Spis newsów (Celebration)

Redakcyjne podsumowanie roku 2019

4



Początek roku sprzyja różnego rodzaju podsumowaniom. Mamy zatem dla Was podsumowanie najważniejszych naszym zdaniem wydarzeń 2019 roku.

10. Premiera drugiego sezonu „Ruchu Oporu”.


ShaakTi: Mogłabym napisać tu oddzielny artykuł. Powiem tak, ten serial nie jest zły. Ma naprawdę kiepskie odcinki, fakt, a o ile w pierwszym sezonie większość epizodów wpadała w kategorię „ok”, to tutaj mamy prawdziwą karuzelę, bo po beznadziejnym odcinku następuje fantastyczny, a potem znowu jest źle i tak w koło macieju. Ale przy dobrym marketingu wszystko można sprzedać i myślę, że nie byłoby problemu zrobienie większej promocji Kazka i spółki. Tylko… nikomu się nie chce. W tym roku nie ma nawet filmików omawiających sekrety serialu, które były w zeszłym, nie mówiąc już o jakichkolwiek plotkach.

I jestem skłonna dać wiarę teoriom spiskowym mówiącym o tym, że ten serial to jeden wielki filler, który miał nam jakoś zapełnić czas do kolejnych, które będą traktowane poważniej. Tym bardziej, że plotki o nich już się pojawiają.

adam1210leg: Smutne jest to, że nie zależy nawet montażystom dźwięku, a to przecież na technikaliach nierzadko opierały się Gwiezdne Wojny. „Resistance”, w które bardzo długo chciałem wierzyć, jest przez nikogo niechcianym w Lucasfilmie dzieckiem. Mam wrażenie, że fani zapamiętają to jak „Droidy” - jako dziwną pamiątkę przeszłości.

9. Celebration.


Lord Sidious: Myślę, że VIII Epizod sprawił, że ludzie tłumnie docenili prequele. Ta owacja na cześć Ahmeda Besta i Lucasa na panelu 20-lecia „Mrocznego widma” to coś niesamowitego. A samo Celebration, cóż z niecierpliwością czekam na kolejne i liczę, że Disney zmieni formułę, przede wszystkim zaczną ukazywać kulisy już ukończonych filmów. Tego mi naprawdę tam brakuje.

Rusis: Dla mnie to Celebration było zawodem. Nie dostaliśmy żadnych poważnych informacji na temat przyszłych filmów Star Wars. Wiąże się to w sumie dosyć mocno z punktem szóstym na naszej liście.

ShaakTi: Za każdym razem się jaram i za każdym razem jest co najwyżej meh. Może po prostu się starzeję.

adam1210leg: Może w tym roku rzeczywiście trochę bezjajecznie, ale pamiętajmy, że Celebration to nie konferencja prasowa studia, tylko czas na cieszenie się swoją pasją. Pokazano mniej, niż bym chciał, ale dosyć, bym nie był zawiedziony.

8. Zapowiedź siódmego sezonu „The Clone Wars".


ShaakTi: W pełni zdaję sobie sprawę, że ten rok należał do TROS, „Mando” oraz „Upadłego zakonu” i jest to jak najbardziej w porządku. Niemniej trochę mnie boli fakt, że na Celebration musieliśmy się ratować nagranymi kamerkami trailerami. Boli też trochę, że dostaniemy tylko dwanaście odcinków, w tym cztery wydane już wcześniej (a do tego co najwyżej średnie fabularnie). Z drugiej strony zaś mamy dowód, że fani potrafią zdziałać wiele dobrego, jeśli wspólnie się zbiorą, co pokazuje akcja “Save The Clone Wars”. Odrzuca mnie jednak fakt, że Disney w tym wszystkim pozuje na zbawiciela, gdy tymczasem wiemy, że było dokładnie odwrotnie. W języku istnieje pojęcie konotacji, to coś w rodzaju zestawu dodatkowych znaczeń danego słowa, zwłaszcza czasownika. W przypadku “ocalić” wygląda to tak:
[Ktoś] ocalił [coś] [przed czymś].
Po uzupełnieniu otrzymamy:
Fani ocalili TCW przed Disneyem.
Firmo, zastanów się jakich haseł używasz.

Lord Bart: Brawo ST, brawo.

7. Premiera Disney+.


Lord Sidious: Podobnie jak z Galaxy’s Edge, problem tkwi w tym, że dalej nie ma pełnego rozruchu. On się zapowiada na 2021. Najpierw byłem zły, że tego nie ma w Polsce, ale faktycznie poza Mando nie ma tam nic, co by mnie trzymało na dłużej. Liczę, że z czasem postawią na bardziej zróżnicowany repertuar, liczę na serial „Willow”. Może jeszcze jakiś w podobnych klimatach.

ShaakTi: Falstart był niesamowity, jednak premiera tylko w kilku krajach świata (w tym, Moc raczy wiedzieć czemu, akurat w Holandii) jest mocnym niedopowiedzeniem, co potwierdzają dane na temat yyy… sprowadzania “Manda” przez Honda. Na razie zawartość faktycznie nie powala, choć może gdy już wyjdzie w Polsce, to spełnię marzenie swoje i mojej siostry i obejrzymy wspólnie wszystkie pełnometrażówki Disneya.

Lord Bart: Naprawdę wydzieliliśmy start jakiejś platformy od Mando? Ciekawe. Ciekawszą jednak dyskusję odbyłem ostatnio z Rusisem na temat dlaczego nie ma tego w Polsce itd. i może samemu Disneyowi wyjdzie to na dobre. Nie mniej konkurenci na rynku nie mają się czego obawiać.

Rusis: Powstanie kolejnej platformy VOD nie cieszy mnie, ale z punktu widzenia Star Wars może to być dobra wiadomość. Zamiast zastanawiać się nad tym kto kupi prawa do wyświetlania kolejnych seriali (i czy warto je robić) to będą one dystrybuowane w jednym miejscu. Niemniej jednak to miejsce musi na tyle obfitować w zawartość aby przyciągnąć i utrzymać widza. A Disney+ obecnie jeszcze tego nie robi.

6. Filmowe zamieszanie.


Lord Sidious: Generalnie tragedia. Liczę, że skasują trylogię Riana Johnsona, zgodnie z plotami i dalej raczej będą brać twórców, którzy wykazali się już w kinie, a nie uczniaków czy wręcz patałachów. Nie mogę przeboleć, że tacy twórcy jak Mangold (a po „Le Mans ‘66” to normalnie ręce opadają, że go wypuścili), czy nawet D.B. Weiss i David Benioff, z którymi wiązałem pewne nadzieje, przez to zamieszanie są już poza sagą. Ale najbardziej boli mnie to, że LFL po prostu nie ogarnia tematu. Nie ma wizji. Cieszę się, że teraz będzie przerwa paroletnia, bo wolałbym dostać mniej, ale czegoś na co warto czekać. Nie jestem pewien czy LFL sobie z tym poradzi.

Burzol: Ten brak wizji najbardziej martwi. Nie chodzi nawet o to, że George był w tym lepszy, bo on też miał swoje momenty skupiania się na pojedynczych opowieściach, zamiast na budowaniu świata. Jednak trylogia, czy Wojny Klonów potrafiły być względnie jednolite, zgrabnie zaplanowane z góry. Lucasfilm miałby możliwości, ma ludzi, którzy potrafiliby stworzyć wizję wieloformatowego multimedialnego projektu. Czas, żeby to zorganizowali.

ShaakTi: A ja tam nie daję się wciągnąć w dramatyzowanie, bo połowa tego, co do nas dociera, to rozdmuchane plotki. Jeśli LFL potrzebuje więcej czasu na zorganizowanie czegoś sensownego, jestem gotowa poczekać. Zresztą ewidentnie jest coś na horyzoncie.

Lord Bart: Ja w tą przerwę niezbyt wierzę. Co prawda po tym co robią nawet dekada bez SW w kinie byłaby mile widziana, ale Cash Must Flow. Poza tym z takiej ciekawostki to pomijając zamieszanie, brak pomysłów, linii melodycznej itp. KK w XXI wieku była producentką dwudziestu dwóch filmów, z których widziałem dwadzieścia jeden. Osiem wartościowych z nich zarobiło na jednym dolarze 3.27. Czternaście crapów? 3.48 Może szala się przechyli w drugą stronę?

Rusis: Mam cały czas wrażenie, że nad nowymi Gwiezdnymi Wojnami nikt nie panuje (a, że Kathleen Kennedy zarządza Lucasfilmem to głównie ją o to obwiniam). Nie jestem w stanie zrozumieć jak można nie mieć kilkuletniej wizji rozwoju do której nie angażuje się odpowiednich ludzi. Obecnie mamy ciągłą karuzelę związaną z tym co wyjdzie, a co nie. Którego reżysera zaangażują, a którego zwolnią po kilku miesiącach. Totalny chaos. Po każdej kolejnej wtopie myślę, że się ogarną i teraz już przyłożą do tego co robią,a przede wszystkim zbudują plan, który będą sukcesywnie realizować. Mijają miesiące i jestem ponownie wyprowadzany z błędu.

5. Otwarcie „Galaxy’s Edge”.


Lord Sidious: Falstart, albo przemyślana strategia biznesowa. Wpuścić ludzi do nieskończonego obiektu i niech płacą za jego testowanie. Nie wiem, która opcja gorsza. Natomiast nie ukrywam, że liczę na to w Paryżu (jak już otworzą wszystkie atrakcje). W Stanach mnie już zbanowali :P.

