę, Polański w jednym z filmów bawił się z aktorami tak, że jedni dostawali wersję scenariusza z innym zakończeniem niż drudzy, żeby łatwiej im było grać zaprzeczenia :)

Wychodzi na to że jedynym facetem z rigczem okazał się klasycznie Giorgio Lucazelli :D

Tak się zastanawiam... czy ktokolwiek, kiedykolwiek sądził, że trylogia sequeli mogłaby być o kimkolwiek innym niż o dalszych dziejach Luke, Lei, Hana, Chewiego, R2D2 i C3PO? W zasadzie wszystkie książkowe kontynuacje były w większym lub mniejszym stopniu o owych bohaterach. Odpowiedź? Tak, jakaś tam mniejszość wyobrażała sobie, że nowa trylogia może być o zupełnie nowych bohaterach. Powstaje tylko pytanie... po co tak naprawdę? Z czystko biznesowego punktu widzenia, realizacja nowych filmów w oparciu o klasyczne postaci było najbezpieczniejszym ruchem. A jeśli nowe filmy miały za zadanie kompletną marginalizację klasycznych postaci, to trzeba było zatrudnić cały sztab ludzi, którzy wykreowaliby takie postaci, które byłyby choć w połowie dobre jak te ikoniczne. A to zadanie monumentalne, bo ludzie są nostalgizni. Niestety. stworzono nowych, ale dość miałkich bohaterów, którzy stali się koniec końców marnymi kopiami swoich pierwowzorów. By ratować ostatni film, wyciągają z czarnej dziury Palpatine`a, bo nie potrafili stworzyć przekonującej postaci głównego złego.I po co go przywracają? Po to tylko, żeby Rey mogła go pokonać. Rey, nie kto inny, ale Rey. Znakomitą większość fanów ogarnie ogromna abominacja i nie ma się czemu dziwić, bo to tragi-komiczne. Rey. Postać, która jest chyba jedną z najbardziej płaskich, niedynamicznych bohaterów w historii GW. Postać, która nie ewoluowała w żadnym wymiarze, bo od początku dostała WSZYSTKIE narzędzia (włącznie z perfekcyjnym władaniem Mocą). Postać, która od początku była uformowana, więc nie musiała przejść żadnej drogi by stać się kimś innym, by przełamać własne słabości. I tak oto, ta postać ma zniweczyć zakończenie Powrotu Jedi i wypaczyć ewolucję Dartha Vadera i Luke`a Skywalkera. Nic dziwnego, że co bysrzejsi fani odwracają się od tej trylogii. Nigdy NIE było całościowego planu na 3 filmy. Czy Lucas miał plan na 3 filmy od samego początku? Wątpię. Ale mówimy o SEQUELACH, a nie o nowym tworze (jaki wtedy tworzył Lucas). Mówimy o filmach, które miały godnie pociągnąć historię rozrysowaną w poprzednich 3, ba 6, filmach. Tworzenie kontynuacji z jednej strony jest trudniejsze, ale z drugiej... prostsze. I to się nie tylko nie udało, ale wręcz skończyło kompletnym bałaganem i kopiowaniem pomysłów z OT. Czyli z jednej strony chcieli maksymalnie wycisnąć z nas poczucie nostalgii, a z drugiej postanowili zastąpić najlepszych bohaterów jakich mieli, dość słabymi odpowiednikami. Tak się nie da. No i... po jakiego grzyba marnować cały 1wszy film na powtarzanie historii z ANH? Ten czas ekranowy mógł zostać wykorzystany dużo, dużo lepiej na przedstawienie świeżej hiotrii, która byłaby spójna z zakończeniem ROTJ.

Na koniec: Rose Tico (sic!) dostała więcej czasu erkanowego niż Luke Skywalker. Ludzie chcieli wielkiej trójki tak naprawdę, a nie dostali nawet jednej sceny z nimi wszystkimi razem. To daje do myślenia.

Rey pokona odrodzonego Palpiego? Ojej ale to będzie niespodzianka.

Pewne jest tylko tyle, że śmierć Carrie wpłynęła na los i rolę Księżniczki w filmie. Resztę zawsze można napisać/nakręcić od nowa, a zapewne tak było.

Jeszcze tylko nieco ponad miesiąc <3

Btw., i tak, wiem co masz na myśli. Chodzi Ci zapewne o to, że scenariusz był napisany i konsekwentnie realizowany od samego początku do finału - czyli TROSa. Tylko śmierć Carrie Fisher pozmieniała w jakiejś części ten misternie napisany plan. A Driver wiedział jaki będzie finał, także jeśli chodzi o postać Kylo Rena.

Noo, nie. Tu mam zupełnie inne zdanie. I have spoken. :)

@bartoszcze
Sprecyzujmy, na podstawie tego luźnego zdania :

"Cieszy się jednak, że już nie długo, po raz pierwszy od 6 lat, będzie spokojnie mógł mówić o tych filmach, bez żadnych zakazów w umowie."

Wyciągasz wniosek, że o pewnych rzeczach wiedział od początku ... Ja w tej jego wypowiedzi nie widzę niczego, co by świadczyło, że wiedział o czymś od początku :)

Lucas jak zawsze ratuje im tyłki

Sprecyzujmy: jest oczywiste, że nie mógł się wypowiadać o tym, co jeszcze nie zostało pokazane, ale to oznacza okres od pierwszego wglądu w scenariusz/uzyskania jakiejkolwiek informacji o postaci/role/fabule do premiery. Jeżeli te 6 lat było nieprzerwanym okresem zakazu, to o czym właściwie miał nie mówić po kolejnych premierach? Tylko o znanym od początku zarysie.

Który, oczywiście, nie był bardzo skonkretyzowany i ulegał zmianom w trakcie pisania scenariuszy choćby z uwagi na śmierć Carrie.

Nie widzę związku między tym, że nie mógł się wypowiadać o filmach, a tym że te filmy były zaplanowane od początku do końca, bo nie były.

Cóz w każdej plotce jest ziarnko prawdy, ale to ze Iger ingerował w film nie uwierzę, bo jeśli już ktoś z Disneya miałby się tym zająć to byłby to Alan Horn.
Btw. Podobno w tej pierwszej wersji filmu, w tym ostatnim akcie Rey rozdupca Palpiego bez większego wysiłku i stąd te salwy śmiechu...
Trzeba w spokoju czekać, premiera już za miesiąc i wszystko będzie jasne.

@bartoszcze
Nie. To nie jest żadna sugestia, tylko zejdzie mu standardowa blokada, którą musiał, podobnie jak reszta ekipy, podpisać w kontrakcie. Przez to nie mógł swobodnie - co zrozumiałe, wypowiadać się na temat filmu/ów.

Jeżeli Driver mówi, że po raz pierwszy od 6 lat będzie mógł się spokojnie wypowiadać, to jest to sugestia, że o pewnych rzeczach wiedział od początku.

Coraz lepiej to wygląda :) #inJJwetrust

Nie ogarniam ... część krytyki TLJ dotyczy tego, że Kylo pozostał po ciemnej stronie. A po której miał być ??? ... Ludzie chyba naprawdę nie wiedzą już co mówią :P

MakingStarWars na Twitterze donosi, że nie mają miejsca żadne testowe pokazy filmu.

Wersja Lucasa jest najlepsza? A to nowość. xD

Lucas by zrobił lepsze sequele niż te jełopy z KK i Igerem na czele z palcem w du***.

Coraz bardziej obawiam się o ten film

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Skywalker. Odrodzenie"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.