Burzol: Z jednej strony zupełnie nie interesują mnie parki rozrywki, ani stanie w kolejkach w tłumach i upale...z drugiej strony, gdy zobaczyłem wideo z budowania miecza świetlnego to trochę by się jednak pojechało, nawet na Florydę :P. Park wygląda intrygująco, na pewno dobre są podstawowe założenia, żeby poczuć się częścią świata Star Wars. Niestety, dla fanów nie chcących podróżować do Ameryki, Batuu nie jest szczególnie interesującym miejscem, pojawiło się w może w trzech książkach i jednym komiksie, a to trochę za mało, żeby pobudzić wyobraźnię.

ShaakTi: Oj, Burzol, na pewno w więcej niż trzech :). Na Paryż nie chcę czekać, siostra była ostatnio w Disneylandzie i wysłała mi filmik z mówiącym po francusku Threepio, co lekko mną zachwiało. Podobno immersję bardzo burzą ludzie z uszami myszatego na głowach, ale pojechać chcę bardzo. W końcu trzeba zbudować sobie ten miecz świetlny.

4. Zapowiedź „Kenobiego”.


Lord Sidious: Jeśli to ma być sześć 20 minutowych odcinków to lepiej, by zrobili z tego od razu film :). Ale sam temat intryguje.

ShaakTi: Kocham Kenobiego za jego odzywki, mądrość życiową i za to, że jest mistrzem high groundu. Serial natomiast… szczerze przyznam, trochę się boję, bo jeśli ma być to sześć odcinków mówiących o tym jak Obi-Wan patrzy jak suszy się pranie na Tatooine i stalkuje obserwuje Luke’a, to… no nie. Tym bardziej, że sporo z tego okresu zostało już pokazane w EU - komiksy z głównej serii SW czy pojedynek z Maulem w “Rebelsach”. Oby tylko ruszył się z planety.

Lord Bart: Może w końcu zrobią ten serial. Tyle o tym gadali i nic. Trochę śmieszne.

Rusis: Zdecydowanie na taką zapowiedź czekałem od czasu ogłoszenia, że będą powstawały seriale ze świata Star Wars!



3. Premiera gry „Jedi: Upadły Zakon”.


Burzol: Pierwsza dobra solowa gra Star Wars od czasów „Republic Commando”?! No prawie. Mamy całkiem niezłe odtworzenie bycia Jedi, mam nowy kawałek odległej galaktyki, kilka udanych nawiązań do poprzednich dzieł, głównie The Clone Wars. Niestety nie jest genialnie, to nie jest idealna gra wideo...ale i tak duży postęp jeżeli chodzi o gry Star Wars robione przez EA. Dajcie szybko sequel, ale żeby był lepszy.

ShaakTi: Ja powiem więcej: gra jest lepsza od „Komandosów”, choć do KOTOR-a się nie umywa. Długa, wciągająca i piękna, grająca na emocjach, z całą garścią nawiązań. Gdy patrzyłam na zwiastuny, nie przypuszczałam, że przywiążę się do naszego rudzielca, a jednak Cal stał się jedną z moich ulubionych postaci, a BD-1 rywalizuje z Bombelkiem o miano największego słodziaka Sagi. J:FO nie jest oczywiście idealne, niestety gra eksploracyjna, w której nagrodą za przeszukiwanie licznych lokacji jest co najwyżej nowy kolor poncza, trochę chyba nie wie, co sama robi… Niemniej EA dostała mocny sygnał, że ludzie chcą dobrych, singlowych opowieści (tu nie mogę nie wyobrażać sobie włodarzy firmy z miną Zaskoczonego Pikachu na twarzach).
Czekam na dwójkę lub chociaż DLC. A, no i szacun za wprowadzenie do kanonu mongolskiego zespołu folkmetalowego. Poezja.

Lord Bart: Przygotowuję od dłuższego czasu powrót do “Oka sceptyka” i pierwszym tekstem ma być recenzja J:FO, więc napiszę tylko w skrócie, że udało się stworzyć produkcję, która jest grą 6/10 z powodu bardzo źle wykorzystanych elementów typu metroidvania czy soulslike i JEDNOCZEŚNIE najlepszym tytułem video-SW od 14 lat. Ten paradoks zasługuje chyba jednak na uznanie.



2. Premiera „The Mandalorian”.


Lord Sidious: Nie widziałem :( Nie mam Disney+ (patrz kilka punktów wyżej).

Burzol: A ja widziałem, nie żebym się przechwalał, i to są bardzo dobre Gwiezdne Wojny, choć zupełnie inne niż epizodyczne filmy. I w sumie dobrze, że tak różnorodnie. Choć z pewnego punktu widzenia jest to fanfilm, dużo tu spełniania marzeń twórców. Ale jest też kilka cudownych momentów, i memiczny Bombelek.

ShaakTi: „Mando” ma wiele wad, z których najgorszą jest chyba nierówny poziom poszczególnych odcinków - po wspaniałym wstępie dostaliśmy co najwyżej średni środek, a potem znowu mocne zakończenie. Ale podobno z punktu widzenia psychologii człowiek pamięta z reguły początek i koniec jakiejś czynności, więc pewnie z czasem nawet kiepskie epizody się przetrawią - popatrzcie co się stało po latach z TCW. Cenię “Mandalorianina” za intymność opowiadanej historii - nie mamy tu wielkich konfliktów, ale jednak bohaterowie walczą jak mogą. Zresztą co by nie mówić o poziomie odcinków, jedno trzeba przyznać: żaden z sequeli nie zbudował tak dobrze nawiązań do Sagi czy EU (dawać Favreau film kinowy!). A Bombelek to nowy skarb narodowy.

Lord Bart: Ostatnio próbowałem odświeżyć sobie ostatnie sezony „Przyjaciół” (F*R*I*E*N*D*S) i nie dałem rady. Ja wiem, że to sitcom, ale laugh track co 10 sekund był (z dzisiejszej perspektywy) nie do zniesienia. Dlatego wdzięczny jestem twórcom ‘Mando’ że oszczędzili mi tego. Nie mniej oczekiwanie na pierwszy serial SW w historii trwa nadal. Siedzę nad rzeką i czekam.

Rusis: Na aktorski serial Star Wars czekałem od dawna. Dlatego premiera „Mandalorianina” była dla mnie osobiście najważniejszym wydarzeniem ze świata Star Wars w ubiegłym roku. Nastąpiła pewna przełomowa zmiana. Aktorskie Gwiezdne Wojny nie tylko będziemy już oglądali w formie filmów ale również i seriali. I to mnie niesamowicie cieszy. A sam serial wyszedł poprawnie. Pierwsza połowa sezonu mnie nie zachwyciła, druga była ok. Ogólnie czekam na więcej i przede wszystkim na inne produkcje serialowe.



1. Premiera filmu „Skywalker. Odrodzenie”.


Lord Sidious: Film przyjemny, acz nie pozbawiony wad. Za to pięknie wywala „Ostatniego Jedi”, w tym Rose i inne elementy nowego kanonu na śmietnik historii. Dla mnie jest to pewna rehabilitacja po VIII Epizodzie. Miejscami odtwórcza, miejscami jak Exegol niesamowicie klimatyczna i poruszająca te aspekty sagi, które chciałbym by były eksplorowane. A jednocześnie to nadal kino przygodowe, czyli takie za jakie pokochałem „Gwiezdne Wojny”. Jednocześnie całość trochę przepakowana i brakuje czasu na wiele wątków, acz z kolejnymi seansami przestaje mi to tak przeszkadzać. Smutne natomiast jest to, że trylogia z tego nie wyszła. Raczej trzy powiązane Epizody, choć szczęśliwie VII i IX razem do siebie pasują.

Burzol: „Skywalker. Odrodzenie” to najlepszy film Star Wars, ale też najgorszy film Star Wars. Od samego tytułu w wersji polskiej, po ostatnie ujęcie, film w każdym aspekcie jest kontrowersyjny. Epizod 9 to bardzo dziwny finał gwiezdnej Sagi. Tak jak pisze LS, jest nieszczególnie powiązany z poprzednimi filmami, zdaje się być szaloną improwizacją J.J. Abramsa. Po głosach fanów wydaje się, że części fandomu taka wizja Gwiezdnych Wojen nie przypasowała, innym spodobała się jako prosta rozrywka. Mało kto pisze, że to arcydzieło...czas pokaże czy Nowa Trylogia Disneya to dzieło, do którego będzie się wracać.

ShaakTi: Ten film jest pełen głupot, kłóci się z kanonem, a nawet z samym poprzednim filmem Abramsa (“Wojna skończyła się na Endorze”), ma mnóstwo scen, które sprawiają, że człowiek wzdryga się z niedowierzania i wszechogarniającej dziwności (“kłótnia” o transportowiec)... a jednak to moja ulubiona część sequeli. Przede wszystkim dlatego, że oglądanie go to zabawa na maksa i czysta radocha. Mi jako zakończenie Sagi pasuje jak najbardziej.

Lord Bart: Do tej pory byłem w kinie na wszystkich filmach SW, na których mogłem być z racji wieku. Na EVIII poszedłem w nocy, głównie ze wstydu po EVII, na jakiś ostatni seans w Warszawie, gdzie byłem sam na sali. Nie oglądało mi się przez to lepiej, szczęście że nie gorzej, bo prawdopodobnie potrzebna byłaby pomoc medyczna, a kiedy operator skapnąłby się że ktoś na widowni zemdlał... Ale po tym ‘czymś’ obiecałem sobie mocno, że tematy Epizodów w kinie są ostatecznie zamknięte. Cała reszta wariacji może być, trafią się lepsze, trafią gorsze (patrz statystyka KK), ale Epizody to Papcio Lucas i historia Dartha Vadera. Więc EIX? Podobno to jest tak słabe, że nawet porno-parodii nie zrobią, a to wiele mówi o całokształcie.

adam1210leg: Ech, no zawód. Dla mnie to działa i jako zakończenie trylogii, i jako zakończenie sagi, ale to nie jest poziom kina, którego bym oczekiwał od „Star Wars”. „Gwiezdne Wojny” zawsze starały się jakoś pozytywnie wyróżniać na tle innych produkcji rozrywkowych, a tu kiczu jest jeszcze więcej niż w jednym filmie superbohaterskim. Ale powiedzmy, że samą historię uznaję.

Rusis: Ostatnia część trylogii sequeli to największe wydarzenie ubiegłego roku. Prawdę mówiąc jednak nie czułem w nim zakończenia całej sagi - a tak było reklamowane. Sam film był również dla mnie rozczarowaniem, widać bowiem było dzięki niemu, że cała trylogia stworzona została bez kompleksowego pomysłu na fabułę - Epizod VIII w jej kontekście, po premierze „Skywalker. Odrodzenie” stał się filmem zbędnym.

Podsumowania z poprzednich lat znajdziecie w tym miejscu.

Powstaje sequel „Rebeliantów”?

Różne
15

Nowy rok przynosi nam wiele wieści, przede wszystkim serialowych. Pogłoskii o „Cassianie” są już zdecydowanie lepsze, a tymczasem wygląda na to, że potwierdzi się kolejna plotka, a konkretnie ta o tym, jakoby mieli powrócić „Rebelianci”. Tym razem jej źródłem są ludzie z podcastu Kessel Run Transmissions, podobno zaznajomieni z Making Star Wars. Niemniej jak zwykle do takich źródeł należy podchodzić z pewną dozą sceptycyzmu. Sami panowie mówią, że oczywiście nie mogą zdradzić od kogo mają informacje, ale jest to kilka różnych osób.



Już niemal od początku mamy sporo konkretów: sequel będzie oczywiście animowany, a ma trafić do nas jeszcze w tym roku. W rolach głównych zobaczymy Ahsokę i Sabine. Podobno całością miałby zajmować się Filoni, ale to tylko założenie, bo pogłoski o tym, że jakiś serial robi, pojawiają się od paru ładnych miesięcy. Cory'emu przypomniało się też, że kilka miesięcy temu Taylor Gray (Ezra), Vanessa Marshall (Hera) i Steve Blum (Zeb) musieli odwołać swą obecność na tym samym konwencie, bo mieli pracę. Przypadek? Być może, a może nie. Na koniec panowie zapowiadają wieści z TCW, może jeszcze dzisiaj.

Jak mówiliśmy, nie należy brać tego za oficjalne źródło. Niemniej od paru miesięcy widać, że coś jest na rzeczy. Clone Wars and Rebels Transmissions ma ładne podsumowanie na swoim Twitterze, my też je zróbmy (wszystkie newsy są z zeszłego roku):

  • Luty, zapowiedź albumu z grafikami koncepcyjnymi „The Art of Star Wars Rebels”. Miał mieć premierę w październiku, ale przeniesiono go na marzec 2020. Z książkami często tak bywa, niemniej marzec-kwiecień to często czas ogłaszania serialowych nowości.

  • 5 marca, mija rok od zakończenia serialu, Johnamarie Marcias rozpoczyna akcję #RebelsRemembered, która potem staje się oficjalnym panelem na Celebation. Z tej okazji Filoni rysuje Ahsokę i Sabine na śnieżnym szczycie, jednocześnie jednak mówi, że nie pochodzi ona z nowego serialu.

  • Kwiecień, panel na Celebration. Głównie wspominki, choć warto przypomnieć sobie tego newsa, zwłaszcza w kontekście tego, co mówiono tam o powrocie Palpatine'a w TROS. Jeszcze ciekawa informacja stamtąd: Dave powiedział, że bitwa Ezry z ciemną stroną się nie skończyła, trwa całe życie. To wtedy padło pojęcie filońskiego „Drzewa Zaufania”, czyli listy znajomych reżysera, wraz z informacją kto co wie. Przy „Mando”, gdy Pedro Pascal zdradził imię Dina Djarina po premierze pierwszego epizodu, Internet żartował, że oto jedna z gałęzi drzewka właśnie się złamała.

  • Początek czerwca, Filoni znowu się odzywa. Tym razem mamy Tano stojącą na jakimś szczycie i cytat Galadrieli, mówiący o tym, że być może jeszcze nie widzimy ścieżki, która się przed nami ściele. Zdecydowana zmiana tonu od przeczącej marcowej wypowiedzi.

  • Koniec czerwca, pojawia się plotka, jakoby Filoni w duecie z Favreau miał robić nowy serial animowany.

  • Lato, otwierają się oba parki Galaxy's Edge. W towarzyszącej im aplikacji można odnaleźć wiele ciekawych informacji, między innymi rozmowę Sabine (pod pseudonimem „Krownest”, to jej ojczysta planeta) z Dokiem-Ondarem. Dziewczyna szuka pewnego żółto-pomarańczowego hełmu szturmowca, ithorianin potwierdza, że go ma.

  • Wrzesień. Zmiana aktora w serialu, w wersji z Disney+ Palpatine'a gra sam Ian McDiarmid.

  • Połowa grudnia, Jordan Maison twierdzi, że w produkcji są dwie animacje i mało subtelnie sugeruje, że jedna z nich odpowie na pytanie „Gdzie jest Ezra?”.

  • Grudzień, zakończenie pierwszego sezonu „The Mandalorian”. Moff Gideon jest w posiadaniu mrocznego miecza, który w „Rebeliantach” miała Bo-Katan. Natomiast w „Skywalkerze. Odrodzeniu” we flocie „Ruchu Oporu” można dostrzec „Ghosta”.

Bez wątpienia historia o tym, co się stało z Ezrą i Thrawnem, podróżach Ahsoki i Sabine oraz na kogo wyrośnie Jacen, rozpala wyobraźnię wielu fanów i byłaby świetnym tematem na serial. Tak jak już mówiliśmy i jak zauważyła załoga z Kessel Run: na oficjalne wieści pewnie przyjdzie nam poczekać do marca lub kwietnia, ale jeśli faktycznie seria jest w produkcji, to na tym etapie ekipa może właściwie już kończyć sezon pierwszy. Produkcja zazwyczaj zajmuje niecały rok, co by się zgadzało z czasem, w którym zaczęły pojawiać się plotki. Tymczasem bądźmy dobrej myśli.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Analiza zwiastuna „The Mandalorian” z D23

Różne
9

Na D23 uroaczono nas nareszcie zwiastunem „The Mandalorian” w porządnej jakości. Zwiastunem, który zdradza bardzo niewiele, właściwie można by go nazwać jedynie zajawką. Niemniej po analizie można dokopać się do kilku ciekawostek i smaczków. Zapraszamy zatem do lektury naszego redakcyjnego spojrzenia na „Mando” i jak zwykle dziękujemy za pomoc wszystkim, którzy dzielili się swoimi uwagami. Parokrotnie będziemy się odwoływać do przecieków z Celebration, więc możecie je sobie od razu przypomnieć.



Teaser rozpoczyna się od mocnego ujęcia, które w dość jasny sposób ukazuje jaki będzie ton serii. Choć to, co się działo z hełmami pokonanych szturmowców widzieliśmy chociażby w „Powrocie Jedi”, to nie było to tak obrazowe. Warto zwrócić uwagę na ewidentne ślady krwi i szponów (zwłaszcza na obrazku drugim, trzeci hełm od lewej). Zaatakowało ich dzikie zwierzę? A może przedstawiciel rasy z długimi pazurami?

Wszechobecny piasek i architektura wskazują, że miejscem tym może być Tatooine. Elementy zbroi są też mocno przykryte pyłem, więc pewnie minęło trochę czasu od ostatniego starcia z żołnierzami Imperium. Jeśli chodzi o ciekawostki zza kulis, całość została odtworzona w okolicy Los Angeles. Wcześniej Mos Eisley, Mos Espę i domostwa Larsów oraz chatkę Bena nagrywano w Tunezji, zaś pałac Jabby w okolicach Doliny Śmierci w USA.



Lesista planeta, którą spokojnie mogłyby grać nasze Mazury z uwagi na obecność dużej ilości jezior i rzek.



Kolejna placówka, nazwijmy ją “górniczą” z uwagi na kolor podłoża przywodzący na myśl pył węglowy. Piasek przypomina też ten wulkaniczny bądź czarne plaże, które widzieliśmy w „Łotrze 1” (nagrywane w Islandii). Nasz Mando zbliża się do osady, do której wejście stanowi ogromny łuk. Wygląda na starszy od reszty i jest mocno zniszczony. Może to część dawnych fortyfikacji? Proste budynki i struktury znów przywodzą na myśl styl tatooiński. Po lewej mamy zaparkowany “Razor Crest”, po prawej statek, który ciężko jednoznacznie zidentyfikować. Przypomina nieco rebelianckie jednostki, na przykład U-winga (zwłaszcza jeśli chodzi o kokpit), ale nie zgadza się to do końca. Zawsze jest opcja, że to coś nowego.



Mandalorianin bierze, jak się zdaje, zlecenie łowów od szefa gildii łowców nagród, Greefa Carga, granego przez Carla Weathersa („Predator”). Być może jest to ta sama scena, co z Celebration. Biało-niebieski przedmiot to prawdopodobnie „puck” (dosłownie: krążek od hokeja), o którym mowa w ww. scenie. Jest to rodzaj czipu zawierającego informacje o celu. Gdy Mandalorianin zaczyna narzekać, że roboty proponowane przez szefa są zbyt kiepsko płatne, Greef daje mu zlecenie od postaci Wernera Herzoga, które swojego „pucka” nie posiada. Kiedyś przewinęła się informacja, że zabieranie innym zleceń jest surowo karane przez członków stowarzyszenia, dlatego zapewne taki wątek ujrzymy w serialu. Za Greefem ktoś stoi, ale ciężko powiedzieć kto.



Obowiązkowa pustynna planeta. Wygląda, jakby kiedyś (lub okresowo) była na niej woda, która bardzo szybko wyschła Ewentualnie możemy mieć do czynienia z globem (czy jego częścią), który jeszcze pustynią nie jest i dopiero powoli się nią staje. Warto zauważyć, że domostwo Larsów zbudowano w Tunezji właśnie na wysychającym jeziorze. Zatem na co patrzymy? Czy to inny region Tatooine? A może zupełnie nowe miejsce?



Nasz Mando się zbroi. Wkłada coś (nóż?) za nakolannik i poprawia karwasze.



I oczywiście wyląduje na wyżej omawianej lesistej planecie, pokrytej najwyraźniej pinus sylvestris. Śmiechem, żartem, ale drzewa faktycznie wyglądają na sosny zwyczajne, które rosną w Europie Centralnej, Skandynawii i Rosji. Być może serial kręcono bliżej, niż nam się zdaje. Wielbiciele leśnych fanfilmów będą zachwyceni.



Cara Dune (Gina Carano), była rebeliantka i shock trooperka, postać chyba jeszcze bardziej tajemnicza od Mandalorianina. Po naprawdę bardzo mocnym rozjaśnieniu widać, że znajdują się za nią pnie drzew, czyli pewnie zobaczymy ją na powyższej planecie.



Drużyna #StareRasy będzie szczęśliwa, gdyż w serialu zobaczymy wielu znanych obcych. Na dobry początek mamy Ugnaughta, którego imię zdradziło opakowanie figurki Funko POP. Mężczyzna będzie zwał się Kuiiil i wygląda raczej na starszego, choć blaster w ręce sugeruje kogoś, kto umie sobie poradzić. Była już plotka, że Nick Nolte zagra Ugnaughta i chyba mamy tu dowód, że to prawda. Obcy dosiada blurrga, stwora, który zadebiutował w „The Battle of Endor”, a którego rozsławiły TCW i „Rebelsi”. Swoją drogą, pojawiły się głosy, że skoro są blurrgi, to pewnie to Ryloth, ale zdaje się, że to zwierzęta dość rozpowszechnione w galaktyce. Obaj obcy wyglądają jak połączenie praktycznych modeli z CGI.



Puszczającą zalotnie oczko Twi’lekankę widzieliśmy już wcześniej w przeciekach. Na D23 dowiedzieliśmy się, że wcieli się w nią Natalia Tena, która grała Nimfadorę Tonks w filmach o Harrym Potterze oraz Oshę w „Grze o tron”. Po rozjaśnieniu widać więcej szczegółów: trzyma ona jakiś ostry przedmiot, a samo pomieszczenie wygląda jak zagracony hangar lub warsztat. Dookoła jest kilka postaci, wszyscy to ludzie. Slashfilm twierdzi, że łysy mężczyzna to Bill Burr, komik i aktor, którego postać na filmiku z Celebration dzierży dwa blastery.



Klasyczne westernowe ujęcie, Mandalorianin odchodzi w kierunku zachodzącego słońca, a najprawdopodobniej bliźniaczych słońc Tatooine. Widać tu zarys jego broni (ambańskiego blastera fazowo-impulsowego), którą po raz pierwszy zobaczyliśmy w animowanym segmencie „Holiday Special”.



Miejscem akcji tutaj jest zapewne lesista planeta. Kobieta przytula dziewczynkę, pewnie swoją córkę. Ewidentnie grozi im jakieś niebezpieczeństwo, ale czemu chowają się w wodzie? Może uciekają przed pożarem? Po lewej widać fragment jakiejś rury.



Szturmowcy śmierci, po wystąpieniu w „Łotrze 1” i „Rebeliantach”, powracają w „The Mandalorian”. Znów mamy prawdopodobnie Tatooine lub placówkę górniczą.



Kolejny westernowy klasyk, dłużąca się chwila napięcia przed oddaniem śmiertelnego strzału. Ale naprzeciwko kogo staje Mando? Obraz jest niestety tak zamazany, że ciężko powiedzieć cokolwiek poza tym, że to raczej mężczyzna.



Dowódca szturmowców - śmierci i zwykłych - którego imię niedawno zdradził Entartainment Weekly. Zwie się on Gideon (co ciekawe, jak bohater „Battlefronta II”, który dołączył do Najwyższego Porządku) i będzie byłym moffem, który dzięki licznym żołnierzom pod swoim dowództwem stanie się kimś w rodzaju lokalnego watażki, podobnie jak to miało miejsce w przypadku kilku co ambitniejszych oficerów w zarówno w nowym kanonie, jak i Legendach. Wcieli się w niego Giancarlo Esposito.



Ktoś wystrzeliwuje flarę w nocne niebo, która oświetla mężczyznę pędzącego na skuterze repulsorowym (zdaje się, że to klasyczny, znany z „Powrotu Jedi” 74-Z, choć z modyfikacjami. Ma też w sobie coś z Zephyra-G, na którym w „Ataku klonów pędził Anakin na ratunek matki). Bohater nie ma żadnych insygniów, ale wygląda raczej na rebelianta lub przestępcę. W tle widoczne są wydmy.



Maszyna krocząca AT-ST na bagnach (widać lepiej po rozjaśnieniu), pewnikiem lesistej planety. O tym, że się pojawi, wiemy dzięki LEGO. Ta zabawkowa jest pomalowana na różne kolory, co może sugerować, że została przejęta przez lokalną ludność czy komórkę rebelii. Tutaj niestety jest za ciemno, by stwierdzić, cz to na pewno ta. Za to po kiepsko zachowanym pancerzu widać, że lepsze dni już za nią. Wokoło zbudowano zasieki z drewna, a dookoła biegają jakieś postaci - to raczej nie szturmowcy, ubrane są na ciemno i mają chyba włócznie. W przeciekach z Celebration, niestety teraz usuniętych, przez chwilę przewijała się grupa prawdopodobnie nowych obcych z lesistej planety. Może to oni.



Prawdopodobnie górnicza placówka. Na ulicy dochodzi do eksplozji, znów mamy motyw dziecka tulącego się w ramionach opiekuna. Jest to filmowy klasyk, nawiązujący do „Pancernika Potiomkina”. W nowszych produkcjach pojawił się choćby w „Łotrze” czy „Bękartach wojny”. Czerwone szaty mogą sugerować, że mamy tu do czynienia z Uczniami Whillów. Kto czytał pozycje powiązane z „Łotrem 1”, ten wie, że pochodzili oni z Jedhy i byli, wraz z nieco bardziej bojowymi Strażnikami, wyznawcami Mocy. Czy serial dotknie takich tematów? Wydaje się to mało prawdopodobne, aczkolwiek miejsce na jeden wątek może się znajdzie.



Nasz Bezimienny i IG-11 wchodzą do miejsca wyglądającego na kantynę lub sklep. Na dole zdjęcia widać, że drzwi leżą na ziemi, a poszarpane krawędzie wejścia świadczą o tym, że łowcy użyli jakiegoś lasera, by dostać się do środka. Wyżej podlinkowany artykuł z EW zdradza, że - tak jak wśród fanów - postaci z serialu będą mylić droida ze słynnym IG-88.



„Razor Crest” (w Internecie można spotkać pisownię nazwy zarówno łączną, jak i oddzielną) ucieka przed kimś w kosmosie. Goniący go statek wygląda nieco jak zmodyfikowany Z-95 Headhunter z czasów wojen klonów albo „Xanadu Blood”, statek Cada Bane'a (acz Duros już najprawdopodobniej w tym okresie nie żył). Na Celebration pokazywano ten fragment jako przykład zastosowania modeli praktycznych.



Mandalorianin będzie też umiał posługiwać się cięższym sprzętem. Miejsce znów wygląda na Tatooine, ale do kogo strzela? Postacie te wyglądają raczej na innych łowców lub zbirów. Ten po prawej być może nie jest człowiekiem lub ma dziwny kapelusz.

Sama scena to najprawdopodobniej aluzja do westernu z Clintem Eastwoodem “Wyjęty spod prawa Josey Wales”.



IG-11 szybko rozprawia się wrogami. W tle mamy ciekawe, skraplaczopodobne struktury oraz wyglądające na dość stare mury. Na dalszym planie widzimy górzysty teren - jeśli to Tatooine to możliwe, że jesteśmy w okolicach Pałacu Jabby. Z drugiej strony, mury to chyba te same, co w scenie z ludźmi w czerwieni.



Scena z fragmentu odcinka, który wyciekł na Celebration. Mandalorianin spotyka się z postacią Wernera Herzoga, a potem do pomieszczenia wchodzi doktor Pershing, na którego widok wojownik natychmiast wyciąga broń, co czynią także szturmowcy. Czemu tak zareagował, skoro bohater Herzoga też jest imperialnym? Nie mówiąc już o szturmowcach? Przekonamy się późną jesienią.

Warto zwrócić uwagę, że zbroje szturmowców, podobnie jak AT-ST wyżej, widziały lepsze dni. Są mocno przybrudzone i zakurzone.



Scena w kantynie na śnieżnej planecie (choć skraplacz wilgoci w tle może sugerować Tatooine lub podobne miejsce), którą też było widać na Celebration. Do Bezimiennego pochodzi dwóch zakapiorów i Quarren, który zaczyna ściskać mu szyję. Tę sekwencję najlepiej obejrzeć w zwolnionym tempie: Mando chwyta Quarrena za macki i uderza nim o kontuar. Następnie (chyba ten sam) obcy ucieka, więc wojownik oplata mu nogi linką i strzela w kontrolkę przy grodziach, gdzie leży przeciwnik… którego losu możemy się domyślić. Podobną scenę zaserwowało nam TCW w akcie o Cytadeli w trzecim sezonie. Popatrzcie też na duży kościsty element przy wejściu, kojarzący się z wystrojem fortu Ypso.



Tu parę szczegółów podczas walki, które mogą umknąć. Po lewej stoi obcy wyglądający na Aqualisha. Większość z nich miała dwoje oczu, ale niektórzy jak separatysta Po Nudo czy ten tutaj, czworo. Za barmanem widać rozmaite trunki. Wśród gości znajduje się także jakiś stary i mocno zarośnięty mężczyzna, ale to pewnie tylko postać z tła.



Tu mamy obiekt najdzikszych spekulacji. Mandalorianin idzie po lewej, po prawej mamy zaś rząd bloków karbonitu, w których zapewne zatopione są nieszczęsne ofiary. Ale kto jest z przodu? Sporo osób mówi, że postać nie wygląda ludzko i przypomina nieco Weequaya, co naturalnie prowadzi do skojarzeń z Hondem Ohnaką. Jeszcze inne, nieco bardziej odjechane teorie, mówią o… Sheevie Palpatinie (fakt, jest nieco podobny). Najrozsądniejsze tezy są jednak dwie. Po pierwsze, SWNN twierdzi, że wedle „silnych przesłanek” jest to Moralo Eval, łowca nagród z TCW, który wraz z grupą kolegów po fachu próbował uprowadzić Palpatine’a. Oczywiście mu się to nie powiodło i wrócił do więzienia, a jego dalsze losy pozostały nieznane. I faktycznie, jeśli się dobrze przyjrzeć, to widać, że postać ma podobne rysy twarzy. Po drugie, ostatnio wyciekło kilka nowych obrazków. Wśród nich znajduje się ujęcie na postać w karbonicie (ale inną, spójrzcie na ręce), obok której stoi zielony obcy przypominający trochę górskiego Nikta. Może to jego kolega?



Werner Herzog mówiący, że łowienie nagród to ciężki kawałek chleba. Jeśli ktoś miał wątpliwości odnośnie gdzie leżą sympatie jego postaci, spójrzcie na imperialny wisior czy też medal wiszący mu na piersi.

A co Wam udało się wypatrzeć? Zapraszamy do dyskusji na forum.

Serial „Kenobi” jako sequel „Hana Solo”?

22

Jak donosi We Got This Covered, wygląda na to, że sequel „Hana Solo” zostanie połączony z serialem o Kenobim. Może nie w całości, ale redaktorzy serwisu twierdzą, iż ich źródła potwierdziły udział Raya Parka w serialu o Benie. Dodatkowo poza Maulem miała by się tam pojawić Qi’ra (Emilia Clarke) i Karmazynowy Świt. Być może cały ten wątek zostałby zamknięty. Choć w takim wypadku trudno sobie wyobrazić, by twórcy serialu pozostawili finalne starcie Bena i Maula w „Rebeliantach”. Więc może to tylko wymysł WGTC.

Obecnie serial o Kenobim nie jest w żaden oficjalny sposób potwierdzony, choć chodzą na jego temat plotki. Trudno dotrzeć do źródeł WGTC, ale warto zauważyć, że parę dni temu na Instagramie Raya Parka pojawił się komentarz, którzy został odczytany przez część fanów jako sugerowanie, że Maul może jeszcze powrócić.

My na razie czekamy na D23 Expo, licząc, że tam poza „The Mandalorian” i Cassianem dowiemy się czegoś więcej o kolejnych serialach. Choć akurat ten trzeci serial i angaż Ewana McGregora mogą sobie spokojnie zostawić na przyszłoroczne Celebration, co niestety jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne.

Star Wars Celebration 2020

5



Już w przyszłym roku fani Gwiezdnych Wojen będą mogli kolejny raz wziąć udział w imprezie z cyklu Star Wars Celebration. Tym razem Celebration powróci do Anaheim w którym ostatnio gościło w 2015 roku (naszą relację z tej imprezy znajdziecie tutaj).

Przyszłoroczne Celebration odbędzie się 27-30 sierpnia. Sprzedaż biletów na nie rusza jednakże już jutro. Nabyć je będzie można za pośrednictwem tej strony. Bilety na całą imprezę kosztują 195$,a na pojedyncze dni po 75$ (do ceny należy doliczyć jeszcze podatki). Bilety w teorii będzie można zakupić również na miejscu, jednakże doświadczenie z poprzednich imprez tego cyklu sugeruje, że do tego czasu wszystkie mogą zostać już wyprzedane.

Rezerwacje wejściówek do „Galaxy’s Edge” ruszają 2 maja

3

Na początek krótka informacja. Sprzedaż rezerwacji do „Galaxy’s Edge” rusza już 2 maja. Otwarcie pierwszego parku poświęconego „Gwiezdnym Wojnom” nastąpi 31 maja w Anaheim. Wszystko dla tych, którzy już nie mogą się doczekać tej atrakcji. Kolejne elementy „Galaxy’s Edge” będą dochodziły z czasem, więc może nie warto się śpieszyć.

Na Celebration w Chicago był panel poświęcony parkowi. Można go obejrzeć poniżej.



Warto jednak zauważyć, iż panel ten w dużej mierze jest panelem reklamowym, nie informacyjnym. Dostajemy choćby informacje o Coca Coli. Ale też da się wychwycić kilka innych ciekawostek. Choćby to, że Frank Oz nagrał kilka kwestii Yody. W Batuu usłyszymy też muzykę z kantyny w Mos Eisley, ale będzie też kilka nowych kawałków, w zupełnie innym stylu. W kantynie znajduje się jeszcze jeden smaczek. Otóż jest tam droid DJ – DJ-R3X, w którego wciela się Paul Reubens. Aktor po raz pierwszy wcielał się w droida, gdy nagrywano fragmenty pod oryginalny „Star Tours” w 1987. Wówczas był to RX-24, który z czasem stał się R-3x, a dziś już DJ-R3X.

Jak będzie wyglądał „Sokół Millennium” w atrakcji „Smugglers Run”? To zależy od nas. Jeśli będziemy latać porządnie i delikatnie jak Lando, będzie wyglądać prawie jak nieśmigana nówka. A jeśli wdamy się w Hana Solo, okręt będzie zdewastowany przed pierwszym lądowaniem.

Celebration Chicago 2019: Podsumowanie panelu „The Mandalorian”

różne, różniste
13



Było, minęło, działo się, chociaż pewnie nie tak mocno jak byśmy chcieli. Ale dla wszystkich, którzy przegapili prezentację pierwszego aktorskiego serialu SW, zapraszamy na skrót informacji.

Sam panel, jeśli macie ochotę, możecie obejrzeć na oficjalnym kanale 'Star Wars' w serwisie YouTube lub poniżej (start ustawiłem w 16 minucie, ponieważ nikt nie pomyślał o edycji)





W trakcie trwania panelu wszyscy obecni, czyli Kathleen Kennedy (przez moment), Jon Favreau, Dave Filoni, Pedro Pascal, Gina Carano i Carl Weathers przekonywali fanów jak cudownie być na Celebration, jaka to wielka SW-rodzina się tworzy, jak bardzo kochają 'Gwiezdne Wojny', jak są przejęci tym serialem. Nie wiem osobiście jaki to ma/będzie miało wpływ na produkcję, ale piszę pro forma.

  • Premiera pierwszego odcinka zaplanowana jest na 12 listopada 2019 roku.

  • Poznaliśmy nazwę statku głównego bohater - Razorcrest. Nie jest on wyłącznie obiektem wirtualnym, stworzonym dzięki komputerom, ale realnym modelem, który wyszedł spod ręki modelarza Industrial Light & Magic Johna Goodsona, z wykorzystanie klasycznej sztuki modelingu, w połączeniu z możliwościami drukarki 3D i zabawy LEDami.


    W międzyczasie legenda efektów specjalnych - John Knoll, stworzył we własnym garażu platformę do sterowania ruchami modelu podczas zdjęć złożonych. Takie działania mają podkreślić zarówno klasyczne podejście do Gwiezdnych Wojen, poprzez precyzyjne szlifowanie realnych obiektów, jak i ich współpracę z najnowocześniejszymi technologiami pokroju storyboardingu rzeczywistości wirtualnej, wykorzystaniu silników graficznych gier, czy ścian graficznych LED/LCD.

  • Serial ma nam zaoferować miks klasycznych miejsc, postaci i technologii z zupełnie nowymi, by pogodzić zarówno "staroszkolnych" fanów, jak i tych którzy swoją przygodę zaczęli z SW niedawno. W prezentowanych nagraniach mogliśmy zobaczyć m.in. opiekanego na ruszcie kowakiańskiego małpojaszczura czy droida serii IG.

  • Fabuła serialu czasowo rozgrywa się około pięciu lat po wydarzenia z 'Powrotu Jedi'.

  • Wracając do SW-miłości: Favreau powiedział, że w produkcję 'The Mandalorian' zaangażowano fanów po obydwu stronach kamery. Przed nią wystąpili członkowie Legionu 501, czyli osoby zrzeszone w klubie posiadających profesjonalnie wykonane stroje z uniwersum. Ich pomoc była niezbędna kiedy okazało się, że na planie jest zbyt mało 'oryginalnych' szturmowców. Wykonano parę telefonów i zapewne spełniono skryte marzenia wielu fanów, kiedy to zagrali w produkcji Gwiezdnych.
    Z kolei za kamerą swoich odcinków mogli stanąć wyłącznie reżyserowie, których zweryfikowano jako fanów 'Star Wars'. To również dość 'oryginalne' podejście do pracy.



  • Pedro Pascal przy swojej roli inspirował się postacią Bezimiennego, bohatera 'Trylogii dolarowej' Sergio Leone, jak również innymi bohaterami Dzikiego Zachodu oraz kultury samurajów. Podobno często dzwonił do Jona Favreau po wskazówki co powinien jeszcze obejrzeć np. z twórczości Akiro Kurosawy. Dodał, że filmy SW ukształtowały go i bycie częścią tej franczyzy to spełnienie młodzieńczych fantazji.



  • Postać grana przez Ginę Carano nosi imię Cara Dune i jest byłą członkinią formacji shock trooperów w barwach... Rebelii. Całokształt roli jest jednak skrzętnie ukrywany i jedyne co zdradzała to, że bohaterka jest trochę samotniczką i zmaga się z problemem integracji ze społeczeństwem.



  • Postać Carla Weathersa nazywa się Greef Carga i jest szefem gildii łowców nagród. Poszukuje kogoś kto zdobędzie dla jego cennego klienta pewien bardzo wartościowy produkt. Znajduje łowcę nazywanego Mandalorianinem, a ten robi co trzeba.
    Weathers stwierdził również, że praca przy serialu był czymś szalonym i niespotykanym w jego dotychczasowej karierze.



  • Zarówno Weathers, jak i Carano wykonali wiele samodzielnych scen kaskaderskich. „Jedyną osobą, która nie miała żadnej zabawy podczas produkcji, był kaskader-dubler Giny” - zażartował Favreau, ponieważ prawie nie miał pracy. W jednej ze scen, gdzie Cara Dune musi zabrać rannego towarzysza z pola bitwy, aktorka zrobiła wszystko sama, przenosząc na planie prawdziwą osobę, a nie manekina. „To pewnie dzięki moim przysiadom” - powiedziała. I zapewne również treningowi przy MMA.


    <
  • Serial jest pierwszą aktorską produkcją telewizyjną marki, sfilmowaną również pierwszy raz w całości na terenie Stanów Zjednoczonych, z planem produkcyjnym w Los Angeles.

  • Natomiast współpraca Filoniego i Favreau nie jest pierwszą, działali razem jako część testowej widowni produkcji 'Irona Mana' i 'Star Wars: Clone Wars'. Spotkali się pracując na Ranczu Skywalkera i od tamtego czasu proszą się o przyjacielskie rady i wskazówki. Poza tym Favreau podkładał głos dla postaci Pre Vizsli, Mandalorianina z animowanej serii.

  • Gina Carano chwaliła jakość i wygląd swojego kostiumu, jak również sposób filmowania scen. Zdradziła przy tym, że 'The Mandalorian' wykorzystuje hangar zwany Volume, czyli technologię motion-capture wykorzystywaną przy produkcji 'Avatara', jak również to że wiele pomysłów w serialu pochodzi od bezpośredniej współpracy Favreau z George'em Lucasem. Ten ostatni miał wiele szkiców koncepcyjnych serialu aktorskiego dziejącego się po Epizodzie III, ale w czasach przed sprzedażą marki Disneyowi żadna stacja nie chciała wyłożyć pieniędzy na taki projekt.

  • Fabularne plotki i przecieki mówią o tym, że Mandalorianin widzi szansę w odrodzeniu dawnej świetności tej grupy i podejmuje się ryzykownego zlecenia ze względu na zapłatę, którą ma być fragment beskaru.

  • Droid serii IG ma nadany numer seryjny IG-11.

  • Postacie grane przez Wernera Herzoga i Giancarlo Esposito należą do Imperium.

  • Niestety, ale panel nie został zwieńczony żadnym zwiastunem, w trakcie jego trwania pokazywane scen zza kulis były niedostępne dla widzów oglądających relację live na YT, ale wszystko co dało się nagrać i co na tą chwilę jest dostępne możecie zobaczyć w tym klipie



  • Fani z mega wyostrzonym wzrokiem dojrzeli w tych klipach możliwe nawiązanie do 'Solo'.

  • Możliwe, że jedna z plotek, dotycząca rozbudowy ekwipunku Mandalorianina potwierdziła się sama.

Celebration Chicago 2019: Panel z okazji 20-lecia „Mrocznego widma”

14

Wśród paneli filmowych, dotyczących starszych produkcji, jeden był szczególnie ważny. Panel z okazji 20-lecia „Mrocznego widma”. Można go obejrzeć poniżej, zaś pod filmikiem kilka najważniejszych ciekawostek.



Panel poprowadził Warwick Davis. Na początku przyszli goście zajmujący się technicznymi aspektami filmu: John Knoll, Matthew Wood, Jean Bolte i Doug Chiang. Knoll i Bolte z ILM bardzo chwalili Epizod I, podkreślając, że to jeden z najważniejszych filmów w historii efektów specjalnych. To co tam stworzono, do dziś pozostaje dużym osiągnięciem, także dla ludzi pracujących w branży. Knoll wspominał, iż praca z Georgem Lucasem polegała na przejrzeniu 3500 scenopisów, z których każdy zawierał przynajmniej jeden fragment, którego nie dało się normalnie zrealizować. Zaś jeśli chodzi o ilość modeli czy miniatur, Knoll przypomniał, że w Epizodzie I wykorzystano ich więcej niż w całej klasycznej trylogii razem.

Jean Bolte, która zajmowała się malowaniem postaci cyfrowych (ich ubraniami i skórą) mówiła, że w pracy grafika był to przełom. Nie rewolucja, bo ta zaczęła się wraz z „Parkiem Jurajskim”, ale istotny przełom. Wciąż jest dumna z Jar Jara, Sebulby, czy Watto.

Doug Chiang wspomina, że na pierwszym spotkaniu z Georgem Lucasem właściwie nie wiedział, co go czeka. Flanelowiec przeszedł od razu do rzeczy, pewne pomysły już miał. Chiang notował wszystko na serwetce.

Matthew Wood dobrze wspominał tworzenie dźwięku do podracera Sebulby. Musiał nagrać wiele różnych silników, w końcu uznał, że potrzebuje też Ferrari. Wood mówił też, że Lucas lubił wykorzystywać pracowników jako statystów. I tym samym w kilku scenach Wood zagrał Biba Fortunę. Normalnie grał go Alan Ruscoe, ale George potrzebował dokrętek, zobaczył Wooda i powiedział, że on wygląda dość przerażająco, więc ubrali go w kostium i zagrał kilka scen.

Takie wykorzystywanie znudzonych współpracowników potwierdzają też Warwick Davis i John Knoll. Warwick miał przerwę w Tunezji, zamiast siedzieć w hotelu poszedł na plan, George kazał mu iść do garderoby i ubrać się tak, by wyglądał inaczej niż w innych scenach i gdzieś stać. Knoll zaś sam poprosił o małą rolę Lucasa. Widzimy go w czasie bitwy o Naboo, którą Knoll nadzorował. Gra jednego z pilotów. Ponieważ jako jedyny miał brodę, więc był rozpoznawalny. Lucas kazał go zabić, tak by widz widział, że nikt ważny nie ginie.

Ray Park przyznał, że poza Maulem też gra jedną rolę, właśnie w podobny sposób. Widać go przez chwilę jako strażnika, który wraz z Padme i resztą szturmuje pałac na Naboo. Ray przyznał też, że miał własny pomysł na temat Maula. Gdy go grał słuchał głównie utworu „Firestarter” zespołu Prodigy.

Ian McDiarmid żartował sobie z powrotu do Epizodu IX, wspominał swój angaż i opowiadał raczej znane już anegdotki. Choćby o tym, że nigdy mu nie powiedzieli, iż Darth Sidious i Palpatine to jedna i ta sama osoba. Musiał do tego dojść sam. Była to też tajemnica na planie. O tym, że gra obie postaci, dowiedział się w pierwszy dzień zdjęciowy, ale już na przykład Liam Neeson zorientował się dopiero na premierze. Obie inkarnacje były oznaczone innymi numerkami (każda postać ma taki). Dodatkowo Lucas powiedział mu, żeby jedna z tych postaci była maską, takimi soczewkami kontaktowymi.

Na panelu był też Anthony Daniels oraz Ahmed Best, który podobnie jak Kelly Marie Tran na panelu o „The Rise of Skywalker” został uhonorowany specjalnymi brawami (w ten sposób fani chcieli zadość uczynić przykremu wyznaniu aktora). Tu fani wręcz skandowali jego imię. A Lucas przyznał, że Jar Jar jest jedną z jego ulubionych postaci.

Na koniec był też krótki filmik od George’a Lucasa. Przyznał on, że choć „Mroczne widmo” nie było kręcone w całości cyfrowo, część scen nagrywano z użyciem tej technologii. Tym samym film był przełomowy w jeszcze jednym aspekcie.

Celebration Chicago 2019: Panel o „The Rise of Skywalker”

62

Panel o „The Rise of Skywalker” to było mocne otwarcie Star Wars Celebration 2019 w Chicago. Panel możecie obejrzeć poniżej. Najważniejsze ciekawostki wynotowaliśmy.



J.J. Abrams zauważył, że prace nad filmem wciąż trwają. Obecnie jest to głównie montaż i praca nad efektami specjalnymi. Abrams wspominał też jak ważne jest to, by ten film zarówno spinał całą dziewięcioczęściową sagę, nową trylogię, ale przy tym był także pełnoprawnym niezależnym obrazem. Mówił też, że film jest przede wszystkim o nowym pokoleniu, i tym jak błądzi między jasną i ciemną stroną. Zaś główny szwarccharakter został określony jako wielkie zło (bez mówienia kim on jest, obecnie wiemy już o kogo chodzi).

Abrams potwierdził ponadto, że nie chcieli ani obsadzać nikogo w roli Lei, ani generować komputerowo Carrie Fisher. Szczęśliwie udało się zmontować sceny z tego, czego nie wykorzystano przy „Przebudzeniu Mocy”, tak by Leia i Carrie były obecne w filmie.

„The Rise of Skywalker” nie zaczyna się zaraz po „Ostatnim Jedi”. Minął jakiś czas, ale jeszcze nie zdradzono jak długi. Bohaterowie zaś znów będą razem i razem będą przeżywać kolejną przygodę.

Zdjęcia w Jordanii trwały trzy tygodnie, ale przygotowania do nich zajęły dużo więcej. Anthony Daniels mówi, że gdy zobaczył Wadi Rum bardzo mu przypominało szkice Ralpha McQuarriego. Abrams mówił, że starali się kręcić na lokacjach (Jordania, Anglia i inne nieokreślone na panelu miejsca), budowali też duże dekoracje.

Na panelu pokazano też zdjęcia nowego obcego imieniem „Klad”, którego Chewie ściągnął do Ruchu Oporu, a także małego robota D-O. Podobnie jak w przypadku BB-8, tak i tu w pełni działająca wersja pojawiła się dopiero na Celebration.

Billy Dee Williams na panelu bardzo chwalił Abramsa, zaś prace nad „The Rise of Skywalker” określił mianem wyjątkowych i bardzo ważnych w całym jego życiu.

Naomie Ackie opowiedziała zaś historię swojego angażu. Była w domu w łóżku, na dole spał jej przyjaciel. Nagle jak dostała telefon zaczęła krzyczeć. Jej ojciec przyleciał, początkowo ciężko było mu wytłumaczyć, że to sprawa telefonu a nie kolegi. Ale poszło. Stephen Colbert zapytał Naomie o to, czy gra córkę Landa (pamiętamy ploty o Verze). Aktorka odparła na to, że Lando w sumie w galaktyce to może mieć bardzo wiele dzieci.

John Boyega mówił, że Finn w końcu się odnalazł w Ruchu Oporu. Ma też nowy świetny, własny strój. Natomiast relację Finn, Rey, Rose określał jako trójkąt miłosny, a jak się doda do tego Poe i Bena to już robi się z tego skomplikowany wielokąt.

Daisy Ridley powiedziała, że Rey zaczęła czytać te książki Jedi, ale jeszcze wszystkiego się nie nauczyła. Zapytana o to, czy zobaczymy jakieś nowe umiejętności Mocy, nie chciała odpowiadać wprost. Ale pochwaliła to co robił koordynator kaskaderów. Daisy obiecała, że w filmie nie zobaczymy ani pół-nagiego Kylo Rena, ani tym bardziej nagiego (co sugerował Oscar Isaac).

J.J. Abrams mówiąc o Kelly Marie Tran uznał, że jej angaż był najlepszą decyzją Riana Johnsona w kontekście „Gwiezdnych Wojen”. (Do tego wątku jeszcze wrócimy).

Na panelu już po pokazie teasera pojawił się też Ian McDiarmid. Już później aktor potwierdził, że to śmiech z prequeli i nie należy się spodziewać, że zostanie wykorzystany w filmie.

Przy okazji panelu Abrams udzielił kilku wywiadów w mediach. Jeden z nich wspominaliśmy ostatnio. Tam znalazła się wypowiedź Abramsa o tym, że Rian Johnson napisał pierwszy scenariusz „Ostatniego Jedi” zanim obaj mieli okazję porozmawiać. Potem było to trochę prostowane, że nie do końca o to chodziło, ale kwestia pewnych niezgodności między filmami jest zauważalna. Jedna z nich to choćby rodzice Rey. Tu pojawiła się sugestia, że J.J. rozwinie ten wątek, ale tak, by nie zaprzeczać wprost Epizodowi VIII.



Natomiast Abrams przyznał, że konsultował pewne rozwiązania fabularne z Lawrencem Kasdanem, Georgem Lucasem (podobno kwestia powrotu Palpatine’a), czy Rianem Johnsonem. Podkreślał również, że ten film musi być kulminacją poprzednich.

Kathleen Kennedy mówiąc o tytule twierdzi, że on niewiele ujawnia. Jest prowokujący, daje do myślenia, ale nie zdradza fabuły. Zaś słowo „Skywalker” dobrze podsumowuje te 40 lat. Natomiast w innym wywiadzie Kennedy wspomniała, że jest jedną z niewielu osób, która miała okazję przeczytać cały scenariusz. Jest tam dużo konfliktu, ale przede wszystkim daje on nadzieję.







Na premierę musimy poczekać do grudnia.

Opis pilota drugiego sezonu „Ruchu Oporu”

Różne
12

Wczoraj odbył się jeden z ostatnich paneli na Celebration, prezentujący drugi sezon „Ruchu Oporu”. Choć tak naprawdę nie zdradzono za wiele, bo nie uświadczyliśmy ani zwiastuna, ani daty premiery. Za to uczestnicy mogli obejrzeć pilotowy odcinek o jeszcze nieznanym tytule. W sieci oczywiście już pojawiły się spoilery - opisy wzięliśmy ze Star Wars Leaks i forum TFN-u. Jest też filmik Jamesa Baneya ze Starwarsnews.net. Jeśli pojawią się dodatkowe szczegóły, zaktualizujemy newsa.

Jeśli chodzi o ton odcinka, pojawiają się różne głosy. Jedni mówią, że przeważa element komediowy, inni twierdzą, że humor zmienia się w horror - są nawet porównania do „Obcego”. Tak jak było wczoraj powiedziane, (Spoiler):odcinek zaczyna się tuż po finale pierwszej serii. Mieszkańcy Kolosa zaczynają zdawać sobie sprawę, że statek szwankuje, więc wszyscy ruszają do pracy. Doza i Yeager wydają rozkazy z mostka i koordynują działania. W końcu wyskakują z nadprzestrzeni mniej więcej trzy parseki od D'Qar, ale bohaterowie nie są w stanie skontaktować się z Ruchem Oporu, bo nie działa dalekosiężna komunikacja. Zresztą nie jest też całkiem jasne, czy baza jeszcze stoi - innymi słowy, czy zaczął się już Epizod VIII, czy wciąż jesteśmy w VII.

Jak by tego było mało, sztuczna grawitacja raz działa, raz nie, więc mieszkańcy odbijają się od wszystkiego, co napotkają na swojej drodze - to właśnie jest główny element komediowy. Bywalcy tawerny u Ciotki Z traktują to jako okazję do balangi i upijają się. CB-23 zostaje wysłana przez Xiona, by zająć się naprawą grawitacji, lecz okazuje się, że czarny BB, którego poznaliśmy w zeszłym sezonie, sieje zniszczenie na stacji, a przede wszystkim próbuje wysłać wiadomość do Najwyższego Porządku o miejscu pobytu Kolosa. Oba droidy podejmują walkę, w wyniku której CB traci głowę. Tymczasem nasza główna ekipa pracuje nad naprawami. Kaz jest jeszcze bardziej ciamajdowaty w zerowej grawitacji, ale Torra czuje się jak ryba w wodzie. Długa nieobecność astromecha ich niepokoi, więc Neeku rusza na poszukiwania. Znajduje CB, lecz zostaje zaatakowany przez czarnego BB i związany kablami pod sufitem. W końcu, gdy przyjaciel nie wraca, na miejsce trafiają też Kazuda i Torra, a czerwony receptor przeciwnika obserwuje ich z cieni. Nasi bohaterowie także toczą walkę z wrogiem. Ostatecznie robot zostaje wystrzelony w przestrzeń kosmiczną. Grawitacja znów działa, CB jest naprawiona.

Końcówka odcinka to ujęcie na Tam, która jest ubrana w kombinezon pilota TIE. Mówi sobie, że nareszcie będzie latać. Odbiera wiadomość od Kazudy, który próbuje ją przeprosić, lecz dziewczyna nie wysłuchuje jej do końca. Zamiast tego sięga do szafki po hełm. Wpatruje się w niego kilka chwil, aż ostatecznie decyduje się go założyć. Na tym epizod się kończy
(Koniec Spoilera)



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Celebration Chicago 2019: Jaxxon powróci!

10

Panel IDW to jeden z ostatnich podczas tegorocznego Celebration. Podczas panelu twórcy komiksów „Star Wars Adventures” odpowiadali na pytania swoich małych czytelników. Przedstawiono też dwie zapowiedzi.

W październiku ukaże się nowa miniseria „Return to Vader's Castle” w której Cavan Scott ponownie zabierze czytelników do zamku na Mustafar, gdzie zapoznają się z kolejną pulą mrocznych historyjek z odległej galaktyki.

Pokazano także okładkę tegorocznego Annuala (również autorstwa Scotta) w którym powróci rebeliancki „królik”. ulubieniec fanów - Jaxxon! Zeszyt ukaże się w czerwcu. Autorem ilustracji na okładce jest Stan Sakai.

Celebration Chicago 2019: Panele książkowe

Celebration
5

Przez ostatnie dni na Star Wars Celebration miały miejsce liczne panele wydawnicze, podczas których zapowiedziano na prawdę niewiele ciekawych tytułów.

Na początek warto wspomnieć od dwóch projektach. Pierwszy pojawi się jesienią. To Journey to Star Wars: The Rise of Skywalker. Potwierdzono powieść Del Reya i właściwie nie powiedziano nic więcej.

Durgi projekt wydaje się być ważniejszy. Będzie miał miejsce w 2020 roku. Biorą w nim udział Del Rey i autorzy: Claudia Gray, Charles Soule, Justina Ireland, Cavan Scott, oraz Daniel Jose Older. Całą ekipę zabrano na Skywalker Ranch, gdzie oglądali „Nową nadzieję” i „Imperium kontratakuje". Wszyscy jednogłośnie sugerują, że jest to coś NAPRAWDĘ DUŻEGO, a nazywa się Project Luminous. Niestety, na razie nie mogą nawet powiedzieć, jaka będzie forma tego projektu. Więcej „dowiemy się w przyszłości”.



W sobotę odbył się też panel Del Rey. Tam dowiedzieliśmy się kilku informacji o fabule zapowiedzianych już powieści:

- w „Master and Apprentice” pojawi się inny uczeń Dooku: Rael Aveross
- Obi-Wan ma w powieści siedemnaście lat
- „Dooku: Jedi Lost” przedstawi nam całą drogę Hrabiego - od młodzika Jedi do Lorda Sithów
- w „Thrawn: Treason” zobaczymy konflikt między Krennikiem i Tarkinem, i Thrawna między nimi. Wróci także Eli Vanto.
- czytelnicy „Black Spire” będą świadkami zakładania przez Vi i Kardynała nowej bazy Ruchu Oporu na Batuu.


Dodatkowo, profil wydawnictwa na Twitterze sugeruje, że w przyszłym roku może pojawić się nowe „ From a Certain Point of View”.

Jeszcze przed Celebration na Amazonie pojawiła się zapowiedź publikacji „The Art of Star Wars Jedi: Fallen Order”, w piątek ogłoszono „The Art of Star Wars Galaxy's Edge”, a na panelu o „Rebeliantach” w sobotę pokazano okładkę „The Art of Star Wars Rebels”. Fani książek o kulisach powstawania Gwiezdnych wojen i grafik koncepcyjnych nie powinni być więc zawiedzeni. Wszystkie pozycje ukażą się jesienią.



Na koniec troszkę inna zapowiedź. „I am C-3PO: The Inside Story", czy jak woli autor Telling the Odds, to nowa książka, którą napisze Anthony Daniels. Będzie to coś w formie autobiografii - od wczesnych prac przy C-3PO przy „Nowej nadziei” aż do Epizodu IX. Przedmowę napisze J.J. Abrams. Książka ukaże się nakładem DK na początku listopada.



Jest też wiele zapowiedzi książeczek dla dzieci i publikacji przeznaczonych dla młodszych fanów. Chętnych do zapoznania się z nimi odsyłamy na oficjalną stronę Star Wars.

Celebration Chicago 2019: garść konkretów o Star Wars Jedi: Fallen Order

Celebration Chicago, CD-Action
18



Po sobotnim panelu na Celebration Chicago, na którym zobaczyliśmy pierwszy zwiastun nadchodzącej gry, do sieci trafiła garść informacji związanych z tytułem.
Upadły Zakon -bo tak najprawdopodobniej będzie się nazywała gra w Polsce, swoją premierę będzie miał 15 listopada 2019 roku, a więc na miesiąc przed kinową premierą IX epizodu.
W sklepie Origin pojawiła się możliwość złożenia zamówienia przedpremierowego na nastepujące wersje:

"Star Wars Jedi: Fallen Order w edycji standardowej – cena 239,90 zł. W zamówieniu przedpremierowym poza grą otrzymujemy także dostęp do niesprecyzowanych jeszcze przedmiotów kosmetycznych dla głównego bohatera oraz jego droida.
Star Wars Jedi: Fallen Order w edycji deluxe – cena 269,90 zł. Poza DLC z wersji standardowej dostajemy także jeszcze jeden dodatkowy zestaw przedmiotów kosmetycznych, a także dostęp do reżyserskiej edycji tytułu, zawierającej materiały przedstawiające proces jego produkcji.

Podobne zamówienia można już składać w sklepach Sony i Microsoftu, ponieważ tytuł ukaże się na PS4, XBOX i komputery. Gra zostanie u nas wydana w polskiej wersji, jednak na razie nie ma potwierdzenia czy będzie to lokalizacja pełna, czy tylko napisy.
Według zapewnień studia Respawn, w grze nie zobaczymy żadnych mikrotransakcji i lootboksów, nie ma także w tej chwili planów na przepustkę sezonową czy fabularne DLC.

Na koniec kilka istotnych faktów o samej grze:
-W grze pojawi się zarówno „masa nowych planet”, jak i znane nam dobrze lokacje.
-Zwiastun został przygotowany na silniku gry bez aranżacji scen, ale sama grafika jest lekko stylizowana na film animowany, a developerzy przyznają się do bycia fanami serialu „Star Wars: Rebels” – widać to głównie po modelach postaci. Nie znaczy to, że grafika w zwiastunie odbiega od faktycznego wyglądu gry.
-Akcja toczy się po wydanym przez imperatora Palpatine’a Rozkazie 66. Mroczne czasy sprawiły, że każdy czuje się niepewny o swoją przyszłość, a Imperium rośnie w siłę.
-Protagonistą jest Cal, młody padawan, który przeżył masakrę Jedi, pracuje jako złomiarz. Jest cichym optymistą próbującym przeżyć w trudnych czasach.
-Cala gra aktor Cameron Monaghan, który użyczył też padawanowi twarzy. Możecie go kojarzyć jako Jokera z serialu „Gotham”.
-Cal będzie musiał stawić czoła m.in. Inkwizytorom, którzy uporczywie dążą do jego śmierci, oraz Purge Trooperom, znanym z komiksów osadzonych w świecie Gwiezdnych Wojen. Każdy przeciwnik wymaga innego podejścia. Zwykli szturmowcy będą padać od jednego ciosu, co pozwoli odczuć potęgę Cala.
-Ukazana w zwiastunie postać ubrana na czarno, z czerwonym wizjerem w poprzek hełmu, to to główny przeciwnik w grze – tajemnicza Inkwizytor, znana w świecie gry jako Druga Siostra.
-Walka to kluczowy element rozgrywki. Na początku ma być przystępna, lecz późniejsze opanowanie jej do perfekcji nie będzie łatwe.
-Najlepszym przyjacielem Cala – dosłownie – jest jego dwunożny droid BD-1, którego będziemy mogli ulepszać.
-Ulepszać i dostosowywać do swojego stylu walki będziemy również miecz świetlny Cala.

Na więcej informacji i miejmy nadzieję, że na pierwszy fragment rozgrywki, będziemy musieli poczekać prawdopodobnie jeszcze dwa miesiące, wtedy odbędzie się impreza EA Play na której Elektronicy pokazują swoje gry.



Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.